WYCIECZKI 2021
42. 01.11 Nowa Brzeźnica - Kleszczów - Wola Wiewiecka S
41. 03.10 Warszawa
40. 02.10 Opole - Brzeg
39. 27.09 Kędzierzyn-Koźle - Racibórz
38. 25.09 Kluczbork - Opole
37. 08.09 Częstochowa - Zawiercie
36. 22.08 Gliwice - Góra św. Anny - Częstochowa
35. 14.08 Łeba - Koszalin
34. 12.08 Kamień Pomorski - Szczecin
33. 09.08 Niechorze - Gryfice - Płoty - Resko - Niechorze
32. 07.08 Niechorze - Koszalin
31. 05.08 Niechorze - Świnoujście
30. 04.08 Szczecin - Siekierki (most) - Godków
29. 02.08 Niechorze - Mielno - Kołobrzeg
28. 25.07 Częstochowa - Kłobuck - Poraj - Rudniki - Częstochowa
27. 22.07 Nysa - Opole - Częstochowa
26. 21.07 Paczków - Kłodzko - Nysa
25. 19.07 Kluczbork - Częstochowa
24. 16.07 Dobryszyce - Kleszczów - Częstochowa
23. 15.07 Dąbrowa Górnicza - Sosnowiec - Dąbrowa Górnicza
22. 13.07 Częstochowa - Ostrów Wielkopolski
21. 11.07 Zawiercie - Koniecpol
20. 10.07 Częstochowa - Kielce
19. 06.07 Częstochowa - Łódź
18. 04.07 Dąbrowa Górnicza - Kraków
17. 02.07 Częstochowa - Chałupki
16. 30.06 Częstochowa - Mzurów - Trzebniów - Częstochowa S
15. 28.06 Częstochowa - Przedbórz - Radomsko S
14. 21.06 Piotrków Trybunalski - Kleszczów - Radomsko
13. 20.06 Częstochowa - Irządze - Lelów - Częstochowa S
12. 19.06 Częstochowa - Opole
11. 17.06 Zawiercie - Giebło - Częstochowa S
10. 15.06 Częstochowa - Piotrków Trybunalski
9. 09.06 Częstochowa - Katowice
8. 06.06 Lubliniec - Olesno - Praszka - Częstochowa
7. 05.06 Tarnowskie Góry - Toszek - Herby
6. 31.05 Wrocław
5. 30.05 Wrocław - Brzeg
4. 29.05 Zielona Góra - Wrocław
3. 15.05 Częstochowa - Przyrów - Częstochowa
2. 09.05 Zawiercie - Częstochowa
1. 01.05 Częstochowa - Żłobnica - Kleszczów - Wola Wiewiecka
Info
Jeżdżę, bo lubię, sprawia mi to przyjemność. Na drugim miejscu jest: statystyka, czego dowodem jest brak wiedzy o przekroczonych barierach rowerowych typu 10.000km w danym roku, czy brak wiedzy o ilości gmin, przez które przejechałem (na razie). W 2013 roku zacząłem jeździć poza granicami miasta. Z czasem wyprawy stawały się co raz dalsze i niekiedy kilkudniowe. W 2015 roku zmieniłem podstawowy rower na Meridę przystosowaną głównie (ale nie tylko) do asfaltowych tras. Jeżdżę dalej i w 2017 roku z pewnością odwiedzę wiele nowych miejsc, a także powrócę do tych już znanych. W większości jeżdżę sam, ale niejednokrotnie wyjeżdżałem na większe trasy ze Znajomymi, a czasem nawet w większej grupie. Rower jest przede wszystkim dla mnie najlepszą formą transportu. Przez cały rok, w każdych warunkach pokonuje spore ilości kilometrów. Oprócz tego jest najlepszym sposobem na spędzanie wolnego czasu, a także dbanie o zdrowy tryb życia. Więcej o mnie.
Rok 2025
Rok 2024
Rok 2023
Rok 2022
Rok 2021
Rok 2020
Rok 2019
Rok 2018
Sezon 2017
Sezon 2016
Sezon 2015
Sezon 2014
Sezon 2013
Moje rowery
REKORDY ROWEROWE
Max. dystans dzienny:
brak
Max. dystans roczny:
2016
Max. dystans miesięczny:
lipiec 2015
Max. prędkość na rowerze:
brak
Min. 300km na dzień:
2 razy
Min. 200km na dzień:
brak
Min. 150km na dzień:
brak
Min. 100km na dzień:
brak
Największy dystans solo:
brak
Najdłuższa czasowo jazda:
brak
Max. temperatura w czasie jazdy:
brak
Min. temperatura w czasie jazdy:
brak
Województwa odwiedzone na rowerze:
śląskie, małopolskie, łódzkie, opolskie, świętokrzyskie, zachodniopomorskie, dolnośląskie, wielkopolskie, pomorskie
Kraje odwiedzone na rowerze:
Polska, Niemcy
MOJE WYCIECZKI
-----Sezon 2020-----
1. Częstochowa - Kleszczów - Wola Wiewiecka
Wycieczki 2018 (min. 100km)
53. Częstochowa - Łódź GC 19. Piotrków Tryb. - Łódź - Częstochowa GC
Wycieczki 2017
20. 11.06 Wieluń 19. 09.06 Krzepice 18. 04.06 Tarnowskie Góry - Częstochowa przez Kielczę, Tworóg 17. 03.06 Tarnowskie Góry - Częstochowa (Chechło-Nakło, Zielona) 16. 02.06 Północne rubieże 15. 01.06 Zamek Bobolice 14. 28.05 Powiat gliwicki 13. 27.05 Bobolice 12. 21.05 Tarnowskie Góry - Częstochowa 11. 19.05 Kleszczów i Góra Kamieńsk 10. 14.05 Tarnowskie Góry - Częstochowa 9. 06.05 Górny Śląsk i Zagłębie 8. 01.05 Księstwo Siewierskie 7. 29.04 Wojaże po lublinieckim 6. 01.04 Mirów i Bobolice 5. 18.02 Dąbrowa Górnicza - Częstochowa 4. 08.01 Gdynia(100km) 3. 07.01 Gdańsk (80km) 2. 06.01 Gdynia (60km) 1. 05.01 Gdańsk (50km) Wycieczki 2016
60. Kraków (90 km) 59. Kleszczów (150 km) 58. Kraków - Częstochowa (170 km) 57. Kleszczów (150 km) 56. Kraków - Częstochowa (180 km) 55. Ziemia toszecko-gliwicka (220 km) 54. Częstochowa - Katowice - Częstochowa (200 km) 53. Kleszczów (140 km) 52. Częstochowa - Kraków - Częstochowa (300 km) 51. Żywiec - Częstochowa (180 km) 50. Kleszczów i Kraków (160 km) 49. Kraków - Częstochowa (210km) 48. Kleszczów i Góra Kamieńsk (190km) 47. Kraków - Częstochowa (230km) 46. Brzegi - Częstochowa (130km) 45. Chęciny i Kielce (100km) 44. Pińczów, Chęciny, Kielce (150km) 43. Częstochowa - Brzegi (170km) 42. 16.08 Ustronie Morskie (110km) 41. 14.08 Świnoujście, Bansin (150km) 40. 13.08 Kołobrzeg, Gąski (160km) 39. Wrocław - Częstochowa (210km) 38. Opole - Wrocław (180km) 37. 02.08 Złoty Potok, Bobolice (120km) 36. Kraków - Częstochowa (250km) 35. Multi Orbita 2016 (330km) 34. Bobolice (100km) 33. Próbna Orbita 2016 (130km) 32. Tarnowskie Góry (120km) 31. 06.07 Przed Orbitą (100km) 30. Kleszczów (100km) 29. Jędrzejów (210km) 28. 01.07 Żarki (100km) 27. Łódź - Częstochowa(200km) 26. Tworóg(120km) 25. Dobrodzień (130km) 24. Toszek (150km) 23. Kleszczów II (170km) 22. Kraków - Częstochowa (190km) 21. Kraków (190km) 20. Kraków i Tyniec (140km) 19. Częstochowa - Kraków (220km) 18. 05.06 Bobolice (100km) 17. 04.06 Tarnowskie Góry (130km) 16. 01.06 Bobolice (110km) 15. Kłobuck i Krzepice (100km) 14. Bobolice (100km) 13. Górny Śląsk - Zagłębie (180km) 12. Kleszczów (170km) 11. Bobolice (100km) 10. Jeleniak Mikuliny, Kalety (110km) 9. Dróżki asfaltowe (100km) 8. Dróżki asfaltowe (100km) 7. Mirów i Bobolice (100km) 6. Księstwo Siewierskie (100km) 5. Radomsko (100km) 4. Bobolice (120km) 3. Bobolice (110km) 2. Gliwice - Częstochowa (110km) 1. Ostrężnik (100km) Statystyka wycieczek 2016
Wszystkie trasy pozamiejskie
Wycieczki 2015
41. 24.10 Po Krakowie (130km) 40. 05.10 Działoszyn, Pajęczno, Radomsko (140km) 39. 04.10 Częstochowa - Kraków (150km) 38. 02.10 Mirów i Bobolice (100km) 37. 17.09 Kleszczów (200km) 36. 16.09 Gidle (120km) 35. 14.09 Katowice Zagłębie (180km) 34. 13.09 Asfaltowe drogi rowerowe (120km) 33. 29.08 Kraków - Częstochowa (180km) 32. 27.08 Brzegi - Częstochowa (140km) 31. 26.08 Częstochowa - Brzegi (140km) 30. 23.08 Częstochowa - Tarnowskie Góry - Częstochowa (120km) 29. 19.08 Częstochowa - Szczekociny - Częstochowa (120km) 28. 16.08 Uckeritz (60km) 27. 14.08 Uckeritz (70km) 26. 13.08 Zinnowitz (80km) 25. 12.08 Karsibór (60km) 24. 10.08 Międzyzdroje, Wisełka (90km) 23. 07.08 Dróżki rowerowe i Żarki (95km) 22. 04.08 Zawiercie TdP (130km) 21. 31.07 Wolbrom (180km) 20. 25/26.07 Mini Orbita 19. 24.07 Tour de Częstochowa (80km) 18. 21.07 Częstochowa - Kraków (180km) 17. 20.07 Mirów i Bobolice (100km) 16. 18.07 Próbna Mini Orbita (120km) 15. 16.07 Ogrodzieniec (160km) 14. 12.07 Asfaltowe drogi rowerowe i Żarki (130km) 13. 11.07 Koszęcin, Kalety (100km) 13. 04.07 Po Krakowie (95km) 12. 03.07 Kleszczów (130km) 11. 01.07 Radłów, Panki (130km) 10. 14.06 Bobolice, Niegowa, Lelów (120km) 9. 05.06 Przyrów, Lelów (130km) 8. 03.06 Częstochowa - Katowice - Częstochowa (180km) 7. 29.05 Krzepice (100km) 6. 25.05 Lubliniec (110km) 5. 16.05 Asfaltowe drogi rowerowe (120km) 4. 12.04 Częstochowa - Kraków (160km) 3. 11.04 Siewierz (85+25km) 2. 21.03 Bobolice (115km) 1. 03.01 Bobolice (110km) Wycieczki 2014
19. 11.11 Koszęcin 18. 31.10 Mirów i Bobolice 17. 18.09 Kalety i Zalew Zielona 16. 05.09 Ogrodzieniec 15. 31.08 Brzegi - Częstochowa 14. 30.08 Chęciny i Kielce 13. 29.08 Chęciny i Kielce 12. 28.08 Chęciny 11. 27.08 Częstochowa - Brzegi 10. 10.08 Bobolice 9. 28.07 Kołobrzeg 8. 24.07 Międzywodzie 7. 19/20.07 Decathlon Orbita 6. 16.07 Mirów i Bobolice 5. 29.06 Częstochowa - Kraków 4. 23.06 Szczekociny 3. 19.06 Tarnowskie Góry 2. 26.04 Mirów i Bobolice 1. 06.04 Częstochowa - Kraków (150km) Wycieczki 2013
1. 29.12 Góra Zborów 1. 13.09 Częstochowa - Kraków 1. 15.07 Mirów i Bobolice
Archiwum bloga
- 2026, Lipiec3 - 0
- 2026, Maj21 - 0
- 2026, Kwiecień30 - 0
- 2026, Marzec30 - 0
- 2026, Luty28 - 0
- 2026, Styczeń31 - 0
- 2025, Grudzień31 - 0
- 2025, Listopad29 - 0
- 2025, Październik31 - 0
- 2025, Wrzesień30 - 0
- 2025, Sierpień31 - 0
- 2025, Lipiec31 - 0
- 2025, Czerwiec29 - 0
- 2025, Maj31 - 0
- 2025, Kwiecień30 - 0
- 2025, Marzec30 - 0
- 2025, Luty28 - 0
- 2025, Styczeń30 - 0
- 2024, Grudzień31 - 0
- 2024, Listopad30 - 0
- 2024, Październik31 - 0
- 2024, Wrzesień30 - 0
- 2024, Sierpień31 - 0
- 2024, Lipiec31 - 0
- 2024, Czerwiec30 - 0
- 2024, Maj31 - 0
- 2024, Kwiecień30 - 0
- 2024, Marzec31 - 0
- 2024, Luty30 - 0
- 2024, Styczeń31 - 0
- 2023, Grudzień31 - 0
- 2023, Listopad30 - 0
- 2023, Październik31 - 0
- 2023, Wrzesień30 - 0
- 2023, Sierpień31 - 0
- 2023, Lipiec31 - 0
- 2023, Czerwiec30 - 0
- 2023, Maj31 - 0
- 2023, Kwiecień30 - 0
- 2023, Marzec31 - 0
- 2023, Luty28 - 0
- 2023, Styczeń30 - 0
- 2022, Grudzień29 - 0
- 2022, Listopad30 - 0
- 2022, Październik31 - 0
- 2022, Wrzesień29 - 0
- 2022, Sierpień31 - 0
- 2022, Lipiec31 - 0
- 2022, Czerwiec31 - 0
- 2022, Maj31 - 0
- 2022, Kwiecień30 - 0
- 2022, Marzec31 - 0
- 2022, Luty23 - 0
- 2022, Styczeń30 - 0
- 2021, Grudzień30 - 0
- 2021, Listopad30 - 0
- 2021, Październik31 - 0
- 2021, Wrzesień30 - 0
- 2021, Sierpień30 - 0
- 2021, Lipiec31 - 0
- 2021, Czerwiec30 - 0
- 2021, Maj30 - 0
- 2021, Kwiecień26 - 0
- 2021, Marzec29 - 0
- 2021, Luty23 - 0
- 2021, Styczeń26 - 0
- 2020, Grudzień21 - 0
- 2020, Październik5 - 0
- 2020, Wrzesień4 - 0
- 2020, Sierpień2 - 0
- 2020, Lipiec25 - 0
- 2020, Czerwiec30 - 1
- 2020, Maj31 - 0
- 2020, Kwiecień27 - 4
- 2020, Marzec30 - 0
- 2020, Luty27 - 0
- 2020, Styczeń30 - 0
- 2019, Lipiec1 - 0
- 2019, Czerwiec3 - 0
- 2018, Listopad12 - 0
- 2018, Październik2 - 0
- 2018, Wrzesień1 - 0
- 2018, Lipiec2 - 0
- 2018, Kwiecień1 - 0
- 2018, Marzec4 - 0
- 2018, Luty9 - 0
- 2018, Styczeń1 - 0
- 2017, Grudzień31 - 0
- 2017, Listopad30 - 0
- 2017, Październik31 - 0
- 2017, Wrzesień30 - 0
- 2017, Sierpień30 - 2
- 2017, Lipiec32 - 0
- 2017, Czerwiec30 - 0
- 2017, Maj31 - 2
- 2017, Kwiecień30 - 0
- 2017, Marzec31 - 0
- 2017, Luty28 - 0
- 2017, Styczeń31 - 0
- 2016, Grudzień32 - 1
- 2016, Listopad30 - 2
- 2016, Październik31 - 0
- 2016, Wrzesień30 - 0
- 2016, Sierpień31 - 1
- 2016, Lipiec31 - 0
- 2016, Czerwiec31 - 12
- 2016, Maj31 - 1
- 2016, Kwiecień30 - 0
- 2016, Marzec31 - 2
- 2016, Luty29 - 3
- 2016, Styczeń31 - 2
- 2015, Grudzień31 - 3
- 2015, Listopad30 - 0
- 2015, Październik26 - 2
- 2015, Wrzesień30 - 0
- 2015, Sierpień31 - 0
- 2015, Lipiec33 - 3
- 2015, Czerwiec30 - 0
- 2015, Maj31 - 1
- 2015, Kwiecień30 - 2
- 2015, Marzec31 - 2
- 2015, Luty28 - 7
- 2015, Styczeń31 - 3
- 2014, Grudzień32 - 7
- 2014, Listopad30 - 13
- 2014, Październik31 - 7
- 2014, Wrzesień30 - 4
- 2014, Sierpień31 - 3
- 2014, Lipiec32 - 16
- 2014, Czerwiec30 - 3
- 2014, Maj32 - 1
- 2014, Kwiecień30 - 8
- 2014, Marzec31 - 5
- 2014, Luty28 - 1
- 2014, Styczeń31 - 14
- 2013, Grudzień31 - 26
- 2013, Listopad30 - 3
- 2013, Październik31 - 3
- 2013, Wrzesień30 - 14
- 2013, Sierpień31 - 1
- 2013, Lipiec31 - 2
- 2013, Czerwiec29 - 0
- 2013, Maj30 - 0
- 2013, Kwiecień30 - 0
- 2013, Marzec4 - 2
- 2013, Luty3 - 0
- 2013, Styczeń10 - 0
- DST 141.60km
- Teren 10.00km
- Czas 07:40
- VAVG 18.47km/h
- Temperatura 6.0°C
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
Skałki Rzędkowickie i Góra Zborów (przez Poraj, Myszków, Mirów i Bobolice, Żarki, Przybynów, Poczesną)
Niedziela, 29 grudnia 2013 | Komentarze 0








Coś znakomitego. Znakomite oficjalne zwieńczenie tego rewelacyjnego 2013 rowerowego sezonu! Tak, ta wyprawa musiała się odbyć. Jedna z najlepszych wypraw w 2013 roku! Podkreślę: jedna z najlepszych.. nie oznacza, że najlepsza, bo Kraków, Szczekociny czy wyprawy do Mirowa i Bobolic są również niezapomniane, także wiele innych. Mogę to śmiało powiedzieć. Na miejsce zbiórki wyjeżdżam kwadrans przed 9-tą. Ul. Jagiellońską docieram pod C.H. Jagiellończycy, gdzie po chwili dojeżdża Marcin Parker. Wyjeżdżamy w kierunku Poraja przez Bohaterów Katynia, kawałek wzdłuż trasy i dalej już drogą która wyprowadza nas na Słowik, Korwinów, Nową Wieś, Poczesną, Zawodzie, Kolonię Borek, Osiny i Poraj. W Poraju kwadrans postoju i dalej w drogę, przez Masłońskie, Żarki-Letnisko i Lgotę-Nadwarcie, gdzie na znanej już nam stacji paliw zatrzymujemy się na kawkę. Dalej znów jedziemy trasą "791" przez Postęp do Myszkowa. Tam chwilę na Dworcu PKP przerwy i dalej wzdłuż Centralnej Magistrali Kolejowej przez Myszków-Światowid, Górę Włodowską aż do Rzędkowic. Na pewnych odcinkach lekko asfalt się pogorszył, ale dało radę przejechać. W Rzędkowicach odbijamy na skałki. Początkowo miejsce nie robiło tak wielkiego wrażenia, później jednak spacerując po tamtych terenach robiło się co raz ciekawiej. Widzimy skałki, nawet jaskinię, grotę, ludzi wspinających się po skałkach, po drodze jakieś zdjęcia by była pamiątka z wyprawy. Kawałek można było przejechać, więc jedziemy w stronę Góry Zborów, która była głównym celem naszej dzisiejszej wyprawy. Między lasem, szlakami dojeżdżamy do drogi wojewódzkiej "792". Momentami prowadziłem rower, momentami jechałem - tak by nie rozwalić dętki, jakieś uskoki, kamienie czy wystające korzenie były zagrożeniem. Na ławeczce przed Górą przerwa na posiłek, rozeznanie w mapie i fakt, że trzeba mniej więcej już wiedzieć jak wracamy - bo trzeba jakoś z górki zejść. Wchodzimy, rower wprowadzając, bo opcji wjazdu raczej nie ma, stromo. Po drodze zatrzymujemy się na zdjęcia, później już na ten wyższy i najwyższy punkt widokowy. I tak się stało, że w końcu po zaparkowaniu rowerów w tamtejszym miejscu wszedłem sobie na najwyższą skałkę. Góra Zborów - 462m. n.p.m. - to już coś jest. Z Góry Zborów można zobaczyć Zamek w Bobolicach i nawet tak dalej w oddali Zamek w Mirowie - też coś, co chciałem spełnić. Na miejscu gdzieś z godzinka, która bardzo szybko upłynęła jakiś zdjęć, rozmów, rozkoszowania się urokami tego miejsca, naprawdę wyjątkowego. Nie zapomnę na długo tutaj wyprawy.. Ale czas wracać - mamy grudniowe, najkrótsze dni. Z górki początkowo schodzimy, bo kamienie i stromo, później już momentami gdzie się da jechać zjeżdżam, kawałkami prowadzę rower. I w ten oto sposób po ponad kilometrze zjazdu jesteśmy koło CMK i czas zdecydować gdzie jedziemy. Padło na opcję przejazdu przez Zamki, które widzieliśmy ze szczytu. Dojeżdżamy tam głównie terenową trasą, utwardzoną w większości, więc przystępną dla mnie. Trochę terenu całkiem nawet mile widziane na tym odcinku. Po ponad pół godzinki dojeżdżamy na Zamek w Bobolicach, jakieś pamiątkowe zdjęcie i 1,5km w stronę Zamku w Mirowie. Tam też zatrzymujemy się by zrobić zdjęcie. Za ten czas się już ściemniło, w zmroku pokonujemy trasę do Częstochowy, pełne 40 kilometrów. Do Żarek docieramy asfaltowymi ścieżkami rowerowymi między lasem, trasa już mi znana z wyjazdu 10 listopada. Bardzo chciałem pojechać tymi ścieżkami, tak z dala od pędzących samochodów, bezpiecznie i po ścieżkach rowerowych. Pokonujemy 7km odcinek ścieżki - dwoma utrudnieniami były: podjazd pod górkę gdzieś w połowie ścieżki, ale dajemy radę bez opcji prowadzenia roweru i ten wiatr na wzgórzu, wiejący nam w oczy. Później już zjazd i do Rynku w Żarkach. Tam uzupełnienie węglowodanów - bardzo konieczne by dalej jechać. Po kwadransie na Rynku w Żarkach jedziemy dalej w drogę, pada na opcję dość przystępną, z jedną większą górką. Jak na końcówkę grudnia i jazdę w ciemnościach myślę, że to była dobra decyzja. Jedziemy przez Wysoką Lelowską i Przybynów, w większości oświetlone warianty bo teren zabudowany, później odbijamy w lewo na Ostrów i Masłońskie. Tutaj już w kompletnych ciemnościach, ale z bardzo znikomym natężeniem Ruchu Drogowego. Bardzo dobrze się jechało - tym bardziej, że optymalnie z górki. Przecinamy przejazd kolejowy i do wojewódzkiej trasy "791". Tutaj już nie można zbytnio jechać koło siebie, więc prowadzę do zalewu w Poraju. Ruchliwy odcinek, w zupełności nieoświetlony, ale pokonany w dobrym tempie - i przyznam, że mi się dobrze jechało, choć już lekkie zmęczenie dawało się we znaki. Dojeżdżamy do plaży w Poraju i tutaj ponad kwadrans odpoczynku. Po przejechaniu ~14km należało się to nam, przy okazji podsumowanie pokonywanych kilometrów i wyszło, że wiele z nich pokonaliśmy w czasie mniejszym niż 3 minuty - to dobry dystans. Gdyby odliczyć chodzenie po skałkach, zjazdy w lesie i terenowe trasy to średnia mogłaby wyjść całkiem pokazowa, choć też było trochę jazdy pod wiatr. Przejeżdżamy przez Poraj, dalej już Osiny, Kolonia Borek, Zawodzie, Poczesna, Nowa Wieś - i tu też zatrzymujemy się na 5 minut, w gminie Poczesna. I dalej już jedziemy przez Korwinów, Słowik i wariantem asfaltowym, który doprowadził nas do trasy, okolic ul. Fabrycznej. Chodnikiem wzdłuż dk1, później ul. Limanowskiego koło Stadionu Raków, Stary Raków, Łukasińskiego, Raków PKP, Al. Pokoju, Estakada i skrzyżowania Jagiellońskiej z Al. Niepodległości. Postanawiam pojechać jeszcze z Kolegą, więc Al. Niepodległości wzdłuż tramwaju i rozstajemy się na Ostatnim Groszu. Wyprawa niezwykle udana! Ja dojeżdżam przez asfalt na wiadukcie w Al. Niepodległości, Rondo Mickiewicza, 1 Maja, Bohaterów Monte Cassino i Jagiellońską. Wyszło pełne 115km, w tym ~10km terenowej jazdy. Co do temperatury jak na grudzień rewelacyjnie, w przedziale od 3 do 7 stopni C. Choć szkoda, że nie było słonecznie, jednak w pełni wykorzystaliśmy dzień!
Na wieczór jeszcze rundka w niespodziewanie dobrym tempie. Wyjechałem o 22:00, wróciłem najpóźniejszym wariantem - tuż przed północą. Skoro na jutro nie ma w planach porannych wyjazdów to jeśli miałem ochotę jeździć to pomyślałem, że nic się nie stanie, a i dystans dzisiejszego dnia będzie rewelacyjny. Nie planowałem tylu kilometrów - wpadło 26,6km. Pojechałem przez Jagiellońską, Kościelną, Sabinowską, Piastowską, M. Cassino, 1 Maja, Al. Wolności, II NMP, I NMP, Stary Rynek, Mirowską, Wałem Nadwarciańskim i dalej przeniosłem rower pod wiaduktem i zamkniętą ul. Drogowców do Tesco Extra. Chciałem sobie coś kupić i padło na wariant wyjazdu aż tam. Co to dla mnie? Po tylu kilometrach.. I przyznam, że jechało mi się niezmiernie dobrze! Werwa do jazdy była. Do Tesco Extra 8,6km. Oczywiście licznik musiał mi naliczyć kilka niechcianych kilometrów w czasie zakupów, więc wyzerowałem go i z dystansem naliczanym od nowa już na Stradom - wariantem okrężnym. Pojechałem ul. Drogowców, później pod wiaduktem nad DK-1 i dalej odcinkiem ~6km Wałem Nadwarciańskim - całą długością, do ul. Mirowskiej, przez Kanał Kohna i do Rejtana-Sądy, później już Raków PKP, Al. Pokoju, C.H. Jagiellończycy, Bohaterów Katynia, Jesienna, Al. 11 Listopada, Orkana, Jagiellońska i jeszcze wydłużenie o Sabinowską, Piastowską i ścieżki rowerowe wzdłuż Boh. Monte Cassino i Jagiellońskiej. Znakomicie mi się jechało pomimo już mnóstwa wykręconych już dzisiaj kilometrów. I przyznam, że nie chodziło o nabijanie kilometrów by dobić do 20 tysięcy. Werwa do jazdy wciąż była we mnie.
Spełniłem się rowerowo! Było towarzystwo, kilometry przejechane z pasji, widoki i zdobyte tereny Jury, jazda ścieżkami asfaltowymi, też jazda wieczorna, którą lubię, po prostu podsumowując: coś wspaniałego! Jak najwięcej takich wypraw i dni rowerowych!
Na dziś mi wyszło 7 godzin i 40 minut pełnego kręcenia.
http://www.navime.pl/trasa/277756
A tutaj zamieszczę jeszcze przystanki i dane z licznika:
Częstochowa, C.H. Jagiellończycy 3,583km średnia: 18,1km/h czas: 0:11:53 7,4C [9:06]
Poraj 21,738km średnia: 20,5km/h czas: 1:03:28 6,4C [10:02]
Lgota-Nadwarcie, stacja 32,118km średnia: 20,5km/h czas: 1:33:57
Myszków, dworzec 39,977km średnia: 21,1km/h czas: 1:53:27 7,3C [11:35]
Rzędkowice (IV) 54,323km średnia: 21,0km/h czas: 2:35:06 6,6C [12:19]
Góra Zborów (po zejściu/zjeździe) 60,318km średnia: 17,9km/h czas: 3:21:39 6,1C [15:33]
Bobolice, zamek 67,064km średnia: 17,5km/h czas: 3:49:44 5,4C
Mirów, zamek 68,415km średnia: 17,4km/h czas: 3:55:03 5,3C [16:25]
Żarki, rynek 76,788km średnia: 17,4km/h czas: 4:23:35 3,7C [17:10]
Poraj, zalew 90,522km średnia: 17,8km/h czas: 5:03:31 4,4C [18:02]
Poczesna, Nowa Wieś I / Korwinów 100,79km średnia: 18,2km/h czas: 5:30:50 3,8C [19:17]
Częstochowa, Raków - Jagiellońska 110,01km średnia: 18,3km/h czas: 6:00:10 4,3C [19:21]
Częstochowa, Ostatni Grosz 111,48km średnia: 18,2km/h czas: 6:05:30 3,4C [19:45]
Częstochowa, Bohaterów Monte Cassino 113,95km średnia: 18,3km/h czas: 6:12:14 3,3C [19:45]
po przyjeździe: 115,03km średnia: 18,3km/h czas: 6:15:51
Przebieg na ostatnich trzech dniach grudnia rewelacyjny: 395,5km. Prawie 4 stówki przebyte w 3 dni. Średnio wychodzi na ostatnich trzech rowerowych dniach: 131,8km każdego dnia. W takim tempie równy dystans mam zapewniony. Trzeba też przyznać, że pogoda jest przystępna do jazdy. Jeszcze dwa dni rowerowania!












- DST 133.80km
- Teren 1.20km
- Czas 06:37
- VAVG 20.22km/h
- VMAX 43.80km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
ZŁOTY POTOK przez Olsztyn, Janów - Siedlec - OSTRĘŻNIK. Finezja grudniowa! Wieczornie po mieście
Sobota, 28 grudnia 2013 | Komentarze 3
Kolejny świetny rowerowy dzień! Coś mi się zdaje, że w takim tempie przebiję okrągły dystans na pewno, ale nie uprzedzajmy faktów.Dziś pogoda rewelacyjna - po prostu marzenie! Finezja grudniowa - jazda stała się totalną przyjemnością, choć nic nie zmienia faktu, że dzień krótki. I to było przeszkodą, że zobaczyłem "tak mało".
Wyjeżdżam tak po 12:00 w kierunku dworca PKP, przez Bohaterów Monte Cassino i ul. Sobieskiego na dworzec PKP. Znakomite wiatry, ~ 24,5km/h - średnia prędkość. Tym razem na pocztę. Wpadło 4,238km. Po spotkaniu jeszcze ze znajomym i zakupieniu prowiantu na drogę wyruszam! Celem wyjazdu był Złoty Potok. Niesamowicie pod wiatr aż do Bugajskiej, jechałem przez Al. Niepodległości i wzdłuż trasy dk1. Po drodze na chwilę zatrzymuję się by chociaż część szkieł z asfaltowego łącznika między Rakowską a Bugajską usunąć z drogi.. nikt inny tego nie zrobi. Pogoda rewelacyjna, prawie 14 stopni C. Nie spodziewałem się, że jeszcze przyjdzie jeździć w taką aurę - iście wiosennie! Później już Bugajska, Kręciwilk, "46", rowerostrada i Odrzykoń. Pada na trasę przez Skrajnicę i do Olsztyna. Później pojechałem "46", dawno nie jeżdżoną: Przymiłowice - Zrębice - Skowronów - Piasek - Janów. Uwielbiam tą werwę i radość z jazdy ujawniającą się proporcjonalnie do przejechanych kilometrów. Jest taki moment gdy nie patrzy się na licznik, tylko jedzie.. po prostu spełnia się rowerowo. W dodatku ta przecudna pogoda.. tak do Janowa dało się odczuć świecące Słońce i wiosenną aurę. Przez myśl przeszły wycieczki te kwietniowe i majowe w stronę Bystrzanowic. Pozdrawianie rowerowe staje się już tradycją! Później już odbijam na Złoty Potok, na chwilę nad Amerykan i pada cel podjechania pod Ruiny Zamku Ostrężnik. Przez lubianą drogę - osiedle "Parkowe", Siedlec dobijam pod Ruiny Zamku Ostrężnik. Troszeczkę terenowej jazdy, jakieś zdjęcia i jeszcze postanawiam pojechać kawałek lubianymi wyasfaltowanymi ścieżkami rowerowymi. Coś znakomitego, jadę 1,5km asfaltem i robię przerwę. Niestety, trzeba zawracać, choć chęć jazdy w stronę gdzie prowadzi ścieżka jest ogromna. Przyjdzie czas i na to. Czas na drogę powrotną, by nie wracać w kompletnych ciemnościach. Do Złotego Potoku identyczną trasą dojeżdżam z prędkością średnią 28,2km/h (4,871km). Coś znakomitego! Później już do Janowa, Piasek - Skowronów - Zrębice - Przymiłowice i Olsztyn. Ten odcinek finezyjny, nie dość, że z wiatrem, to jechało mi się rewelacyjnie. Z Górkami między Piaskiem a Zrębicami też całkiem sobie poradziłem. I ciemności nawet nie przeszkadzały. Do Olsztyna (20,901km) dojeżdżam z prędkością średnią 25,0km/h. W Olsztynie jeszcze w okolicach Rynku i na rondo zrobić jakieś zdjęcie na tle oświetlonego Zamku. Później już przez Kusięta - lasem do Os. p. W. Górą, kawałek krajówką i Odrzykoń. Przejechałem rowerostradą aż trzykrotnie. Finezja rowerowa - znakomita grudniowa aura. Niejeden październikowy wieczór był zimniejszy. Tak jakoś chciało mi się pojeździć po ciemnościach, po równym asfalcie i bez konieczności zatrzymywania się. Po trzech przejazdach (co dało ~11km) już w drogę właściwą: "46" - Kręciwilk - Bugajska - wzdłuż dk1 - Jagiellońska, jeszcze z wydłużeniem o Boh. Monte Cassino i ścieżki na Jagiellońskiej w stronę Kościelnej. Przy okazji zamieniłem parę słów z rowerzystą jadącym też ścieżkami asfaltowymi na Stradomiu. Oj szkoda, że w całym mieście nie zrobili takich ścieżek, choć też idealne nie są. I tym sposobem przejechałem pełne 100 kilometrów w czasie jednej wycieczki. To jest coś - szczególnie na grudzień.
Na sam wieczór jeszcze spotkanie rowerowe z kumplem, jazda spokojna - po mieście. Jadę jeszcze do Biedronki i na Stradomiu i dalej już w drogę: Sabinowska - Piastowska - Zaciszańska - św. Barbary - św. Jadwigi (gdzie panują już któryś raz ciemności) - św. Rocha - Okulickiego - Nowobialska - Parkitka-Szpital i ponownie Nowobialska. W oczekiwaniu na kumpla jeszcze przejechałem się Aleją Brzozową. Przez myśl przeszły czasy wakacji 2012 - niezapomnane, dużo mniej rowerowe - ale też rowerowe.. W tym roku już nic nie było takie samo. Z kumplem odjeżdżamy: Nowobialską - Okulickiego - Szajnowicza-Iwanowa - Popiełuszki - III NMP. Tragiczne te ścieżki z kostki.. Spotykamy się w KFC w mieście, parę rozmów i z powrotem w drogę. Podobnie, praktycznie tak samo tylko na koniec ul. Okulickiego do skrzyżowania z Wręczycką. Stamtąd kwadrans po 23:00 już najpóźniejszym kursem wracam na Stradom przez ul. Okulickiego, Dekabrystów, Al. Armii Krajowej, Al. Jana Pawła II, Dąbrowskiego, koło Ratusza, Aleje, Al. Wolności, Al. Niepodległości (na odcinku popękanego asfaltu z krawężnikami przy wjazdach zwanego ścieżką rowerową jezdnią, bo mały ruch), później już lubianą ostatnio Jagiellońską. Tak jakoś mi się podoba - przeboleję ścieżkę z kostki, później asfaltowe, później znów przeboleję ścieżki z kostki, by z wiaduktu zjeżdżając poczuć różnicę między zarośniętą i niekomfortową kostką a asfaltem. Później jeszcze do Kościelnej i z powrotem. I tym sposobem wyszło: 133,8km. Ale jest różnica kolosalna - dziś ~70% to trasy podmiejskie, nie licząc dojazdów do nich, więc brak krawężników, świateł, ludzi itd. Coś świetnego! Cieszę się z tego dnia! Parę dobrych zdjęć na pamiątkę też będzie!
Wszystkie przejazdy na Toskanie.






- DST 120.10km
- Teren 1.20km
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
OLSZTYN przez Wrzosową, Odrzykoń. 94 Mikołajkowa MASA. Wieczorne przejazdy: Aleje, Centrum, Korytarz.
Piątek, 27 grudnia 2013 | Komentarze 0
Znakomity rowerowy dzień! Najważniejszym wydarzeniem była Mikołajkowa Masa Krytyczna, w której w tym roku wziąłem udział! Tym samym w tym roku byłem na wszystkich, 12 Masach Krytycznych - jedynie w marcu nie pojechałem na całości ze względu na złapanie gumy i odłączyłem się od grupy po 1,5km..
Wyjeżdżam na rower przed 13:00, dość późno - plany dalszego wyjazdu odłożone na kiedy indziej, ale strefę podmiejską można odwiedzić. Z takim zamierzeniem wyjechałem, najpierw jednak przez Bohaterów M. Cassino, Sobieskiego na dworzec PKP załatwić coś na ksero - a dokładnie coś na tabliczkę rowerową. Taka będzie zmiana na koniec tego roku, zobaczymy na jak długo. Z Dworca PKP jadę pod Rondo Mickiewicza, spotykam Przyjaciółkę, którą odprowadzam na przystanek autobusowy. Jak się okazało pojechałem przed autobusem, na odcinku od Hoene-Wrońskiego przez Bohaterów M. Cassino wiaduktem, później ścieżkami, Jagiellońską, Sabinowską do skrzyżowania z Żyzną. Na ostatnim odcinku drażliwa sytuacja z kierowcą MPK - choć przyznam z mojej winy, bo nie wyciągnąłem ręki by zasygnalizować skręt w lewo. Dojechałem równo z autobusem, odprowadziłem Przyjaciółkę i później z przystanku "SABINÓW" wyjeżdżam w drogę. Jadę do Olsztyna przez Żyzną, Brzeziny i dalej nowo-wyasfaltowanym odcinku 2,7km przez Brzeziny i Wrzosową Sabinowską. W końcu będzie wyśmienity dojazd w tamtejsze tereny, nie zapomnę tych zmagań wakacyjnych z tą ulicą. Później już Wrzosową - Długą i kawałek trasą krajową "1" i dalej chodnikami wzdłuż trasy. Odbijam na Bugajską, Kręciwilk, "46", rowerostrada, Odrzykoń, Narcyzowa i asfaltem do Skrajnicy. Do tej pory trochę wycieńczenia, trochę nie tak wygląda ta jazda jak chciałem, ale stabilnie. Nie było opcji nie dojechać do Olsztyna. Później pada decyzja: pojechać terenowo od Skrajnicy - przez górę Górny Ostrówek, przy okazji na górce chwila odpoczynku, później już terenowo i w stronę Rynku w Olsztynie. Pojechałem jeszcze na rondo, zdjęcie w tle z Zamkiem, by była pamiątka i z powrotem. Powrotna droga w dość dobrym tempie: średnia wyszła ~22,5km/h łącznie z etapem miastowym, wariant: Żwirki i Wigury - Skrajnica - Odrzykoń - rowerostrada - "46" - Bugajska - wzdłuż dk1 - Jagiellońska, w sumie w nieco ponad 42 minuty samej jazdy dotarłem do domu.
Po posileniu się, podładowaniu lampki i co najważniejsze.. przebraniu wyjeżdżam na Masę Krytyczną. Jeszcze wcześniej naoliwiłem łańcuch. Przebrany za Mikołaja jadę przez Jagiellońską, Bohaterów M. Cassino, Sobieskiego i na dworzec PKP. Zamieniłem parę słów ze znajomym. Później z dworca PKP przez Al. Wolności, Waszyngtona i Śląską (i jeszcze II NMP tak by przejechać po Centrum) na Plac Biegańskiego. Stawiam się na miejsce przejazdu kwadrans przed 18-stą. Parę zdjęć z Masy, Mikołajkowa atmosfera i co najważniejsze.. spotkanie z Rowerowymi Znajomymi. Po 40 minutach spóźnienia przyjeżdża policja i rozpoczynamy rowerowy przejazd. W tym miesiącu przez II NMP, I NMP, Plac Daszyńskiego, znów I NMP, Al. Kościuszki, Jasnogórska, Dąbrowskiego, III NMP, Popiełuszki, Kopernika, Al. Wolności, Waszyngtona, Śląska i Plac Biegańskiego - 6,298km, czas: 0:48:30. Temperaturka jak na wieczór grudniowy optymalna: 3,6 st. C. W czasie przejazdu zamieniłem parę słów z Rowerowymi Przyjaciółmi. Później już z Placu Biegańskiego pojechałem z kolegą przez II NMP, Al. Wolności, Al. Niepodległości na Ostatni Grosz. Dalej już sam, a że pomyślałem, że jeszcze można skoczyć do miasta - to pojechałem okrężnie: Al. Niepodległości do Jagiellońskiej i dalej z wiatrem Jagiellońską do Boh. M. Cassino, 1 Maja, Rondo Mickiewicza i dworzec PKP. Jeszcze raz do Ronda Mickiewicza i z powrotem przez Al. Wolności na dworzec PKP i jeszcze raz wyjazd z dworca i spotkanie ze znajomymi kierowcami z Uni-metalu, dalej jadę przez Al. Wolności, Mickiewicza, Korczaka, Śląską, II NMP i rozpoczynam swój planowy przejazd po ścisłym centrum. Przez I NMP do Placu Daszyńskiego i zawracam na rondzie: I NMP - II NMP - Śląska - Racławicka - Dąbrowskiego - III NMP i dojeżdżam do końca Alei. Stamtąd już powrót do domu: III NMP - II NMP - Al. Wolności - 1 Maja - Boh. M. Cassino - Jagiellońska. Trzeba przyznać, że w niektórych miejscach wzbudzałem zadziwienie strojem. Ale w końcu raz w roku trzeba!
Później jeszcze na sam wieczór przejazd po mieście i to dość konkretny. Wyjechałem o 21:30, przyjechałem o 23:40. A trasa w zupełności nie planowana oprócz zamierzonych Alei, tym razem już bez przebrania. Przez Bohaterów Monte Cassino docieram do Centrum i jadę Al. Wolności i Alejami do Placu Daszyńskiego. I dalej III NMP, II NMP, Plac Biegańskiego, III NMP, Popiełuszki, Rynek Wieluński i Jasna Góra. Później przez Waszyngtona i na chwilę do Parku Jasnogórskiego. A stamtąd Alejami aż do Al. Wolności, zawracam w II NMP i Al. Kościuszki, ul. Jasnogórską, Kilińskiego, później obok Szpitala na Tysiącleciu (rzadko wybierany wariant), Armii Krajowej, obok Promenady Niemena, Al. Wyzwolenia, Fieldorfa-Nila, Pileckiego i KORYTARZ PÓŁNOCNY. Padła decyzja by wydłużyć przejazd właśnie o to miejsce, asfaltowy standard, choć by do niego dotrzeć trzeba ścieżkami z kostki brukowej. Dojeżdżam do końca Korytarza Północnego, mniej wi
ęcej miejsca wiaduktu nad trasą dk1. Mniej lubiana opcja - "zawracam", ale chciałem wrócić też Korytarzem Północnym. Później już Fieldorfa-Nila, Al. Wyzwolenia, Armii Krajowej, Al. Kościuszki, skręcam w prawo, Aleje i koło Placu Biegańskiego, ponownie Aleje i Al. Wolności - Al. Niepodległości - Jagiellońska. Jeszcze na koniec w stronę Kościelnej i z powrotem. Trzeba przyznać, że dzisiejsze kilometry w dużym stopniu pokonane w mieście (~95-100km w mieście). Chociaż pod koniec już nieco opadłem z sił to spełniony rowerowo!
Czy dobiję do 20.000km? Zostało 404km i 4 dni.. Nie wykluczone, że po weryfikacji wyników może być +/- kilka km, ale z pewnością nie będą to wielkie liczby. Jest ~400 do równego wyniku. Na pewno nie zamierzam się zabijać o ten wynik, ale jeszcze pojeżdżę. Fajnie by było zakończyć sezon z takim prześwietnym wynikiem! Nie sądziłem, że dobiję do 15.000km!!
- DST 45.10km
- Czas 01:56
- VAVG 23.33km/h
- VMAX 32.80km/h
- Temperatura 9.5°C
- Kalorie 5406kcal
- Aktywność Jazda na rowerze
Świąteczne kilometry: Jasna Góra i Aleje przez Zawodzie, Mirów
Czwartek, 26 grudnia 2013 | Komentarze 2
Dziś świąteczne kilometry, pojechałem zobaczyć szopkę na Jasnej Górze i pojeździłem po Alejach. Parę zdjęć z wykorzystaniem statywu w świątecznej scenografii miasta. Temperaturka wymarzona: tak w okolicach 9-10 stopni C.
A na sam koniec dnia trening rowerowy wzdłuż ulicy Jagiellońskiej, Boh. Monte Cassino, Al. Niepodległości, Bór. W sumie zamierzeniem który narodził się w trakcie było przejechać całością nowych wyasfaltowanych ścieżek. Wpadło 10,2km.
Dziś też trochę pracy nad wyliczeniem kilometrów na bikestats. Dystansu roku nie aktualizowałem, czasem nawet nie nanosiłem kilometrów do statystyki, dziś trochę zabawy z tym i wyrównywaniem dystansu rocznego.
Jeszcze trochę mi zostało do podliczenia - NIEKTÓRE wyniki kilometrowe zostały oszacowane i czekają na weryfikację!
Blisko 20.000 km w tym roku, ale zdaje się, że jeszcze trochę kręcenia przede mną.
Przejazd na Toskanie.


- DST 51.40km
- Teren 2.30km
- VMAX 36.70km/h
- Temperatura 9.0°C
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
Rodzinnie: Odrzykoń - Skrajnica - Olsztyn.
Środa, 25 grudnia 2013 | Komentarze 0
Dzisiaj rodzinny wyjazd z okazji Świąt Bożego Narodzenia w kierunku Olsztyna. Temperatura zachęcająca do jazdy, nawet 10 stopni C! Niebywałe jak na te święta i końcówkę grudnia.
Wyruszamy o 13:00 w drogę... Pierwszy, tak daleki od niepamiętnych czasów rodzinny wyjazd na rowerach. Obrana trasa do Olsztyna prowadzi ścieżkami brukowo-asfaltowymi przez Jagiellońską do Estakady, Aleją Pokoju, przez teren Huty i koło Guardiana i później terenowy dojazd do rowerostrady, dalej już Olsztyn, Odrzykoń i Skrajnica. Nie najkrótszy, ale najbezpieczniejszy wariant drogi do Olsztyna, z dala od samochodów i o to właśnie dziś chodziło. Niestety do samego rynku w Olsztynie nie udało się dojechać, tempo powolne, ale liczył się sam fakt wyjazdu. Po drodze kilka przerw na zdjęcia. W Skrajnicy, na końcu drogi między lasem odłączam się i w dość mocnym tempie docieram do wzgórza widokowego na Olsztyn. Tam pamiątkowe zdjęcie i za bezsensowne na dziś uznałem jechać do samego Olsztyna, więc stamtąd lubianym wariantem przez Skrajnicę, rowerostradę, kawałek terenem i koło Guardiana - tam spotykam Tatę, który od Skrajnicy pojechał sam i dalej jedziemy już w spokojniejszym tempie na Stradom, identyczną trasą: przez Hutę, Al. Pokoju i Jagiellońską. Pod koniec wyjazdu zaczyna się już ściemniać. Pamiątka z wyjazdu pozostanie na długo, cieszę się, że udało się jeszcze takie coś w tym roku zrealizować. Nie liczą się tylko rekordowe kilometry, samotne przejazdy i jak najwięcej odwiedzonych miejsc - nie tylko o to w życiu rowerowym chodzi.
Pod wieczór, przed standardem filmowym na święta po Jagiellońskiej, w pobliskiej okolicy sfotografować drzewko świąteczne. Trzeba przyznać, że zawsze robi wrażenie. Tak tylko by się wyrwać. Jeszcze kawałek ścieżką rowerową z asfaltu do ulicy Kościelnej.
Na sam wieczór jeszcze taki szybki przejazd do Centrum, w II i I Aleje NMP i na Plac Daszyńskiego przez Bohaterów Monte Cassino w obie strony, powrót z lekkim wydłużeniem o ul. Pułaskiego. Tak w nastroju wieczornym, po spełnieniu rytuałów rodzinnych przejechałem sobie 11 kilometrów.
Najbardziej jednak dziś cieszy wspólny wyjazd rodzinny w kierunku uwielbianego Olsztyna.

[IMG]http://imageshack.us/a/img30/3275/78nv.jpg[/IMG]
- DST 51.00km
- Czas 02:00
- VAVG 25.50km/h
- VMAX 42.50km/h
- Temperatura 9.0°C
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
Przed Wigilią po mieście, w celu spełnienia pewnego marzenia.
Wtorek, 24 grudnia 2013 | Komentarze 0
Przejazd przed Wigilią w celu spełnienia świątecznego marzenia. Była tak przecudowna pogoda, że nie można było dziś nie pojechać. Przed właściwym wyjazdem jeszcze po ścieżce rowerowej wzdłuż Bohaterów Monte Cassino. Później już przed 13:00 konkretny wyjazd, wariantem ulicznym przez Bohaterów Monte Cassino, Sobieskiego, Al. Wolności, Al. Kościuszki, Al. Armii Krajowej, Al. Wyzwolenia i Centrum Handlowe M1. Stamtąd po dokonaniu ważnego zakupu świątecznego udaję się w bardzo okrężny przyjazd na Stradom. Wykorzystując sposobność, że jestem na Północy postanawiam pojechać Korytarzem Północnym, dojazd do tego miejsca przez ul. Kisielewskiego, Narcyzową (Kiedrzyn), później św. Brata Alberta i Makuszyńskiego, by przejechać później asfaltowymi ścieżkami. Dalej już Pileckiego, Fieldorfa-Nila i skręcam w Al. Wyzwolenia, dalej Al. Armii Krajowej i od tego momentu przez najbliższych parę kilometrów konkretnie pod wiatr. Przejechałem przez Tysiąclecie koło Hali Polonia, Centrum (Al. Wolności) - Al. Niepodległości - C.H. Jagiellończcy Raków - Bohaterów Katynia - Jesienna - Al. 11 Listopada - Orkana (tu konkretniej, aż do 42,5km/h) - Jagiellońska - i na koniec wydłużenie Boh. Monte Cassino - Piastowska - Sabinowska i do Jagiellońskiej. Cały przejazd ~35km, średnia prędkość powyżej 20km/h. To ładnie po mieście, zważywszy na kilka przystanków. Dojechałem przed zmrokiem, taki przejazd na rowerze we własnym świątecznym marzeniu. Do tego znów mogłem poczuć jazdę na rowerze bez zestawu zimowego, chłodzik był, ale cały czas 8-10 stopni C. Jak na grudzień to wyśmienita aura. Przejazd na Toskanie.
Na sam wieczór, po Wigilijnej Kolacji i spełnieniu rytuałów rodzinnych wyruszyłem jeszcze do miasta na przejazd w atmosferze kolęd zobaczyć czy ktoś chodzi po mieście, czy coś się dzieje. Tak wyruszyłem, po prostu przejechać się.. na Plac Biegańskiego i w Aleje NMP. W wyjeździe też był ukryty pewien cel. Po drodze parę świątecznych zdjęć w centrum. Trasa do miasta i z powrotem wiodła przez Bohaterów Monte Cassino, z tą różnicą, że wracało się konkretnie pod wiatr. Powrót w wariancie przez wiadukt jezdnią z uwagi na to by nie mijać się z pieszymi na wąskim odcinku wiaduktu i z uwagi na mniejszy ruch uliczny.
- DST 83.00km
- VMAX 40.00km/h
- Temperatura 5.0°C
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
Odrzykoń - Skrajnica - GÓRNY OSTRÓWEK. Z kumplem w przedzakończenie sezonu.
Poniedziałek, 23 grudnia 2013 | Komentarze 0
Przed południem po zgadaniu się z kumplem ustalamy plany rowerowe na dziś. Udało mi się namówić kolegę na wyprawę, jeszcze w grudniu, tym bardziej, że pogoda za oknem przecudna jak na grudzień, a temperatura finezyjna jak na taką porę roku jak grudzień. Jeszcze do tego momentami świecące Słońce. Zgadaliśmy się na 12:25 pod przecięciem Parku Jasnogórskiego, docieram tam asfaltowym standardem przez Bohaterów Monte Cassino, ul. Krasińskiego, Pułaskiego. A że kolegi jeszcze nie było to postanowiłem wyjechać: Popiełuszki - Szajnowicza-Iwanowa i Okulickiego do Łódzkiej. Jednak coś dłużyło się, a Jego na trasie nie ma, więc wracam w miejsce umówionego spotkania.. i okazało się, że przyjechał inną drogą. Bywa i tak. Jedziemy Alejami NMP i Al. Wolności na Plac Rady Europy, gdzie jeszcze załatwiam ksero - wydrukować jeszcze parę rowerowych zdjęć. Później już z Dworca PKP przez ul. Sobieskiego, Korczaka i wzdłuż asfaltowego standardu na Stradomiu - Bohaterów Monte Cassino i Jagiellońską. Chciałem żebyśmy się przejechali właśnie tamtędy. Później już skrzyżowanie Estakada i Aleją Pokoju do Rakowa PKP, tam Trochimowskiego, koło Huty, wzdłuż Kucelinki, Kucelin-Łąki i wyjeżdżamy koło Guardiana, dalej już Walcownia, teren Huty i terenowy dojazd na rowerostradę. Taki wariant by w pełni ominąć drogę krajową "46". Na rowerostradzie pamiątkowe zdjęcie i zastanowienie się, jak jechać. Pada na krótszą trasę, pożarówka zbyt długa, poza tym czasowo byliśmy sporo opóźnieni, by wyrobić się i być tam przed Zachodem Słońca. Tak więc rowerostradą na Odrzykoń, później Narcyzową i na przystanku - przerwa, z powodu opadów deszczu, chwilowo dość intensywniejszych. Plan Lipówek, który na dziś postawiliśmy padł, bo deszczowo, ślisko, daleko... Na przystanku przynajmniej pogadaliśmy, zjedliśmy coś, taka nawet udana przerwa i narodził się pomysł wyjazdu w stronę nieodwiedzonej jeszcze górki koło Skrajnicy. Tak więc jedziemy asfaltową drogą lasem do Skrajnicy świeżo po opadach deszczu, później pod górę i odbijamy w prawo na górę Ostrówek. Przyznam, że chciałem tam pojechać jeszcze w tym roku, zobaczyć to miejsce. Na Górze Górny Ostrówek (tak dokładnie się to nazywa) chwila przerwy na zdjęcie widoku Olsztyna i pamiątkowe z tego miejsca, też załapaliśmy się na Zachód Słońca. Parę minut tam spędzonych i w drogę powrotną, tak jakoś o 15:40. Wracamy dość przystępną trasą przez Skrajnicę, las, Odrzykoń rowerostradę. Do tego etapu jedziemy z lepszym tempem i bez przerw. Później już kawałek lasem do asfaltu, który poprowadził nas na Hutę, koło Walcownii, Guardiana i dalej Korfantego, Trochimowskiego - ale tutaj już przejeżdżamy Hutę asfaltem, później Raków PKP, Al. Pokoju, Estakada i Jagiellońska. Dojechaliśmy do Da Grasso, tam kolejna część spotkania. Powrót: Jagiellońską, Boh. Monte Cassino (tutaj zauważam, że chyba mam mniej powietrza w przednim kole - ale po przejechaniu kilku jeszcze kilometrów jest wciąż tak samo - może złudzenie), Korczaka, "pod prąd" Nowowiejskiego, III Aleją NMP, Popiełuszki, Szajnowicza-Iwanowa - Okulickiego do skrzyżowania z Wręczycką. Tam rozstajemy się, odprowadziłem kumpla na Jego dzielnicę. Ja postanawiam pojechać przez św. Rocha, św. Jadwigi (gdzie zapanowały ciemności tym razem) - św. Barbary - Zaciszańską - Piastowską.. i tu złapałem gumę, gdzieś w okolicy ul. Kościelnej. Nagle zeszło powietrze, a czy to miało związek ze złudzeniem wcześniejszym, tego nie stwierdzam.. Problem sprawia mi odkręcenie zaworku, który dopiero po paru próbach się udaje odkręcić, przeszedłem jakiś kawałek, nawet próbowałem pojechać siedząc na bagażniku, ale niezbyt komfortowo i brak powietrza w przodzie. Gdy odkręciłem zawór, podpompowałem, ale na więcej niż 300 metrów to nie wystarczyło. Trzy razy podpompowałem i później już parę metrów do domu. Szczęście w tym wszystkim polegało na tym, że stało się to 1,5km od domu.
W domu serwisowanie sprzętu, szukanie ewentualnego opiłku w oponie i dziury w dętce. Dziurka mała, ale taka, że powietrze uchodzi, opiłków żadnych nie ma. Nawet wymyłem oponę by to dokładnie sprawdzić. Później już założenie nowej dętki, zamontowanie koła. Wszystko powinno być dobrze.
Jadę ul. Sabinowską do pobliskiej Biedronki zrobić jakieś minimalne zakupy, przy okazji sprawdziłem rower. Powrót też Sabinowską, w sumie 2 pełne kilometry.
Na sam wieczór też plan rowerowy, choć nie do końca sprecyzowany, pojechałem do Centrum, pojeździłem Alejami NMP. Najpierw przez Jagiellońską, Boh. Monte Cassino, Sobieskiego na dworzec PKP, a stamtąd na Plac Biegańskiego, dalej III NMP i Al. Henryka Sienkiewicza pod Jasną Górę zobaczyć czy jest choinka, jak się okazało - nie ma w tym roku.. Później już przejazd po Parku Jasnogórskim i dalej III NMP, przez Plac Biegańskiego, II NMP i I NMP do Placu Daszyńskiego. Jeszcze chciałem się rozejrzeć za tym czymś, co postawili po rewitalizacji Alei - w końcu nie znalazłem. Pojechałem I i II NMP i później już do Placu Biegańskiego. Po drodze jakieś zdjęcia, które mniej lub bardziej wyszły. Później już II NMP i dojeżdżam do Placu Daszyńskiego, ponownie. Stamtąd 22:20 wyjeżdżam w okrężny powrót do domu: Plac Daszyńskiego - Aleje - Al. Wolności - Al. Niepodległości - Raków wzdłuż dk1 - Bohaterów Katynia - Jesienna - Al. 11 Listopada - Orkana - Jagiellońska - Boh. M. Cassino i powrót ścieżką rowerową i Jagiellońską. Jeszcze krótszy przejazd po ścieżkach pobliskich, przy okazji przybłąkał się do mnie kot, tak trochę za mną pobiegał. Później już do domu.
I wyszedł całkiem rowerowy dzień. Największy wyjazd dnia - to góra Ostrówek, jako takie symboliczne przedzakończenie sezonu, wyjazd z Kumplem.
- DST 88.70km
- Czas 04:00
- VAVG 22.18km/h
- VMAX 51.80km/h
- Temperatura 4.0°C
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
Częstochowa Mirów -Jaskrów -Rędziny (38,5km/h w 2min)-Czwa Wyczerpy. Objazdówka. Zajechane 1000km. Wieczorem: po mieście i do Przyjaciółki.
Niedziela, 22 grudnia 2013 | Komentarze 0
Jednym z największych radości dzisiejszego dnia było piękne Słońce, które bardzo zachęcało do jazdy. Po wypełnieniu obowiązków rodzinnych wyruszam w drogę, z ogromną werwą: przez Bohaterów Monte Cassino, Sobieskiego na Dworzec PKP. Stamtąd po krótkim odpoczynku wyruszam w zaplanowaną mniej lub bardziej trasę, jednak postanowiłem pojechać na Mirów. I tak się stało: II i I Aleją NMP do Starego Rynku i dalej już cały czas ulicą Mirowską. Bardzo pozytywnym zaskoczeniem dla mnie była nowo-położona rowerowa ścieżka asfaltowa. Wprawdzie wąski odcinek w większości, ale za to taki który naprawdę cieszy. Od razu wskakuję na ścieżkę, jakieś zdjęcie i w drogę. Jedyny mankament to zbyt wysoki krawężnik na jednym podjeździe, poza tym cudnie to zrobili. W końcu coś zmierza ku lepszemu. Ten odcinek to dobre 2 kilometry, od Kościoła na Mirowie aż do Morenowej. Dalej też pasem rowerowym - tak to nazywam, bo jest miejsce na asfalcie tam dla rowerów, wprawdzie niestety zabrudzonym więc nie da się jechać tak w pełni nie najeżdżając linii przerywanej. Dość ciepło, tak 6-7 stopni C, słoneczko, nawet wymarzone warunki, jedyne co Słońce było bliżej zachodowi. Jadę Mirowską do skrzyżowania z ul. Zawodziańską - tam skręcam w lewo, przez most nad Wartą i w stronę trasy wojewódzkiej "786", spotykam po drodze też kolarza który właśnie wracał z Bobolic, pewnie terenowa wycieczka. Po jakiś 2-3 kilometrach jazdy prosto znalazłem się w Jaskrowie, choć w pewnym momencie niezbyt dowierzałem, że wjechałem tu od tej strony. Więc "786" wojewódzką w stronę przystanku "Jaskrów - Wille" i zjazd z górki tą samą drogą, dalej już skręcam w prawo w ul. Ołowianą i w stronę Rędzin. Niezbyt wiedziałem, gdzie wyjadę, ale jak jechać to jechać. Znalazłem się w Rędzinach, do których wjeżdżam od ul. Szkolnej. Jakby nie patrzeć gmina Rędziny to też był mój plan by kiedyś tam pojechać. Dalej koło Kościoła w Rędzinach i ul. Wolności do przystanku "Rędziny". Tutaj zjazd z górki z dobrym wiatrem i prawie 1,5 kilometra z prędkością >40km/h (maksymalna: 51,1km/h). Znakomite uczucie w jeździe na rowerze. Od razu zapada decyzja ponownego wjazdu i zjazdu z tej górki, by wykorzystać "dobre wiatr", dlaczego nie spróbować. Pod górkę nieco ciężej, ale daję radę, dojeżdżam do Kościoła, zeruję licznik i zjazd na pełnych obrotach. Praktycznie cały czas z prędkością ~40-45km/h, przebijam rekord z dzisiejszego dnia na 51,8km/h (niezła prędkość, dawno tak szybko nie pojechałem) średnia prędkość wyniosła: 38,5km/h. Dokładnie w ciągu 2 minut i 13 sekund i dystans 1,4km. Z przystanku "Rędziny" w drogę powrotną do Częstochowy, pierwszy raz tą trasą. Pod górkę, a później wcale nie lepiej, bo prawie cały czas pod wiatr... niezbyt komforowo. Przejeżdżam przez Rędziny, obok Urzędu Gminy, później przez Rędziny Górne, cały czas ul. Wolności, później Rędzińską i Warszawską, tutaj już wjazd do Częstochowy od strony Wyczerp, krajową "91" (która dość szeroka, co jest dogodne dla rowerzystów jadących po prawej stronie pasa). Wyczerpy Górne - Wyczerpy Dolne, dojeżdżam Warszawską do przystanku "Dickensa". I tutaj zawracam, bo w planach wrócić przez Korytarz, zlokalizowałem ul. Norwida, kawałek nią i z powrotem w stronę Warszawskiej, przyznam, że nie mogłem się odnaleźć gdzie trzeba skręcić, a wiedziałem, że gdzieś tu blisko. Dalej już znanym standardem: Rząsawska - Karłowicza i Makuszyńskiego, Korytarz Północny, Pileckiego, Fieldorfa-Nila, Wały Dwernickiego, Dekabrystów i Al. Armii Krajowej w całości wariantami ulicznymi. Dalej Al. Kościuszki, Wolności, 1 Maja, wiaduktem na Monte Cassino i do Jagiellońskiej. Wróciłem już po zmroku, no w końcu dziś najkrótszy dzień roku 2013. Na koniec trasy już trochę opadłem z sił, jakiś taki wycieńczony byłem, wróciłem do domu odpocząć by później wyjechać jeszcze gdzieś. Jednak zrezygnowałem z opcji Olsztyna, pojeździłem po mieście.
Z wyjazdu do Rędzin nawet jestem zadowolony, wprawdzie nic szczególnego tam nie zobaczyłem, ale pojechałem w innym kierunku, poznałem nową trasę.
Wieczorem wyjazd w kierunku Rakowa, ulicą Jagiellońską w wariancie ścieżek rowerowych, na etapie za Makro, a przed Estakadą zapanowały ciemności. A nawet klimatycznie mi się jechało. Później już kawałek wzdłuż Wojska Polskiego i KFC. Smaczna przekąska i w drogę: Zesłańców Sybiru - Boh. Katynia - Jesienna - Al. 11 Listopada - Al. Niepodległości - Al. Wolności - Dworzec PKP i stamtąd: Al. Wolności - II i I Al. NMP - Plac Daszyńskiego - Warszawska - Wilsona, obok Filharmonii i Aleje NMP, Śląska, Racławicka, Nowowiejskiego i na Plac Biegańskiego. Tam jakieś przedwstępne zdjęcie w atmosferze świąt i dalej III Al. NMP w stronę Parku Jasnogórskiego, do którego na dosłownie chwilę wjeżdżam. Dalej już przejazd po III Alei i na Plac Biegańskiego by uczcić symboliczne wydarzenie - przekroczenie 10.000km na liczniku rowerowym. Tak właśnie, od dnia 22.07.2013 przejechałem ~10.000km na Toskanie. To spory dystans i na pewno zajmując się już powoli podsumowywaniem tego roku mogę stwierdzić, że zdecydowanie bardziej rowerowa była ta druga część roku. Zastanawiałem się co mi wyskoczy, jednak dystans stanął na liczbie: 9999,9km, dalej już nie nalicza. Więc zajechałem ten licznik. Później już Al. NMP i Aleją Wolności w kierunku przystanku "Dworzec PKS" i po telefonie Przyjaciółki wybieram się do Niej. Al. Wolności - 1 Maja - wiaduktem na M. Cassino - Jagiellońską - Sabinowską i Dźbowską na Sabinów. Tam bardzo miłe spotkanie z Przyjaciółką. Pogadaliśmy godzinkę o naszych sprawach, cieszę się z tego spotkania, miałem do kogo pojechać. Powrót Sabinowską (z wiatrem, średnia: 24,7km/h), z wydłużeniem o Jagiellońską, Boh. M. Cassino, Piastowską i odbiłem na chwilę na nieużywany most na Stradomiu w pobliżu tamy na Stradomce. Stamtąd już Piastowską i boczną do Jagiellońskiej i do domu. Na sam wieczór temperatura spada do ~3 stopni C. Jak na końcówkę grudnia bardzo ciepło, ale szkoda, że w święta nie będzie śniegu.
Mimo, że tak specyficznie oceniałem ten dzień, całkiem udanie wypadł rowerowo, było parę wyjazdów. Na jutro i najbliższe dni kilka planów większych i mniejszych rowerowych do zrealizowania, a no i chciałbym poczuć jeszcze atmosferę świąt. Mniej, ale na pewno pojeżdżę też w Święta.
- DST 59.70km
- Teren 9.80km
- Temperatura 0.5°C
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
Odrzykoń - OLSZTYN. Pożarówka, Skrajnica, W Grudniowe Słońce.
Sobota, 21 grudnia 2013 | Komentarze 0
Wyskoczyłem dziś na Olsztyn pomimo pewnych planów zmiany kierunku na północny. Najbezpieczniejsze i najbardziej lubiane trasy, znane mi najlepiej miejsca i piękne grudniowe Słońce. Trzeba to było wykorzystać i wykręcić pewną porcję kilometrów
Wyjeżdżam o 12:30 w kierunku Centrum: Dworzec PKP Częstochowa przez Bohaterów Monte Cassino i ul. Sobieskiego wariantem ulicznym. Załatwić sprawę ksera - tzn. wydrukować kilka najlepszych zdjęć z wypraw tegorocznych. Powoli przymiarki do podsumowania tego świetnego roku. Później już kierunek: Odrzykoń. Trochę też pośpieszniej, by jeszcze załapać się na Słońce, którego o tej porze roku naprawdę mało. W drogę: Al. Wolności - Rondo Mickiewicza - Al. Niepodległości - C.H. Jagiellończycy - wzdłuż dk1 - Bugajska - Kręciwilk "46" i rowerostrada. Tutaj przejeżdżam w powolnym tempie całą ścieżkę, po drodze parę zdjęć. Później już konkretniejszy plan jazdy: spod stacji paliw na Odrzykoniu wyruszam: rowerostrada i drogą przeciwpożarową do Olsztyna. Taką pogodę trzeba było wykorzystać, pojeździć. Choć w kurtce i w całym zestawie zimowym, ale komfortowo można jechać. Spadło do 0,8 stopnia C. Po drodze spotykam STin14 ze znajomymi, wracali. Dalej już obok Sokolich Gór do Rynku w Olsztynie. Jeszcze w stronę Zamku - ronda i z powrotem i tak po 15:00 wyjeżdżam z Olsztyna, trzeba było zdążyć przed ciemnościami, a mamy teraz najkrótsze dni w roku. Padło na wariant trasy: Olsztyn - Skrajnica - Odrzykoń - kawałek dk46 i na Kusięta - Os. pod W. Górą i lubiany odcinek lasem - Huta, Guardian - Al. Pokoju i Jagiellońska. Za rondem Reagana w dzielnicy Dąbie włączam światła, tylne było, przednie tylko wspomagające, ale trasa już mi znana. Po drodze widok na Zachód Słońca, gdy dojechałem już zmrok. Jeszcze przejechałem się do końca Jagiellońskiej i do domu.
Z wyjazdu się cieszę, wykorzystałem grudniową pogodę, pojeździłem i kierunek który obrałem na dziś także najlepszy. Bezpieczne trasy i te najlepsze, Olsztyńskie. Bezpieczne - to najważniejsze.
Pod wieczór intensywna rundka rowerowa po okolicy: Sabinowska - Piastowska - Zaciszańska - św. Barbary, Augustyna - Pułaskiego - Boh. Monte Cassino i Jagiellońska. W dobrym tempie i werwie rowerowej, wpadło jeszcze ~7 kilometrów.
Wieczór późniejszy bez roweru, z rodziną, nie można ciągle jeździć. Jeszcze parę dni tego roku do wykorzystania, na pewno będzie okazja poczuć się świątecznie.

- DST 64.80km
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
Miasto popołudniu. Wieczorem: Aleje, Złota Góra, Legionów, Guardian, HUTA. Deszczowo
Piątek, 20 grudnia 2013 | Komentarze 0
Wyjeżdżam, biorę Toskanę.. niestety w tylnim kole zeszło powietrze po wczorajszym powrocie, nie całkowicie, więc zapewne coś znikomego. Przejazd więc musi odbyć się na Demie, bo nie ma czasu. Wyjeżdżam po 10:00 na spotkanie z koleżanką, trasa standardowa przez wiadukt na Monte Cassino po stronie, gdzie można jeździć rowerem, a dalej Sobieskiego, Dworzec PKS i Al. Wolności. Parę kilometrów wykręconych w Śródmieściu ze względu na oczekiwanie na koleżankę (w sumie nawet więcej niż sam przyjazd do miasta, ale to szczegół) i później już miłe spotkanie.
Z Dworca PKS startuję o 12:00, trasa na Stradom przez Al. Niepodległości i ul. Jagiellońską. Bez większych, żadnych wydarzeń, po prostu jechałem, standard. Temperaturka spadła do 2,5 stopnia C.
Później parę minut po przyjeździe wyjazd do miasta z dętkami do wulkanizacji. Ale że nie od razu do znajomego to jeszcze pokręciłem po mieście, Al. Wolności, Alejami NMP i później już na Rondo Mickiewicza. Dalej już wulkanizacja dętek... pech sprawił, że dwóch dętkach, które już wcześniej były wulkanizowane odnalazły się jeszcze dwie dziury.. Sprawa wykonana, przy okazji parę rozmów ze znajomym kolarzem i do domu, tutaj już przez Rondo Mickiewicza, Boh. Monte Cassino i Jagiellońską. Nie zważając na zakaz rowerów.. Ten zakaz na wiadukcie to kompletna paranoja! Wiadukt jest za wąski i tam według przepisów nie powinno być ścieżki rowerowej!
Po paru minutach jadę na rowerze po ścieżce na Bohaterów Monte Cassino i wiaduktem, tak jak prowadzą nakazy ścieżki. Naprawdę ciężko jest się tam wyminąć z innymi rowerzystami, wiadukt jest za wąski. Powrót identyczny, zobaczyć jak to wszystko wygląda.
W wieczornej części dnia jeden wyjazd, ale nie pozamiejski. Długo zastanawiałem się gdzie pojechać, co zobaczyć. Jednak padło na luźne przejazdy miastowe i po obrzeżach. Najpierw pojechałem przez Boh. Monte Cassino do miasta, dalej przez II i I Aleję NMP do Placu Daszyńskiego i dalej Alejami do Parku Jasnogórskiego, gdzie wchodzę dosłownie na chwilę, Alejami NMP do Al. Wolności. Dalej do Ronda Mickiewicza i na dworzec PKP. Z Dworca PKP już w drogę, konkretniejszą nieco: przez II i I Al. NMP, Stary Rynek, Mirowską, Faradaya i Legionów na ul. Złotą. Pada opcja wjechania na Złotą Górę. Więc wjeżdżam i tam parę minut oglądam wieczorną Częstochowę, niestety też deszczową, bo pada. Tak, że da się jechać, ale tak też, że da się odczuć deszcz. Parę nieudanych zbytnio prób zrobienia zdjęcia i zjeżdżam ze Złotej Góry. Niezbyt szaleję, by nie ryzykować i jadę: ul. Legionów do ścieżki rowerowej koło Koksowni i Bergera. Jadę do końca asfaltowej ścieżki rowerowej, za zakrętem gdzie mamy znak ostrzegawczy "przejście / przejazd dla rowerów". Tam zawracam i nawet bardziej z wiatrem znów obok Bergera, Koksowni, skręcam w lewo w ul. Odlewników i jadę już tamtym niezbyt równym wariantem do przystanku "Kucelin-Huta". Prędkość średnia (którą w tym momencie naliczam od wyjazdu ze Złotej Góry) spadła z 19,1km/h na 17,7km/h. Po prostu chciałem ostrożnie, bo ciemno, nierówno i jeszcze deszcz, w dodatku ta kostka brukowa. Ale przedostałem się na tę stronę Huty, dalej parę planów, ale werwy do rowerowania tak ogromnej już nie było. Jednak pojechałem przez Korfantego, koło Guardiana i do Walcownii. Tam decyduję, że nie będę jechał do ul. Bugajskiej (ruchliwej z resztą) przez terenowy odcinek w stronę ścieżki rowerowej, ani nie będę robił tak dużego kółka przez Odrzykoń koło stacji paliw i zawracam. Zwykle nie lubię zawracać, ale czasem tak wychodzi. Jadę więc: Walcownia - Guardian - Korfantego - Al. Pokoju (bo innej opcjonalnej drogi nie ma, a terenem nie chciałem) i dalej skręcam i ul. Trochimowskiego, gdzie wyjeżdżam koło sądów na Rejtana. Ale tam w kompletnie wolnym tempie rowerowym... omijając jakiekolwiek dziury i te zalane i nie zalane, bez jakiejś ogromnej werwy, prędkość spadła do 17,5km/h. Dalej już Raków PKP - Al. Pokoju ścieżką i cała długość ul. Jagiellońskiej ścieżkami rowerowymi. Pięknie zrobione, ale po raz kolejny przyczepię się do świateł, które reagują niestety na czujniki... Na drodze rowerowej to powinno być niedopuszczalne, dlatego tak różni się Jagiellońska od bardziej lubianej do jazdy Al. Niepodległości (która jest mniej równa). Dojeżdżam do skrzyżowania z Boh. M. Cassino i jeszcze kawałek i do domu. Nie było ochoty na wydłużenie kursu o żaden już kilometr. Troszkę przemokłem, w końcu prawie całą drogę kropił deszcz, temperatura nie spadła niżej niż 0,6 stopnia C, ale pojeździłem.


