Fb: Rowerowa strona Mateusza Ordy

Rok 2021 button stats bikestats.pl

WYCIECZKI 2021
42. 01.11 Nowa Brzeźnica - Kleszczów - Wola Wiewiecka S
41. 03.10 Warszawa
40. 02.10 Opole - Brzeg
39. 27.09 Kędzierzyn-Koźle - Racibórz
38. 25.09 Kluczbork - Opole
37. 08.09 Częstochowa - Zawiercie
36. 22.08 Gliwice - Góra św. Anny - Częstochowa
35. 14.08 Łeba - Koszalin
34. 12.08 Kamień Pomorski - Szczecin
33. 09.08 Niechorze - Gryfice - Płoty - Resko - Niechorze
32. 07.08 Niechorze - Koszalin
31. 05.08 Niechorze - Świnoujście
30. 04.08 Szczecin - Siekierki (most) - Godków
29. 02.08 Niechorze - Mielno - Kołobrzeg
28. 25.07 Częstochowa - Kłobuck - Poraj - Rudniki - Częstochowa
27. 22.07 Nysa - Opole - Częstochowa
26. 21.07 Paczków - Kłodzko - Nysa
25. 19.07 Kluczbork - Częstochowa
24. 16.07 Dobryszyce - Kleszczów - Częstochowa
23. 15.07 Dąbrowa Górnicza - Sosnowiec - Dąbrowa Górnicza
22. 13.07 Częstochowa - Ostrów Wielkopolski
21. 11.07 Zawiercie - Koniecpol
20. 10.07 Częstochowa - Kielce
19. 06.07 Częstochowa - Łódź
18. 04.07 Dąbrowa Górnicza - Kraków
17. 02.07 Częstochowa - Chałupki
16. 30.06 Częstochowa - Mzurów - Trzebniów - Częstochowa S
15. 28.06 Częstochowa - Przedbórz - Radomsko S
14. 21.06 Piotrków Trybunalski - Kleszczów - Radomsko
13. 20.06 Częstochowa - Irządze - Lelów - Częstochowa S
12. 19.06 Częstochowa - Opole
11. 17.06 Zawiercie - Giebło - Częstochowa S
10. 15.06 Częstochowa - Piotrków Trybunalski
9. 09.06 Częstochowa - Katowice
8. 06.06 Lubliniec - Olesno - Praszka - Częstochowa
7. 05.06 Tarnowskie Góry - Toszek - Herby
6. 31.05 Wrocław
5. 30.05 Wrocław - Brzeg
4. 29.05 Zielona Góra - Wrocław
3. 15.05 Częstochowa - Przyrów - Częstochowa
2. 09.05 Zawiercie - Częstochowa
1. 01.05 Częstochowa - Żłobnica - Kleszczów - Wola Wiewiecka


Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi matiz17 z miasta Częstochowa. Mam przejechane 251574.91 kilometrów. Jeżdżę z prędkością średnią 19.38 km/h.
Jeżdżę, bo lubię, sprawia mi to przyjemność. Na drugim miejscu jest: statystyka, czego dowodem jest brak wiedzy o przekroczonych barierach rowerowych typu 10.000km w danym roku, czy brak wiedzy o ilości gmin, przez które przejechałem (na razie). W 2013 roku zacząłem jeździć poza granicami miasta. Z czasem wyprawy stawały się co raz dalsze i niekiedy kilkudniowe. W 2015 roku zmieniłem podstawowy rower na Meridę przystosowaną głównie (ale nie tylko) do asfaltowych tras. Jeżdżę dalej i w 2017 roku z pewnością odwiedzę wiele nowych miejsc, a także powrócę do tych już znanych. W większości jeżdżę sam, ale niejednokrotnie wyjeżdżałem na większe trasy ze Znajomymi, a czasem nawet w większej grupie. Rower jest przede wszystkim dla mnie najlepszą formą transportu. Przez cały rok, w każdych warunkach pokonuje spore ilości kilometrów. Oprócz tego jest najlepszym sposobem na spędzanie wolnego czasu, a także dbanie o zdrowy tryb życia. Więcej o mnie.


Rok 2025 button stats bikestats.pl
Rok 2024 button stats bikestats.pl
Rok 2023 button stats bikestats.pl
Rok 2022 button stats bikestats.pl Rok 2021 button stats bikestats.pl Rok 2020 button stats bikestats.pl Rok 2019 button stats bikestats.pl Rok 2018 button stats bikestats.pl Sezon 2017 button stats bikestats.pl Sezon 2016 button stats bikestats.pl Sezon 2015 button stats bikestats.pl Sezon 2014 button stats bikestats.pl Sezon 2013 button stats bikestats.pl

REKORDY ROWEROWE

Max. dystans dzienny:
brak

Max. dystans roczny:
2016

Max. dystans miesięczny:
lipiec 2015

Max. prędkość na rowerze:
brak

Min. 300km na dzień:
2 razy

Min. 200km na dzień:
brak

Min. 150km na dzień:
brak

Min. 100km na dzień:
brak

Największy dystans solo:
brak

Najdłuższa czasowo jazda:
brak

Max. temperatura w czasie jazdy:
brak

Min. temperatura w czasie jazdy:
brak

Województwa odwiedzone na rowerze:
śląskie, małopolskie, łódzkie, opolskie, świętokrzyskie, zachodniopomorskie, dolnośląskie, wielkopolskie, pomorskie

Kraje odwiedzone na rowerze:
Polska, Niemcy



MOJE WYCIECZKI

-----Sezon 2020-----
1. Częstochowa - Kleszczów - Wola Wiewiecka


Wycieczki 2018 (min. 100km)
53. Częstochowa - Łódź GC
19. Piotrków Tryb. - Łódź - Częstochowa GC

Wycieczki 2017
20. 11.06 Wieluń
19. 09.06 Krzepice
18. 04.06 Tarnowskie Góry - Częstochowa przez Kielczę, Tworóg
17. 03.06 Tarnowskie Góry - Częstochowa (Chechło-Nakło, Zielona)
16. 02.06 Północne rubieże
15. 01.06 Zamek Bobolice
14. 28.05 Powiat gliwicki
13. 27.05 Bobolice
12. 21.05 Tarnowskie Góry - Częstochowa
11. 19.05 Kleszczów i Góra Kamieńsk
10. 14.05 Tarnowskie Góry - Częstochowa
9. 06.05 Górny Śląsk i Zagłębie
8. 01.05 Księstwo Siewierskie
7. 29.04 Wojaże po lublinieckim
6. 01.04 Mirów i Bobolice
5. 18.02 Dąbrowa Górnicza - Częstochowa
4. 08.01 Gdynia(100km)
3. 07.01 Gdańsk (80km)
2. 06.01 Gdynia (60km)
1. 05.01 Gdańsk (50km)

Wycieczki 2016
60. Kraków (90 km)
59. Kleszczów (150 km)
58. Kraków - Częstochowa (170 km)
57. Kleszczów (150 km)
56. Kraków - Częstochowa (180 km)
55. Ziemia toszecko-gliwicka (220 km)
54. Częstochowa - Katowice - Częstochowa (200 km)
53. Kleszczów (140 km)
52. Częstochowa - Kraków - Częstochowa (300 km)
51. Żywiec - Częstochowa (180 km)
50. Kleszczów i Kraków (160 km)
49. Kraków - Częstochowa (210km)
48. Kleszczów i Góra Kamieńsk (190km)
47. Kraków - Częstochowa (230km)
46. Brzegi - Częstochowa (130km)
45. Chęciny i Kielce (100km)
44. Pińczów, Chęciny, Kielce (150km)
43. Częstochowa - Brzegi (170km)
42. 16.08 Ustronie Morskie (110km)
41. 14.08 Świnoujście, Bansin (150km)
40. 13.08 Kołobrzeg, Gąski (160km)
39. Wrocław - Częstochowa (210km)
38. Opole - Wrocław (180km)
37. 02.08 Złoty Potok, Bobolice (120km)
36. Kraków - Częstochowa (250km)
35. Multi Orbita 2016 (330km)
34. Bobolice (100km)
33. Próbna Orbita 2016 (130km)
32. Tarnowskie Góry (120km)
31. 06.07 Przed Orbitą (100km)
30. Kleszczów (100km)
29. Jędrzejów (210km)
28. 01.07 Żarki (100km)
27. Łódź - Częstochowa(200km)
26. Tworóg(120km)
25. Dobrodzień (130km)
24. Toszek (150km)
23. Kleszczów II (170km)
22. Kraków - Częstochowa (190km)
21. Kraków (190km)
20. Kraków i Tyniec (140km)
19. Częstochowa - Kraków (220km)
18. 05.06 Bobolice (100km)
17. 04.06 Tarnowskie Góry (130km)
16. 01.06 Bobolice (110km)
15. Kłobuck i Krzepice (100km)
14. Bobolice (100km)
13. Górny Śląsk - Zagłębie (180km)
12. Kleszczów (170km)
11. Bobolice (100km)
10. Jeleniak Mikuliny, Kalety (110km)
9. Dróżki asfaltowe (100km)
8. Dróżki asfaltowe (100km)
7. Mirów i Bobolice (100km)
6. Księstwo Siewierskie (100km)
5. Radomsko (100km)
4. Bobolice (120km)
3. Bobolice (110km)
2. Gliwice - Częstochowa (110km)
1. Ostrężnik (100km)
Statystyka wycieczek 2016
Wszystkie trasy pozamiejskie

Wycieczki 2015
41. 24.10 Po Krakowie (130km)
40. 05.10 Działoszyn, Pajęczno, Radomsko (140km)
39. 04.10 Częstochowa - Kraków (150km)
38. 02.10 Mirów i Bobolice (100km)
37. 17.09 Kleszczów (200km)
36. 16.09 Gidle (120km)
35. 14.09 Katowice Zagłębie (180km)
34. 13.09 Asfaltowe drogi rowerowe (120km)
33. 29.08 Kraków - Częstochowa (180km)
32. 27.08 Brzegi - Częstochowa (140km)
31. 26.08 Częstochowa - Brzegi (140km)
30. 23.08 Częstochowa - Tarnowskie Góry - Częstochowa (120km)
29. 19.08 Częstochowa - Szczekociny - Częstochowa (120km)
28. 16.08 Uckeritz (60km)
27. 14.08 Uckeritz (70km)
26. 13.08 Zinnowitz (80km)
25. 12.08 Karsibór (60km)
24. 10.08 Międzyzdroje, Wisełka (90km)
23. 07.08 Dróżki rowerowe i Żarki (95km)
22. 04.08 Zawiercie TdP (130km)
21. 31.07 Wolbrom (180km)
20. 25/26.07 Mini Orbita
19. 24.07 Tour de Częstochowa (80km)
18. 21.07 Częstochowa - Kraków (180km)
17. 20.07 Mirów i Bobolice (100km)
16. 18.07 Próbna Mini Orbita (120km)
15. 16.07 Ogrodzieniec (160km)
14. 12.07 Asfaltowe drogi rowerowe i Żarki (130km)
13. 11.07 Koszęcin, Kalety (100km)
13. 04.07 Po Krakowie (95km)
12. 03.07 Kleszczów (130km)
11. 01.07 Radłów, Panki (130km)
10. 14.06 Bobolice, Niegowa, Lelów (120km)
9. 05.06 Przyrów, Lelów (130km)
8. 03.06 Częstochowa - Katowice - Częstochowa (180km)
7. 29.05 Krzepice (100km)
6. 25.05 Lubliniec (110km)
5. 16.05 Asfaltowe drogi rowerowe (120km)
4. 12.04 Częstochowa - Kraków (160km)
3. 11.04 Siewierz (85+25km)
2. 21.03 Bobolice (115km)
1. 03.01 Bobolice (110km)

Wycieczki 2014
19. 11.11 Koszęcin
18. 31.10 Mirów i Bobolice
17. 18.09 Kalety i Zalew Zielona
16. 05.09 Ogrodzieniec
15. 31.08 Brzegi - Częstochowa
14. 30.08 Chęciny i Kielce
13. 29.08 Chęciny i Kielce
12. 28.08 Chęciny
11. 27.08 Częstochowa - Brzegi
10. 10.08 Bobolice
9. 28.07 Kołobrzeg
8. 24.07 Międzywodzie
7. 19/20.07 Decathlon Orbita
6. 16.07 Mirów i Bobolice
5. 29.06 Częstochowa - Kraków
4. 23.06 Szczekociny
3. 19.06 Tarnowskie Góry
2. 26.04 Mirów i Bobolice
1. 06.04 Częstochowa - Kraków (150km)

Wycieczki 2013
1. 29.12 Góra Zborów
1. 13.09 Częstochowa - Kraków
1. 15.07 Mirów i Bobolice






Archiwum bloga

  • DST 124.03km
  • Teren 10.00km
  • Czas 06:28
  • VAVG 19.18km/h
  • VMAX 51.20km/h
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Miasto + Wieczorem: pożarówka - Biskupice - Zrębice - Olsztyn - Srocko - Legionów. Aleje. 10.000 kilometrów w sezonie 2014!

Piątek, 6 czerwca 2014 | Komentarze 0

Udało się dziś sporo pojeździć, mimo, że nie planowałem dystansu powyżej 100 kilometrów. Samo wyszło. Drugi wynik w tym roku pod względem liczby kilometrów w jednym dniu.
Najpierw wsiadłem na Demę. Pojeździłem nieco po mieście. Miałem od razu startować na pożarówkę, ale powstały inne plany. Pojechałem przez Al. Boh. M. Cassino i II Aleję na dworzec PKP. A stamtąd już wzdłuż tramwaju w kierunku Północy i dalej ul. Kisielewskiego do Centrum Handlowego M1. Zakupiłem baterie do lampki tylnej, chwilę zostałem dłużej, po czym telefon i w drogę do Koleżanki. W kierunku Centrum przez ul. Kisielewskiego i Al. Armii Krajowej - ostatnio lubię tędy jeździć. Można pełnoprawnie po asfalcie, do tego z dobrymi prędkościami, jedynie trzeba uważać na światłach i skrzyżowaniach, których sporo na drodze. Później już Al. Kościuszki i Wolności, skręciłem w prawo w Waszyngtona, Śląską i II NMP w kierunku przystanku D.H. Centrum, gdzie spotkałem się z Koleżanką.
Powrót do domu z dworca PKS nieco bardziej okrężny niż planowałem. Najpierw przez Al. Wolności, Al. Niepodległości - udało się sprawnie asfaltem, C.H. Jagiellończycy i wzdłuż trasy DK-1 aż do Wrzosowej. Na tym odcinku rowerem się ciężko jedzie.. najgorzej za skrzyżowaniem z Bugajską aż do przystanku Fabryczna. Ale staram się sprawnie jechać. Pech tylko chciał, że wypadły mi dwie baterie... Później już skręciłem i Wrzosowa, Wrzosowa - Długa, Wrzosowa - Sabinowska, Kolonia Brzeziny, Brzeziny, Żyzna i objazdem: Zdrowa, Malownicza, Dźbowska, Sabinowska i boczną Tarnowskiego dojeżdżam do Jagiellońskiej. Rozpogodziło się, większość drogi pokonana w Słońcu i bardzo dodatnich temperaturach rzędu 25-28 stopni C w czasie jazdy. Nie upał, ale bardzo ciepło. Jeszcze bardzo krótka rundka po ścieżce na Jagiellońskiej po naoliwieniu łańcucha w Demie. Dystans na Demie: 35,019km ze średnią 20,1km/h, max: 39,7km/h w czasie: 1:43:55.
Przesiadka na Toskanę. Wyjechałem po 18-stej z początkowym planem pożarówki. A że czas nie naglił to pojechałem: Jagiellońską - Estakada - Al. Pokoju - Rejtana - Huta i Trochimowskiego - i znów Rejtana, Al. Pokoju, Kucelin - szpital, Kucelin - Huta, koło Guardiana, Walcownia, Huta - granica i później terenowo dojechałem do rowerostrady. Odbijam na przeciwpożarówkę i 10km jazdy przez las. Zatrzymałem się kilka razy po drodze, przejazd miał bardziej charakter zupełnie rekreacyjny niż szybkościowy. Bardzo przyjemnie się jechało przez las. Nawet udało się zobaczyć sarnę. Dojechałem do końca drogi przeciwpożarowej i odbijam nietypowo w prawo i na Biskupice. Z podjazdem sobie poradziłem, ale trzeba przyznać, że wymagający. Później przez Biskupice. Zrobiłem kilka ciekawych zdjęć w międzyczasie. W Biskupicach byłem dobry kwadrans, jak nie trochę więcej. Niektóre zdjęcia wyszły ładnie. Taką jazdę uwielbiam - mowa o jeździe w późno-popołudniowym Słońcu. Później pojechałem wariantem, którym dawno dość nie jeździłem: Biskupice i przez las do Zrębic. W pewnych momentach jechało się trochę ciężko. Później już przez Zrębice i do drogi krajowej 46. Dalej jazda przez Przymiłowice do Olsztyna. Tu już z werwą i sprawnie. W Olsztynie dwie minuty przerwy i padło na wariant asfaltowy, a nie jak wcześniej planowałem pożarówkę. Pojechałem przez Kusięta do Brzyszowa, a dalej przez Srocko i ul. Brzyszowską do Częstochowy, ul. Legionów. Dobre prędkości i dobre tempo.. ;) Wprawiłem się w jazdę. Praktycznie bez odpoczynków. Później już Legionów, las i lubianą asfaltową ścieżką: Legionów - Berger, Legionów - Koksownia i ul. Legionów po jezdni, Faradaya, Mirowską, Pl. Daszyńskiego, I NMP, II NMP, Racławicką, III NMP i zawróciłem: III NMP, koło Ratusza, II NMP, Al. Wolności i dworzec PKP. Spotkałem się ze Znajomym.
O 22:25 odjazd, przez Sobieskiego, gdzie zawróciłem na światłach: znów Sobieskiego, Al. Wolności, Al. Niepodległości jezdnią, Raków - Jagiellończycy, Dk-1 i KFC. Zjadłem coś i później przez Al. 11 Listopada i znów Al. Niepodległości jezdnią, Al. Wolności, Focha, Nowowiejskiego, Sobieskiego, Śląską, II NMP. Za skrzyżowaniem na Wolności auto się zapaliło.. kilka minut przerwy i przez II NMP, I NMP, Pl. Daszyńskiego i znów Alejami w wariancie jezdniowym, Popiełuszki, Jasnogórską i koło Jasnej Góry. Pojechałem sobie przez Park Jasnogórski, a później: III NMP, koło ratusza, II NMP i Al. Wolności, Sobieskiego, Boh. Monte Cassino i Jagiellońską do domu. Troszkę jeżdżenia po Centrum na sam koniec dnia. Powrót do domu równo o północy.
Generalnie od popołudnia do końca dnia na rowerze. Udało się pojeździć i skorzystać z pogody.
Mając świadomość, że to już blisko, ale nieświadomie w dniu dzisiejszym przekroczyłem 10.000 kilometrów w sezonie 2014. Udało się osiągnąć taki dystans już 6 czerwca. To był plan minimum na ten rok - wykonany.




  • DST 92.74km
  • Teren 4.00km
  • Czas 04:45
  • VAVG 19.52km/h
  • VMAX 42.08km/h
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Korytarz i Lasek Aniołowski Północ. SIEDLEC DUŻY przez Nieradę, Łysiec, Własną / Rudnik Wielki

Czwartek, 5 czerwca 2014 | Komentarze 0

Na rower wyruszyłem po 13-stej, na początku w kierunku dworca PKP przez Jagiellońską, Boh. Monte Cassino, Korczaka, Sobieskiego, PKP. Zaczęło padać, więc miałem gdzie przeczekać.. Taki pech, że akurat jak wyjechałem to pogoda się nieco zepsuła. Później już w warunkach wilgotnych przez Al. Wolności i Aleje na frytki na Piłsudskiego. Padło na to, że pojechałem Katedralną do Placu Daszyńskiego, a stamtąd przez I i II Aleję NMP, Al. Kościuszki, Armii Krajowej ścieżką, Promenadą, Wańkowicza do Al. Wyzwolenia, Fieldorfa-Nila, Pileckiego (po kawałku jazdy kostką zjechałem na jezdnię..), Korytarz Północny i Lasek Aniołowski. Przejechałem się po Lasku po tamtejszych szutrach, jednak troszkę błota po opadach. Zachlapałem się, ale nawet przyjemnie się jechało, tak jakoś ciemno w tym lasku. Telefon od Koleżanki sprawił, że trzeba się było zbierać, więc jeszcze trochę po Lasku i przez Promenadę Niemena do Al. Armii Krajowej. Tam już jezdnią w dobrym tempie.. później przez Kościuszki, Wolności i Dworzec PKP. Kilka kilometrów w okolicy Dworca i spotkałem się z Koleżanką.
Powrót do domu z dworca PKS nieco okrężny.. i to w burzę, ale jakoś chciało mi się tak pojechać. Dopiero na Jagiellońskiej dopadł mnie konkretniejszy deszcz. Najpierw Al. Wolności, później Al. Niepodległości trochę ścieżkami, trochę asfaltem, później już przez Jagiellońską na Stradom. Przed naprawdę konkretnymi opadami deszczu udało się wrócić. Mimo opadów temperatura nie spadła poniżej 15 stopni C. Czerwcowa pogoda.. ale mogłoby nie padać.





Kwadrans po 18-stej wyjechałem w kierunku Siedlca Dużego. Tak się złożyło, że najlepsze są wcześniej nieplanowane wyjazdy. Uznałem, że godzina nie jest za późna i można jechać. Padło na dawno trasę którą dawno nie jeździłem, czyli przez Łysiec. Najpierw jednak przez Jagiellońską, Wazów, Sabinowską, Dźbowską (bo objazd), Malowniczą, Sobuczyna, lasem i Nierada, znów lasem i Łysiec. Tutaj zaczęło padać i rozpadało się na dobre.. W Klepaczce nawet miałem myśl czy nie przeczekać, ale postanowiłem nie tracić czasu, dalej już było lepiej, oprócz złudnego uczucia, że złapałem gumę.. Później już w lewo i przez Własną, Kolonię Klepaczkę, Zawadę do trasy DK-1: pewne urozmaicenie trasy, dalej jazda przez Romanów. Później przejechałem kawałek trasą do znanego mi skrzyżowania jak jeżdżę przez Rudnik Wielki, później już ~3 kilometry poboczem trasy DK-1 do Siedlca Małego. Wdrożyłem się i pokonałem ten odcinek w dobrym tempie - nawet momentami na liczniku powyżej 30km/h, a przecież lekko pod górkę. Już dużo spokojniej, bo bez tranzytowego ruchu. W Siedlcu Małym krótki przystanek by spisać licznik - prędkość średnia do tego momentu: 22,91km/h. Dobre tempo w czasie jazdy utrzymane! Wreszcie konkretnie ;) Dojeżdżam do skrzyżowania na którym w lewo i moim oczom ukazuje się cudne zjawisko - tęcza. Na chwilę się zatrzymałem.. później w kierunku Siedlca Dużego, gdzie spotykam Koleżankę, która po mnie wyjechała. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie na z tęczą i później pojechaliśmy się kawałek przejechać przez Siedlec Duży, najpierw w kierunku trasy, a później w kierunku Czarnego Lasu. Całkiem miła jazda.
Powrót późnym kursem, bo o 22:30 wyjechałem z Siedlca Dużego. Padło na trasę: Siedlec Mały - później poboczem trasy DK-1 w ciemnościach. Niby własny pas, ale ten ruch.. jest niezbyt przyjemny, no ale nie chciało mi się grzęznąć w lesie, później na skrzyżowaniu na lewy pas i przez Rudnik Wielki do Własnej, dalej obok kościoła w Starczy, Klepaczkę i Łysiec. Na trasie między Własną a Łyścem bardzo mglisto.. wilgoć totalna, nic nie widać. Później już pod górkę w Łyścu, pod którą nawet sprawnie podjechałem i 1,7km przez las do Nierady, dalej 2,8km przez las do Sobuczyny. Cały czas utrzymując tempo. Do Sobuczyny prędkość średnia wyniosła 23,96km/h z trzema krótszymi przystankami po drodze.. no ale zatrzymanie było. Później już przez Brzeziny Nowe, Brzeziny, ul. Żyzną i objazdem przez Zdrową, Malowniczą, Dźbowską i dalej już przez Sabinowską, Piastowską, Al. Boh. M. Cassino i Jagiellońską. Do momentu przystanku "Jagiellońska" prędkość średnia ~23,6km/h. Wreszcie dobre tempo jazdy w obie strony (w okolicach 23km/h w każdą stronę). Pojeździłem. Dziś była werwa do jeżdżenia.
Dodaję znacznik "Rekordy i ekstrema rowerowe". Może i wpis nie jest tak szczególnie rekordowy, ale w końcu dziś przejechałem ponad 55 kilometrów z prędkością średnią: ~23,0km/h.



  • DST 81.22km
  • Czas 04:17
  • VAVG 18.96km/h
  • VMAX 45.81km/h
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uczelnia + Popołudniu: Lisiniec - Parkitka - Kiedrzyn - Północ. Wieczorem: Raków - Mirów - Zawodzie

Środa, 4 czerwca 2014 | Komentarze 0

Poranny wyjazd w kierunku uczelnie przez Jagiellońską, Monte Cassino i od wiaduktu jezdnią, przez Korczaka, Śląską, Kilińskiego, Jana Pawła, Armii Krajowej i Politechnika. Wreszcie pozytywniej, bo widać, że robi się pogoda. W dobrym tempie, bo na czas musiałem być.. Jak się okazało.. nie musiałem, bo po chwili odjechałem z budynku. Jeszcze załatwić sprawę.. pojechałem pod budynek na Dąbrowskiego i w niezbyt dobrym humorze powrót do domu. Powrót standardem przez Dąbrowskiego, Nowowiejskiego, Korczaka i Monte Cassino i Jagiellońską ścieżkami. Przejazd na Demie.
Nie było zmiany roweru i po kwadransie spędzonym w domu znów na uczelnię. Przez Bohaterów Monte Cassino ciągiem rowerowym, Korczaka, Sobieskiego, Al. Wolności, Al. Kościuszki i Al. Armii Krajowej. Tym razem dwie godzinki zajęć. Poźniej na Lisiniec. Pojechałem tam przez Armii Krajowej jezdnią, Dekabrystów jezdnią, Okulickiego jezdnią, ale tak by przepuszczać auta w razie konieczności... ale też trochę ścieżkami. Ścieżki rowerowe z zielonej kostki porośnięte trawą... do tego zakazy rowerowe na jezdni.. bo droga krajowa. Nawet w miejscu, gdzie nie ma ścieżki po prawej stronie tylko jakiś żwir.. Najlepsze jest to, że w tym miejscu nawet dali powtórzenie znaku po lewej stronie. Chore.. Pojechałem dalej (jezdnią, bo po czym.. po żwirze?!) i dojechałem do absurdu totalnego. Piszę o tym, bo to warto podkreślić jak już mowa o drogach(?) rowerowych na Parkitce, bo o tym doskonale wiedziałem. Zakaz jazdy rowerem dotyczący chodnika (o dziwo tu na jezdni już nie ma)... Absurd.. Później już Wręczycką "494 wojewódzką po jezdni. Zaletą jest dość szeroka jezdnia (i brak zakazu swoją drogą), która nie wymusza we mnie jazdy po ciągu pieszo-rowerowym z kostki. Przejechałem Wręczycką do skrzyżowania z Dobrzyńską. Kawałek jeszcze w stronę Wręczycy - do tej pory niepoznana przeze mnie droga.. ale nie wyjechałem poza miasto. Powrót na ul. Dobrzyńską.

Zakaz na drodze.. ścieżki konkretnej po prawej stronie nie ma.. więc jesteśmy zmuszeni przejechać na drugą stronę, a co ze ścieżkami koło Centrum Handlowych na Parkitce i koło stacji paliw?

Znak tak wyblakł jak ścieżki porosły...

Porośnięte ścieżki na Okulickiego.

Oprócz tego że porośnięte ścieżki na Parkitce wzdłuż ul. Okulickiego - to w dodatku zasypane jakimś piachem, żwirem... nieprzejezdne?!

Ścieżki na Okulickiego zasypane nie tylko w jednym miejscu...

Tu już piachu nie ma, ale ciężko odróżnić trawnik od ścieżki dla rowerów... Oczywiście - na jezdni zakaz...

Porośnięta ścieżka na Okulickiego i przymusowy przejazd na drugą stronę ulicy, bo na jezdni zakaz wjazdu rowerów. Nie wiadomo dlaczego, po prawej stronie mamy żwir. Żeby było tego mało - znak powtórzony po lewej stronie... Ulicą Okulickiego nie da się inaczej jechać rowerem jadąc po tej stronie ( pokonaliśmy już zarośniętą ścieżkę i zasypaną żwirem)

Zakaz, bo krajowa? A może znak zakazu, bo gdzieś trzeba było przypiąć tabliczkę "43"?

Docieramy do kompletnego absurdu na Parkitce... co ciekawe: na wysokości tego miejsca jadąc Okulickiego do Wręczyckiej nie ma już zakazu.. - a na skrzyżowaniu tym samym mamy zakaz jadąc "43" w kierunku Stradomia albo Centrum.

Po 15-stej powrót z Lisińca do domu. A że okoliczności sprzyjały to powrót okrężny. Pojechałem cały czas jezdnią w dobrym dość tempie przez Dobrzyńską, Wręczycką "494", Okulickiego "43" / "46" (Parkitka) do Marketu OBI - dotąd dość konkretna jazda, na liczniku nawet powyżej 40km/h i taką jazdę lubię, dalej Szajnowicza-Iwanowa, Obrońców Westerplatte, Kisielewskiego obok Centrum Handlowego M1, Narcyzową (Kiedrzyn), do ronda na Pileckiego, św. brata Alberta (tu nawet pod górkę po nie tak równym asfalcie udało się ~40km/h), Makuszyńskiego (przez Północ) i później Korytarzem Północnym po asfaltowej ścieżce, znów Rondo - Pileckiego, Pileckiego, Fieldorfa Nila, Al. Wyzwolenia, Al. Armii Krajowej, Al. Kościuszki, Al. Wolności, Orzechowskiego i dworzec PKP. Zatrzymałem się tam na kilka minut, zjadłem coś i później powrót już standardem przez Sobieskiego, Korczaka i Monte Cassino. Na liczniku kilkakrotnie przebijałem rekordy prędkości w ciągu dnia - aż do 43,4km/h na M. Cassino. Aura sprzyjała i nastrój do jazdy też był.
Chwilę po 17-stej w kierunku Jagiellończyków na Rakowie na umówione spotkanie z Koleżanką. Pojechałem ciągiem rowerowym na Jagiellońskiej. Później już C.H. Jagiellończycy. Zmiana roweru na Toskanę.

Jakby nie patrzeć - na Stradomiu wiadukt na Jagiellońskiej też zarasta...
Przed 18:30 pojechałem spod Jagiellończyków kawałek trasą, koło KFC, Al. 11 Listopada i Al. Niepodległości jezdnią, Al. Wolności i dworzec PKP. Spotkałem Znajomego, a później przez Wolności, Aleje NMP, Mirowską i skręciłem w lewo za wiaduktem w kierunku trasy DK-1 i budowy... Jedyna okazja by przejechać się trasą DK-1 na całej szerokości, przy okazji zobaczyłem jak budowa. Inwestycja spora. Swoją uwagę zwróciłem też na utwardzanie trasy DK-1.
Później już pojechałem kawałek Faradaya, po czym zawróciłem i pojechałem przez Mirowską ciągiem nie rowerowym, ale z asfaltu. Swobodnym, wolnym tempem. Później dalej Mirowską do ul. Głogowej, gdzie odbiłem w prawo. Kawałek asfaltem, później terenem, gdzieniegdzie po kałużach. Spokojniutkie tempo, później już ul. Legionów i do skrzyżowania z Brzyszowską. O 20:00 stamtąd wyruszyłem.. jadąc lubianym wariantem: przez asfaltową ścieżkę na Legionów. Legionów - Berger, Koksownia, Legionów (tutaj nawet 45km/h), Faradaya, Mirowska, Pl. Daszyńskiego, I NMP, II NMP, Al. Wolności, Sobieskiego, Pułaskiego, Monte Cassino i Jagiellońska. Z biegiem dnia trochę mniej werwy do rowerowania, ale udało się coś wykręcić.

Jedyna okazja jazdy Dk-1

Jazda DK-1

Krawężnik na Faradaya - dodatkowo.. wysoki ten krawężnik

Na ul. Mirowskiej - to na przykład nie nazywa się drogą rowerową..;)

A to nie jest pasem rowerowym - jedziemy jezdnią.. ;) No.. czasem z kultury zjeżdżam na ten pas

Na ul. Głogowej - tylko dla rowerzystów i pieszych

Góra Ossona z ul. Głogowej

Jazda przez kałuże na ul. Głogowej



Uczelniane kilometry + dwie rundki, popołudniowa i wieczorna.
Do 16-stej na Demie. O 17 przesiadłem się na Toskanę.


  • DST 64.63km
  • Teren 10.00km
  • Czas 03:25
  • VAVG 18.92km/h
  • VMAX 36.30km/h
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kilometry uczelniane i miastowe. Wieczorny Olsztyn.

Wtorek, 3 czerwca 2014 | Komentarze 0

Przejazd uczelniany w obie strony przez Monte Cassino - Śląską / Nowowiejskiego - Kilińskiego / Dąbrowskiego w mżawce. Przejazd na Demie.
Po powrocie z uczelni rundka w kierunku Sabinowa i przez Dźbów, Brzeziny i Błeszno. Pojechałem sobie Sabinowską, Żyzną do miejsca, gdzie trwają prace nad mostem obok Konopki w kierunku Parku Sabinów, później do Dźbowskiej, Rzeczną, Zegarową / Zdrową, Żyzną, Brzeziny, Brzeziny Kolonia, Korkowa, Bór - Wypalanki, Bór, Jagiellońska - Stradom. Na początku intensywniejsza mżawka, później już tylko w wilgoci. Nie przepadam za takimi warunkami..
Wieczorem wyskoczyłem do Olsztyna, planem głównym było przejechać się przeciwpożarówką. Trochę ociężałym jak się okazało tempem pojechałem Jagiellońską, wzdłuż DK-1, Bugajską, rowerostradą i "46" główną do Olsztyna. Później już drogą na Biskupice obok Sokolich Gór i odbiłem w prawo na przeciwpożarówkę. Przyjemne prawie 10 kilometrów jazdy przez las. Trochę wilgotno, ale i tak przyjemnie. Mimo wszystko to nie był świetny dzień na rowerowanie. Później już pojechałem spokojnym tempem Bugajską, wzdłuż DK-1 i Raków. Później jeszcze wydłużenie przez Al. Niepodległości jezdnią do wiaduktu i z powrotem, koło Jagiellończyków i pod KFC, gdzie spotkałem się z Kumplem.
Powrót do domu o 23-ciej przez Al. 11 Listopada i Jagiellońską.



  • DST 27.58km
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kilometry uczelniane. Wieczorem w deszczu do miasta.

Poniedziałek, 2 czerwca 2014 | Komentarze 0

Jak na poniedziałek przystało kilometry uczelniane. Przed godziną 12-stą wyruszyłem w kierunku Centrum przez Al. Boh. M. Cassino, Korczaka, Sobieskiego, PKP. Spotkałem się jeszcze z Koleżanką, później zakupiłem sobie bułki i przez PKP, Al. Wolności (gdzie kierowca MPK trąbiąc dał mi znak, że powinienem się przenieść na chodnik.. może dlatego że chwilę wcześniej odjechałem z przystanku i miał zbyt mało miejsca..), Kościuszki, Jasnogórską, Kilińskiego i Dąbrowskiego. Trochę jazdy w deszczowych warunkach, ale nie tak by przemoknąć.
Nieświadomie, bo z reguły tamtędy jeżdżę  ominąłem wypadek samochodowy, który nadarzył się na mojej trasie na skrzyżowaniu Śląskiej z Focha.
W czasie zajęć tylko 2,5 kilometra rekreacji przez ul. Dekabrystów i kawałek Okulickiego po ścieżce.. Nieprzyjemnie, intensywniejsza mżawka dała się we znaki komfortowi jazdy. W dodatku licznik w Demie na wilgoci i podczas deszczu nie działa.
Powrót z uczelni po 17-stej. Wariant przez Dąbrowskiego, Nowowiejskiego, Sobieskiego, PKP. Później przez Sobieskiego, Korczaka, M. Cassino i Jagiellońską. Udało się pojechać bez deszczu, ale pogoda nie sprzyja.
Do tej pory na Demie. Kilometry oprócz pierwszego przejazdu liczone na wspomagającym liczniku w Demie.
Pod wieczór wyskoczyłem wzdłuż Jagiellońskiej do Kościelnej i z powrotem.. Nie było ochoty ani nastroju jechać gdzieś dalej.
Jednak jak już się ściemniło chęci przyszły. Po 21-wszej w kierunku Centrum na rower by odreagować i coś załatwić. Przejazd przez Jagiellońską, Monte Cassino, Korczaka, Sobieskiego, Śląską. W czasie jazdy co raz bardziej deszczowo.. Później przez Plac Biegańskiego i III Aleję do Parku Jasnogórskiego, otulonego deszczem. Zrobiłem fotę i przez III Aleję i Plac Biegańskiego znów na Śląską. Odebrałem, co trzeba i powrót w kompletnym deszczu przez II NMP, Wolności, Sobieskiego, Korczaka, M. Cassino i Jagiellońską. Po ulicach strumieniami płynęła woda. Wodna rekreacja rowerowa wieczorna..


  • DST 94.00km
  • VMAX 36.13km/h
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

PORAJ przez Olsztyn, przeciwpożarówkę. Powrót przez Biskupice.

Niedziela, 1 czerwca 2014 | Komentarze 0

Jazdę w czerwcu zacząłem nocnym powrotem z Korwinowa przez Słowik i Wrzosową do Częstochowy. Dotarłem przez Wrzosową (ul. Wesołą i dziurawą Załogi, Brzezińską) by ominąć krajową jedynkę. Później przez Bohaterów Katynia, Al. Niepodległości, Al. Wolności i Centrum. Później pojechałem już Al. Wolności, Waszyngtona, Kopernika, Focha, Śląską, II Aleją, Al. Wolności i w końcu przez Sobieskiego, Korczaka, M. Cassino i Jagiellońską w dobrym tempie do domu. Lubię tędy jeździć szczególnie jak praktycznie nie ma ruchu na drodze.
Popołudniu w kierunku Biedronki w jedną stronę przez Jagiellońską, Kościelną, Oficerską i Marynarki Wojennej by ominąć Sabinowską, w drugą przez Hetmańską, Tarnowskiego i do Jagiellońskiej.
Późnym popołudniem wpadłem na pomysł spotkania się z Koleżanką w Poraju. Wyjechałem jakoś po 16-stej z Częstochowy, bo w zamiarze miałem pojechać przez Olsztyn. Tak też się stało. Pojechałem najpierw przez Sabinowską, Piastowską, Monte Cassino, 1 Maja, Al. Niepodległości, C.H. Jagiellończycy. Tam dostałem telefon od Nemo w sprawie dzisiejszego wyjazdu.. niestety już pojawiły się u mnie plany. Później przez Bohaterów Katynia, Dk-1 gdzie straciłem trochę czasu na ustąpienie samochodom i obok Rejonu Wysokich Napięć w kierunku Słowika. Później już Korwinów - Stacyjna i odbijam w kierunku przeciwpożarówki. Od tego momentu trochę opadłem z werwy do jazdy. Później już pojechałem przeciwpożarówką, rowerostradą i główną "46" by jak najszybciej znaleźć się w Olsztynie. Obok Rynku i w kierunku Biakła. To tu postanowiłem zatrzymać się na kilka chwil. Jak się okazało dłuższych.. po zrobieniu fotki przy powrocie do drogi 'Olsztyn - Biskupice' spotkałem Nemo z Krzyśkiem. Zamieniliśmy parę słów i dalej w drogę.. dojechałem do przeciwpożarówki i kilka kilometrów jazdy, gdzie na "skrzyżowaniu" na pożarówce odbijam w lewo, jadę jeszcze trochę lasem i dojeżdżam do asfaltowej drogi prowadzącej już do Poraja. Przy okazji jadąc znalazłem wyjazd z pożarówki, czyli drogę by ominąć dziurawy asfalt - do sprawdzenia na następnej trasie. Później już drogą wojewódzką do Poraja, na rondzie na Myszków i w kierunku zbiornika. Nad Zbiornikiem czekała już na mnie... :-)
W czasie spotkała padło na to bym pojechał do Biedronki. Tak więc szybkim tempem do Biedronki w Poraju i z powrotem..;)
O 21:30 powrót z Poraja w kierunku Częstochowy. Padło na wieczorny, lubiany kurs. Wybrałem trasę przez Choroń, Biskupice, Olsztyn i przeciwpożarówkę do Bugajskiej. Jechało mi się całkiem dobrze.. z górką w Choroniu też sobie poradziłem, choć jechałem dziś tędy niechętnie, ale z myślą, że od Biskupic będzie z górki. Tak właśnie było, na zjeździe 49,33km/h z niesprzyjającym wiatrem. W drodze w Choroniu postraszył też deszcz.. ale w nic więcej to się nie przerodziło. Później już od Biskupic przez tereny leśne, obok Sokolich Gór i postanowiłem wydłużyć sobie przyjemną drogę i wjechać w las.. tak właśnie przeciwpożarówką w dobrym tempie bez zatrzymywania dotarłem do Bugajskiej. Później już "46" przez Kręciwilk, obok trasy DK-1, Rakowską, Boh. Katynia, Al. Niepodległości, Al. Wolności i Dworzec PKS. Później już powrót przez lubiany wieczorem wariant: Sobieskiego, Korczaka, Monte Cassino. Udana wieczorówka.




  • DST 83.71km
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

SIEDLEC DUŻY przez Poczesną, Poraj

Sobota, 31 maja 2014 | Komentarze 0

Popołudniu wsiadłem na Demę i wyskoczyłem na zakupy przed zaplanowanym wyjazdem. Wszystko niestety z opóźnieniami. Najpierw Jagiellońską, Kościelną, Oficerską, Pirotechników i Sabinowską do Biedronki. Później: Sabinowską, Jagiellońską, Monte Cassino, 1 Maja, Wolności i Dworzec PKP. Tam spotkanie ze Znajomym, a później zakupienie jeszcze czegoś. Powrót do domu w dobrym tempie przez Sobieskiego i Boh. Monte Cassino.
Przesiadłem się na Toskanę i po wcześniejszym zapakowaniu i przygotowaniu do jazdy wyruszyłem w drogę. Padło na trasę dłuższą, bo przez Poczesną i Poraj. Tak więc, trzeba kręcić.. Do Poraja dotarłem w godzinę, czyli ogólnie szybko. Jagiellońską, obok Jagiellończyków, Boh. Katynia, DK-1, Fabryczną obok Rejonu Wysokich Napięć, przez Słowik, Korwinów, Zawodzie, Poczesną i Bocianią Górkę, Zawodzie, (Poczesna Górnicza), Kolonia Borek, Osiny, Poraj, Poraj - zalew. Padło dziś na trasy asfaltowe, nie przeciwpożarówkę. Na chwilę zatrzymałem się przy zbiorniku robiąc kilka zdjęć i zrelaksowałem się przy wyśmienitej pogodzie. Cała droga też praktycznie w Słońcu i temperaturze powyżej 20 stopni C. Później już droga wzdłuż falochronu, ale tu też trochę spowolniłem. Później już w lepszym tempie przez Poraj / Jastrząb, Gęzyn, Koziegłowy i Siedlec Duży. Ostatni etap trasy nieco pod wiatr i bez Słońca. Tak trochę dociągnąłem się. Później już przecięcie trasy DK-1, jeszcze kilometr jazdy i na miłe spotkanie.
Z Koleżanką też wyskoczyliśmy na rowery. Szkoda, że aura się popsuła, bo przyszły ciemne chmury, ale udało się wykręcić 13 kilometrów. Najpierw przez Siedlec Duży do Koziegłów (w okolice Gęzyna), później zawróciliśmy i wróciliśmy trasą w pewnym stopniu szutrową. Później już w kierunku domu, ale jeszcze z zahaczeniem o Wylągi. Tam też tylko kawałek jazdy.. no i powrót do Siedlca Dużego. Jednak mimo wszystko super było gdzieś sobie wyskoczyć i pojechać.
Powrót do domu najpóźniejszym kursem, bo po 22:30. Postanowiłem wrócić również przez Poraj licząc się z konsekwencjami, że kurs mogę dokańczać po północy. Udało się dojechać do Korwinowa. Najpierw jednak standardem przez Siedlec Duży, Koziegłowy, Gęzyn, Jastrząb i Poraj - zbiornik, przez falochron, na którym zrobiłem krótką przerwę. Do tego momentu bez zatrzymywania i z tempem. Tutaj też sporo jazdy po nieoświetlonych drogach, ale jazdy która mi nawet dobrze upłynęła. Dalej już pojechałem z Poraja przez Osiny, Kolonię Borek, Poczesna Górnicza, Zawodzie i Korwinów - pałac. Powrót w wieczornej aurze w nawet przyjemnej temperaturze i w dobrym tempie, krótko mówiąc: chciało się jechać. ;) W Korwinowie wybiła północ, wyzerowanie liczników na nowy miesiąc.



Maj - bardzo dobrym miesiącem. Przejechałem lekko ponad 2300 kilometrów. To trzeci miesiąc w moim życiu pod względem liczby przejechanych kilometrów w ciągu miesiąca. Było sporo upalnych i pogodnych dni, ale też dużo dni deszczowych podczas których też udało się wykręcić sporo kilometrów. Dużo tras w różnych kierunkach - udało się odwiedzić Olsztyn w różnych konfiguracjach, Siedlec Duży przez Łysiec, Nieradę, a także przez Wygodę, Hutki oraz przez Kamieńskie Młyny i Czarny Las, Blachownię przez Łojki i przez Dźbów, Poraj, Poczesną. Sporo jazdy w różnych kierunkach, sporo jazdy podmiejskiej i jak zawsze tej miastowej, sporo kilometrów w celach transportowych. Na koniec miesiąca jak zawsze udana Masa Krytyczna. Sporo też było setek w maju. Generalnie bardzo dobry miesiąc pod kątem rowerowym.


  • DST 83.71km
  • Teren 0.40km
  • Czas 04:56
  • VAVG 16.97km/h
  • VMAX 37.84km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ociężale po mieście. 99. Masa Krytyczna + Blachownia wieczorna z Kumplem

Piątek, 30 maja 2014 | Komentarze 0

orannie wyjechałem na spotkanie z Koleżanką. Trasa przez Jagiellońską ścieżką i Monte Cassino jezdnią bo przypasowało uaktywnione przez kogoś wcześniej zielone światło na skrzyżowaniu, później Korczaka, Sobieskiego i Dworzec PKP. Stamtąd na piechotę, odjazd spod Politechniki kwadrans po 9-tej trasą przez Armii Krajowej, Al. Kościuszki, Wolności, Sobieskiego, Korczaka, Monte Cassino i Jagiellońską. Na koniec jeszcze rundka do Kościelnej po ścieżce asfaltowej. Na powrocie mżawka przeradzająca się w mniej intensywny deszcz.. Ogólnie średnia pogoda na jazdę.
Na rower dopiero po 16-stej w kierunku Centrum. Jazda ociężała, w niesprecyzowanym kierunku.. Kompletnie bez celu i bez werwy. Przez ciąg rowerowy na Monte Cassino, Sobieskiego i Dworzec PKP. Na Monte Cassino kolejne miłe zaskoczenie: całkowicie zbite krawężniki na ścieżce przy wiadukcie. Wszystko zmierza ku dobremu, drogi z prawdziwego zdarzenia. Później jeszcze rundka w okolicy Dworca PKS i Al. Wolności. Powrót przez PKP - Sobieskiego - Korczaka - M. Cassino i Jagiellońską, również ciągiem. Do domu na chwilę... jeszcze na sekundkę dosłownie na ścieżkę koło Jagiellońskiej i o 17:30 w kierunku Placu Biegańskiego. Również ciągiem rowerowym na Monte Cassino, Korczaka, Śląską i Plac Biegańskiego. Na Śląskiej złapał mnie jeszcze Kolega, który wyjeżdżał ze Stradomia, gdy ja byłem na wiadukcie... Tempo ociężałe, bez werwy i humoru, który powrócił na Masie. Jak zawsze świetne towarzystwo i spełnianie wspólnej pasji zrobiło swoje. Policja nieco się spóźniła, ale o 18:30 wyjechaliśmy.. trasą przez Aleje NMP, Warszawską, Garibaldiego, Wilsona, Piłsudskiego, Katedralną, Krakowską, Kanał Kohna, obok Galerii Jurajskiej - Nadrzeczną, Warszawską, Kawią, Kiedrzyńską, Worcella, Armii Krajowej, Al. Kościuszki, II NMP, Kilińskiego, Dąbrowskiego, Nowowiejskiego, Kopernika, Śląską i na Plac Biegańskiego. Ponad 10 kilometrów jazdy w Gronie 121 rowerzystek, rowerzystów i rolkarzy. Padła też świetna idea na następny miesiąc. 10,49km w czasie 1 godziny i 11 minut ciągłej jazdy (średnia: 8,81km/h). Po Masie parę słów na Placu ze Znajomymi i powrót w towarzystwie Kumpla na Stradom przez Nowowiejskiego, Korczaka, Monte Cassino jezdnią, Jagiellońską, Kościelną, Piastowską. W międzyczasie wpadliśmy na pomysł wybycia w kierunku Blachowni. Kompletny odjazd. Tak więc: Piastowską, bocznymi do Matejki, Artyleryjską, Konwaliową, Busolową, Leśną, później według oznakowania Konopiska, ~3 kilometry asfaltem przez las i Blachownia, Ostrowy, obok Szpitala, przez przejazd, kawałek "46" i zjazd w kierunku Centrum i zbiornika w Blachowni. Podjechaliśmy sobie na Zbiornik, pamiątkowe zdjęcia, kilka chwil oddechu dla regeneracji i w drogę. Na zbiornik dotarliśmy chwilę po 21-wszej, wyjeżdżając o 20:00 z Placu Biegańskiego i z przerwą na Stradomiu. Powrotna droga całkowicie inna i na około: Blachownia, zbiornik - Blachownia, 1 Maja - Blachownia, Staromiejska, przez Wyrazów, dalej Przejazdowa "46" - Marynarska, Podmiejska, przez Łojki, Kol. Łojki, Starą Gorzelnię, Wielkoborską, Dobrzyńską, Wręczycką, Okulickiego, Dekabrystów, Dąbrowskiego, Nowowiejskiego, Korczaka, M. Cassino, Jagiellońska, Kościelna i do Piastowskiej. Praktycznie cały czas asfalt, oprócz ścieżek na Okulickiego i zakazu na jezdni. Tempo optymalnie wysokie.. wreszcie udało się pojechać szybkim tempem, ogólnie bez przerw oprócz tej w Blachowni i najważniejsze: w towarzystwie..;)
Ze statystyki: z Placu Biegańskiego do Blachowni nad Zbiornik: 19,77km w czasie: 50 minut i 54s. ciągłej jazdy (23,3km/h). Powrót z Blachowni przez Łojki, Lisiniec i Parkitkę: 59minut i 43s. ciągłej jazdy (22,5km/h). Średnie prędkości optymalnie dobre, na powrocie nieco niżej pewnie ze względu na warunki wieczorne, nierówną nawierzchnię na niektórych drogach i przejazd przez centrum.
Później już dojazd do domu przez Piastowską, Monte Cassino i Jagiellońską. Na Jagiellońskiej jeszcze coś mnie wzięło i wykręciłem 2-3 kilometry ścieżką na Jagiellońskiej wojewódzkiej i tej przedłużonej.
Pomimo popołudniowej opornej jazdy całkiem udany rowerowy dzień.. ;) Zawsze jak jest Masa jest świetnie - i tym razem to się potwierdziło. I udało się też wykręcić sporo kilometrów. Zważając na znikomą prędkość średnią na Masie to średnia dnia całkiem wyszła przyzwoita: 16,97km/h.




  • DST 62.28km
  • Teren 2.00km
  • Czas 03:26
  • VAVG 18.14km/h
  • VMAX 35.47km/h
  • Temperatura 9.5°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uczelnia / Kawodrza - Gnaszyn - Centrum - Wyczerpy - Północ - Zawodzie - Raków - Stradom

Czwartek, 29 maja 2014 | Komentarze 0

Przyszło mi wyjechać w deszcz... i to dość intensywny. Na tyle intensywny, że przemokłem, ale co się dziwić - warunki do jazdy nie te.. ;) Najpierw na uczelnię ciągiem rowerowym wzdłuż Monte Cassino. Tak ciągiem, czyli praktycznie zero wody z kałuż.. jednak na wiadukcie zostałem ochlapany przez autobus. Na chwilę zatrzymałem się jadąc by zrobić fotkę. Później już Korczaka, Sobieskiego, Śląską, Kilińskiego, Jana Pawła II, Armii Krajowej i Politechnika. Udało się przemoczyć tylko w minimalnym stopniu.
Później tylko z jednego do drugiego budynku, pod Wydział Zarządzania.
Powrót również w deszczu... Opady atmosferyczne na tyle intensywne, że tym razem już przemokłem.. no ale też jechałem nieco dłużej. Przez Akademicką do Dąbrowskiego i później już do Placu Biegańskiego, dalej II Aleją NMP, Al. Wolności i na chwilę na dworzec PKP. Powrót przez Sobieskiego, Korczaka, M. Cassino i Jagiellońską.
W sumie nie było tak źle jechać w ten deszcz..;)


Bliżej wieczoru do Lidla.. Przestało padać, wiec w drogę. Obejrzałem kilka rowerowych rzeczy. W obie strony przez wiadukt na Monte Cassino, do Lidla przez Ambulatoryjną, powrót przez 1 Maja, a później Piastowską i Sabinowską. Na lewoskręcie z Jagiellońskiej w Monte Cassino, który czasem pokonują dość niebezpieczna sytuacja.. Tam "wyrzuca" na lewy pas, ale jako rowerzysta ja zawsze zajmuję bez problemów prawy. Tym razem jednak kierowca tira i to dość sporych rozmiarów, który mnie widział bezczelnie zajął mi ten pas, wskutek musiałem pokonać ze 100 metrów lewym pasem blokując ruch, wedle prawa mogę jechać po tej stronie jezdnią.. Często wybieram ciąg jadąc niezależnie w którą stronę, jednak z uwagi na wąski wiadukt, czasami po stronie gdzie nie ma ścieżki od razu jadę już jednią. Jednak dlatego nie lubię rowerowania w mieście i tych sytuacji.. W końcu krajowa "43". Wracając na 1 Maja na bus-pasie sytuacja z busem. Nic kompletnie się nie zdarzyło złego, jednak też niezbyt bezpieczne jest wjeżdżanie na lewy pas (za mną jadą auta), po to by bus mógł przejechać po "bus-pasie". W niektórych miejscach (tak jak też na Dąbrowskiego) powinien być "Rower-Taxi-Bus", z uwagi głównie na niebezpieczną jazdę lewym pasem rowerem.
Na wieczór po Częstochowie. Wybrałem się na wieczorny przejazd w mniej określonym kierunku. Najpierw postanowiłem pojechać w kierunku Kawodrzy, bo dawno tu nie jeździłem, więc Jagiellońską do Kościelnej, później Artyleryjską, Konwaliową i odbiłem w lewo (kawałek przez trawy) i dojeżdżam do terenowej drogi, później już nad staw na Kawodrzy. Miejsce to okazało się być całkiem urokliwe... Widok górki, staw z wyspą na środku i do tego rodzina kaczek, które przeszły sobie po ziemi z jednego stawu do drugiego. ;) No nacieszyłem się tym widokiem. Później już objechałem staw dookoła i ul. Zamiejską do Przestrzennej, którą powracam do Konwaliowej. Następnie przez Kawodrzę Górną do Busolowej, na chwilę zatrzymałem się przy widoku górek. Obok też przykry widok.. biedny pies (porzucony?) stojący nieopodal drogi. Podszedłem na chwilę, ale zaczął na mnie warczeć. Nie wiadomo czy się przybłąkał, czy ktoś go wyrzucił... Później już drogą, którą jeszcze nie jechałem w Częstochowie: przez Busolową i Kolorową do Przejazdowej i później już wjazd na "46" krajową: Przejazdową, Główną. Dwie rzeczy, które zauważyłem: znak przy przystanku: Gnaszyn, dworzec PKP "Nie dotyczy autobusów i rowerów".. i drugie to właściwie spostrzeżenie: po stronie, po której jechałem aż roi się by spróbować pomyśleć w przyszłości tu o pasach rowerowych. Miejsca jest wystarczająco, ulica jest ruchliwa i niebezpieczna, a na poboczu (i to ogromnym) jest na to miejsce. Albo nawet poszerzyć drogę i wytyczyć dwa takie pasy w każdą stronę. Może w przyszłości. Dalej już pasem rowerowym na św. Barbary, św. Augustyna, Pułaskiego, Sobieskiego, Al. Wolności, Aleje NMP i Stary Rynek. Później ul. Spadek do Nadrzecznej i znów ul. Warszawską, na której w przyszłości ma powstać pas dla rowerów. Później skręt w lewo w Rząsawską, Karłowicza, Makuszyńskiego i Korytarzem Północnym. Dalej już jezdnią przez Pileckiego, Al. Wyzwolenia, Obrońców Westerplatte, Szajnowicza-Iwanowa, Dekabrystów, Armii Krajowej, Al. Jana Pawła II, Dąbrowskiego, Plac Biegańskiego, II NMP, Piłsudskiego, Piotrkowska, Ogrodowa, Krakowska, Mirowska, Faradaya, Legionów, Żużlowa, Olsztyńska, Al. Pokoju, Al. Niepodległości, Równoległa, Jagiellońska i Stradom. Zahaczyłem o rzadko odwiedzane dzielnice - Kawodrza, Gnaszyn, Wyczerpy. Średnia prędkość przejazdu: 18,50km/h, jednak znacznie obniżona o powolne prędkości przy stawie Kawodrza. Trochę jazdy wieczornej po mieście. Warunki średnie, bo spora wilgoć i temperatura rzędu 10 stopni C, która jest pograniczem temperatur.. Dobrze, że udało się wyskoczyć i że bez opadów.








  • DST 41.91km
  • Czas 02:17
  • VAVG 18.35km/h
  • VMAX 41.12km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Na uczelnię i po mieście. Wieczorówka na Parkitkę.

Środa, 28 maja 2014 | Komentarze 0

Przed 10-tą wyjazd w kierunku uczelni ciągiem rowerowym na Monte Cassino, od wiaduktu już jezdnią, później przez Korczaka, Śląską, Kilińskiego, Jana Pawła, Armii Krajowej i pod uczelnię.
Po jednych zajęciach tylko przejechałem z budynku do budynku: przez Akademicką na Dąbrowskiego.
Później znów pod Wydział - tym razem najpierw pojechałem ul. Dąbrowskiego i Plac Biegańskiego, obok ratusza i dalej: Śląską, Kilińskiego, Jana Pawła, Armii Krajowej, na chwilę do piekarni i powrót ścieżką.. i pod Wydział.
Powrót do domu przez Akademicką i później całą długością: ul. Dąbrowskiego, Nowowiejskiego, Korczaka, Monte Cassino i do Jagiellońskiej. Przejazd na uczelnię na Demie.
Później po 15-stej w kierunku Centrum, przez Monte Cassino ciągiem rowerowym, Korczaka, Śląską, II NMP (na chwilę w celu pewnej sprawy) - dalej Al. Wolności - PKP. Przejechałem się po dworcu PKP / PKS i powrót do domu: Sobieskiego - Korczaka - M. Cassino - Jagiellońska. Później przez Sabinowską do Biedronki i powrót taki sam. Na ścieżce przy wojewódzkiej Jagiellońskiej na jednym przejeździe rowerowym (obok uliczki bocznej) zbili totalnie krawężnik.. ;) Postęp jest.. szkoda tylko, że jadąc przez tą ostatnią boczną uliczkę jak się jedzie to się podskakuje.. Później jeszcze po ścieżce wzdłuż Jagiellońskiej, na niebie ciemne chmury... ;)

Doszczętnie zbity krawężnik (ścieżka rowerowa wzdłuż Jagiellońskiej wojewódzkiej) - przy ul. bocznej Batorego


Skrzyżowanie Jagiellońskiej z Sabinowską. Tu dało się podnieść "rynsztok", czego na skrzyżowaniu z ul. Wazów nie można było zrobić..

Przejazdy rowerowe przy Sabinowskiej z Jagiellońską. Jak widać w każdym miejscu jest inaczej...

Burzowe chmury za mną.. ;)

Droga rowerowa w szacie chmur burzowych
Późnym wieczorem w kierunku Parkitki na spotkanie z Kumplem. Dawno się nie widzieliśmy... Postanowiłem wyruszyć pomimo warunków, ale właśnie tuż przed moim odjazdem na szczęście przestało padać. Jedynie wilgotno i sporo kałuż. Pojechałem trasą przez Sabinowską, Piastowską, Przestrzenną (bo objazd), Główną, św. Jadwigi, św. Krzysztofa, Okulickiego i MC Donald. Tam ponad godzinka pogaduch.. i powrót po 23-ciej wariantem przez miasto. Wybrałem trasę przez Okulickiego, Dekabrystów, Dąbrowskiego, Plac Biegańskiego (gdzie przykry widok.. rozwalony motor i pełno Policji), koło Ratusza, II NMP, Al. Wolności, Sobieskiego, Korczaka, Monte Cassino i Jagiellońska. Na całości w wariancie ulicznym. Ta późno-wieczorna jazda i ten praktycznie zerowy Ruch Drogowy. Na powrocie powrót w mżawce.