Fb: Rowerowa strona Mateusza Ordy

Rok 2021 button stats bikestats.pl

WYCIECZKI 2021
42. 01.11 Nowa Brzeźnica - Kleszczów - Wola Wiewiecka S
41. 03.10 Warszawa
40. 02.10 Opole - Brzeg
39. 27.09 Kędzierzyn-Koźle - Racibórz
38. 25.09 Kluczbork - Opole
37. 08.09 Częstochowa - Zawiercie
36. 22.08 Gliwice - Góra św. Anny - Częstochowa
35. 14.08 Łeba - Koszalin
34. 12.08 Kamień Pomorski - Szczecin
33. 09.08 Niechorze - Gryfice - Płoty - Resko - Niechorze
32. 07.08 Niechorze - Koszalin
31. 05.08 Niechorze - Świnoujście
30. 04.08 Szczecin - Siekierki (most) - Godków
29. 02.08 Niechorze - Mielno - Kołobrzeg
28. 25.07 Częstochowa - Kłobuck - Poraj - Rudniki - Częstochowa
27. 22.07 Nysa - Opole - Częstochowa
26. 21.07 Paczków - Kłodzko - Nysa
25. 19.07 Kluczbork - Częstochowa
24. 16.07 Dobryszyce - Kleszczów - Częstochowa
23. 15.07 Dąbrowa Górnicza - Sosnowiec - Dąbrowa Górnicza
22. 13.07 Częstochowa - Ostrów Wielkopolski
21. 11.07 Zawiercie - Koniecpol
20. 10.07 Częstochowa - Kielce
19. 06.07 Częstochowa - Łódź
18. 04.07 Dąbrowa Górnicza - Kraków
17. 02.07 Częstochowa - Chałupki
16. 30.06 Częstochowa - Mzurów - Trzebniów - Częstochowa S
15. 28.06 Częstochowa - Przedbórz - Radomsko S
14. 21.06 Piotrków Trybunalski - Kleszczów - Radomsko
13. 20.06 Częstochowa - Irządze - Lelów - Częstochowa S
12. 19.06 Częstochowa - Opole
11. 17.06 Zawiercie - Giebło - Częstochowa S
10. 15.06 Częstochowa - Piotrków Trybunalski
9. 09.06 Częstochowa - Katowice
8. 06.06 Lubliniec - Olesno - Praszka - Częstochowa
7. 05.06 Tarnowskie Góry - Toszek - Herby
6. 31.05 Wrocław
5. 30.05 Wrocław - Brzeg
4. 29.05 Zielona Góra - Wrocław
3. 15.05 Częstochowa - Przyrów - Częstochowa
2. 09.05 Zawiercie - Częstochowa
1. 01.05 Częstochowa - Żłobnica - Kleszczów - Wola Wiewiecka


Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi matiz17 z miasta Częstochowa. Mam przejechane 251574.91 kilometrów. Jeżdżę z prędkością średnią 19.38 km/h.
Jeżdżę, bo lubię, sprawia mi to przyjemność. Na drugim miejscu jest: statystyka, czego dowodem jest brak wiedzy o przekroczonych barierach rowerowych typu 10.000km w danym roku, czy brak wiedzy o ilości gmin, przez które przejechałem (na razie). W 2013 roku zacząłem jeździć poza granicami miasta. Z czasem wyprawy stawały się co raz dalsze i niekiedy kilkudniowe. W 2015 roku zmieniłem podstawowy rower na Meridę przystosowaną głównie (ale nie tylko) do asfaltowych tras. Jeżdżę dalej i w 2017 roku z pewnością odwiedzę wiele nowych miejsc, a także powrócę do tych już znanych. W większości jeżdżę sam, ale niejednokrotnie wyjeżdżałem na większe trasy ze Znajomymi, a czasem nawet w większej grupie. Rower jest przede wszystkim dla mnie najlepszą formą transportu. Przez cały rok, w każdych warunkach pokonuje spore ilości kilometrów. Oprócz tego jest najlepszym sposobem na spędzanie wolnego czasu, a także dbanie o zdrowy tryb życia. Więcej o mnie.


Rok 2025 button stats bikestats.pl
Rok 2024 button stats bikestats.pl
Rok 2023 button stats bikestats.pl
Rok 2022 button stats bikestats.pl Rok 2021 button stats bikestats.pl Rok 2020 button stats bikestats.pl Rok 2019 button stats bikestats.pl Rok 2018 button stats bikestats.pl Sezon 2017 button stats bikestats.pl Sezon 2016 button stats bikestats.pl Sezon 2015 button stats bikestats.pl Sezon 2014 button stats bikestats.pl Sezon 2013 button stats bikestats.pl

REKORDY ROWEROWE

Max. dystans dzienny:
brak

Max. dystans roczny:
2016

Max. dystans miesięczny:
lipiec 2015

Max. prędkość na rowerze:
brak

Min. 300km na dzień:
2 razy

Min. 200km na dzień:
brak

Min. 150km na dzień:
brak

Min. 100km na dzień:
brak

Największy dystans solo:
brak

Najdłuższa czasowo jazda:
brak

Max. temperatura w czasie jazdy:
brak

Min. temperatura w czasie jazdy:
brak

Województwa odwiedzone na rowerze:
śląskie, małopolskie, łódzkie, opolskie, świętokrzyskie, zachodniopomorskie, dolnośląskie, wielkopolskie, pomorskie

Kraje odwiedzone na rowerze:
Polska, Niemcy



MOJE WYCIECZKI

-----Sezon 2020-----
1. Częstochowa - Kleszczów - Wola Wiewiecka


Wycieczki 2018 (min. 100km)
53. Częstochowa - Łódź GC
19. Piotrków Tryb. - Łódź - Częstochowa GC

Wycieczki 2017
20. 11.06 Wieluń
19. 09.06 Krzepice
18. 04.06 Tarnowskie Góry - Częstochowa przez Kielczę, Tworóg
17. 03.06 Tarnowskie Góry - Częstochowa (Chechło-Nakło, Zielona)
16. 02.06 Północne rubieże
15. 01.06 Zamek Bobolice
14. 28.05 Powiat gliwicki
13. 27.05 Bobolice
12. 21.05 Tarnowskie Góry - Częstochowa
11. 19.05 Kleszczów i Góra Kamieńsk
10. 14.05 Tarnowskie Góry - Częstochowa
9. 06.05 Górny Śląsk i Zagłębie
8. 01.05 Księstwo Siewierskie
7. 29.04 Wojaże po lublinieckim
6. 01.04 Mirów i Bobolice
5. 18.02 Dąbrowa Górnicza - Częstochowa
4. 08.01 Gdynia(100km)
3. 07.01 Gdańsk (80km)
2. 06.01 Gdynia (60km)
1. 05.01 Gdańsk (50km)

Wycieczki 2016
60. Kraków (90 km)
59. Kleszczów (150 km)
58. Kraków - Częstochowa (170 km)
57. Kleszczów (150 km)
56. Kraków - Częstochowa (180 km)
55. Ziemia toszecko-gliwicka (220 km)
54. Częstochowa - Katowice - Częstochowa (200 km)
53. Kleszczów (140 km)
52. Częstochowa - Kraków - Częstochowa (300 km)
51. Żywiec - Częstochowa (180 km)
50. Kleszczów i Kraków (160 km)
49. Kraków - Częstochowa (210km)
48. Kleszczów i Góra Kamieńsk (190km)
47. Kraków - Częstochowa (230km)
46. Brzegi - Częstochowa (130km)
45. Chęciny i Kielce (100km)
44. Pińczów, Chęciny, Kielce (150km)
43. Częstochowa - Brzegi (170km)
42. 16.08 Ustronie Morskie (110km)
41. 14.08 Świnoujście, Bansin (150km)
40. 13.08 Kołobrzeg, Gąski (160km)
39. Wrocław - Częstochowa (210km)
38. Opole - Wrocław (180km)
37. 02.08 Złoty Potok, Bobolice (120km)
36. Kraków - Częstochowa (250km)
35. Multi Orbita 2016 (330km)
34. Bobolice (100km)
33. Próbna Orbita 2016 (130km)
32. Tarnowskie Góry (120km)
31. 06.07 Przed Orbitą (100km)
30. Kleszczów (100km)
29. Jędrzejów (210km)
28. 01.07 Żarki (100km)
27. Łódź - Częstochowa(200km)
26. Tworóg(120km)
25. Dobrodzień (130km)
24. Toszek (150km)
23. Kleszczów II (170km)
22. Kraków - Częstochowa (190km)
21. Kraków (190km)
20. Kraków i Tyniec (140km)
19. Częstochowa - Kraków (220km)
18. 05.06 Bobolice (100km)
17. 04.06 Tarnowskie Góry (130km)
16. 01.06 Bobolice (110km)
15. Kłobuck i Krzepice (100km)
14. Bobolice (100km)
13. Górny Śląsk - Zagłębie (180km)
12. Kleszczów (170km)
11. Bobolice (100km)
10. Jeleniak Mikuliny, Kalety (110km)
9. Dróżki asfaltowe (100km)
8. Dróżki asfaltowe (100km)
7. Mirów i Bobolice (100km)
6. Księstwo Siewierskie (100km)
5. Radomsko (100km)
4. Bobolice (120km)
3. Bobolice (110km)
2. Gliwice - Częstochowa (110km)
1. Ostrężnik (100km)
Statystyka wycieczek 2016
Wszystkie trasy pozamiejskie

Wycieczki 2015
41. 24.10 Po Krakowie (130km)
40. 05.10 Działoszyn, Pajęczno, Radomsko (140km)
39. 04.10 Częstochowa - Kraków (150km)
38. 02.10 Mirów i Bobolice (100km)
37. 17.09 Kleszczów (200km)
36. 16.09 Gidle (120km)
35. 14.09 Katowice Zagłębie (180km)
34. 13.09 Asfaltowe drogi rowerowe (120km)
33. 29.08 Kraków - Częstochowa (180km)
32. 27.08 Brzegi - Częstochowa (140km)
31. 26.08 Częstochowa - Brzegi (140km)
30. 23.08 Częstochowa - Tarnowskie Góry - Częstochowa (120km)
29. 19.08 Częstochowa - Szczekociny - Częstochowa (120km)
28. 16.08 Uckeritz (60km)
27. 14.08 Uckeritz (70km)
26. 13.08 Zinnowitz (80km)
25. 12.08 Karsibór (60km)
24. 10.08 Międzyzdroje, Wisełka (90km)
23. 07.08 Dróżki rowerowe i Żarki (95km)
22. 04.08 Zawiercie TdP (130km)
21. 31.07 Wolbrom (180km)
20. 25/26.07 Mini Orbita
19. 24.07 Tour de Częstochowa (80km)
18. 21.07 Częstochowa - Kraków (180km)
17. 20.07 Mirów i Bobolice (100km)
16. 18.07 Próbna Mini Orbita (120km)
15. 16.07 Ogrodzieniec (160km)
14. 12.07 Asfaltowe drogi rowerowe i Żarki (130km)
13. 11.07 Koszęcin, Kalety (100km)
13. 04.07 Po Krakowie (95km)
12. 03.07 Kleszczów (130km)
11. 01.07 Radłów, Panki (130km)
10. 14.06 Bobolice, Niegowa, Lelów (120km)
9. 05.06 Przyrów, Lelów (130km)
8. 03.06 Częstochowa - Katowice - Częstochowa (180km)
7. 29.05 Krzepice (100km)
6. 25.05 Lubliniec (110km)
5. 16.05 Asfaltowe drogi rowerowe (120km)
4. 12.04 Częstochowa - Kraków (160km)
3. 11.04 Siewierz (85+25km)
2. 21.03 Bobolice (115km)
1. 03.01 Bobolice (110km)

Wycieczki 2014
19. 11.11 Koszęcin
18. 31.10 Mirów i Bobolice
17. 18.09 Kalety i Zalew Zielona
16. 05.09 Ogrodzieniec
15. 31.08 Brzegi - Częstochowa
14. 30.08 Chęciny i Kielce
13. 29.08 Chęciny i Kielce
12. 28.08 Chęciny
11. 27.08 Częstochowa - Brzegi
10. 10.08 Bobolice
9. 28.07 Kołobrzeg
8. 24.07 Międzywodzie
7. 19/20.07 Decathlon Orbita
6. 16.07 Mirów i Bobolice
5. 29.06 Częstochowa - Kraków
4. 23.06 Szczekociny
3. 19.06 Tarnowskie Góry
2. 26.04 Mirów i Bobolice
1. 06.04 Częstochowa - Kraków (150km)

Wycieczki 2013
1. 29.12 Góra Zborów
1. 13.09 Częstochowa - Kraków
1. 15.07 Mirów i Bobolice






Archiwum bloga

  • DST 68.50km
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Złota Góra. Wieczorna rekreacja przez Odrzykoń.

Wtorek, 7 stycznia 2014 | Komentarze 0

Dzisiaj też trochę pojeździłem. Znów wyciągnęła mnie znakomita pogoda, ale znów późno wyjeżdżam. Dopiero koło 13:00 wyjazd w kierunku Centrum przez Jagiellońską i Al. Niepodległości, Al. Wolności, dworzec PKP, później jeszcze przez Śląską, Aleje NMP, Al. Wolności na Dworzec. Z Dworca wyjeżdżam w zaplanowanym kierunku, nie muszę zawsze nad wodę, więc tym razem pada na pomysł Złotej Góry, czasowo nie byłem zbyt mobilny, ale przejazd w tamto miejsce mógł się odbyć. Trasa przez II NMP, I NMP, Mirowską, Złotą i Złota Góra. Podjeżdżam i parę zdjęć w tamtym miejscu. Piękne, niebieskie niebo - jak na styczeń to coś wspaniałego, temperatura bardzo przystępna: ~9 stopni C. Zjazd ze Złotej Góry (choć nie szarżuję, bo hamulce słabe) i powrót do domu przez: ul. Legionów, Faradaya, Mirowską, I NMP, II NMP, Śląską, Racławicką, Nowowiejskiego, Sobieskiego, Al. Wolności, 1 Maja, Boh. M. Cassino drogą, Jagiellońska. Przed następnym wyjazdem jeszcze zdążyłem naoliwić łańcuch. O 15:00 w drogę: Jagiellońska - C.H. Jagiellończycy (gdzie na chwilę wstępuję) - wzdłuż dk1 - Bohaterów Katynia - Jesienna - Bienia. Po spotkaniu, tak przed 17:00 już powrót w warunkach wieczornych, przez: Jesienną, Al. 11 Listopada, Orkana, Jagiellońską. Głównie asfaltowy wariant.
Później przez Sabinowską i Piastowską do fryzjera, ale, że zamknięty, to powrót przez asfaltową ścieżkę na Bohaterów Monte Cassino.
Po przyjeździe zabieram się za zrobienie hamulca przedniego, w końcu już był zużyty... dużo przejechanych kilometrów. Jeszcze poprawiam tabliczkę w Demie.
Na wieczór - o 20:00 wyjazd na większą wyprawę, pada na standard na Odrzykoń. Rekreacja wieczorna na którą dziś miałem ochotę - muzyka też ściągnięta, więc w drogę: Jagiellońska - C.H. Jagiellończycy - wzdłuż dk1 - Boh. Katynia - Rakowska - wzdłuż dk1 - Bugajska - Kręciwilk - "46" (niezbyt bezpieczny wariant, ale trzeba przeżyć) - rowerostrada - ODRZYKOŃ. Tutaj 10 minut przerwy, czyli coś co świetnie wpływa na wieczorny trening rowerowy i dalej w drogę: Odrzykoń - Os. pod W. Górą - asfalt między lasem - Huta: Walcownia, koło Guardiana, Korfantego, Al. Pokoju (gdzie zerwali w niektórych miejscach asfalt i będą łatali dziury!), Rondo Reagana i Dąbie, dalej Al. Pokoju, C.H. Jagiellończycy Raków, Zesłańców Sybiru, Al. 11 Listopada, Jagiellońska skrzyżowanie (lewoskręt)... i tutaj brakło mi cierpliwości. Wiedziałem, że takie coś ma już miejsce, ale wkurzyło mnie totalnie. Licznik zaczął wariować (pewnie złapał czujnik): 50-80km/h w miejscu i nalicza... Dla mnie to problem, bo nie dość że mi psuje średnią i rzeczywiste dane, to jeszcze nalicza kilometry niechciane... Wkurzyłem się. Fakt jest też taki - zakup licznika będzie w tym miesiącu najprawdopodobniej już padł wcześniej. Te bezprzewodowe niedopracowane jeszcze "bajery" nie spełniają czasami swoich zadań. Ogólnie działa dobrze, funkcji też ma dużo.., ale myślę, że zasługuję już na coś lepszego. Powrót do domu ul. Jagiellońską.
Późnym wieczorem jeszcze wyzerowałem dystans na liczniku z Demy, przewodowym. W końcu na Demie też trzeba pojeździć. Naoliwiłem też łańcuch i przejechałem się po okolicy. W drodze wpadłem na pomysł aby jeszcze sprawdzić czy te obwody kół, które wpisałem są bliskie prawdzie (i tak jeszcze czeka mnie taki najdokładniejszy pomiar). Biorę Toskanę i przejechałem "zaznaczony" kawałek, później Demę i ten sam "zaznaczony" kawałek. Wyszło prawie idealnie, więc chyba jestem na dobrej drodze. W końcu dokładność pomiaru ma znaczenie, jeśli przejeżdżam kilometry w roku w tysiącach. Przejazdy późnym wieczorem wzdłuż ścieżki rowerowej przy ul. Jagiellońskiej, w sumie wykręciłem nieco ponad 4 kilometry. Pogoda cudowna, niecałe ~8 stopni C.
Image Hosted by ImageShack.us
Złota Góra I
Image Hosted by ImageShack.us
Złota Góra II
Image Hosted by ImageShack.us
Pomnik Papieża
Image Hosted by ImageShack.us
Podjazd pod Złotą Górę
Image Hosted by ImageShack.us
Złota Góra, w tle pomnik Papieża i panorama miasta
Image Hosted by ImageShack.us
Zjazd ze Złotej Góry
Image Hosted by ImageShack.us
Zachód Słońca - ul. Rakowska
Image Hosted by ImageShack.us
Odrzykoń I
Image Hosted by ImageShack.us
Odrzykoń II, przed odjazdem
Image Hosted by ImageShack.us
Odrzykoń - odjazd
Image Hosted by ImageShack.us
Reperowana Al. Pokoju


  • DST 45.00km
  • Teren 2.50km
  • VMAX 34.30km/h
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Glinianki - Park Lisiniec. Wieczorem: Parkitka.

Poniedziałek, 6 stycznia 2014 | Komentarze 2

Dzisiaj na rower wyciągnęło mnie Słońce, choć wyjechałem w tej najpóźniejszej opcji by załapać się jeszcze na wspaniałą, styczniową pogodę. Pojechałem na glinianki (Park Lisiniec) przez ul. Jagiellońską, Boh. M. Cassino, Piastowską, Zaciszańską, św. Kingi, św. Jadwigi i później już w miejsce docelowe. Zaznałem trochę terenowej jazdy (w tym także w błocie, bo to tereny podmokłe a wczoraj padał deszcz). Z pewnością gdyby nie widok krajobrazu który nie jest zazieleniony i tego, że dzień krótki można by powiedzieć, że to wiosna. Bo w powietrzu ją czuć. Temperatura, 7-8 stopni C. Pojeździłem trochę, dookoła Bałtyku i Adriatyku. Wyprawa całkiem fajna. Później, po około godzince powrót przez ul. Kordeckiego, Park Jasnogórski, Aleje NMP, Piłsudskiego (gdzie na frytki), Katedralną, Stary Rynek, Mirowska, Wałem Nadwarciańskim do Kanału Kohna, później wiadukt wzdłuż DK-1, Bór, Al. Niepodległości, 1 Maja, Boh. M. Cassino i Jagiellońska. Wyjazd całkiem udany, tempo raczej powolne, ale dziś nie w tym rzecz by gnać, pogoda dopisuje w pełni.
Na wieczór na spotkanie z kumplem na Parkitkę, pojechałem przez Al. Boh. M. Cassino, Piastowską, Zaciszańską, św. Barbary, św. Augustyna, Popiełuszki, koło Komendy Miejskiej Policji, Rynek Wieluński, Bialska (Aleja Brzozowa) i skręciłem w prawo na Osiedle Parkitka, dawne tereny z dzieciństwa. Tam się przejechałem obok swoich dawnych terenów, które jako pierwsze w życiu zdobyłem rowerowo, a później na "autostradę" rowerową na Parkitce. Dawne czasy... Pamiętam, w wieku 11 lat jak zdobyłem pierwsze w swoim życiu 20 kilometrów.. później o rok chyba pierwsze 40 kilometrów - to były czasy! A jeździłem wtedy na Demie, którą mam gdzieś od 2004 roku. Sporo czasu, prawie dekada. Później już Okulickiego i do MC Donald'a. Po spotkaniu z kumplem i naszych pogaduchach powrót do domu przez wariant miastowy, a dokładnie: Okulickiego - Dekabrystów - Armii Krajowej - Kościuszki - Wolności - Niepodległości - Jagiellońska i Stradom. Chore, ale.. by szybciej pokonać Jagiellońską warto pojechać ulicą do końca linii tramwajowej (wtedy nie trzeba naciskać przycisków) i przy skrzyżowaniu z Monte Cassino wjechać po ciągłej na skrzyżowanie i pokonać je na "jeden raz" (normalnie trzeba odstać 2 cykle na skrzyżowaniu, od końca grudnia 2013), bez zatrzymywania się. Niby bezpiecznie, ale czy nie możnaby inaczej...? Przecież to ścieżka rowerowa. Powrót do domu na 20:20.




  • DST 63.00km
  • Teren 0.80km
  • Czas 02:42
  • VAVG 23.33km/h
  • VMAX 44.60km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po południowych krańcach Częstochowy. Wieczór: OLSZTYN przez Skrajnicę, Kusięta i Hutę (deszcz - 2 raz)

Niedziela, 5 stycznia 2014 | Komentarze 0

Późnopopołudniowy wyjazd ścieżkami na Stradomiu do ul. Kościelnej tak dla zabicia niektórych myśli. Jednak postanowiłem, że pojadę gdzieś w konkretnym celu, Jagiellońską do C.H. Jagiellończycy, pod Estakadą i na Myjkę na Raków. Rower umyty. Powrót Estakada - Jagiellońska - Sabinowska - Dźbowska, Sabinów, jadę jeszcze tam w pewnej sprawie i powrót ul. Sabinowską na Stradom. Przy okazji dwa podziękowania od kierowcy MPK za włączenie się do ruchu. Taki wyjazd przed zmrokiem.
Na wieczór podobnie jak w dniu wczorajszym wybieram się do Olsztyna, wieczorny kurs. Wyjeżdżam po 19:30 przez Jagiellońską w warunkach gęstej mgły, później już mniej mgły na drodze aż do strefy podmiejskiej: wzdłuż trasy dk1 - Bugajska - Kręciwilk - "46" - rowerostrada (gdzie na początku chwila przerwy) i Odrzykoń, Odrzykoń - Narcyzowa i lasem do Skrajnicy, a później jeszcze wzdłuż obszarów leśnych i "46" do Rynku w Olsztynie. Muszę przyznać, że nie jechałem zbyt pośpiesznie, nawet momentami (ale tylko momentami) się trochę wlokłem, też zrobiłem jakieś zdjęcie po drodze, 16,008km maksymalna: 31,6km/h, średnia: 18,9km/h, czas: 0:50:48, temperatura: 6,0C w momencie przyjazdu. Okazało się, że lodowisko jest zamknięte z powodu warunków atmosferycznych, więc postanowiłem pozostać w Olsztynie, przejechałem do ronda i z powrotem, w okolicy Rynku, a później pod Zamek - by tradycji się stało za dość. Trzeci raz przyjeżdżam, trzeci raz Zamek podświetlony więc musiało być symboliczne zdjęcie. Później na Rynek i tam chwilę zostałem, choć na lód już nie wszedłem, tak wyszło. Jeszcze przed oficjalnym wyjazdem przejazd po Olsztynie, w stronę Sokolich Gór, ale po bocznych uliczkach w Olsztynie i zafundowałem sobie małą dawkę terenu, a później już wyjechałem na Rynek. Zaczęło padać i znów niestety deszcz mi towarzyszył całą drogę z Olsztyna. Fatum! Drugi raz pod rząd deszcz.. Wyjeżdżam 22:15, pomimo deszczu zaplanowaną wcześniej trasą: OLSZTYN - Olsztyn, Mstowska - Kusięta, więc cały czas asfaltowym standardem do Huty (na zjeździe z Kusiąt, tym drugim: 44,6km/h) - później koło Walcowni, Guardiana, Korfantego, Al. Pokoju, Rondo Reagana, Al. Pokoju, Łukasińskiego (przez Stary Raków), Limanowskiego, Rakowska i dalej wzdłuż trasy dk1, Estakada, Jagiellońska i na Stradom. W deszczu, z tą różnicą, że dziś wiało nieco inaczej niż wczoraj, tak bardziej pod wiatr jechałem i było bardziej mglisto. Wyszło: 23,332km, średnia: 20,4km/h, czas: 1:08:34, temperatura: 5,4C. Ale trzeba dodać, że bardzo ciepło jak na tę porę roku i dnia. Ale podobno mają wrócić mrozy i śniegi jeszcze w styczniu. Uważam, że też trzeba tego zaznać w sezonie, ale nie mam nic przeciwko takiej pogodzie jak dziś, no może poza wyjątkiem tego deszczu i mgły, chociaż w każdych warunkach można jeździć! Jeszcze dodam: jak ja uwielbiam te wieczorne kursy kiedy wracając na całą drogę do Częstochowy wymijają mnie nieliczne auta, od Kusiąt do Ronda Reagana ani jedno auto mnie nie wymijało, jedynym ciekawym faktem jest to, że jednak trafiłem na zamknięty przejazd na Hucie. Z wyjazdu wieczornego zadowolony! Dzień nieco podobny do tego wczorajszego, znów nie odwiedziłem Śródmieścia, tylko jeździłem po południowej części Częstochowy. Jak na razie w tym roku najwięcej Olsztyna:)



  • DST 67.34km
  • Czas 03:20
  • VAVG 20.20km/h
  • VMAX 45.00km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Odrzykoń popołudniu. OLSZTYN przez Skrajnicę i Kusięta wieczorem.

Sobota, 4 stycznia 2014 | Komentarze 0

Dziś dzień się podzielił na dwa rowerowe wyjazdy w strefę podmiejską. Pojeździłem poza miastem ze względu na możliwości, by nie musieć zmagać się z zakazami rowerów, krawężnikami, złymi stanami dróg rowerowych itd.
Pierwszy wyjazd po 14:30 na Odrzykoń, a dokładnie rundka okrężna. Pojechałem: Jagiellońską - Orkana - Jesienną - Bohaterów Katynia (przez Stare Błeszno) - Długą - (przejście przez dk1, bo tam prosto nie można pojechać) - Bugajską - przez Kręciwilk, kawałkiem trasy "46" do ścieżki i dalej rowerostradą i Odrzykoń. Tam chwila przerwy i 15:20 wyruszam dalej: kawałek "46" - skręt na Kusięta, obok Os. pod W. Górą, między lasem do Huty, Walcownia, Guardian, Korfantego, Al. Pokoju do Jagiellońskiej. I dalej już Jagiellońską w wariancie drogowym do niefortunnie zgranych programowo świateł. Któż wymyślił te przyciski na ścieżce rowerowej.. Później już asfaltowo-brukową drogą na sam Stradom. A jeszcze podjechałem do Tesco na Sabinowską by zakupić coś. Powrót Sabinowską do Jagiellońskiej, już zmrok zapadał, w końcu krótkie grudniowe dni. A jeszcze nie tak dawno pamiętam jak wyjeżdżałem w czerwcu..
Na późny wieczór zaplanowany wcześniej Olsztyn na łyżwy. Przy okazji dojazd na rowerze, w lubiane i znane mi miejsce. Już trzeci wyjazd do Olsztyna w tym roku, ale na zmianę kierunku jeszcze przyjdzie czas. Pojechałem Jagiellońską do C.H. Jagiellończycy, a dalej Bohaterów Katynia, Rakowską, wzdłuż dk1, Bugajską i Kręciwilk. Tam patrol policji kontroluje kierowców, ja: dobrze oświetlony stanąłem jeszcze założyć koszulkę odblaskową (bezpieczeństwo ważne), bo dalej kawałek ślimakiem dk46 i rowerostradą na Odrzykoń obok stacji paliw. Trzeba dbać o bezpieczeństwo. Przy okazji dziś mogłem wypróbować nowe światło na nieoświetlonej strefie podmiejskiej. Spełnia moje wymagania, nie do końca (bo to jeszcze nie jest to), ale spełnia. Na pewno wielkim plusem jest to, że już się nie boję o to, że może się rozłączać, psuć.. No i trzeba zakupić akumulatorki. Stoję na Odrzykoniu - tam chwila przerwy i pada na dalszą drogę przez: Skrajnicę, później już ul. Żwirki i Wigury i Olsztyn, Rynek. Całkiem znośnie mi się dziś jeździło. A temperatura komfortowa w pełni jak na początek stycznia: 5-6 stopni C całą drogę! Przyjechałem na Rynek, założyłem łyżwy i... oczywiście na zgaszenie światła w czasie jazdy na lodowisku się nie załapałem, ale później pojeździłem niecałą godzinkę, do 22:00. Całkiem znośna dzisiaj jazda, dobrze mi się jeździło. Po 22:00 zszedłem z tafli lodu, po spakowaniu łyżew, posileniu się i napiciu, jeszcze zrobieniu zdjęcia pamiątkowego przy oświetlonym zamku (tym razem z oddali i wiem, że już wiele takich zdjęć mam, ale by z dziś jakieś było) - dzisiaj wszystko bez pośpiechu, wyjazd o 22:30 z przystanku "Olsztyn - Rynek". Zaczęło padać... i tak już się utrzymało do końca mojej podróży z Olsztyna. Powrót przez: Olsztyn, Mstowską - Kusięta - lasem - Huta: Walcownia, Guardian, Korfantego, Al. Pokoju, Jagiellońska i Stradom. Prędkość średnia od Olsztyna do Huty (granica): ~9km, 24,5km/h - myślę, że całkiem dobra, jak też na warunki wieczorne, maksymalna prędkość: 45,0km/h. Później też nie tak gorzej, do Makro na Jagiellońskiej miałem: 22,5km/h, a trochę omijania zalanych dziur, które znacznie zmniejszyły prędkość było (szczególnie ostrożnie w Alei Pokoju i wcześniej koło Walcowni). Jagiellońską pojechałem wariantem drogowym - zakazów nie ma, ścieżka też jest, ale też i zmniejszony Ruch i też nie musiałem naciskać przycisku by móc przejechać, więc wjechałem przed znakiem zakazu rowerów na asfaltową ścieżkę i dalej już prosto, pojechałem jeszcze do Kościelnej i kawałek z powrotem Jagiellońską do domu. Bardzo dobrze, pomimo tego deszczu mi się dziś wracało.
Wszystkie przejazdy na Toskanie. Choć padają w głowie propozycję by na uczelnię i korepetycje jeździć na Demie.
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us



  • DST 30.54km
  • Czas 01:39
  • VAVG 18.51km/h
  • VMAX 35.10km/h
  • Temperatura 5.3°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Miasto - Centrum

Piątek, 3 stycznia 2014 | Komentarze 3

Dziś bez większych wyjazdów, w końcu trzeba odpocząć.
Późnym popołudniem wyjeżdżam na rower, w końcu wyjeżdżam. Po wcześniejszych wyjazdach samochodowych i innych załatwianych sprawach (a dziś zakupiłem nową ledową lampkę do roweru) zachciało mi się roweru! Przez Sabinowską, Piastowską, Bohaterów Monte Cassino, Sobieskiego, Al. Wolności i PKP, później na Al. Kościuszki. Po spotkaniu jadę z Al. Kościuszki przez Kilińskiego, Al. Jana Pawła II, Al. Armii Krajowej, Al. Wyzwolenia i do Centrum Handlowego M1. Miałem godzinkę, więc podjechałem na Północ zobaczyć jak wyglądają kwestie cenowe akumulatorków. Powrót do miasta z M1 przez Al. Armii Krajowej w wariancie ulicznym - przepisowo: można, Al. Kościuszki, Al. Wolności i na dworzec PKP, gdzie w oczekiwaniu na Koleżankę pojeździłem. Później już spotkanie, a po spotkaniu z dworca PKS odjazd: PKS - Al. Wolności - Al. Niepodległości - C.H. Jagiellończycy - Al. 11 Listopada - Wrzosowiak - Orkana - Jagiellońska i do domu. Tak lekko wydłużony przejazd, przyznam, że wyziębiłem się siedząc parę dobrych chwil na dworze.
Na sam wieczór, już późnym wieczorem przejazd do Tesco na Pułaskiego zakupić sobie coś, przez Al. Boh. Monte Cassino i Pułaskiego docieram do celu i powrót tym samym wariantem w Ruchu Drogowym. Pod koniec dnia spadło do 1,9 stopnia C. Przy okazji dziś na wieczornych kursach sprawdziłem działanie lampki rowerowej przedniej, nie jest to jeszcze to co chciałbym mieć, ale do wieczornej jazdy się nadaje, jest zdecydowanie lepiej niż wczoraj). I tym sposobem wpadło dziś nieco ponad 30 kilometrów.
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us



  • DST 59.72km
  • Czas 03:07
  • VAVG 19.16km/h
  • VMAX 41.20km/h
  • Temperatura 4.5°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

W mieście. Wieczorem: OLSZTYN przez dk46 i Kusięta

Czwartek, 2 stycznia 2014 | Komentarze 0

Najpierw przedpołudniowy wyjazd do miasta, przez Boh. Monte Cassino i Al. Wolności do miejsca docelowego: Al. Kościuszki. Później wyruszam z Placu Daszyńskiego (bo odprowadziłem koleżankę) w kierunku dworca PKP, przez Aleje NMP. Z dworca PKP powrót do domu wariantem przez: Al. Wolności - II NMP - Katedralną - Krakowską - wzdłuż drogi krajowej 1 - Estakada - Jagiellońska i do domu.
Na sam wieczór planowany wcześniej wyjazd do Olsztyna na łyżwy (bo dawno nie byłem), nie mogłem się zebrać, ale w końcu. I... wyjeżdżając spotkała mnie awaria światła, parę prób zreperowania, ale okazało się, że żywotność diody już się skończyła. W końcu dużo godzin jeżdżenia wieczornego, plusem: że nigdzie w dalszej trasie. Wymieniłem baterie w lampce na głowę (która całkiem nieźle świeci) i lampce, którą zakupiłem w listopadzie na lepszej jakości. Daje światło, choć nie takie jakie bym chciał. Ale cóż zrobić, jechać się chce, więc spróbowałem. Trasa do Olsztyna jednym z najkrótszych wariantów: Jagiellońska - C.H. Jagiellończycy - Bohaterów Katynia - Stare Błeszno - Bugajska - (Kręciwilk) - rowerostrada - główna "46" - Olsztyn, rynek. Dałem radę, choć do światła takie jakie miałem wiele brakuje, jednak muszę powiedzieć jedno: byłem w pełni widoczny. W Olsztynie godzinka jeżdżenia na łyżwach i później jeszcze pod Zamek zrobić parę zdjęć, tym razem z bliska, bo podświetlony. Coś się udało. Uzupełniłem węglowodany i w drogę.. tym razem z Rynku w Olsztynie (wyjeżdżam: 21:20), przez Kusięta, kawałek między lasem, koło Guardiana, Al. Pokoju, Rondo Reagana, Żużlowa, Legionów, Faradaya i później prosto, obok terenu budowy, na wiadukt i zamknięta Drogowców - Tesco Extra. Tam zakupiłem to co chciałem i powrót z Tesco Extra za wiaduktem obok terenu budowy (bo opcja przenoszenia roweru pod wiaduktem gorsza), Mirowska, Plac Daszyńskiego, Aleje NMP, Al. Wolności, Sobieskiego, Korczaka, Bohaterów Monte Cassino i Jagiellońska. Już "po zakazach" po zmniejszony prawie całkowicie ruch. Powrót tak chwilę po 23:00. Z wyjazdu wieczornego całkiem zadowolony.
Dziś też mniej jeżdżenia niż w ostatnich dniach, ale trzeba trochę odpocząć. Jeździć, ale odpocząć.
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us



  • DST 103.19km
  • Teren 26.00km
  • Czas 05:06
  • VAVG 20.23km/h
  • VMAX 36.30km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nowy Rok na rowerach: Olsztyn - Częstochowa. Olsztyn z Przyjaciółmi, symboliczne rozpoczęcie sezonu 2014.

Środa, 1 stycznia 2014 | Komentarze 0

Po północy wyzerowanie liczników. Wyruszamy z Leśnego w kierunku Gór Towarnych /k. Kusiąt, przez Olsztyn - Rynek. Tam kawałek terenowego dojazdu i spotkanie ze znajomymi, którzy przywitali Nas świetnym towarzystwem i poczęstowali nas pysznym bigosem. Chwilę z nimi posiedzieliśmy i później już powrót rowerowy do domu, kilometry na Nowy Rok. Jeszcze nigdy nie zacząłem kręcenia tak od razu po Sylwestrze, przerwy między sezonami 2013 a 2014 zbytniej nie odczułem. Jedziemy przez ul. Mstowską w Olsztynie, później Olsztyn - Rynek, Olsztyn, ul. Kuhna i do Przeciwpożarówki, którą również wracamy. Ciemno, ale klimatycznie się jechało w grupie Przyjaciół, ruch też niezbyt duży, ale trzeba bardziej uważać i na oblodzenia również. Na powrocie też spotyka Nas deszcz, ale nie tak bardzo przeszkadzający w jeździe. W strefie podmiejskiej lekki mrozik, ale warunki nawet nie były trudne jak się zachowało ostrożność. Na samym końcu przy rowerostradzie wybieramy wariant przejechania ul. Bugajską "46", uważając na samochody, przez przejazd i prosto przez trasę dk-1, ul. Długą do Bohaterów Katynia i tam po skręcie w prawo na światłach rozjeżdżamy się w różnych kierunkach. Ja pojechałem jeszcze z Edytą i Olkiem przez ul. Jesienną, a dalej już przez Rydza-Śmigłego, Jagiellońską obok Makro i jeszcze.. ku swojemu zdziwieniu, bo mi się dobrze jechało, wróciłem przez miasto. Za Makro skręcam w ul. Bór, Al. Niepodległości, Al. Wolności, Al. NMP, Śląska, koło Placu Biegańskiego, Nowowiejskiego, Korczaka i Bohaterów Monte Cassino (po zakazach..bo już zmniejszony ruch). W ten oto sposób dojeżdżam do domu i kończę swój pierwszy w tym roku rowerowy przejazd, wyszło 32,400km, pokonane ze średnią prędkością 20,9km/h, czas: 1:32:34.
Jeszcze czeka mnie w najbliższym czasie sprawdzenie obwodu kół, ale nawet jeżeli jest odchył, to bardzo minimalny.
Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us
Popołudniowy wyjazd do Olsztyna z Przyjaciółmi w celu symbolicznego rozpoczęcia Nowego Roku. Przyznam szczerze, że wstałem mocno zaspany i nawet przez chwilę rozmyślałem, czy aby na pewno jechać dziś do Olsztyna. Jednak z decyzji, że pojadę bardzo się cieszę. Na zbiórkę byliśmy umówieni o 12:00 pod Skansenem koło dworca PKP - Raków, gdzie dojeżdżam przez ul. Jagiellońską i Al. Pokoju. Trzeba było się zebrać i przyjechać, w końcu okazja by rozpocząć godnie nowy sezon. Jedziemy dziś w tym samym składzie, co wczoraj. Chwilę po 12:00 wyruszamy: Raków PKP, od razu przy przejeździe pod tunelem rozsypane szkła, więc ostrożnie by nie uszkodzić dętki, dalej ul. Trochimowskiego, Kucelińska, Korfantego koło Guardiana, Walcownia i w dojeździe do samego Olsztyna rozłączamy się, albowiem wybieram trasę asfaltową. Uznałem, że zbytnio mogę męczyć się w terenie i na piaskach, więc dojadę sobie znanym mi standardem i wszystko spotkamy się na Rynku. Dojeżdżam w dość dobrym tempie asfaltowym standardem między lasem, później przez Kusięta i Olsztyn - Rynek. Temperatura w czasie przejazdu skacze między 2 a 4 stopnie C, drogi widać po deszczu. Chwilę czekam na znajomych, którzy dojeżdżają po paru momentach, trochę pobyliśmy na Rynku, później w stronę Zamku Olsztyn zrobić pamiątkowe zdjęcie z wyprawy i w drogę powrotną. Powrót standardowym wariantem: Olsztyn Rynek - Olsztyn, ul. Kuhna obok Leśnego i Sokolich Gór (asfaltowo) i dalej już powrót Przeciwpożarówką między lasem. Tak jak wczoraj, tylko z tą różnicą, że dziś w świetle dnia. Wyrobiliśmy się całkiem pokaźnie, bo byliśmy na przeciwpożarówce już nieco ponad kwadrans po 13:00. Dalej obok rowerostrady w lewo, terenowy dojazd pod Hutę i koło Guardiana tak samo jak w drodze do Olsztyna. Po drodze jakieś 2 kilometry kręcenia w dobrym tempie za grupką kolarzy. Dalej jedziemy przez Raków PKP, Aleję Pokoju i rozłączamy się pod Estakadą. Jeszcze jadę w towarzystwie Edytki i Olka w stronę myjki koło Lidla, a później przez kawałek wzdłuż trasy i ul. Jagiellońską do ul. Orkana. Końcowe kilometry dojazdu do domu już samotnie, Jagiellońską koło Makro i przez skrzyżowanie na M. Cassino. Jak zwykle dobrze mi się jechało, w grupie świetnych rowerowych Przyjaciół, z którymi powitałem ten Nowy Rok. Dzięki Wam wszystkim za towarzystwo! Po obu Sylwestrowo-Noworocznych przejazdach na liczniku: 76,855km (spory dystans, zważywszy na to, że dopiero zaczął się sezon i do tego ~21km w terenie), średnia prędkość pokonania tych kilometrów: 20,7km/h, maksymalna: 36,3km/h, czas: 3:42:33. I tą symboliczną wyprawą mogę oficjalnie rozpocząć kolejny rok rowerowania!
Planów rowerowych na ten dzień było jeszcze kilka, jednak nic na siłę. Zająłem się pracą nad bikestats, dopiero późnym wieczorem przed 21:00 wyruszyłem na niecałe 2 godzinki na rower. Trasa: Jagiellońska - Boh. M. Cassino - Sobieskiego - Al. Wolności - II NMP - I NMP - Mirowska - Wał Nadwarciański przez Kanał Kohna - Raków PKP - Al. Pokoju - Jagiellończycy - wzdłuż trasy - Boh. Katynia - Jesienna - Grzybowska - Korkowa - Brzeziny - Żyzna - Sabinowska i Jagiellońska. W atmosferze dobrej muzyki, z chęcią kręcenia. Na koniec jeszcze na stację Orlen uzupełnić węglowodany i jeszcze wzdłuż ścieżki po Bohaterów Monte Cassino, by aby na pewno przebić setkę. Muszę dokładnie sprawdzić licznik i rozmiar opony, zawsze lepiej wykręcić ten 1 kilometr więcej skoro tyle już dziś się przejechało niż nie załapać się na setkę. Pod koniec dnia lekki chłodzik, ale bez mrozu. Ostatnie 6 dni przysporzyły mi sporo rowerowania - przejechałem 695,1km (średnio: 115,9km na dzień!). Od jutra spokojniej, jeździć, ale już bez tak długich dystansów, wypraw, chodź może wieczorem do pobliskiego Olsztyna wyskoczę, zobaczymy.
Pierwsza setka w 2014 roku. Godnie rozpoczęty sezon.
Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us




Image Hosted by ImageShack.us



Rowerowe Podsumowanie 2013 Roku

Wtorek, 31 grudnia 2013 | Komentarze 4

Rok 2013 był dla mnie najlepszym rowerowym rokiem pod względem przebiegu kilometrów, wycieczek i wypraw. Jeszcze nigdy tyle nie jeździłem, poznałem naprawdę wiele rowerowych tras. Nawiązałem również wiele Rowerowych Przyjaźni, także dużo jeździłem ze swoimi znajomymi, głównie w okresie wakacji. Tych wiele wyjazdów upamiętnionych zostało na zdjęciach. Wszystko zaczęło się od wyjazdów do Olsztyna. Z ogromnymi chęciami wyjeżdżałem co raz to dalej, później był Janów i Bystrzanowice. Z czasem, w wakacje pojechałem do Szczekocin przez Olsztyn, Janów i Lelów. Ówcześnie była to dla mnie najdalsza rowerowa wycieczka pokonana w dwie strony, jeszcze w samych Szczekocinach i okolicach trochę przejechałem. Największą niespodziewaną wycieczką były natomiast Tarnowskie Góry, do których w momencie wyjazdu rowerowego nie planowałem jechać. Październikowy krótki dzień i awaria lampki w rowerze przyczyniła się do tego, że wracałem z miejscowości Mokrus (18km od Tarnowskich Gór) autobusem. Tydzień później znów z powodu awarii światła wracałem z Bystrzanowic przewozem autobusowym. Z większych wycieczek mogę jeszcze uwzględnić Mirów i Bobolice, które odwiedziłem 3 razy (raz z Przyjaciółmi, raz sam i raz z Ekipą Rowerową) i 1 raz przejazdem, a także wycieczkę głównie terenową z przewodnikiem w ramach rowerowych obchodów Święta Niepodległości. Niezapomnianym jednak największym planem był Kraków (przez Ojcowski Park Narodowy, który był swego rodzaju bardzo dużym walorem trasy), gdzie pojechałem z Częstochowskim Forum Rowerowym, była to dla mnie pierwsza wyprawa z tą Ekipą. Bardzo cieszę się z odwiedzenia tego miasta na rowerze, zawsze było to moim mniej lub bardziej ukrytym marzeniem.
W czasie wakacji nie zabrakło mnóstwa rowerowych wycieczek z Przyjaciółmi. Odwiedziliśmy Olsztyn, Złoty Potok, Blachownię, Wierzchowisko, Mstów, Wrzosową i też kilometry po mieście. Jednak największą wycieczką od której zaczęliśmy wspólne rowerowanie poza miastem był Mirów i Bobolice.
Większe jeżdżenie rowerowe (jeszcze po mieście) rozpoczęło się gdzieś w marcu, choć w porównaniu z dystansami innych miesięcy nie był to rewelacyjny miesiąc. Lubiłem wyskoczyć po okolicy na rower, z muzyką na uszach, po prostu pojeździć. Później w końcu w pewien czwartek - 12 kwietnia pojechałem na ścieżkę pod Olsztyn, a 15 kwietnia odważyłem się dojechać do Olsztyna. Jeszcze wtedy bez dętki i pompki. I tak wszystko się zaczęło, moje rowerowe wyprawy podmiejskie. Choć dodam, że w dawnych latach już zdarzyło się wyjechać z Przyjaciółmi poza miasto, jednak tych wypraw było jak na lekarstwo. Ten rowerowy rok do poprzednich w żadnym stopniu nie jest porównywalny.
Niejednokrotnie wyruszałem też na rower sam - niezliczona liczba wypraw do Olsztyna (tu byłem najwięcej razy, również przejazdem) i okolic - tych bliższych i dalszych od Częstochowy (jeździłem też w różnych kierunkach, jednak głównie były to tereny gminy Olsztyn i Mstów, zaraz po nich gmina Blachownia, Konopiska), niezliczone kilometry przejechane w mieście, także te pokonywane w obowiązkach i niezliczona liczba wypraw i czasu spędzonego na rowerze, przejechałem ponad 1000 godzin w tym roku na rowerze. To wszystko sprawiało mi przyjemność i stawało się ogromną motywacją do jazdy, co raz to większą pasją. Często nawet po ogromie pokonanych kilometrów przychodziła ochota do jazdy i wsiadałem na rower. Także często bez względu na warunki pogodowe.
Co do przykrych wydarzeń, było ich na szczęście mało. Te mniejsze, które nazywamy "złapaniem gumy" zdarzały się stosunkowo rzadko, choć na tyle przejechanych kilometrów paręnaście razy musiałem zmieniać dętki - parę razy w trasach, od 16 lipca jeździłem przygotowany na takie zdarzenia. Z większych: dwie wywrotki: na Wrzosowej z powodu rozkopanego kawałka ulicy i braku jakichkolwiek oznaczeń i Korytarzu Północnym na oblodzonej nawierzchni jadąc z górki, ale zupełnie niegroźne i ten poważniejszy incydent z 19 lipca 2013. Jedynie tę wyprawę nie najlepiej wspominam z całego rowerowego roku. Na szczęście dane mi było przejechać ten rok beż żadnych wypadków, starć z samochodami - co myślę, że jest najważniejszym wyznacznikiem tego sezonu.
Teraz czas na statystyki:
W 2013 roku przejechałem na rowerze rekordowo ogromną liczbę kilometrów: 20079km. Nie jest to na pewno wynik w pełni dokładny z uwagi na to, że przez pewną część sezonu nie aktualizowałem na bieżąco moich rowerowych wyników (to już jedno postanowienie na Nowy Rok), miałem też nie w pełni dokładnie ustawione rozmiary obwodu koła, a przez większą część sezonu operowałem na liczniku Sigmy (którym posługiwałem się od 2004 roku), w którym nie było opcji ustawienia takowego rozmiaru. Dodam, że jestem osobą która nigdy nie doliczała sobie kilometrów, jest to wynik z którego chcę być zadowolony, to co przejadę to przejadę i tylko prawdziwy wynik mnie cieszy. Jednak rezultat kilometrowy roku postarałem się jak najdokładniej przybliżyć prawdzie, bo jak to napisał Poisonek: "na czymś się trzeba oprzeć". Rekordowy swego czasu dla mnie dystans z 2012 roku (~4500km) przebiłem ponad 4-krotnie. Na głównej stronie bikestats zająłem 9 miejsce, choć przez cały rok nie zwracałem na to uwagi, chociaż wspomnieć można.
Patrząc na mój przebieg roczny wspomnę, że pozwoliły mi na to możliwości czasowe i sytuacja, w której w czasie tego roku rower stał się dla mnie ogromną pasją. Nie przechodziłem w sezonie większych kryzysów spowodowanych jazdą. Z upływem sezonu moje rowerowanie stawało się co raz to większe, bez względu na porę roku tendencja praktycznie wzrostowa lub utrzymująca się na podobnym poziomie (od kwietnia do października kilometry rosły - nawet nie licząc lutego, w którym przejechałem ich o 20 mniej niż w styczniu to od samego początku roku jeździłem co raz to więcej aż do końca października, w listopadzie i grudniu na podobnym poziomie). O tym rosnącym w ciągu roku przebiegu świadczy fakt, że październiku przejechałem najwięcej kilometrów: ~2480km. Później był: sierpień, wrzesień, lipiec, grudzień, listopad, czerwiec, maj, kwiecień, marzec, styczeń i na końcu luty (480,9km). Jeżdżąc myślałem, że to lipiec i sierpień będą rekordowe. Miesięcy, w których przejechałem min. 1000km było 9 (od IV do XII), a min. 2000km było 5 (VI-XII za wyjątkiem XI w którym brakło bardzo mało), w październiku bardzo mało brakło do 2500km. Innym faktem jest też to, że w ciągu pierwszej połowy roku przejechałem ~6500km, w drugiej ~13500km. To potworna różnica kilometrowa jeśli zestawimy te połówki roku.
Praktycznie dni bez kręcenia było: 13, więc kręciłem co najmniej te 5 kilometrów dziennie: aż 352 dni w roku (96,4%). Setkę wykręciłem w roku dokładnie: 51 razy, z czego dwa razy ponad 150km i 8 razy ponad 140km. O wynikach dziennych ponad 50km nie wspominam - było ich bardzo wiele w tym roku. Parokrotnie udało mi się pobić swój rekord życiowy z 5.07.2012 roku (100,6km), aż do dystansu wynoszącego: 161,8km (06.10.2013). Przebiłem również swój rekord prędkości na rowerze (choć oficjalnego rekordu wcześniej dokładnie nie znałem - ponad 50km/h) - obecnie oficjalnie on wynosi 59,8km/h (możliwe, że o kilka dziesiątych mniej), choć być może podczas wycieczki rowerowej 10 XI 2013 pojechałem ~60km/h - z powodu awarii licznika dystans nie został uwieczniony. Wiele razy pojechałem ponad 50km/h. Co do temperatur i warunków w czasie jazdy na pewno można wspomnieć też o ekstremach, z pewnością można uwzględnić fakt, że sezon zimowy 2011/2012 przejechałem bez przerw na rowerze (do tej pory nigdy w pełni to się nie udało), była także jazda w zamieciach śnieżnych, po śniegu, oblodzeniach (najniższej dokładnej temperatury nie mam, w II połowie marca było to -6,9st. C), w intensywnym deszczu, czy też w drugą stronę - w ogromnych sierpniowych upałach, które naprawdę dawały się we znaki - wtedy największą odnotowaną temperaturą w czasie jazdy było ~42 st.C. Ekstremalne warunki zawsze są dla mnie odskocznią od rzeczywistości.
Pojeździłem trochę w województwie małopolskim (Kraków przez Ojców), świętokrzyskim (parę kilometrów w Brzegach podczas rodzinnego wyjazdu) i pojechałem do Szczekocin (blisko granicy województwa Śląskiego ze Świętokrzyskim), najwięcej jednak kilometrów po Częstochowie i okolicach (czy też Jurze Krakowsko-Częstochowskiej).
Rower traktuję jako rekreację, nie jestem wyczynowcem, po prostu lubię bardzo dużo jeździć. Zawsze we mnie istniał ten duch kolarski, od najmłodszych lat. Jednak muszę wspomnieć, że w tym roku nabrałem bardzo dużo wprawy w jeździe, mowa tu głównie o jeździe w strefie podmiejskiej w ciemnościach, co jeszcze na początku wakacji wydawało się dla mnie niemożliwe. Na pewno też jazda w Ruchu Drogowym spowodowała znaczne obycie w przepisach Ruchu Drogowego, tam gdzie mogę zwykle poruszałem się jezdnią. Co do infrastruktury rowerowej - na pewno zacząłem zwracać uwagę na to, po czym jeżdżę. Gdy dużo się jeździ można zauważyć, że przeszkodami dla rowerzystów mogą być: wysokie krawężniki, ścieżki z kostki brukowej, uskoki na ścieżkach i fakt zwalniania gdy nakazuje tego świadomość, przyciski na światłach na ścieżce rowerowej. Trzy najlepsze drogi rowerowe w Częstochowie, po których pojechałem w tym roku: Legionów, Korytarz Północny i ścieżki asfaltowe na Stradomiu. Duże wrażenie zrobiły na mnie również ścieżki asfaltowe na Jurze. Z pewnością drogą rowerową, od której wszystko się zaczęło była: rowerostrada na Odrzykoniu. Jeździłem w drugiej części sezonu trochę po szutrze (Wał Nadwarciański, przeciwpożarówka). Zwykle jednak poruszałem się po asfalcie, tak jak lubię najbardziej.
W tym roku też dużo się zadziało pod względem mojego wyposażenia rowerowego. Wiele części wymieniłem kilka razy, głównie z powodu zużycia. Dużo kilometrów oznacza jakieś naprawy. W czasie sezonu odmawiały posłuszeństwa: grip i manetki, przerzutka, łańcuch, opony, zmieniłem również błotniki i bagażnik. W marcu zaopatrzyłem się w lepszej (choć jeszcze nie profesjonalnej) jakości licznik, światła całkiem mocne, kask, a w późniejszym czasie jeszcze o odblaski do szprych roweru. Zakupiłem również pompkę. Zadbałem również o drugi rower, Demę, na którym też przejechałem w tym roku wiele kilometrów - tam założone zostały błotniki, bagażniczek, z czasem zmieniony łańcuch. Można powiedzieć, że po całym 2013 roku rowery stały się nie do poznania.
Końcówka sezonu była znakomitym zwieńczeniem tego rowerowego sezonu. W ciągu 5 dni przejechałem 492km - i nie chodziło tylko o to by dobić do okrągłego dystansu, choć była to motywacja - taki sezon już może się nie powtórzyć, bynajmniej nie wykluczam, ale nie mam założeń przebijania tego dystansu. Najlepszą wycieczką, którą oficjalnie uważam za zwieńczenie tego sezonu było odwiedzenie Góry Zborów (462 m. n.p.m.) i Skałek Rzędkowickich w doskonałym towarzystwie. Pewnym statystycznym faktem jako świetne zwieńczenie tego rowerowego sezonu było przebicie symbolicznych 20.000 kilometrów. Również Sylwester na rowerze z Przyjaciółmi był swego rodzaju czymś czego się zupełnie nie spodziewałem.
Myślę, że mogę być z siebie w pełni dumny z tego sezonu. Z pewnością będzie to dla mnie szczególny i niepowtarzalny sezon, bo tak bardzo rowerowy rok miałem po raz pierwszy. W tym roku zaznałem takiej jazdy, która na zawsze będzie niezapomniana. Był to do tej pory najbardziej rowerowy rok w moim życiu. Wszystko to zrodziło się w czasie tego roku, nie planowałem tych wypraw, tych kilometrów, tylu przeżyć, tego wszystkiego..

Plany rowerowe na 2014 rok? Z pewnością kilka ich w głowie mam. W 2014 roku nie zamierzam nabijać kilometrów, jeździć tak by znów osiągnąć życiówkę (nie stawiam sobie żadnej liczebnej ilości kilometrów za cel), choć na pewno chciałbym trochę przejechać. Jednym z kilometrowych pewnych założeń - przebić życiówkę. Co do miejsc, które chciałbym odwiedzić? Na pewno Kraków z Ekipą CFR jeśli będą organizowali, chciałbym też odwiedzić w końcu Zamek Ogrodzieniec na rowerze, chciałbym pojeździć też po Jurze, tych dalszych od Częstochowy okolicach. W myśli też mam jakieś większe wycieczki, ale co dokładnie się uda pokaże ten rok. Jednym z założeń jest też czerpanie radości z jazdy na rowerze, o to najbardziej chodzi w tej pasji, by sprawiała przyjemność. Na pewno głównym założeniem jest przejeździć cały ten rok i nie odpuścić tej pasji rowerowej.

Poniżej zdjęcia wspominające 2013 rowerowy rok:


Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
I to wszystko w tym sezonie. Jeszcze dodam, że właśnie w tym roku zacząłem prowadzić stronę rowerową bikestats.
Do zobaczenia na trasach w 2014 roku!


  • DST 110.50km
  • Teren 10.00km
  • Czas 06:05
  • VAVG 18.16km/h
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

OLSZTYN Zamek, wieczornie Centrum, Aleje. 22:30 - kierunek: Olsztyn na Sylwestra!

Wtorek, 31 grudnia 2013 | Komentarze 1

Dojechałem.. dziś przebiłem równe 20.000km w sezonie rowerowym 2013! W dodatku z lekką nawiązką. Jednak finalnego zakończenia sezonu sam się nie spodziewałem, ale po kolei.
Wyjeżdżam w kierunku Centrum - dworca PKP spotkać się ze znajomym i złożyć noworoczne życzenia. Trasa przez Boh. Monte Cassino, ul. Korczaka i ul. Sobieskiego. Stamtąd przed 13:00 odjazd w wiadomym kierunku. Na dziś za cel postanowiłem sobie odwiedzić Zamek w Olsztynie i w ten symboliczny sposób zakończyć rowerowy sezon. Trasa jedna z bardziej standardowych: Dworzec PKP - Al. Wolności - Al. Niepodległości - C.H. Jagiellończycy - wzdłuż trasy szybkiego ruchu - Bugajska - Kręciwilk - rowerostrada - Odrzykoń - "46" - Os. pod Wilczą Górą - asfaltem między lasem - Kusięta - Olsztyn, Mstowska i OLSZTYN. Trasa pokonana w spokojnym tempie, wyszło 21,372km, średnia prędkość: 19,6km/h, czas: 1:05:14, temperatura: 1,4C w momencie przyjazdu. Ponieważ do równego dystansu (przebitego symbolicznie) nieco brakowało postanowiłem wydłużyć kurs do Przymiłowic, do zatoki, przez trasę krajową "46". Tak też się stało i po krótkim odpoczynku powrót przez Przymiłowice, gdzie przekraczam symboliczne 20.000km w rowerowym 2013 sezonie, później już do Olsztyna na Rynek. Podjeżdżam pod Zamek i wchodzę, oczywiście z rowerem. Pochodziłem trochę po Zamku, nawet drobnymi momentami pojechałem, porobiłem pamiątkowe zdjęcia, nawet nagrałem na Zamku do wglądu własnego filmik podsumowujący symbolicznie ten sezon. Później już zejście z Zamku i odjazd kwadrans po 16:00 z Olsztyna. Powrót przez Kusięta, asfaltem w otoczeniu lasu do Huty (w lekkim mrozie: -1st. C), Walcownia - Guardian, ul. Korfantego, Al. Pokoju, Rondo Reagana, Dąbie, Al. Pokoju, Jagiellońska, Bohaterów Monte Cassino, Korczaka, Sobieskiego, Dworzec PKP, Al. Wolności, II NMP, I NMP, z powrotem przez Aleje do Placu Biegańskiego, gdzie trwają przygotowania do zabawy Sylwestrowej, później III NMP, Jasna Góra, Kordeckiego, św. Kingi, Zaciszańska, Piastowska, Sabinowska i Jagiellońska. Z lekkim wydłużeniem i przejazdem po mieście w atmosferze gdzieniegdzie wystrzeliwujących petard, poza tym chciałem tamtędy jeszcze pojechać.
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us


Po zjedzeniu obiadku jeszcze wyruszam na rower pojeździć po mieście, przed Sylwestrem. Przez Jagiellońską, Al. Niepodległości, Al. Wolności, Aleje NMP docieram do Placu Biegańskiego, później jeszcze kawałek III NMP i znów na Plac Biegańskiego, gdzie już blisko rozpoczęcia koncertu Sylwestrowego. Pobyłem trochę w tej atmosferze i powrót przez ul. Nowowiejskiego, Korczaka, Boh. Monte Cassino i Jagiellońską do domu, na swojej dzielnicy jeszcze ścieżkami w stronę Kościelnej i po Jagiellońskiej, ostatnie kilometry w 2013 roku.
Ponieważ plany zmieniały się radykalnie, poszedłem w tempie żółwim, ale jadąc na rowerze odprowadzić kumpla w stronę Centrum. Nie spodziewałem się, że wyjadę jeszcze w tym roku poza miasto i to w gronie Rowerowej Ekipy! Zbiórka miała być o 22:30 pod Jagiellończykami, więc dojeżdżam, przez ul. Bohaterów Monte Cassino, Jagiellońską w dobrym rowerowym tempie pod Jagiellończyków na Rakowie. Nikogo z początku nie było, co wprowadziło mnie w zakłopotanie, "co robić", ale po paru minutach przyjeżdżają znajomi. Na miejsce zbiórki stawiły się Skowronki, Edytka i Alek. W piątkę wyruszamy w drogę: Al. Pokoju - Raków PKP koło Skansenu - przez hutę,  gdzie momentami jedziemy po lekko oblodzonej drodze, Korfantego, koło Guardiana, później już terenowy dojazd do Przeciwpożarówki, którą dojeżdżamy do samego Olsztyna. Oświetlenie - pierwszej klasy! W takich warunkach można jeździć po największych ciemnościach, w dodatku w doskonałym towarzystwie! Gdzieś bliżej już Olsztyna postój na p-pożce z powodu tego, że Rafał złapał gumę.. No cóż, na przebijanie opon nie ma rady. Po sprawnym serwisie, w dobrym tempie docieramy do końca przeciwpożarówki, później asfaltowo już koło Sokolich Gór, Leśnego i w kierunku Rynku. A że wszystko dzieje się niespodziewanie, zawracamy i Nowy Rok witamy w Leśnym! Dziękuję wszystkim za rowerowe towarzystwo, że są tacy z którymi można pojeździć nawet w Sylwestra i za to, że mogliśmy razem wystrzałowo wskoczyć w ten Nowy Rok. Naprawdę, nie myślałem, że w tak świetny sposób zakończę ten sezon!
Image Hosted by ImageShack.us

I tym dojazdem do Leśnego kończę ten rowerowy 2013, świetny dla mnie rok.. Czas wyzerować liczniki i zacząć kręcenie od nowa, w Nowym, 2014 Roku z ogromem wspaniałych przeżyć, które już na zawsze pozostaną w pamięci!


  • DST 86.00km
  • Teren 1.20km
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

OLSZTYN - Lipówki przez Skrajnicę i Kusięta. Auchan wieczór przez Wrzosową, Hutę Starą B

Poniedziałek, 30 grudnia 2013 | Komentarze 8

Późnym popołudniem wybieram się do miasta, przez Boh. M. Cassino na dworzec PKP, później w Aleje NMP i z powrotem na Dworzec, z którego wyruszam w dalszą wyprawę. Pogoda przecudowna, jednak niestety dziś więcej jeżdżenia w drugiej części dnia - ledwo co skorzystałem, dzień grudniowy jest krótki.
Postanowiłem wyruszyć w stronę Olsztyna w mniej sprecyzowanym celu. Jadę z Dworca PKP przez Al. Wolności, Al. Niepodległości, koło Jagiellończyków, dalej Bohaterów Katynia, Rakowska i wzdłuż trasy dk1, Bugajska, Kręciwilk, "46", rowerostrada, Odrzykoń, Skrajnica, "46" i Olsztyn. Przyznam, że momentami dość ciężko się jechało. W czasie drogi wpadłem na pomysł odwiedzenia Lipówek i choć wiedziałem, że już niedługo się ściemnia postanowiłem zrealizować ten plan. Nigdy nie byłem na Lipówkach, tak by tam wejść, więc plan w sam raz. Po drodze strasznie się oziębiło, temperatura spadła do -1 stopnia C gdy dojechałem do Olsztyna. Później już drogą w stronę Sokolich Gór i odbijam na Lipówki. Kawałek podjeżdżam, później już wprowadzam rower. W międzyczasie parę zdjęć, załapałem się na ładny widok po Zachodzie Słońca. O to w tym też chodziło! Zejście już gdy zapadał zmrok, dojeżdżam z przystanku "Olsztyn - św. Puszczy" do Olsztyna na Rynek, później już powrót przez Kusięta, z tą różnicą, że już kursem wieczornym. I jechało mi się znakomicie, wdrożyłem się w jazdę w ciemnościach. Z przyzwoitym tempem docieram do skrzyżowania w lesie i odbijam na Os. pod W. Górą, później kawałek trasą "46" i rowerostradą. Na końcówce mijam się z grupką oślepiających (ale to dobrze - mocne światła mieli) rowerzystów. Postanowiłem jeszcze raz przejechać się rowerostradą do stacji paliw na Odrzykoniu i z powrotem,w ciemnościach, tak miałem ochotę pojechać. Później już "46", Kręciwilk i Bugajska, asfaltem wzdłuż dk1, później wzdłuż ekranu i Raków, Jagiellońską na Stradom i tam jeszcze ścieżkami przez Boh. M. Cassino, Piastowską, Kościelną, Jagiellońską.
Na wieczór pojechałem do Auchan załatwić parę spraw zakupowych, choć w momencie wyjazdu nie miałem sprecyzowane, gdzie pojadę. Trasy do Auchan udało się wybrać najbardziej optymalne, do Nowej Wsi zajechałem przez: Jagiellońską, C.H. Jagiellończycy, Bohaterów Katynia, od przystanku Fabryczna do Wrzosowej kawałek wzdłuż dk1, później Wrzosowa (ul. Długa) - podjazd pod górkę w bardzo przyzwoitym tempie (gdzieś na tym odcinku poczułem takie coś, że czuję to coś w jeździe w warunkach wieczornych, w całym rowerowaniu), Huta Stara B, odbijam w lewo na ul. Okrężną i tam docieram do asfaltowego standardu trasy między polami. Nieoświetlona droga, ale o to też w tym chodziło. Zero obaw i chęć jazdy po takich terenach, jedynie tylko tak zwracałem uwagę na nierówności. Trochę mgły było, temperatura spadła do około -5 stopni C, koło Decathlon'u i na parking rowerowy pod Auchan. Bardzo dobrze mi się jechało, choć na całej trasie ujemna temperatura motywacja do jazdy była, nie był to kurs "na siłę", chciałem też konkretniejszego wyjazdu i w jakimś celu niż jeżdżenie po mieście, albo często ostatnio odwiedzany Odrzykoń. Do Auchan wyszło 13,5km, w tempie nieco poniżej 20km/h.
Po prawie pół godzinnych zakupach późnym kursem, bo o 21:30 wyjeżdżam: C.H. Auchan i wariant na początku drogi powrotnej ten sam - asfaltowa droga między polami i tu jakby tej mgły więcej.. na niektórych odcinkach słaba widoczność. Ale to tylko motywowało do jazdy rowerowej, choć zimno to dobrze mi się jechało. Po drodze krótki przystanek na zdjęcie z kursu. Dobra muzyka na uszach i pasja rowerowa, a gdzieś tam w myśli, że już blisko przebicia tej głównej granicy kilometrów. Dalej pojechałem przez Hutę Starą B, Wrzosową - Długą, Wrzosową - Sabinowską i do Brzezin znakomitym, równym jak stół asfaltem. Tylko po drodze wspomniałem sobie jeżdżenie po dawnym odcinku między Wrzosową a Brzezinami - istna różnica! Zwracałem jedynie uwagę czy czasem nie ma jakiś roboczych kanalizacji, przeszkód i temu podobne (bo znak "nierówna droga na odcinku 2,7km" wciąż stoi) i jedynie tylko negatywna kwestia: pod wiatr, ale nie ma na co narzekać - takie już jest w rowerowaniu. Nawet nie zauważyłem i już "Brzeziny Kolonia", dalej już Brzeziny, ul. Żyzna, Sabinowska, dojeżdżam do Piastowskiej, ścieżkami na Boh. M. Cassino i Jagiellońska. Takie urozmaicenie na koniec, powrót: 14,5km, tempo dosyć dobre: ~21,5km/h. Bardzo zimno i mroźno, najzimniejszy punkt wyprawy -6,6 st. C i to jest jak na razie najzimniejsza temperatura w jeździe na rowerze w tegorocznym sezonie zimowym, nawet w mieście -4/-5 st. C. W pełni zahartowany ten kurs do Auchan i z powrotem był kolejnym dowodem na kilometry pokonywane z pasji.
A na sam wieczór porządki w sakwach, naoliwienie łańcucha i treningowy 3,0km przejazd po ścieżkach na Stradomiu. Będzie się dobrze spało! Wyjeździłem przez ostatnie 4 dni - 481,5km. Jutro wykończenie sezonu!