Fb: Rowerowa strona Mateusza Ordy

Rok 2021 button stats bikestats.pl

WYCIECZKI 2021
42. 01.11 Nowa Brzeźnica - Kleszczów - Wola Wiewiecka S
41. 03.10 Warszawa
40. 02.10 Opole - Brzeg
39. 27.09 Kędzierzyn-Koźle - Racibórz
38. 25.09 Kluczbork - Opole
37. 08.09 Częstochowa - Zawiercie
36. 22.08 Gliwice - Góra św. Anny - Częstochowa
35. 14.08 Łeba - Koszalin
34. 12.08 Kamień Pomorski - Szczecin
33. 09.08 Niechorze - Gryfice - Płoty - Resko - Niechorze
32. 07.08 Niechorze - Koszalin
31. 05.08 Niechorze - Świnoujście
30. 04.08 Szczecin - Siekierki (most) - Godków
29. 02.08 Niechorze - Mielno - Kołobrzeg
28. 25.07 Częstochowa - Kłobuck - Poraj - Rudniki - Częstochowa
27. 22.07 Nysa - Opole - Częstochowa
26. 21.07 Paczków - Kłodzko - Nysa
25. 19.07 Kluczbork - Częstochowa
24. 16.07 Dobryszyce - Kleszczów - Częstochowa
23. 15.07 Dąbrowa Górnicza - Sosnowiec - Dąbrowa Górnicza
22. 13.07 Częstochowa - Ostrów Wielkopolski
21. 11.07 Zawiercie - Koniecpol
20. 10.07 Częstochowa - Kielce
19. 06.07 Częstochowa - Łódź
18. 04.07 Dąbrowa Górnicza - Kraków
17. 02.07 Częstochowa - Chałupki
16. 30.06 Częstochowa - Mzurów - Trzebniów - Częstochowa S
15. 28.06 Częstochowa - Przedbórz - Radomsko S
14. 21.06 Piotrków Trybunalski - Kleszczów - Radomsko
13. 20.06 Częstochowa - Irządze - Lelów - Częstochowa S
12. 19.06 Częstochowa - Opole
11. 17.06 Zawiercie - Giebło - Częstochowa S
10. 15.06 Częstochowa - Piotrków Trybunalski
9. 09.06 Częstochowa - Katowice
8. 06.06 Lubliniec - Olesno - Praszka - Częstochowa
7. 05.06 Tarnowskie Góry - Toszek - Herby
6. 31.05 Wrocław
5. 30.05 Wrocław - Brzeg
4. 29.05 Zielona Góra - Wrocław
3. 15.05 Częstochowa - Przyrów - Częstochowa
2. 09.05 Zawiercie - Częstochowa
1. 01.05 Częstochowa - Żłobnica - Kleszczów - Wola Wiewiecka


Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi matiz17 z miasta Częstochowa. Mam przejechane 251574.91 kilometrów. Jeżdżę z prędkością średnią 19.38 km/h.
Jeżdżę, bo lubię, sprawia mi to przyjemność. Na drugim miejscu jest: statystyka, czego dowodem jest brak wiedzy o przekroczonych barierach rowerowych typu 10.000km w danym roku, czy brak wiedzy o ilości gmin, przez które przejechałem (na razie). W 2013 roku zacząłem jeździć poza granicami miasta. Z czasem wyprawy stawały się co raz dalsze i niekiedy kilkudniowe. W 2015 roku zmieniłem podstawowy rower na Meridę przystosowaną głównie (ale nie tylko) do asfaltowych tras. Jeżdżę dalej i w 2017 roku z pewnością odwiedzę wiele nowych miejsc, a także powrócę do tych już znanych. W większości jeżdżę sam, ale niejednokrotnie wyjeżdżałem na większe trasy ze Znajomymi, a czasem nawet w większej grupie. Rower jest przede wszystkim dla mnie najlepszą formą transportu. Przez cały rok, w każdych warunkach pokonuje spore ilości kilometrów. Oprócz tego jest najlepszym sposobem na spędzanie wolnego czasu, a także dbanie o zdrowy tryb życia. Więcej o mnie.


Rok 2025 button stats bikestats.pl
Rok 2024 button stats bikestats.pl
Rok 2023 button stats bikestats.pl
Rok 2022 button stats bikestats.pl Rok 2021 button stats bikestats.pl Rok 2020 button stats bikestats.pl Rok 2019 button stats bikestats.pl Rok 2018 button stats bikestats.pl Sezon 2017 button stats bikestats.pl Sezon 2016 button stats bikestats.pl Sezon 2015 button stats bikestats.pl Sezon 2014 button stats bikestats.pl Sezon 2013 button stats bikestats.pl

REKORDY ROWEROWE

Max. dystans dzienny:
brak

Max. dystans roczny:
2016

Max. dystans miesięczny:
lipiec 2015

Max. prędkość na rowerze:
brak

Min. 300km na dzień:
2 razy

Min. 200km na dzień:
brak

Min. 150km na dzień:
brak

Min. 100km na dzień:
brak

Największy dystans solo:
brak

Najdłuższa czasowo jazda:
brak

Max. temperatura w czasie jazdy:
brak

Min. temperatura w czasie jazdy:
brak

Województwa odwiedzone na rowerze:
śląskie, małopolskie, łódzkie, opolskie, świętokrzyskie, zachodniopomorskie, dolnośląskie, wielkopolskie, pomorskie

Kraje odwiedzone na rowerze:
Polska, Niemcy



MOJE WYCIECZKI

-----Sezon 2020-----
1. Częstochowa - Kleszczów - Wola Wiewiecka


Wycieczki 2018 (min. 100km)
53. Częstochowa - Łódź GC
19. Piotrków Tryb. - Łódź - Częstochowa GC

Wycieczki 2017
20. 11.06 Wieluń
19. 09.06 Krzepice
18. 04.06 Tarnowskie Góry - Częstochowa przez Kielczę, Tworóg
17. 03.06 Tarnowskie Góry - Częstochowa (Chechło-Nakło, Zielona)
16. 02.06 Północne rubieże
15. 01.06 Zamek Bobolice
14. 28.05 Powiat gliwicki
13. 27.05 Bobolice
12. 21.05 Tarnowskie Góry - Częstochowa
11. 19.05 Kleszczów i Góra Kamieńsk
10. 14.05 Tarnowskie Góry - Częstochowa
9. 06.05 Górny Śląsk i Zagłębie
8. 01.05 Księstwo Siewierskie
7. 29.04 Wojaże po lublinieckim
6. 01.04 Mirów i Bobolice
5. 18.02 Dąbrowa Górnicza - Częstochowa
4. 08.01 Gdynia(100km)
3. 07.01 Gdańsk (80km)
2. 06.01 Gdynia (60km)
1. 05.01 Gdańsk (50km)

Wycieczki 2016
60. Kraków (90 km)
59. Kleszczów (150 km)
58. Kraków - Częstochowa (170 km)
57. Kleszczów (150 km)
56. Kraków - Częstochowa (180 km)
55. Ziemia toszecko-gliwicka (220 km)
54. Częstochowa - Katowice - Częstochowa (200 km)
53. Kleszczów (140 km)
52. Częstochowa - Kraków - Częstochowa (300 km)
51. Żywiec - Częstochowa (180 km)
50. Kleszczów i Kraków (160 km)
49. Kraków - Częstochowa (210km)
48. Kleszczów i Góra Kamieńsk (190km)
47. Kraków - Częstochowa (230km)
46. Brzegi - Częstochowa (130km)
45. Chęciny i Kielce (100km)
44. Pińczów, Chęciny, Kielce (150km)
43. Częstochowa - Brzegi (170km)
42. 16.08 Ustronie Morskie (110km)
41. 14.08 Świnoujście, Bansin (150km)
40. 13.08 Kołobrzeg, Gąski (160km)
39. Wrocław - Częstochowa (210km)
38. Opole - Wrocław (180km)
37. 02.08 Złoty Potok, Bobolice (120km)
36. Kraków - Częstochowa (250km)
35. Multi Orbita 2016 (330km)
34. Bobolice (100km)
33. Próbna Orbita 2016 (130km)
32. Tarnowskie Góry (120km)
31. 06.07 Przed Orbitą (100km)
30. Kleszczów (100km)
29. Jędrzejów (210km)
28. 01.07 Żarki (100km)
27. Łódź - Częstochowa(200km)
26. Tworóg(120km)
25. Dobrodzień (130km)
24. Toszek (150km)
23. Kleszczów II (170km)
22. Kraków - Częstochowa (190km)
21. Kraków (190km)
20. Kraków i Tyniec (140km)
19. Częstochowa - Kraków (220km)
18. 05.06 Bobolice (100km)
17. 04.06 Tarnowskie Góry (130km)
16. 01.06 Bobolice (110km)
15. Kłobuck i Krzepice (100km)
14. Bobolice (100km)
13. Górny Śląsk - Zagłębie (180km)
12. Kleszczów (170km)
11. Bobolice (100km)
10. Jeleniak Mikuliny, Kalety (110km)
9. Dróżki asfaltowe (100km)
8. Dróżki asfaltowe (100km)
7. Mirów i Bobolice (100km)
6. Księstwo Siewierskie (100km)
5. Radomsko (100km)
4. Bobolice (120km)
3. Bobolice (110km)
2. Gliwice - Częstochowa (110km)
1. Ostrężnik (100km)
Statystyka wycieczek 2016
Wszystkie trasy pozamiejskie

Wycieczki 2015
41. 24.10 Po Krakowie (130km)
40. 05.10 Działoszyn, Pajęczno, Radomsko (140km)
39. 04.10 Częstochowa - Kraków (150km)
38. 02.10 Mirów i Bobolice (100km)
37. 17.09 Kleszczów (200km)
36. 16.09 Gidle (120km)
35. 14.09 Katowice Zagłębie (180km)
34. 13.09 Asfaltowe drogi rowerowe (120km)
33. 29.08 Kraków - Częstochowa (180km)
32. 27.08 Brzegi - Częstochowa (140km)
31. 26.08 Częstochowa - Brzegi (140km)
30. 23.08 Częstochowa - Tarnowskie Góry - Częstochowa (120km)
29. 19.08 Częstochowa - Szczekociny - Częstochowa (120km)
28. 16.08 Uckeritz (60km)
27. 14.08 Uckeritz (70km)
26. 13.08 Zinnowitz (80km)
25. 12.08 Karsibór (60km)
24. 10.08 Międzyzdroje, Wisełka (90km)
23. 07.08 Dróżki rowerowe i Żarki (95km)
22. 04.08 Zawiercie TdP (130km)
21. 31.07 Wolbrom (180km)
20. 25/26.07 Mini Orbita
19. 24.07 Tour de Częstochowa (80km)
18. 21.07 Częstochowa - Kraków (180km)
17. 20.07 Mirów i Bobolice (100km)
16. 18.07 Próbna Mini Orbita (120km)
15. 16.07 Ogrodzieniec (160km)
14. 12.07 Asfaltowe drogi rowerowe i Żarki (130km)
13. 11.07 Koszęcin, Kalety (100km)
13. 04.07 Po Krakowie (95km)
12. 03.07 Kleszczów (130km)
11. 01.07 Radłów, Panki (130km)
10. 14.06 Bobolice, Niegowa, Lelów (120km)
9. 05.06 Przyrów, Lelów (130km)
8. 03.06 Częstochowa - Katowice - Częstochowa (180km)
7. 29.05 Krzepice (100km)
6. 25.05 Lubliniec (110km)
5. 16.05 Asfaltowe drogi rowerowe (120km)
4. 12.04 Częstochowa - Kraków (160km)
3. 11.04 Siewierz (85+25km)
2. 21.03 Bobolice (115km)
1. 03.01 Bobolice (110km)

Wycieczki 2014
19. 11.11 Koszęcin
18. 31.10 Mirów i Bobolice
17. 18.09 Kalety i Zalew Zielona
16. 05.09 Ogrodzieniec
15. 31.08 Brzegi - Częstochowa
14. 30.08 Chęciny i Kielce
13. 29.08 Chęciny i Kielce
12. 28.08 Chęciny
11. 27.08 Częstochowa - Brzegi
10. 10.08 Bobolice
9. 28.07 Kołobrzeg
8. 24.07 Międzywodzie
7. 19/20.07 Decathlon Orbita
6. 16.07 Mirów i Bobolice
5. 29.06 Częstochowa - Kraków
4. 23.06 Szczekociny
3. 19.06 Tarnowskie Góry
2. 26.04 Mirów i Bobolice
1. 06.04 Częstochowa - Kraków (150km)

Wycieczki 2013
1. 29.12 Góra Zborów
1. 13.09 Częstochowa - Kraków
1. 15.07 Mirów i Bobolice






Archiwum bloga

  • DST 87.73km
  • Teren 26.00km
  • Czas 05:39
  • VAVG 15.53km/h
  • VMAX 36.88km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

BIAKŁO /k. Olsztyna przez Przeciwpożarówkę

Poniedziałek, 16 czerwca 2014 | Komentarze 0

Przed 10-tą w kierunku uczelni, przez Bohaterów Monte Cassino od wiaduktu jezdnią, Korczaka, Śląską i Kilińskiego. Po zaliczeniach powrót przez Dąbrowskiego, Plac Biegańskiego, II Aleję, Wolności, Sobieskiego, Korczaka, Boh. M. Cassino. Przejazd na Demie.
Popołudniu coś większego. Rzadko udawało się wyskoczyć gdzieś dalej przy poniedziałku. Dziś się udało. Zmieniam rower na Toskanę. Pojechałem sobie najpierw przez Monte Cassino na Dworzec PKP, gdzie kupiłem coś do jedzenia. Później z Dworca PKP jakoś po 15-stej odjazd w kierunku Olsztyna. Najpierw przez Al. Wolności, Al. Niepodległości i Estakada, Al. Pokoju do dworca PKP Raków. Wybrałem dziś spokojną drogę przez Hutę, koło Guardiana. Później już dojazd kawałek lasem do początku rowerostrady. Już dawno nie jechałem sobie tak spokojnie - wiele przyjemności z jazdy się dało odczuć, jedynie tylko te problemy dnia codziennego wprawiały mnie w zamęt. Później już przeciwpożarówką. Lubiana jazda przez las. Zatrzymałem się dwa razy na kilka minut na pożarówce, naprawdę przyjemnie. Do tego temperatura cały czas powyżej 20 stopni C i słonecznie. W międzyczasie wpadło mi do głowy kilka pomysłów, a jednym z nich by dziś pojechać na Biakło, gdzie dawno już nie byłem. Głównym hasłem wejścia na szczyt było sprawdzić, czy widać ze szczytu Poraj. Tak więc pożarówką do drogi powiatowej Biskupice - Olsztyn, później obok Sokolich Gór i zaraz skręt w prawo w kierunku Biakła. Od wyjazdu ze Stradomia wyszło: 26,56km, ze średnią: 18,53km/h. Na tyle ile mi się udało podjechałem wybierając drogę nie przez piach, a później wprowadziłem rower. W paru miejscach zatrzymałem się na fotkę. Uwielbiam te widoki. Później już wtarmoszenie roweru na sam szczyt. Udało się bez komplikacji, choć stromo i kamienisto, po raz kolejny. Na szczycie spędziłem ponad godzinę. Bardzo przyjemnie, słoneczko grzało, uwielbiane widoki. Pochodziłem po skałkach też po tych na których jeszcze nie byłem. Trzeba też mocno uważać by nie spaść. W parę miejsc udało się też wtarmosić rower. Przyjemne popołudnie. Później już sprowadzenie roweru, trochę udało się zjechać, choć nie chciałem tak bardzo eksploatować hamulców i chwilka oddechu na przygotowanie licznika do drogi. O 18:40 odjechałem z Biakła, drogą na Biskupice, a później przeciwpożarówką. Tutaj już bez zatrzymywania się, w dobrym tempie. Naładowany pozytywnymi emocjami. Pożarówką jak zwykle znakomita jazda, od pewnego czasu najczęściej wybierana. Średnia do początku rowerostrady: blisko 23km/h. Jedynie chciało mi się bardzo pić. Pojechałem rowerostradą do stacji paliw na Odrzykoniu. Tam sobie kupiłem tonik i później drogą krajową 46 w kierunku Olsztyna, skręt w lewo na Kusięta, ul. Storczykową - trochę jazdy asfaltowej przez las (tędy ostatnio trochę mniej jeżdżę) i do granicy Huty. Później powrót koło Walcowni, Guardiana, Kucelin-Huta, Al. Pokoju, Dąbie i Wałem Nadwarciańskim do ul. Rejtana. Przecinam trasę DK-1, Kanał Kohna, Galeria Jurajska, Pl. Daszyńskiego, Aleje NMP, Al. Wolności i PKP - Centrum. Średnia od Biakła do Dworca PKP bliska 22km/h, w sumie wyszło: 28,34km. Jedna rundka na Dworcu. Z Dworca PKP przez Sobieskiego, Korczaka, M. Cassino, Piastowską, Przestrzenną, Główną, św. Jadwigi do parku Lisiniec. Tak jeszcze postanowiłem się wybrać i dla pozytywnego zakończenia tego dnia i by zobaczyć co tam zrobili. W sumie wiele się od wczoraj nie zmienił. Objechałem sobie dookoła Bałtyk i Adriatyk, terenowo. Lubię tu jeździć. Spotkałem jeszcze Kumpla z którym zamieniliśmy parę słów. Później już lubiana jazda w zapadającym zmroku w czerwcu. Po 21-wszej, a dopiero zapada zmrok, to uwielbiam! Udało się wykorzystać dzień do maksimum. Pojechałem ul. św. Jadwigi, św. Barbary pasem rowerowym, św. Augustyna, Pułaskiego, Sobieskiego i Dworzec PKP, gdzie spotkałem się na chwilę ze Znajomym. A później znów przez Sobieskiego i krajową: Pułaskiego, Monte Cassino i Jagiellońską na Stradom. Sporo udało się popołudniu wykręcić: 77,07km, w czasie: 4:07:57 ciągłej jazdy, maksymalna: 36,88km/h. Do domu wróciłem już w zmroku, kwadrans przed 22-gą.
W końcu udało się więcej pojeździć! Wróciłem też pozytywnie naładowany Słońcem.







Znak w nowej konfiguracji - trasa DK-1


  • DST 55.00km
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

PORAJ - Poczesna - Częstochowa (nocnie). Bałtyk i po mieście.

Niedziela, 15 czerwca 2014 | Komentarze 2

Nocny powrót z Poraja do Częstochowy. Ostatnio wiele razy wracam nocą, to już któraś sobota nocnej jazdy. Zbytnio nie przepadam za tym, szczególnie gdy jestem zmęczony, ale tak wychodzi.. ;) No nic - ale trzeba liczyć kilometry na następny dzień.
Dziś jechało mi się dość ciężko, oprócz zmęczenia organizmu, to jeszcze trochę pozostało z infekcji i do tego ta niekorzystna aura. Co tu dużo mówić: powrót w warunkach 10 stopni C, z kominiarką na głowie, w 4-warstwowym ubraniu (ale nie zimowym), w wilgotnym powietrzu. Na szczęście nie padało ani chwili. Ociężały powrót jednym słowem, mimo wszystko jakaś tam najmniejsza radość z trasy była. Trasę wybrałem optymalnie najkrótszą, nie było ochoty na kluczenie. Pojechałem nieco inaczej niż zazwyczaj: Poraj - Poraj, Prażaki - Poraj, Zielona - Osiny, Kolonia Borek - Zawodzie - Poczesna - Nowa Wieś - Korwinów - Słowik - Słowik, Spacerowa - Wrzosowa - DK1 - Raków (jeszcze na chwilę przez Al. 11 Listopada do KFC) - Jagiellońska. Jagiellońską już w całości pokonałem asfaltowo - jezdniami i ścieżką. Powrót do domu parę minut po godzinie 1-wszej.

Popołudniu wyjechałem się przejechać trochę po mieście. Na dalszy wyjazd nie było chęci ani siły. Najpierw ul. Sabinowską do Biedronki, a później: Sabinowską, Piastowską, Przestrzenną, Główną, św. Jadwigi do Parku Lisiniec. Tu od razu zaskoczenie totalne. Prace ruszyły, zerwali chodnik, utwardzają drogi wokół zbiorników i to w całym Parku. Trochę pojeździłem sobie po tym obszarze. Po drodze kilka krótszych przystanków. Nawet pomimo pochmurnej aury, wyszło na parę chwil Słońce. Później już w kierunku Centrum przez św. Jadwigi, św. Barbary, św. Augustyna, Pułaskiego, Sobieskiego i Centrum. A później przez Aleje, Mirowską i Wał Nadwarciański do Al. Pokoju. Dawno nie jechałem wałem, zarósł totalnie. Aż prosi się o skoszenie trawy. Nie polecam też jazdy tam bez okularów, których nie miałem, dużo muszek. Później już przez wiadukt w Alei Pokoju i powrót do domu przez Łukasińskiego, Limanowskiego, Rakowską, Jesienną i Orkana (wzdłuż linii tramwajowej nr 3) i Jagiellońską w stronę Stradomia. Trochę średnio się czułem, ale przejazd udany.

Na sam koniec dnia wyskoczyłem się odprężyć i przejechałem się troszkę po ścieżkach wzdłuż Jagiellońskiej i Monte Cassino. Nic większego jak tylko parę kilometrów rekreacyjnej jazdy. Przy okazji tak myślałem jak by pozbyć się tego wysokiego krawężnika na jednym wjeździe na brukowaną kostkę. Teoretycznie bez szans by samemu to zrobić. Krawężnik o dużo większy niż 1cm. Wieczorem dosyć zimno, niecałe 10 stopni C.

Budowa dróg wokół zbiorników - Park Lisiniec

Moment chwili ze Słońcem w Parku Lisiniec



  • DST 34.71km
  • Teren 7.00km
  • Czas 01:56
  • VAVG 17.95km/h
  • VMAX 35.42km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

PORAJ - Koziegłowy przez Słowik, Korwinów, pożarówkę.

Sobota, 14 czerwca 2014 | Komentarze 0

Dzisiaj to nie był dzień na jeżdżenie. Pierwszy raz od niepamiętnych czasów przejechałem w sobotę tak mało.. Ale czasem trzeba. Do tego złapała mnie infekcja przez którą trzeba było się oszczędzać. Pojechałem do Poraja i później trochę nieco dalej..
Najpierw ciągiem rowerowym przez ulicę Jagiellońską, C.H. Jagiellończycy, Al. 11 Listopada, Zesłańców Sybiru, Bohaterów Katynia, DK-1, Fabryczna - Rejon Wysokich Napięć, Słowik - przejazd, Korwinów - Stacyjna, dalej przez most nad Wartą i lasem i Przeciwpożarówką docieram do Poraja. Kilka kilometrów przyjemnej jazdy po lesie. Brakowało tylko Słońca i nieco większej temperatury niż ~15 stopni C. Później już przez przejazd i drogą wojewódzką w kierunku Zbiornika w Poraju. Po drodze jeszcze na chwilę do Biedronki na jakieś małe zakupy. Dojeżdżając do zbiornika pogoda zaczęła się robić bardzo niepewna. Parę razy zagrzmiało i trochę zaczęło kropić, na szczęście w nic większego się nie przerodziło. Po drodze też jakiś krótszy przystanek na pożarówce. Trzeba też dodać: jednym słowem tempo powolne, do Poraja dojechałem (22,48km) ze średnią: 17,62km/h. Nie eksploatowałem się i nie było werwy do jazdy. W Poraju kilka minut odpoczynku na jakieś jedzenie i zdjęcie. Nad zbiornikiem pochmurno, zimno. Zatrzymałem się na chwilę i później po telefonie Koleżanki, że nie da się przejechać do Poraja pojechałem dalej. Najpierw falochronem, na którym dopadł mnie deszcz.. Takie wielkie krople deszczu z nieba.. co raz bardziej intensywne. Wyjeżdżając już na drogę dopadł mnie intensywnie, tak że mnie przemoczyło. Temperatura 14 stopni C. Nie lubię też jazdy w takich warunkach, tym bardziej w czerwcu: zimno, przelotne opady, namiastka Słońca w ciągu dnia, wilgotno.. Zero pogody i warunków korzystnych do jazdy. Kilka kilometrów w deszczu.. podjeżdżając na górkę za Jastrzębiem przestało padać. I w prawo się nie da skręcić, bo trwają zawody kolarskie. Zostałem skierowany na objazd przez Kuźnicę Starą i dalej do Gęzyna. Trasa nawet optymalna, minimalnie dłuższa. Później już przeciąłem drogę, gdzie trwają zawody i... przez Gęzyn do Koziegłów. Po drodze nawet wyszło Słońce, dało się zauważyć też tęczę. Po drodze spotykam Koleżankę, z którą odjechałem z Koziegłów, ale już nie na rowerach :)

Widok na Zamek w Olsztynie z ul. Bohaterów Katynia

Na przeciwpożarówce w kierunku Poraja / (Olsztyna). Przerwa na herbatę. Lubiany zapach drzew.

Na przeciwpożarówce w kierunku Poraja

W Poraju nad zbiornikiem

Telefon od Koleżanki - Wał w Poraju

Droga za Jastrzębiem w kierunku Gęzyna - Koziegłów, deszczowa aura z namiastką Słońca

Objazd przez Kuźnicę Starą

Tęcza po drodze: Kuźnica Stara - Gęzyn


  • DST 50.48km
  • Teren 1.77km
  • Czas 02:53
  • VAVG 17.51km/h
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po mieście

Piątek, 13 czerwca 2014 | Komentarze 0

Kilkanaście kilometrów w mieście. Najpierw przez 10-tą wyjazd ze Stradomia w kierunku uczelni: Sabinowską, Piastowską, M. Cassino, Al. Wolności i Al. Armii Krajowej na Politechnikę. Po zaliczeniu po 12-stej wzdłuż tramwaju w kierunku dworca PKS. Spotkałem się z Koleżanką, którą odprowadziłem pod uczelnię i stamtąd znów: przez Dąbrowskiego, Nowowiejskiego, Sobieskiego, Al. Wolności do Centrum i do serwisu. Po rozeznaniu sprawy szybko przez 1 Maja i Monte Cassino odwieźć Demę. Przesiadka na Toskanę i bez przerzutki ciągiem rowerowym na M. Cassino, później wykorzystałem zjazd na ulicę z wiaduktu w ul. 1 Maja i Rondo Mickiewicza. Serwis zerwanej linki w przerzutce. Stamtąd znów przez 1 Maja i wiadukt na Monte Cassino w stronę domu.
Później znów w kierunku uczelni przez Centrum. Przed wyjazdem leciutko zaczęło kropić, ale w nic większego się nie przerodziło.  Monotonnym tempem przez M. Cassino ciągiem rowerowym, Pułaskiego, III Aleję NMP, Plac Biegańskiego, II NMP, Al. Wolności i PKP, a później wzdłuż tramwaju pod Politechnikę. Okazało się, że znów trzeba pojechać do Centrum, bo Koleżanka jedzie tramwajem. Tak więc dosłownie wzdłuż jadącego tramwaju z Al. Armii Krajowej do Dworca PKS.
Powrót o 15:45 z dworca PKS przez Sobieskiego, Pułaskiego, Monte Cassino i Jagiellońską. Na wiadukcie zostałem dwa razy ostrzegawczo strąbiony przez ciężarówkę, z kolei jak już zjechałem na ścieżkę byłem zmuszony zahamować na przejeździe dla rowerzystów, no bo nie ustąpiono mi pierwszeństwa. Ciężka jazda po mieście.. Do tego monotonnie.

Wieczorem w kierunku Lasku Aniołowskiego. Ani się chciało, ani nie chciało gdzieś jechać. Taki ten piątek smętny. Postanowiłem jednak po 20-stej wyjechać na rower. Najpierw przez Monte Cassino na PKP, a później Alejami i przez Garibaldiego do Al. Jana Pawła II, Warszawską, Wały Dwernickiego do Lasku Aniołowskiego. Przejechałem się po Lasku jakiś kwadrans i powrót po 21-wszej przez Promenadę Niemena, wzdłuż tramwaju, 1 Maja, Boh. Monte Cassino i Jagiellońską. Uwielbiam te długie, czerwcowe dni, jednak komfort jazdy dziś mocno opadł, 11-12 stopni C dało się odczuć bardzo niekorzystnie.

Dema - 13,975km
Toskana - 19,02km

Przykład na to, że wystarczy postawić znak i zrobić ciąg pieszo-rowerowy, bo ruchliwa krajówka. Poza tym nic kompletnie więcej nie robić, by przypominało to ciąg rowerowy. Po prostu: wpuszczenie rowerzystów na chodnik. Dobrze, że skończyło się na tym znaku.

Przeszkoda, którą napotykamy na ciągu pieszo-rowerowym na Monte Cassino. O ile asfalt i tak jest nierówny, to nie wiem dlaczego tego nie można było usunąć. Po drugiej stronie: znacznie lepiej, lecz podjazdów i zjazdów z wiaduktu nie ma.

Zjazd z wiaduktu Monte Cassino w ulicę Pułaskiego lub też 1 Maja (po skręcie w lewo). Generalnie: bardzo dobre rozwiązanie. Szkoda, że nie zaprojektowany został taki sam wyjazd na asfaltowych ścieżkach w ul. Sabinowską i Kościelną.


  • DST 84.28km
  • Teren 1.00km
  • Czas 04:09
  • VAVG 20.31km/h
  • VMAX 46.54km/h
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Miastowa jazda. Wieczorny ZŁOTY POTOK przez Olsztyn, Janów DK46. Awarii c.d.

Czwartek, 12 czerwca 2014 | Komentarze 0

Najpierw kilkanaście kilometrów po mieście. Pojechałem ul. Sabinowską i Piastowską do fryzjera, a później przez wiadukt na Stradomiu w II Aleję do bankomatu, powrót przez Wolności, PKP, Focha, Pułaskiego, M. Cassino, Sabinowską. Na Sabinowskiej do Biedronki i sklepu rowerowego po dętki. Musi być dobry zapas, nie ma innej opcji. Powrót Sabinowską i boczną.
Po 17-stej w kierunku Lidla na Rakowie przez ul. Jagiellońską, koło Estakady i po chodniku, a nie ciągu rowerowym który byłby tutaj właśnie przydatny, a nie na przykład w Al. Wolności, który wybudują(...) w kierunku Lidla.
Po małych zakupach powrót do domu przez Stary Raków i w ciągiem pieszo-rowerowym przez Limanowskiego, Rakowską, Jesienną, Al. 11 Listopada i Orkana. Co tu dużo mówić.. chyba z 4 raz w życiu przejechałem się tym ciągiem w całości, mnóstwo przestrzeni zmarnowanej na wybudowanie bubla rowerowego, do tego z kostki. Oznaczenia, krawężniki są nawet ok.. ale ta kostka. Oczywiście na drodze na Orkana brak ciągłości i ciągłe obniżenia przy wyjazdach z posesji - po czymś takim nie da się jeździć. Później już Jagiellońską i Stradom. Dzień nie upalny, ale ciepły. Na liczniku dużo powyżej 20 stopni C.
Wieczorem udało się wyjechać dużo dalej. Pojechałem do Złotego Potoku standardem przez drogę krajową 46. Dawno nie jechałem do Złotego Potoku (chyba, że przejazdem). Jakby nie patrzeć to już ta dalsza część Jury. Wyjazd przed 20-stą ze Stradomia. Jagiellońską ku swojemu zdziwieniu pokonałem ze średnią niemalże 26km/h - jedynie to zasługa olania zakazów na niektórych odcinkach tej drogi i poruszania się w całości jezdnią. Później już nieco mniej, ale starałem się tempo utrzymywać, nieco mniej, bo chodnikiem wzdłuż trasy Dk-1 i później: Bugajska, rowerostrada i Odrzykoń i główną do Olsztyna. Uwielbiam tą jazdę w późno-popołudniowym Słońcu. W Olsztynie już 14,01km za mną ze średnią 23,86km/h. Później już przez Przymiłowice, Zrębice, Skowronów, Piasek... i na wysokości Piaska strzeliła mi przerzutka. Postanowiłem jednak dalej jechać, bo do celu już było blisko i jakoś się przemęczyć.. dalej już do Janowa, gdzie na zjeździe blisko 46km/h i Złoty Potok.
Do tego momentu 27,95km w czasie: 1:10:34, ze średnią: 23,77km/h, maksymalna: 46,54km/h, temperatura w chwili przyjazdu: 16,6C.
Odbijam na Irydion, chwila oddechu i zdjęcie i w pewnej części terenowo docieram nad Amerykan. Pierwsze oznaki trudnej jazdy bez przerzutki już za mną. Nad Amerykanem wychodzę na pomost, a później jadę z drugiej strony, gdzie jest plaża. Kilka zdjęć i kilkanaście minut w tym nastrojowym wieczornie miejscu. I od razu myśl, że już po 21:30 a wciąż nie ciemno. To jest najlepsze - długie, czerwcowe dni. Później już przez las i do Złotego Potoku (do drogi wojewódzkiej), gdzie o 22:10 odjeżdżam w kierunku Częstochowy. Przede mną ciężkie ~30 kilometrów, bo bez tylnej przerzutki. Powrót identyczny: Złoty Potok - Janów - Piasek - Skowronów - Zrębice - Przymiłowice - Olsztyn. Powrót już w warunkach ciemności, ale też tak lubię jeździć. Nastrój bardzo pozytywny, jedynie tylko ta sprawność roweru.. Na górkach za Janowem i w Skowronowie po prostu ciężko.. w większości to były podjazdy stojąc na rowerze i pedałując.. Ale ani razu nie zsiadłem z roweru. Później już od Przymiłowic nieco lepiej i do Olsztyna. Chwilka przerwy na Rynku, dosłownie 2 minuty i dalej przez główną "46" do Bugajskiej. Nawet nie zjechałem na rowerostradę. Dużo zmniejszony Ruch już po 23-ciej, w dodatku nie chciałem wytracać szybkości i pojechałem po krajówce. Chwila czekania na przejeździe, pod górkę na Bugaju, dalej wzdłuż trasy krajowej "1" i Jagiellońską w wariancie jezdniowym do domu. Udało się dojechać ze średnią bliską 21km/h - średnia mimo przeszkód przerzutkowych utrzymana. Powrót do domu kwadrans przed północą.
Dema: 25,185km, maksymalna: 41,9km/h, średnia: 18,5, czas: 1:21:21
Toskana: 59,09km, maksymalna: 46,54km/h, czas: 2:48:38

Brak krawężników na drodze rowerowej - Estakada. Tak powinny wyglądać wszędzie przejazdy.

Miejsce, gdzie przydałaby się droga rowerowa, I

Miejsce, gdzie przydałaby się droga rowerowa II









  • DST 74.90km
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Miastowe jeżdżenie. Bałtyk. Siedlec Duży przez Nieradę, Łysiec i Awaria ogumienia..

Środa, 11 czerwca 2014 | Komentarze 0

Trochę miastowego jeżdżenia w upale. O 12-stej w kierunku uczelni, jak się okazało "po nic", ale trzeba było pojechać. Wariant przez Sabinowską, Piastowską, Monte Cassino, Śląską i Kilińskiego. Powrót przed Dąbrowskiego i na Placu Biegańskiego zatrzymałem się przy zraszaczach. Później przez II Aleję w kierunku PKP, a później przez Al. Wolności, II i I NMP do Pl. Daszyńskiego, gdzie zawróciłem i znów Alejami w kierunku kurtyn wodnych na Pl. Biegańskiego. Nieco się schłodziłem. Później przez III Aleję do Parku Jasnogórskiego, gdzie się trochę przejechałem i później przez ul. Kordeckiego do Parku Lisiniec. Tam objechałem Bałtyk i Adriatyk, zatrzymałem się w paru miejscach na chwilkę, upalnie.. Na liczniku ~35 stopni C. Później przez św. Jadwigi, św. Barbary i św. Augustyna do Pułaskiego i przez III Aleję do Pl. Biegańskiego znów się schłodzić, a dalej Nowowiejskiego i Monte Cassino.
O 15-stej znów w kierunku miasta przez M. Cassino tym razem na spotkanie. Powrót do domu nieco okrężny wzdłuż tramwaju (Niepodległości), Jesienną, Orkana i Jagiellońską. Upalnie..;)

Jazda w upał - ul. Bohaterów Katynia
Pod wieczór wybieram się na rower. Idealna okazja by pojeździć przy korzystnych warunkach wieczornej aury. Najpierw jednak pojechałem sobie szybkim tempem nad Bałtyk, przez Jagiellońską, Kościelną, Piastowską, Przestrzenną, Główną i św. Jadwigi. Podjechałem sobie nad Bałtyk i z góry popatrzałem na Pacyfik. Na niebie już Księżyc, dzień się powoli kończy, a ja dopiero w drogę. Dziś postanowiłem pojechać jeszcze do Siedlca Dużego by zobaczyć się na parę chwil z Koleżanką. Pojechałem sobie taką trasą: Park Lisiniec - św. Jadwigi - św. Barbary - św. Augustyna - Pułaskiego - Bohaterów Monte Cassino - Jagiellońska - Bór - Korkowa - Brzeziny Kolonia - Brzeziny Nowe - Sobuczyna - Nierada - Łysiec - Klepaczka - Starcza - Własna - Rudnik Wielki - Rudnik Wielki, Gajowa - i drogą przez las do Siedlca Małego. Później już asfaltowe 1,5 kilometra do Siedlca Dużego. W lesie zauważyłem, że z tylnego koła schodzi mi powietrze... No to od razu dodałem tempa, by jakoś przejechać ten las i dojechać do celu, udało się bez schodzenia z roweru i bez przystanków, choć powietrza było co raz mniej.. Trasę pokonałem w 1,5 godziny, wyjeżdżając kwadrans po 20-stej, dotarłem do celu o 21:40.
Większe przygody dopiero przed odjazdem. I tak miałem późno wyjechać, bo po 23-ciej, ale nie obyło się jednak bez zmiany dętki. Powietrze schodziło jak dla mnie za szybko.. po za tym jazda przez las, czy jazda kawałek trasą nie zachęcały do zatrzymywania się i pompowania koła, w tym pierwszym przypadku mógłbym utknąć w ciemnym lesie z rowerem. Tak więc, zmiana dętki.. Po zdjęciu opony okazało się, że puściła łatka na skutek wpadnięcia najprawdopodobniej w dziurę - nawet podejrzewam którą. Założyłem dętkę, pompuję.. i nic. Aż myślałem, że z pompką jest coś nie tak. Tak więc pompujemy za pomocą akumulatora. Nic nie daje.. ale feralna dętka idzie. Więc.. znów zdejmuję koło, oponę i okazało się, że to wentyl... Sprawdziłem jeszcze drugą zapasową, ale też malutka dziura. Po kilku próbach napompowania i wymyślenia jak załatać, nie mając łatki ze wszystkiego założyłem jedną z nich. Tak mi się nie chciało zakładać dętki po raz kolejny, ale co zrobić.. I tak zostałem wyholowany do domu. Trochę szkoda, że nie udało się pojechać, ale sytuacja była stracona. Z drugiej strony jazda po 1-wszej w nocy też by była nieco męcząca. Jutro po dętki! ;)
Potwierdza się powiedzenie, które na szczęście tylko bardzo rzadko się sprawdza: nigdy nie bądź pewny drogi powrotnej z miejsca do którego jedziesz (chodzi o awarie) ...
Po przyjeździe do domu rower zrobiony.



  • DST 102.97km
  • Teren 10.00km
  • Czas 05:33
  • VAVG 18.55km/h
  • VMAX 42.70km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Miastowa jazda. Olsztyn przez Dk46 i pożarówkę. Plac Biegańskiego.

Wtorek, 10 czerwca 2014 | Komentarze 0

Ku swojemu zdziwieniu udało się dziś dużo wykręcić. W dużym stopniu to zasługa pogody, która zachęcała wprost do jazdy. Drugą część dnia spędziłem praktycznie cały czas na rowerze.
Najpierw jednak jeden kurs w kierunku uczelni. Już po ósmej jazda w ponad 25 stopniach C. Pojechałem Al. Boh. Monte Cassino, Korczaka, Sobieskiego, Śląską, Kilińskiego i pod Studium na Dąbrowskiego.
Powrót podobnym wariantem: Dąbrowskiego - Plac Biegańskiego i przez dworzec PKP. A dalej przez Sobieskiego, Pułaskiego, Bohaterów Monte Cassino i Jagiellońską.
Na rower wyruszyłem dopiero przed 16-stą. Najpierw przez Monte Cassino i ul. Sobieskiego na dworzec PKP. W okolicy Dworca PKP kilka przejazdów i przygotowanie przed wyjazdem na Olsztyn. Postanowiłem skorzystać w ten sposób z tej upalnej, ale już późno popołudniowej pogody. Na liczniku temperatury oscylujące w okolicy 30 stopni C. Pojechałem sobie najpierw przez miasto, co później okazało się zbyt debilnym pomysłem ze względu na godziny szczytu. Ciężko pokonać kilka skrzyżowań, w tym po drodze jakiś lewoskręt bez warunkowej strzałki i znak STOP. Pojechałem najpierw Al. Wolności wzdłuż tramwaju, Kościuszki, Jasnogórską, Dąbrowskiego, Nowowiejskiego, Sobieskiego i Pułaskiego. Nawet tu ruchliwie. Tu już nabrałem nieco tempa i przez 1 Maja do Al. Niepodległości którą dojechałem na Raków. W godzinach szczytowych postanowiłem pojechać ciągiem rowerowym po stronie wyasfaltowanego wiaduktu. Sporo dzieci, sporo pieszych, więc też nie jedzie się łatwo, na koniec przejście koło Estakady i Jagiellończycy. Dalej już Brzozową, Al. 11 Listopada, Zesłańców Sybiru, Boh. Katynia i Rakowską. Później wzdłuż trasy DK-1 po asfalcie i Bugajska. Tu złapał mnie zaś zamknięty przejazd kolejowy, a dalej Bugajską do rowerostrady. W okolicy Kręciwilku wyminięty zostałem przez tira na centymetry. Może nie jakoś szczególnie niebezpiecznie, ale za blisko. Dopiero na rowerostradzie 2 kilometry wytchnienia i jazdy podmiejskiej. Później by dotrzeć szybciej, a też nie jeździć po kamieniach w Skrajnicy pojechałem sobie krajową 46 do Olsztyna. Chwilka odpoczynku i spokojnym tempem przez ul. Kuhna w kierunku Sokolich Gór. Odbiłem po drodze pod Zamek w Olsztynie (ul. Combika) i też po drodze na drogę pożarową 64, którą mam zamiar niedługo poznać. Odjazd z przystanku "Olsztyn - Sokole Góry". Powrót drogą przeciwpożarową w otoczeniu lasu. Wreszcie lubiane kilometry. Później już Bugajską, wzdłuż trasy DK-1 chodnikiem po stronie kierunku jazdy. Stan chodników, krawężników i nawierzchni pozostawia wiele do życzenia. Ale to chodniki.... Tak naprawdę na tym odcinku brakuje najbardziej dróg rowerowych. Później już Raków i Al. Niepodległości w wariancie jezdniowym, Al. Wolności do Centrum - dworzec PKP. Tam spotykam się ze Znajomym.
Później już przez Sobieskiego, Śląską w kierunku Placu Biegańskiego. Trochę pojeździłem po Placu i II Alei. W międzyczasie też przez II Aleję na Piłsudskiego na frytki. Trochę jazdy w ścisłym centrum.
Później w dobrym tempie z Pl. Biegańskiego, przez Nowowiejskiego, Sobieskiego, Pułaskiego i M. Cassino w kierunku Stradomia.
Po 20-stej znów w kierunku Centrum przez M. Cassino zobaczyć koncert na Placu Biegańskiego. W międzyczasie też trochę jazdy po Pl. Biegańskiego i II Alei. Później już dwa razy przez II Aleję i na Dworzec PKP jeszcze na ponad kwadrans do Znajomego.
O 22:25 odjazd z Dworca PKP przez Al. Wolności, Niepodległości (jezdnią) na Raków. Na Rakowie podjąłem decyzję, że aby dobić do setki pojadę sobie do MC Donald'a na Parkitce. I znów przez Niepodległości jezdnią i wzdłuż tramwaju na odcinku miasta, dalej Al. Jana Pawła II i Szajnowicza-Iwanowa, Okulickiego. Zjadłem.. i powrót: Okulickiego - Dekabrystów - Dąbrowskiego - Pl. Biegańskiego - II Aleja - Al. Wolności - Sobieskiego i M. Cassino. Pod wieczór naprawdę optymalne temperatury, bo powyżej 20 stopni C. Świetnie się jeździ. Udało się też dobić do setki.



  • DST 61.57km
  • Czas 03:16
  • VAVG 18.85km/h
  • VMAX 34.73km/h
  • Temperatura 34.0°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Miastowe kilometry na uczelnię i jazda w upale.

Poniedziałek, 9 czerwca 2014 | Komentarze 0

Dziś nietypowy dzień, bo na uczelnię jechałem aż 4 razy. Tak wyszło, bo byłem na zajęciach, które mam normalnie i dwa razy pojechałem dodatkowo by coś załatwić.
Poranny kurs na uczelnię kwadrans po ósmej. Wszystko by było dobrze, oprócz tego pośpiechu. Wyjechałem zbyt późno i musiałem nadrobić tempo. Pojechałem wariantem drogowym przez Jagiellońską, Bohaterów Monte Cassino, Korczaka, Śląską, Kilińskiego i Akademicką. Spore natężenie Ruchu przy poniedziałku. Już od rana w upale, prawie 30 stopni C.
Powrót z uczelni po pół godziny na szybko do domu. Wariant drogi przez Dąbrowskiego, Nowowiejskiego i M. Cassino. Dotarłem szybko, zabrałem okulary przeciwsłoneczne i potrzebne rzeczy i w drogę. Dodatkowo przebrałem się z długich spodni na krótkie. O wiele lepiej się jedzie w takie upały tak ubranym. O 9:35 kolejny kurs, tym razem w kierunku dworca PKP również jezdnią przez Monte Cassino. Z Dworca PKS wzdłuż tramwaju pod Politechnikę. 
Po spotkaniu z Koleżanką odjazd spod MC Donalda, najpierw na Dworzec by coś do jedzenia kupić, a później w kierunku domu. Znów czasu nie za dużo, ale pojechałem przez PKP - Wolności - Sobieskiego - Pułaskiego "43" - Monte Cassino i Jagiellońską.
Po schłodzeniu się i przygotowaniu znów w kierunku uczelni. O 12-stej znów na rower. Tym razem wybrałem wariant przez Jagiellońską, Kościelną, Piastowską i Zaciszańską. I tu się zatrzymałem przy nieprzejezdnym przejeździe kolejowym. Oznaczenia znikły... a problem leżał też w tym, że czasu bardzo mało na dojazd. Tak więc, zawracam, znów Zaciszańską, Piastowską, wiaduktem i przez Śląską i Kilińskiego znów na uczelnię. Udało się dotrzeć po czasie, ale bez konsekwencji.
Byłem dosłownie 5 minut.. i znów powrót do domu, tym razem nieco okrężny. Mało czasu by się ze wszystkim wyrobić, ale okrężny. Jakoś tak wyszło. Pojechałem ul. Dąbrowskiego, Nowowiejskiego, Sobieskiego, Pułaskiego, 1 Maja, Al. Niepodległości ciągiem rowerowym po stronie wyasfaltowanego wiaduktu i kostki brukowej. Nieco poprawili te wyboje, ale cudów nie ma. Szybkim tempem przejechałem też przez Jagiellońską zatrzymując się jeden raz na zdjęcie jazdy w upale. Grzało niesamowicie. Rekordowa temperatura w czasie jazdy z dziś: 40,7 stopnia C. Niebywale gorąco!
Przed 14-stą kolejny raz na uczelnię: tym razem przez ciąg rowerowy na M. Cassino i od wiaduktu jezdnią, znów przez Śląską i Kilińskiego. Po zaliczeniach, tym razem po 17-stej w kierunku domu: Dąbrowskiego - Al. Jana Pawła II - Popiełuszki i na chwilę do Parku Jasnogórskiego rozładować negatywne emocje. Pobyłem tam chwilę. Moją uwagę znów przykuła tęcza, próbując zrobić jakieś ciekawe zdjęcie. Powrót przez Aleje na dworzec PKP. A stamtąd przez Al. Niepodległości i Jagiellońską w kierunku Stradomia. Cały czas upał trzyma.
Miałem wyjechać przed Zachodem Słońca, czy pod wieczór, ale sił i czasu brakło. Trzeba odpocząć. Udało się jednak pojechać na zupełnie rekreacyjną rundkę przez Al. Boh. Monte Cassino na Stradomiu późnym wieczorem. Takie 3 kilometry tylko dla przewietrzenia się i skorzystania z tak ciepłego wieczoru. Moje jedno wrażenie było takie, że szkoda, że nie w planach mi teraz pojeździć.. ;) Niby noc, ale ulice puste, ciepełko, byłoby to coś wspaniałego. A może w tym roku tak jeszcze pojeżdżę.. ;)
Wszystkie przejazdy z dziś na Toskanie.



  • DST 43.04km
  • Teren 1.00km
  • Temperatura 40.3°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

PORAJ - Częstochowa przez Poczesną (nocnie). Park Jasnogórski w upale.

Niedziela, 8 czerwca 2014 | Komentarze 0

Nocny powrót z Poraja do Częstochowy. Od razu w radiu bardzo niemiła informacja: rowerzysta potrącony na krajowej "7"..
O północy przystanek w Poraju (Poraj - Prażaki) na zapisanie licznika i kontynuacja kursu Siedlec Duży - Częstochowa przez Gęzyn, Poraj, Poczesną. Jechało mi się bardzo dobrze. Do momentu Poraja średnia rzędu 22,5km/h. Pojechałem sobie trasą: Poraj, Prażaki - Poraj, 3 Maja - Osiny, następnie przez Poczesną: Kolonia Borek - Poczesna Górnicza - przez Zawodzie: Cmentarną, koło Cmentarza, Zawodzie - Długa - Zawodzie. Gdzieś tutaj na drodze coś stanęło.. okazało się, że była to sarna, która uciekła gdy podjeżdżałem już bliżej. Później przez Korwinów, most nad Wartą, koło Pałacu w Korwinowie, Korwinów - Stacyjna, gdzie chwila odpoczynku, bo przejazd zamknięty. I dalej przez Słowik obok szkoły i przez przejazd. Później już koło Rejonu Wysokich Napięć i ul. Fabryczną. Następnie pojechałem kawałek trasą dk-1. Nawet w tych godzinach udało się już asfaltem.. ustępując bezwzględnie pierwszeństwa autom. Wiem, że trasa.. ale wolałem to niż tłuc się tymi chodnikami, w miarę możliwości udało się przejechać od Fabrycznej do Bugajskiej. O wiele szybciej, sprawniej i równiej, no i tak.. że trasą. Później już wzdłuż DK-1 po przeciwnej stronie do kierunku jazdy asfaltem, Rakowską, Bohaterów Katynia, Zesłańców Sybiru, Al. 11 Listopada, Al. Niepodległości asfaltem, Al. Wolności i Centrum. Chwilka oddechu i lubiany powrót przez Sobieskiego, Korczaka i Bohaterów Monte Cassino, Jagiellońską w dobrym tempie do domu. W warunkach nocnych już ruchu prawie zero.
Jechało się bardzo dobrze. Praktycznie bez zatrzymywania się, z kilkoma minimalnymi przystankami. Tak to w dobrym tempie. No i jazda w godzinach nocnych. Udało się też przejechać od momentu wyjazdu z domu ponad 112 kilometrów.
Statystyki całego kursu z Siedlca Dużego (od północy z Poraja - Prażaki):
Nocna jazda z Poraja do Częstochowy - 24,04km w czasie 1:09:04

Późnym popołudniem, bo jakoś chwilę po 16-stej w kierunku Parku Jasnogórskiego. Dziś postanowiłem zrobić sobie odpoczynek od roweru i nie jechać nigdzie dalej niż Częstochowa. Skorzystałem też z upałów w nieco inny sposób. Jednak troszkę ochoty na rower mi przyszło. Pojechałem przez Jagiellońską, Bohaterów Monte Cassino, Pułaskiego, św. Kazimierza ("43"), św. Barbary i Jasna Góra. Później już przez Park Jasnogórski, w którym mnóstwo ludzi... Zrobiłem też kilka przystanków. Szczególnie podobała mi się tęcza, którą można było zaobserwować patrząc na fontanny. Cudnie. Na liczniku też w pewnych momentach aż do 35 stopni C, raz nawet do 37 w pełnym Słońcu. Wprawdzie już nie upalne godziny popołudniowe, ale cały czas gorąc. Lubię taką czerwcową aurę. Przejechałem się jeszcze po Parku i później już przez III NMP, koło Pl. Biegańskiego i II NMP, Al. Wolności na PKP. Chwilka przerwy i w dobrym tempie przez Al. Wolności, Al. Niepodległości, kawałek trasą od Jagiellońskiej do KFC na Rakowie. Cały czas w wariancie drogowym - zmniejszony ruch spowodował to, że lepiej się jeździło po mieście asfaltami. Kupiłem co trzeba i powrót do domu nieco okrężnie: Zesłańców Sybiru - Boh. Katynia - Jesienna - Al. 11 Listopada - Orkana - Jagiellońska. Jagiellońską od Orkana do Boh. Monte Cassino udało się pokonać w wariancie jezdni. Wprawdzie zakazy i rzadko tak jeżdżę, ale dziś jakoś tak pojechałem. Może presja, że auta.. ale o wiele lepiej i szybciej: dokładnie chodzi o krawężniki w okolicy wiaduktu, kostkę, czy sygnalizację na skrzyżowaniu z M. Cassino. Auta nie mają tych problemów. W szybkim tempie, którego też chciałem zaznać dotarłem sobie Jagiellońską na Stradom. Udało się coś wykręcić w upałach. Poniżej zdjęcie z tęczą. Udany, super wyjazd :)








  • DST 94.89km
  • Czas 05:01
  • VAVG 18.91km/h
  • VMAX 39.92km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

PORAJ przez "908", WOŹNIKI, Koziegłowy, SIEDLEC DUŻY

Sobota, 7 czerwca 2014 | Komentarze 0

Najpierw kilka kilometrów na Demie po Stradomiu by zakupić jedzenie na drogę. Pojechałem sobie Jagiellońską, Kościelną, Oficerską.. i powrót do domu takim samym wariantem, bo zapomniałem pieniędzy. Praktycznie bez zatrzymywania się zabrałem, co potrzeba i znów w drogę. Tym razem przez Jagiellońską, Zamojskiego i Hetmańską. Po piekarni do Biedronki, powrót przez Sabinowską, Marynarki Wojennej, Oficerską, Artyleryjską, Kościelną, Jagiellońską. Dzień zapowiada się ciekawie, bo bardzo przyjemnie się jeździ, będzie upalnie.
O 13-stej wyruszyłem w kierunku Siedlca Dużego. Dziś tę trasę pokonałem sporym objazdem, bo przez Woźniki. Już planowałem tędy jechać kilka razy, dziś nadarzyła się ku temu okazja. Pojechałem najpierw przez Sabinowską, Dźbowską, Powstańców Warszawy do Dźbowa, później już Gościnną i przez Wygodę, Konopiska dotarłem nad Zalew Pająk. Postanowiłem pojechać lekkim objazdem, by się tu zatrzymać. Chwila odpoczynku, bo dobre tempo - 23,49km/h średnia. Temperatury przekraczają już 35 stopni. Później już przez Rększowice i na rondzie na Tarnowskie Góry. Teraz sporo kilometrów trasą wojewódzką "908": Rększowice - Hutki - Starcza - Drogobycza - Kamienica Śląska - Lubsza. Przez chwilę przypomniała mi się moja droga w kierunku Tarnowskich Gór. Tak jakoś się stało, że polubiłem te tereny i wprawiają mnie w jakiś sentyment. Do tego są ładne. Później już pojechałem w lewo w kierunku Koziegłów, przez Lubszę: Ligocką do Ligoty Woźnickiej. Później już przez Woźniki. To już bardziej odległe tereny od Częstochowy. Zatrzymałem się na chwilę na przystanku i dalej już przez drogę wojewódzką z Woźnik do Koziegłów. W pewnych momentach nieco wolniej, w pewnych nieco szybciej, ale znośnie się jechało. Później już do trasy DK-1, gdzie skręcam w lewo i odbijam na Zajazd. Wprawiłem się mocno w rowerowanie, aż nie chciało się robić przystanku i opadać z atmosfery ciągłej jazdy. Później już poboczem trasy DK-1 z Koziegłów do Siedlca Dużego w utrzymanym dobrym tempie. Skręt w lewo i przez ul. Jana Pawła II do Koleżanki. W sumie wyszło: 44,34km w czasie: 1:58:22 ze średnią: 22,47km/h (do tego kilka razy się zatrzymałem i dość długi dystans, więc dobrą), z maksymalną: 39,92km/h. Cały czas jazda w upale, którą bardzo polubiłem. Bardzo ciekawa trasa.
Z Koleżanką wyskoczyliśmy w kierunku Poraja. Standardem: Siedlec Duży - Koziegłowy - Gęzyn - Poraj. W spokojnym tempie dotarliśmy sobie do Poraja, ze średnią powyżej 15km/h. Dziś też udało się trochę pojeździć nad Zbiornikiem. Przejechaliśmy się wzdłuż brzegu, a później przez drogę i Falochron w kierunku plaży. Wcześniej na chwilę odbiliśmy w kierunku Klubu Wodnego. Upalnie, ale już nieco mniej bo godziny popołudniowe, jednak można było zażyć sporo dawki Słońca. Miłe sobotnie popołudnie. Powrót z Poraja po 19-stej tą samą droga przez Gęzyn i Koziegłowy do Siedlca Dużego. Po drodze spotykamy jeszcze Znajomych. Wykręciliśmy razem prawie 30 kilometrów.
Powrót do Częstochowy natomiast po 23:00. Wyjechałem najpóźniejszym kursem w dość daleką trasę, bo przez Poraj. Spodziewałem się dawki ponad 30 pewnych kilometrów, bo reszta to urozmaicenia. Pojechałem do Poraja standardem przez Koziegłowy, Gęzyn, Jastrząb. Część drogi w całkowitych ciemnościach do których już się przyzwyczaiłem. Później obok Zbiornika wzdłuż falochronu. Uwielbiam to powietrze. Wieczorem nawet przyjemnie choć nie jakoś szczególnie ciepło. Od momentu wyjechania z Siedlca Dużego do przejechania całego falochronu - 13,14km ze średnią prędkością: 22,10km/h bez przystanków. Optymalnie dobre tempo, ale już nieco zmęczony, bo sporo jeździłem. Później już przez Poraj, na rondzie na Poczesną i Poraj - Prażaki.
Kurs tego dnia zakończyłem właśnie na przystanku Poraj - Prażaki. Od północy wyzerowanie liczników na następny dzień.






Tyle przejechałem dziś na poszczególnych rowerach: Dema - 6,62km Toskana - 88,27km

Trzeci raz w miesiącu dystans powyżej 90 kilometrów w ciągu dnia. Znów mało brakło do setki. Może mało brakło czasu, bo wybiła północ, ale nie to najważniejsze. Jednak trzeba dodać, że tego dnia (jeśli by nie liczyć od północy) zrobiłem ~119km.