Fb: Rowerowa strona Mateusza Ordy
Rok 2021
WYCIECZKI 2021
42. 01.11 Nowa Brzeźnica - Kleszczów - Wola Wiewiecka S
41. 03.10 Warszawa
40. 02.10 Opole - Brzeg
39. 27.09 Kędzierzyn-Koźle - Racibórz
38. 25.09 Kluczbork - Opole
37. 08.09 Częstochowa - Zawiercie
36. 22.08 Gliwice - Góra św. Anny - Częstochowa
35. 14.08 Łeba - Koszalin
34. 12.08 Kamień Pomorski - Szczecin
33. 09.08 Niechorze - Gryfice - Płoty - Resko - Niechorze
32. 07.08 Niechorze - Koszalin
31. 05.08 Niechorze - Świnoujście
30. 04.08 Szczecin - Siekierki (most) - Godków
29. 02.08 Niechorze - Mielno - Kołobrzeg
28. 25.07 Częstochowa - Kłobuck - Poraj - Rudniki - Częstochowa
27. 22.07 Nysa - Opole - Częstochowa
26. 21.07 Paczków - Kłodzko - Nysa
25. 19.07 Kluczbork - Częstochowa
24. 16.07 Dobryszyce - Kleszczów - Częstochowa
23. 15.07 Dąbrowa Górnicza - Sosnowiec - Dąbrowa Górnicza
22. 13.07 Częstochowa - Ostrów Wielkopolski
21. 11.07 Zawiercie - Koniecpol
20. 10.07 Częstochowa - Kielce
19. 06.07 Częstochowa - Łódź
18. 04.07 Dąbrowa Górnicza - Kraków
17. 02.07 Częstochowa - Chałupki
16. 30.06 Częstochowa - Mzurów - Trzebniów - Częstochowa S
15. 28.06 Częstochowa - Przedbórz - Radomsko S
14. 21.06 Piotrków Trybunalski - Kleszczów - Radomsko
13. 20.06 Częstochowa - Irządze - Lelów - Częstochowa S
12. 19.06 Częstochowa - Opole
11. 17.06 Zawiercie - Giebło - Częstochowa S
10. 15.06 Częstochowa - Piotrków Trybunalski
9. 09.06 Częstochowa - Katowice
8. 06.06 Lubliniec - Olesno - Praszka - Częstochowa
7. 05.06 Tarnowskie Góry - Toszek - Herby
6. 31.05 Wrocław
5. 30.05 Wrocław - Brzeg
4. 29.05 Zielona Góra - Wrocław
3. 15.05 Częstochowa - Przyrów - Częstochowa
2. 09.05 Zawiercie - Częstochowa
1. 01.05 Częstochowa - Żłobnica - Kleszczów - Wola Wiewiecka
Ten blog rowerowy prowadzi matiz17 z miasta Częstochowa.
Mam przejechane 251574.91 kilometrów.
Jeżdżę z prędkością średnią 19.38 km/h.
Jeżdżę, bo lubię, sprawia mi to przyjemność. Na drugim miejscu jest: statystyka, czego dowodem jest brak wiedzy o przekroczonych barierach rowerowych typu 10.000km w danym roku, czy brak wiedzy o ilości gmin, przez które przejechałem (na razie). W 2013 roku zacząłem jeździć poza granicami miasta. Z czasem wyprawy stawały się co raz dalsze i niekiedy kilkudniowe. W 2015 roku zmieniłem podstawowy rower na Meridę przystosowaną głównie (ale nie tylko) do asfaltowych tras. Jeżdżę dalej i w 2017 roku z pewnością odwiedzę wiele nowych miejsc, a także powrócę do tych już znanych. W większości jeżdżę sam, ale niejednokrotnie wyjeżdżałem na większe trasy ze Znajomymi, a czasem nawet w większej grupie. Rower jest przede wszystkim dla mnie najlepszą formą transportu. Przez cały rok, w każdych warunkach pokonuje spore ilości kilometrów. Oprócz tego jest najlepszym sposobem na spędzanie wolnego czasu, a także dbanie o zdrowy tryb życia. Więcej o mnie.
Rok 2025
Rok 2024
Rok 2023
Rok 2022
Rok 2021
Rok 2020
Rok 2019
Rok 2018
Sezon 2017
Sezon 2016
Sezon 2015
Sezon 2014
Sezon 2013
WYCIECZKI 2021
42. 01.11 Nowa Brzeźnica - Kleszczów - Wola Wiewiecka S
41. 03.10 Warszawa
40. 02.10 Opole - Brzeg
39. 27.09 Kędzierzyn-Koźle - Racibórz
38. 25.09 Kluczbork - Opole
37. 08.09 Częstochowa - Zawiercie
36. 22.08 Gliwice - Góra św. Anny - Częstochowa
35. 14.08 Łeba - Koszalin
34. 12.08 Kamień Pomorski - Szczecin
33. 09.08 Niechorze - Gryfice - Płoty - Resko - Niechorze
32. 07.08 Niechorze - Koszalin
31. 05.08 Niechorze - Świnoujście
30. 04.08 Szczecin - Siekierki (most) - Godków
29. 02.08 Niechorze - Mielno - Kołobrzeg
28. 25.07 Częstochowa - Kłobuck - Poraj - Rudniki - Częstochowa
27. 22.07 Nysa - Opole - Częstochowa
26. 21.07 Paczków - Kłodzko - Nysa
25. 19.07 Kluczbork - Częstochowa
24. 16.07 Dobryszyce - Kleszczów - Częstochowa
23. 15.07 Dąbrowa Górnicza - Sosnowiec - Dąbrowa Górnicza
22. 13.07 Częstochowa - Ostrów Wielkopolski
21. 11.07 Zawiercie - Koniecpol
20. 10.07 Częstochowa - Kielce
19. 06.07 Częstochowa - Łódź
18. 04.07 Dąbrowa Górnicza - Kraków
17. 02.07 Częstochowa - Chałupki
16. 30.06 Częstochowa - Mzurów - Trzebniów - Częstochowa S
15. 28.06 Częstochowa - Przedbórz - Radomsko S
14. 21.06 Piotrków Trybunalski - Kleszczów - Radomsko
13. 20.06 Częstochowa - Irządze - Lelów - Częstochowa S
12. 19.06 Częstochowa - Opole
11. 17.06 Zawiercie - Giebło - Częstochowa S
10. 15.06 Częstochowa - Piotrków Trybunalski
9. 09.06 Częstochowa - Katowice
8. 06.06 Lubliniec - Olesno - Praszka - Częstochowa
7. 05.06 Tarnowskie Góry - Toszek - Herby
6. 31.05 Wrocław
5. 30.05 Wrocław - Brzeg
4. 29.05 Zielona Góra - Wrocław
3. 15.05 Częstochowa - Przyrów - Częstochowa
2. 09.05 Zawiercie - Częstochowa
1. 01.05 Częstochowa - Żłobnica - Kleszczów - Wola Wiewiecka
Info
Jeżdżę, bo lubię, sprawia mi to przyjemność. Na drugim miejscu jest: statystyka, czego dowodem jest brak wiedzy o przekroczonych barierach rowerowych typu 10.000km w danym roku, czy brak wiedzy o ilości gmin, przez które przejechałem (na razie). W 2013 roku zacząłem jeździć poza granicami miasta. Z czasem wyprawy stawały się co raz dalsze i niekiedy kilkudniowe. W 2015 roku zmieniłem podstawowy rower na Meridę przystosowaną głównie (ale nie tylko) do asfaltowych tras. Jeżdżę dalej i w 2017 roku z pewnością odwiedzę wiele nowych miejsc, a także powrócę do tych już znanych. W większości jeżdżę sam, ale niejednokrotnie wyjeżdżałem na większe trasy ze Znajomymi, a czasem nawet w większej grupie. Rower jest przede wszystkim dla mnie najlepszą formą transportu. Przez cały rok, w każdych warunkach pokonuje spore ilości kilometrów. Oprócz tego jest najlepszym sposobem na spędzanie wolnego czasu, a także dbanie o zdrowy tryb życia. Więcej o mnie.
Rok 2025
Rok 2024
Rok 2023
Rok 2022
Rok 2021
Rok 2020
Rok 2019
Rok 2018
Sezon 2017
Sezon 2016
Sezon 2015
Sezon 2014
Sezon 2013
Moje rowery
REKORDY ROWEROWE
Max. dystans dzienny:
brak
Max. dystans roczny:
2016
Max. dystans miesięczny:
lipiec 2015
Max. prędkość na rowerze:
brak
Min. 300km na dzień:
2 razy
Min. 200km na dzień:
brak
Min. 150km na dzień:
brak
Min. 100km na dzień:
brak
Największy dystans solo:
brak
Najdłuższa czasowo jazda:
brak
Max. temperatura w czasie jazdy:
brak
Min. temperatura w czasie jazdy:
brak
Województwa odwiedzone na rowerze:
śląskie, małopolskie, łódzkie, opolskie, świętokrzyskie, zachodniopomorskie, dolnośląskie, wielkopolskie, pomorskie
Kraje odwiedzone na rowerze:
Polska, Niemcy
MOJE WYCIECZKI
-----Sezon 2020-----
1. Częstochowa - Kleszczów - Wola Wiewiecka
Wycieczki 2018 (min. 100km)
53. Częstochowa - Łódź GC 19. Piotrków Tryb. - Łódź - Częstochowa GC
Wycieczki 2017
20. 11.06 Wieluń 19. 09.06 Krzepice 18. 04.06 Tarnowskie Góry - Częstochowa przez Kielczę, Tworóg 17. 03.06 Tarnowskie Góry - Częstochowa (Chechło-Nakło, Zielona) 16. 02.06 Północne rubieże 15. 01.06 Zamek Bobolice 14. 28.05 Powiat gliwicki 13. 27.05 Bobolice 12. 21.05 Tarnowskie Góry - Częstochowa 11. 19.05 Kleszczów i Góra Kamieńsk 10. 14.05 Tarnowskie Góry - Częstochowa 9. 06.05 Górny Śląsk i Zagłębie 8. 01.05 Księstwo Siewierskie 7. 29.04 Wojaże po lublinieckim 6. 01.04 Mirów i Bobolice 5. 18.02 Dąbrowa Górnicza - Częstochowa 4. 08.01 Gdynia(100km) 3. 07.01 Gdańsk (80km) 2. 06.01 Gdynia (60km) 1. 05.01 Gdańsk (50km) Wycieczki 2016
60. Kraków (90 km) 59. Kleszczów (150 km) 58. Kraków - Częstochowa (170 km) 57. Kleszczów (150 km) 56. Kraków - Częstochowa (180 km) 55. Ziemia toszecko-gliwicka (220 km) 54. Częstochowa - Katowice - Częstochowa (200 km) 53. Kleszczów (140 km) 52. Częstochowa - Kraków - Częstochowa (300 km) 51. Żywiec - Częstochowa (180 km) 50. Kleszczów i Kraków (160 km) 49. Kraków - Częstochowa (210km) 48. Kleszczów i Góra Kamieńsk (190km) 47. Kraków - Częstochowa (230km) 46. Brzegi - Częstochowa (130km) 45. Chęciny i Kielce (100km) 44. Pińczów, Chęciny, Kielce (150km) 43. Częstochowa - Brzegi (170km) 42. 16.08 Ustronie Morskie (110km) 41. 14.08 Świnoujście, Bansin (150km) 40. 13.08 Kołobrzeg, Gąski (160km) 39. Wrocław - Częstochowa (210km) 38. Opole - Wrocław (180km) 37. 02.08 Złoty Potok, Bobolice (120km) 36. Kraków - Częstochowa (250km) 35. Multi Orbita 2016 (330km) 34. Bobolice (100km) 33. Próbna Orbita 2016 (130km) 32. Tarnowskie Góry (120km) 31. 06.07 Przed Orbitą (100km) 30. Kleszczów (100km) 29. Jędrzejów (210km) 28. 01.07 Żarki (100km) 27. Łódź - Częstochowa(200km) 26. Tworóg(120km) 25. Dobrodzień (130km) 24. Toszek (150km) 23. Kleszczów II (170km) 22. Kraków - Częstochowa (190km) 21. Kraków (190km) 20. Kraków i Tyniec (140km) 19. Częstochowa - Kraków (220km) 18. 05.06 Bobolice (100km) 17. 04.06 Tarnowskie Góry (130km) 16. 01.06 Bobolice (110km) 15. Kłobuck i Krzepice (100km) 14. Bobolice (100km) 13. Górny Śląsk - Zagłębie (180km) 12. Kleszczów (170km) 11. Bobolice (100km) 10. Jeleniak Mikuliny, Kalety (110km) 9. Dróżki asfaltowe (100km) 8. Dróżki asfaltowe (100km) 7. Mirów i Bobolice (100km) 6. Księstwo Siewierskie (100km) 5. Radomsko (100km) 4. Bobolice (120km) 3. Bobolice (110km) 2. Gliwice - Częstochowa (110km) 1. Ostrężnik (100km) Statystyka wycieczek 2016
Wszystkie trasy pozamiejskie
Wycieczki 2015
41. 24.10 Po Krakowie (130km) 40. 05.10 Działoszyn, Pajęczno, Radomsko (140km) 39. 04.10 Częstochowa - Kraków (150km) 38. 02.10 Mirów i Bobolice (100km) 37. 17.09 Kleszczów (200km) 36. 16.09 Gidle (120km) 35. 14.09 Katowice Zagłębie (180km) 34. 13.09 Asfaltowe drogi rowerowe (120km) 33. 29.08 Kraków - Częstochowa (180km) 32. 27.08 Brzegi - Częstochowa (140km) 31. 26.08 Częstochowa - Brzegi (140km) 30. 23.08 Częstochowa - Tarnowskie Góry - Częstochowa (120km) 29. 19.08 Częstochowa - Szczekociny - Częstochowa (120km) 28. 16.08 Uckeritz (60km) 27. 14.08 Uckeritz (70km) 26. 13.08 Zinnowitz (80km) 25. 12.08 Karsibór (60km) 24. 10.08 Międzyzdroje, Wisełka (90km) 23. 07.08 Dróżki rowerowe i Żarki (95km) 22. 04.08 Zawiercie TdP (130km) 21. 31.07 Wolbrom (180km) 20. 25/26.07 Mini Orbita 19. 24.07 Tour de Częstochowa (80km) 18. 21.07 Częstochowa - Kraków (180km) 17. 20.07 Mirów i Bobolice (100km) 16. 18.07 Próbna Mini Orbita (120km) 15. 16.07 Ogrodzieniec (160km) 14. 12.07 Asfaltowe drogi rowerowe i Żarki (130km) 13. 11.07 Koszęcin, Kalety (100km) 13. 04.07 Po Krakowie (95km) 12. 03.07 Kleszczów (130km) 11. 01.07 Radłów, Panki (130km) 10. 14.06 Bobolice, Niegowa, Lelów (120km) 9. 05.06 Przyrów, Lelów (130km) 8. 03.06 Częstochowa - Katowice - Częstochowa (180km) 7. 29.05 Krzepice (100km) 6. 25.05 Lubliniec (110km) 5. 16.05 Asfaltowe drogi rowerowe (120km) 4. 12.04 Częstochowa - Kraków (160km) 3. 11.04 Siewierz (85+25km) 2. 21.03 Bobolice (115km) 1. 03.01 Bobolice (110km) Wycieczki 2014
19. 11.11 Koszęcin 18. 31.10 Mirów i Bobolice 17. 18.09 Kalety i Zalew Zielona 16. 05.09 Ogrodzieniec 15. 31.08 Brzegi - Częstochowa 14. 30.08 Chęciny i Kielce 13. 29.08 Chęciny i Kielce 12. 28.08 Chęciny 11. 27.08 Częstochowa - Brzegi 10. 10.08 Bobolice 9. 28.07 Kołobrzeg 8. 24.07 Międzywodzie 7. 19/20.07 Decathlon Orbita 6. 16.07 Mirów i Bobolice 5. 29.06 Częstochowa - Kraków 4. 23.06 Szczekociny 3. 19.06 Tarnowskie Góry 2. 26.04 Mirów i Bobolice 1. 06.04 Częstochowa - Kraków (150km) Wycieczki 2013
1. 29.12 Góra Zborów 1. 13.09 Częstochowa - Kraków 1. 15.07 Mirów i Bobolice
Archiwum bloga
- 2026, Lipiec3 - 0
- 2026, Maj21 - 0
- 2026, Kwiecień30 - 0
- 2026, Marzec30 - 0
- 2026, Luty28 - 0
- 2026, Styczeń31 - 0
- 2025, Grudzień31 - 0
- 2025, Listopad29 - 0
- 2025, Październik31 - 0
- 2025, Wrzesień30 - 0
- 2025, Sierpień31 - 0
- 2025, Lipiec31 - 0
- 2025, Czerwiec29 - 0
- 2025, Maj31 - 0
- 2025, Kwiecień30 - 0
- 2025, Marzec30 - 0
- 2025, Luty28 - 0
- 2025, Styczeń30 - 0
- 2024, Grudzień31 - 0
- 2024, Listopad30 - 0
- 2024, Październik31 - 0
- 2024, Wrzesień30 - 0
- 2024, Sierpień31 - 0
- 2024, Lipiec31 - 0
- 2024, Czerwiec30 - 0
- 2024, Maj31 - 0
- 2024, Kwiecień30 - 0
- 2024, Marzec31 - 0
- 2024, Luty30 - 0
- 2024, Styczeń31 - 0
- 2023, Grudzień31 - 0
- 2023, Listopad30 - 0
- 2023, Październik31 - 0
- 2023, Wrzesień30 - 0
- 2023, Sierpień31 - 0
- 2023, Lipiec31 - 0
- 2023, Czerwiec30 - 0
- 2023, Maj31 - 0
- 2023, Kwiecień30 - 0
- 2023, Marzec31 - 0
- 2023, Luty28 - 0
- 2023, Styczeń30 - 0
- 2022, Grudzień29 - 0
- 2022, Listopad30 - 0
- 2022, Październik31 - 0
- 2022, Wrzesień29 - 0
- 2022, Sierpień31 - 0
- 2022, Lipiec31 - 0
- 2022, Czerwiec31 - 0
- 2022, Maj31 - 0
- 2022, Kwiecień30 - 0
- 2022, Marzec31 - 0
- 2022, Luty23 - 0
- 2022, Styczeń30 - 0
- 2021, Grudzień30 - 0
- 2021, Listopad30 - 0
- 2021, Październik31 - 0
- 2021, Wrzesień30 - 0
- 2021, Sierpień30 - 0
- 2021, Lipiec31 - 0
- 2021, Czerwiec30 - 0
- 2021, Maj30 - 0
- 2021, Kwiecień26 - 0
- 2021, Marzec29 - 0
- 2021, Luty23 - 0
- 2021, Styczeń26 - 0
- 2020, Grudzień21 - 0
- 2020, Październik5 - 0
- 2020, Wrzesień4 - 0
- 2020, Sierpień2 - 0
- 2020, Lipiec25 - 0
- 2020, Czerwiec30 - 1
- 2020, Maj31 - 0
- 2020, Kwiecień27 - 4
- 2020, Marzec30 - 0
- 2020, Luty27 - 0
- 2020, Styczeń30 - 0
- 2019, Lipiec1 - 0
- 2019, Czerwiec3 - 0
- 2018, Listopad12 - 0
- 2018, Październik2 - 0
- 2018, Wrzesień1 - 0
- 2018, Lipiec2 - 0
- 2018, Kwiecień1 - 0
- 2018, Marzec4 - 0
- 2018, Luty9 - 0
- 2018, Styczeń1 - 0
- 2017, Grudzień31 - 0
- 2017, Listopad30 - 0
- 2017, Październik31 - 0
- 2017, Wrzesień30 - 0
- 2017, Sierpień30 - 2
- 2017, Lipiec32 - 0
- 2017, Czerwiec30 - 0
- 2017, Maj31 - 2
- 2017, Kwiecień30 - 0
- 2017, Marzec31 - 0
- 2017, Luty28 - 0
- 2017, Styczeń31 - 0
- 2016, Grudzień32 - 1
- 2016, Listopad30 - 2
- 2016, Październik31 - 0
- 2016, Wrzesień30 - 0
- 2016, Sierpień31 - 1
- 2016, Lipiec31 - 0
- 2016, Czerwiec31 - 12
- 2016, Maj31 - 1
- 2016, Kwiecień30 - 0
- 2016, Marzec31 - 2
- 2016, Luty29 - 3
- 2016, Styczeń31 - 2
- 2015, Grudzień31 - 3
- 2015, Listopad30 - 0
- 2015, Październik26 - 2
- 2015, Wrzesień30 - 0
- 2015, Sierpień31 - 0
- 2015, Lipiec33 - 3
- 2015, Czerwiec30 - 0
- 2015, Maj31 - 1
- 2015, Kwiecień30 - 2
- 2015, Marzec31 - 2
- 2015, Luty28 - 7
- 2015, Styczeń31 - 3
- 2014, Grudzień32 - 7
- 2014, Listopad30 - 13
- 2014, Październik31 - 7
- 2014, Wrzesień30 - 4
- 2014, Sierpień31 - 3
- 2014, Lipiec32 - 16
- 2014, Czerwiec30 - 3
- 2014, Maj32 - 1
- 2014, Kwiecień30 - 8
- 2014, Marzec31 - 5
- 2014, Luty28 - 1
- 2014, Styczeń31 - 14
- 2013, Grudzień31 - 26
- 2013, Listopad30 - 3
- 2013, Październik31 - 3
- 2013, Wrzesień30 - 14
- 2013, Sierpień31 - 1
- 2013, Lipiec31 - 2
- 2013, Czerwiec29 - 0
- 2013, Maj30 - 0
- 2013, Kwiecień30 - 0
- 2013, Marzec4 - 2
- 2013, Luty3 - 0
- 2013, Styczeń10 - 0
- DST 42.19km
- Sprzęt Dema Iseo
- Aktywność Jazda na rowerze
Miasto.
Czwartek, 26 czerwca 2014 | Komentarze 0
Przed godziną 12-stą w kierunku uczelni, wariantem przez Monte Cassino, Śląską i Kilińskiego. Znów nie mogłem pozwolić sobie na powolne tempo, bo czasu niezbyt dużo.Po zaliczeniu przejechałem się jeszcze z ul. Dąbrowskiego pod budynek na Armii Krajowej.
Po wypełnieniu potrzebnych obowiązków powrót w kierunku domu przez Al. Armii Krajowej, Al. Wolności na Dworzec PKP, a później już przez Bohaterów Monte Cassino i Jagiellońską. Kurs na Demie.
Po przyjeździe postanowiłem zrobić coś by zachęcić jak najwięcej osób do przyjazdu na jutrzejszą, 100. Masę Krytyczną. Postanowiłem zastosować swój innowacyjny pomysł. Wziąłem więc kilka kawałków kredy i w drogę.. Najpierw na ścieżki asfaltowe na Monte Cassino i Jagiellońską. Później tą przejechałem Jagiellońską do skrzyżowania z ul. Źródlaną - tam także pojawił się napis. Później już przez ul. Równoległą do Al. Niepodległości, gdzie w dwóch miejscach po obu stronach jezdni też zatrzymałem się w tym celu. Przez asfaltową stronę wiaduktu do Ronda Mickiewicza i jeszcze na chwilę na dworzec PKP. Powrót przez Bohaterów Monte Cassino, gdzie jeszcze na ścieżce w okolicy ul. Goszczyńskiego udało się zrobić napis. Udało, bo kredy zabrakło. Później asfaltowymi ścieżkami już w kierunku domu. Z pewnością sporo ludzi przeczytało napisy.
Przed obiadem jeszcze na chwilę po ścieżkach na Jagiellońskiej i M. Cassino: ~2 kilometry. Tak dla rekreacji i by zobaczyć jak napisy.
Na rower jeszcze wyskoczyłem dopiero wieczorem. Udało się namówić Tatę na wspólne rowerowanie. Pojechałem z nim nad Bałtyk i Adriatyk - do Parku Lisiniec. Tempem bardzo swobodnym przez Jagiellońską, Kościelną i bocznymi do ul. Matejki, później Zaciszańską do przejazdu kolejowego, który okazał się niemożliwy do pokonania. Trzeba było pojechać objazdem, ale wzdłuż torów do przejazdu na ul. Przestrzennej. Niezbyt równa nawierzchnia. Później już kawałek ruchliwą "46" i przez ul. św. Jadwigi do Parku Lisiniec. Tam kawałek po szutrach do Adriatyku i by zobaczyć zbiornik. Sam jeszcze przejechałem się dookoła: Adriatyku i Bałtyku. Wprawdzie inwestycja jeszcze nieukończona, ale szutry nieco się zepsuły.. głównie przez deszcz. Ale i też samochody, które niestety rozjeżdżają tę nawierzchnię. W pewnych miejscach zaczęli robić już krawężniki. Później już powrót z Tatą przez św. Jadwigi, św. Barbary, św. Augustyna, ul. Słowackiego, Goszczyńskiego i Boh. Monte Cassino, Jagiellońską. Powrót już po zmroku.

Zapraszamy wszystkich na 100 Masę Krytyczną!



Co jest ważniejsze na Stradomiu - na skrzyżowaniu ul. Jagiellońskiej z Bohaterów Monte Cassino? Jechać ścieżką rowerową i przejechać na czerwonym świetle bo zielone automatycznie się nie zapala, czy zjechać na chodnik i nacisnąć przycisk?!


- DST 54.18km
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
Po ścieżkach. Uczelnia. Miasto.
Środa, 25 czerwca 2014 | Komentarze 0
Po ścieżkach asfaltowych na ul. Boh. Monte Cassino i Jagiellońskiej w pewnym celu. Troszkę nocnej jazdy.Niestety wczorajszy nocny wyjazd nie zdał się na nic ze względu na deszcz.
Przed popołudniem w deszczu na uczelnię, trasa przez Bohaterów Monte Cassino ciągiem rowerowym, Korczaka, Śląską i Kilińskiego. W drobnym pośpiechu, ale trochę opóźniały mnie trudne warunki atmosferyczne. Deszczowo, nie zdążyło mnie na tym odcinku na szczęście przemoczyć.
Powrót do domu nieco okrężny najpierw przez Dąbrowskiego, Pl. Biegańskiego, II Aleję na PKP, a później przez Al. Wolności do serwisu. Zanim jednak odwiozłem Toskanę do domu przez Al. Wolności, troszkę po Centrum, II Aleję, znów Al. Wolności, Sobieskiego, Korczaka i ciągiem rowerowym na Monte Cassino. Cały czas deszcz nie ustępuje.

Po chwili w domu zmiana roweru na Demę i przez Monte Cassino (znów ciągiem rowerowym) i ul. 1 Maja w kierunku serwisu. Po naprawie przerzutki jeszcze na chwilę na Biznes Centrum przez Al. Wolności i II Aleję, powrót tą samą drogą i z serwisu w kierunku domu przez Monte Cassino, tym razem jezdnią, Piastowską i Sabinowską.
Po przyjeździe do domu jeszcze na chwilę poprawić to, co zrobiłem wczoraj, na chwilę na ścieżkę na M. Cassino, dwa razy.

Pod wieczór w kierunku Parkitki na spotkanie z Kumplem. Trasa przez Bohaterów Monte Cassino, 1 Maja, Al. Wolności, Al. Kościuszki, Al. Jana Pawła II i Szajnowicza-Iwanowa po bublach rowerowych i Okulickiego asfaltem - do MC Donald'a. Udało się pojechać w przerwie opadów.. Niestety powrót w kompletnym deszczu, na tyle by prawie przemoknąć. Powrót z Parkitki na Stradom: Okulickiego - Dekabrystów - Dąbrowskiego - Nowowiejskiego - Sobieskiego - Pułaskiego - Bohaterów Monte Cassino - Jagiellońska. Na początku ciężko było wsiąść na rower, tym bardziej, że pod Mak Donald'em remont i musieliśmy stać na zewnątrz.. ;) Wszystko wilgotne. Później już jakoś w jeździe się wdrożyłem, muzyka też poprawiła sprawę, dlatego też zdecydowałem się na lekki objazd. W końcu już ostatni dzisiaj kurs. Powrót więc mocno deszczowy... ;)
- DST 54.42km
- Teren 5.00km
- VMAX 41.93km/h
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
Uczelnia. Glinianki. Stradom. Wieczornie: miasto.
Wtorek, 24 czerwca 2014 | Komentarze 1
W południe wyjazd w kierunku uczelni przez Bohaterów Monte Cassino, Korczaka, Śląską, Kilińskiego i pod budynek na Dąbrowskiego. W nerwowym tempie, bo już byłem spóźniony. Powrót w średnim humorze przez Dąbrowskiego, Nowowiejskiego, Monte Cassino i Jagiellońską. Pogodnie, ale pochmurno.Po obowiązkach pojechałem sobie w stronę Centrum przez ciąg rowerowy na Monte Cassino, Sobieskiego i dworzec PKP. Po zakupieniu tego, co trzeba przez Sobieskiego, Pułaskiego, św. Kazimierza, św. Barbary, św. Jadwigi do Parku Lisiniec. Ku mojemu zaskoczeniu że tak szybko, powstają tu już szutrowe drogi. Ciekawe, jak zakończy się ta inwestycja. Przejechałem się w komfortowych warunkach po tych drogach, objeżdżając Adriatyk i Bałtyk. Znakomicie. Powrót do domu objazdem: św. Jadwigi, Główna, Przestrzenna, Piastowska, Monte Cassino i Jagiellońska.
Po 17-stej jeszcze kilka kilometrów po Stradomiu by załatwić kilka spraw. Najpierw do Apteki na ul. Piastowskiej, gdzie dojeżdżam sobie przez Monte Cassino. A później przez Sabinowską do Biedronki. Powrót ulicami: Marynarki Wojennej - Oficerska - Artyleryjska - Kościelna i Jagiellońska, tak by nie jeździć w tym tranzytowym ruchu ul. Sabinowskiej.
Na sam wieczór jeszcze przejazd po mieście. Nie było ochoty na nic więcej, trzeba też trochę odpocząć. Jednak wyruszyłem: najpierw przez Bohaterów Monte Cassino - później na Dworzec PKP i Alejami w kierunku Pl. Daszyńskiego, później I, II i III Aleją do Parku Jasnogórskiego, przez który docieram do ul. Kordeckiego. Stamtąd już z górki i do ul. św. Jadwigi, którą przecinam i jadę do Parku Lisiniec. Objechałem Bałtyk i Adriatyk po szutrówkach. Naprawdę znakomicie się teraz jeździ, można też nabierać prędkości, jednak dziś bez szarżowania. Później już przez św. Jadwigi, św. Barbary, św. Augustyna, Pułaskiego, Al. Niepodległości i DK-1 do KFC na Rakowie. Powrót ul. Jagiellońską na Stradom. Całkiem przyjemnie wieczorem się jechało.





- DST 166.53km
- Czas 07:40
- VAVG 21.72km/h
- VMAX 49.80km/h
- Temperatura 16.0°C
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
Częstochowa - Olsztyn - Janów - LELÓW - SZCZEKOCINY - Częstochowa
Poniedziałek, 23 czerwca 2014 | Komentarze 0
Dziś przebiłem swoje możliwości. Stało się to tak jak najlepiej: czyli nic kompletnie nie planując.Na ten wyjazd zbierałem się już od dłuższego czasu. Udało się dzisiaj. Pojechałem na rowerze do Szczekocin, ale od początku.
Po 15-stej postanowiłem wyskoczyć na rower, docelowo w planach miałem posiedzieć na skałkach w Olsztynie, wejść na Zamek, Lipówki albo Biakło, powrót miał być przez las. Jednak tchnęło mnie na coś więcej, ale dopiero w samym Olsztynie. Pojechałem sobie najpierw ul. Jagiellońską po stronie ciągu rowerowego, później Al. Pokoju przez Rondo Reagana, Kucelin-Huta, Korfantego (przez hutę) i asfaltem przez las do drogi krajowej 46. Później już odcinek drogi krajowej 46 pokonany w dobrym tempie (zrezygnowałem z drogi przez pożarówkę, bo jakoś mnie dziś tam nie ciągnęło) - bez tirów, bo objazd. Sam dojazd do Olsztyna w pełnej rowerowej werwie! W Olsztynie stwierdziłem jednak, że zrobię sobie rundkę przez Zrębice i Biskupice, bo jakoś tej jazdy mi jeszcze było mało. Jednak.. jadąc stwierdziłem, że może jednak na dziś Lelów? Jeszcze przed rondem w Olsztynie padła mi myśl, kiedy by jechać do tych Szczekocin - pomyślałem, że dziś nie dalej niż Lelów, ale, że w tym tygodniu jeszcze się przejadę. Tak więc, lubianą drogą krajową 46 z Olsztyna przez Przymiłowice, Zrębice, Skowronów, Piasek - docieram do Janowa. Jedzie się bardzo dobrze i z wiatrem. Na górce koło Janowa udało się wyciągnąć prawie 50km/h - tak więc nawet tam zero odpoczynku. Średnia cały czas rosła. W Janowie chwila oddechu i dalej krajową "46" w kierunku Lelowa. Pojechałem z Janowa przez Ponik, Apolonkę, Bystrzanowice, Lgoczankę, Lgotę Błotną, Ślęzany i Staromieście. Tu już od mniej więcej Ślęzan zaczął się dla mnie etap rzadko uczęszczany rowerowo, choć trasę znam. Niby lepiej się jedzie, bo drogi, którymi rzadko jeżdżę, ale jednak co raz dalej domu. Cały czas z wiatrem, na liczniku rzadko o wartości poniżej 25km/h, przystanków oprócz tego na sekundę w Bystrzanowicach, praktycznie żadnych. Zatrzymałem się tylko na chwilę jeszcze przy znaku Lelów i już dociągnąłem w kierunku Rynku. Już dotąd sporo przejechałem. Docelowo planowałem tu zostać chwilę dłużej i wracać, ale z biegiem drogi i w samym Lelowie stwierdziłem, że trzeba dociągnąć dalej. Mając świadomość ogromu tej wyprawy.. Ale mi się chciało. Warunki też znakomite - słonecznie, zero szans opadów, z wiatrem. Tak właśnie, miałem też świadomość powrotu pod wiatr. Po chwili oddechu w Lelowie, stąd właśnie pojechałem przez Paulinów, Witów, Nakło, Siedliska i Tęgobórz do Szczekocin. Ten odcinek mi się dłużył, choć bardzo przyjemnie się jechało. Do tego uwielbiam te tereny, te widoki dookoła drogi, ten sam fakt, że tędy jadę. Trochę też dziur przy poboczu, więc trzeba się trochę trzymać bliżej środka, ale ruch znikomy. Na liczniku cały czas dużo powyżej 20km/h i średnia nieznacznie, ale wzrastała.. no ale jak miała znacznie wzrastać skoro już w Lelowie było powyżej 24km/h...? Nawet nie chciałem dociskać i jechać szybciej, tak trochę w głowie myślałem, że to jednak poważna droga. Wszystko wskazywało na to jednak, że się uda... ;) Dojechałem do Szczekocin. Chwila na zdjęcie przy znaku i wjazd do miasta. Przez Szczekociny, ul. Lelowską, na światłach, które nie działają w lewo i później.. znów światła. Okazało się, że rozkopali drogę w samych Szczekocinach.. tak więc zwężeniem docieram do Rynku w Szczekocinach, a później odbijam w kierunku ul. Jana Pawła II, gdzie kończę przejazd. Szczekociny po raz drugi zdobyte! Coś nieprawdopodobnego!
Pobyłem tutaj pełną godzinkę. Szkoda tylko, że ten czas aż tak naglił. Podjechałem pod Pałac, później przeciąłem rzekę Pilicę i do drogi krajowej 78, którą pojechałem w kierunku Chałupek (2km od Szczekocin). Przez wiadukt nad torami kolejowymi i za wiaduktem skręt w prawo. W drodze też sentyment, że to tu właśnie jeżdżąc w dzieciństwie (i nie tylko) samochodem do rodziny (mniej więcej połowa drogi) jadałem obiady.. I tu dziś dojechałem po raz drugi rowerem! Później już przejazd do Chałupek, spokojnej wsi, w której 3 marca 2012r. zderzyły się czołowo dwa pociągi. Chwila skupienia.. przy Pomniku Upamiętniającym Ofiary tej Katastrofy. Przy powrocie jeszcze rzut oka na pola, na których trwała akcja ratownicza. Wtedy, gdy miała miejsce ta tragedia nie spodziewałem się, że tam bym mógł kiedyś pojechać...? A dziś pojechałem i byłem tu już, drugi raz.
Później już powrót z Chałupek do drogi krajowej 78, wiaduktem i znów na Rynek w Szczekocinach. Końcowy etap drogi pokonany chodnikiem, ze względu na to, że nie opłacało się stać w korku.. i to dość ogromnym korku.
Pojechałem uzupełnić płyny, pobyłem chwilę na rynku robiąc pamiątkowe zdjęcie, później już w kierunku ul. Jana Pawła II, którą jeszcze do jej końca przejechałem i z powrotem. Przed samym odjazdem jeszcze raz w kierunku Rynku w Szczekocinach.
Po 19:30 odjazd z ul. Jana Pawła II w Szczekocinach. Powrót jak spodziewałem się.. pod wiatr. Ciężko było o rozwijanie większych prędkości, do samego Lelowa udało się dojechać z prędkością średnią powyżej 21km/h. Pojechałem drogą krajową 46 (identycznie, jak w kierunku Szczekocin): Szczekociny, ul. Lelowska, Tęgobórz, Siedliska, Nakło, Witów, Paulinów i Lelów. Kilka krótszych przerw po drodze. W planach też nie było szarżować, tylko po prostu może chwilę dłużej, ale spokojnie dojechać. W Lelowie wjechałem na Rynek, gdzie robię sobie trochę odpoczynku, ale trzeba kręcić, bo sporo kilometrów do domu. Kolejny etap trasy: Lelów - Staromieście - Ślęzany - Lgota Błotna - Lgoczanka - Bystrzanowice - Apolonka - Ponik - Janów. Znów praktycznie bez przystanków, jedynie na chwilę w Ślęzanach i Bystrzanowicach na złapanie oddechu i łyk wody.. i jazda w oślepiającym niemalże Słońcu, które już zbliżało się do Zachodu. Taką jazdę lubię, jednak już oznaki zmęczenia się pojawiały. Na liczniku już spore wartości, zacząłem obmyślać ile jeszcze drogi przede mną. W Janowie też trochę przerwy.. ale stąd już znajoma mi dosyć droga. Cały czas drogą krajową 46: Janów - Piasek - Skowronów - Zrębice - Przymiłowice - Olsztyn. Ten etap drogi trochę wymagał.. bo trzeba było pokonać kilka górek, było też trochę zjazdów. Od Przymiłowic do Olsztyna w bardzo dobrym tempie. Tu też już się ściemniło i już bez świateł nie było opcji jechać. W Skowronowie też przystanek na założenie koszulki odblaskowej, tylko tu się zatrzymałem na chwilę, choć nogi już zmęczone dałem radę z górkami. Zrobiło się też zimno.. temperatura spadła do mniej więcej 10 stopni C. Później już Olsztyn - Rynek i powrót: drogą krajową 46, a później zjazd na Kusięta, drogą asfaltową przez las i ul. Korfantego przez hutę, Al. Pokoju i do Al. Niepodległości. Od Olsztyna do Rakowa żadnego przystanku, nawet więcej: jazda w całkiem dobrym tempie.. pomimo zmęczenia i przebicia już 150 kilometrów w ciągu dnia. To już spory rezultat. Przejechałem Al. Niepodległości w wariancie jezdni, Al. Wolności i dworzec PKP - Centrum w Częstochowie. Tu zapisanie licznika i uznanie wyprawy za zrealizowanej! Przejechałem również ze Szczekocin do Częstochowy.
Zostało bardzo niewiele do rekordu, a sam powrót do domu nie dawał satysfakcjonującego rezultatu. Pojechałem sobie więc trochę bardziej okrężnie: przez Al. Wolności, Waszyngtona, Kopernika i znów Al. Wolności i przez II Aleję NMP, I Aleję NMP do Pl. Daszyńskiego, gdzie zawróciłem na rondzie i powrót już do domu: I NMP - II NMP - Al. Kościuszki (bo nie chciało mi się marnować czasu na światłach i jechać dalej przez Aleje) - Jasnogórska - Dąbrowskiego - Nowowiejskiego - Sobieskiego - Pułaskiego - Bohaterów Monte Cassino - Jagiellońska. Przy wjeździe na wiadukt Monte Cassino przebiłem swój rekord życiowy kilometrów w ciągu jednego dnia na rowerze. Rekord z 5 października 2013r. został nieznacznie, ale przebity (161,8km). Od dzisiejszego dnia (23.06.2014) rekord życiowy w kilometrach w ciągu jednego dnia na rowerze wynosi: 166,53km.
Na sam koniec jeszcze trochę jazdy po ścieżkach i jezdni po wojewódzkiej Jagiellońskiej. Tak by jeszcze troszkę przebić rekord. Kompletnie bez sił pod koniec, ale dałem radę.
Przebiłem dziś swoje możliwości! Wróciłem z wyprawy bardzo zadowolony. Udało się dziś przeżyć coś świetnego. Po raz kolejny sprawdza się to, że najlepiej nie planować.
To już moja druga, w tym tygodniu wyprawa na rowerze. Udało się pojechać w czwartek (19.06.2014) do Tarnowskich Gór. Natomiast jeśli chodzi o rok to była trzecia większa wyprawa rowerowa (wcześniej w kwietniu: Kraków). Trasy zdecydowanie porównywalne do siebie jeśli chodzi o przebyty dystans.
Przed południem jeszcze odbył się kurs na uczelnię, wariantem przez Monte Cassino i od wiaduktu jezdnią, Korczaka, Śląską, Kilińskiego i Dąbrowskiego. W szybkim tempie ze średnią ~21km/h, bo czas gonił.
Powrót po pół godziny na uczelni przez Dąbrowskiego, Nowowiejskiego, Sobieskiego.. i tu padła modyfikacja planów: Pułaskiego - znów Monte Cassino - Korczaka - Śląska - II Aleja - MC Donald. Spotkałem się z Koleżanką, którą odprowadziłem na dworzec PKS. Z Dworca PKP powrót do domu, przez Al. Niepodległości i Jagiellońską. Wiadukt na Niepodległości jezdnią. Warunki pogodowe się polepszają do jazdy. Powróciła werwa do rowerowania.

Statystyki wyprawy i zdjęcia później.
- DST 48.58km
- Czas 03:00
- VAVG 16.19km/h
- VMAX 39.24km/h
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
Centrum, Aleje NMP, Stradom. Bałtyk. Wieczornie przez miasto.
Niedziela, 22 czerwca 2014 | Komentarze 0
Po przyjeździe na dworzec PKP po kursie Poraj - Częstochowa. Przejechałem się jeszcze trochę po mieście, najpierw przez Al. Wolności, II Aleję NMP i Katedralną do Pl. Daszyńskiego. Później przez I Aleję NMP na Piłsudskiego po frytki. Trwał festiwal Frytka OFF. Szybko wziąłem jedzenie i pojechałem w II Aleję z wiadomych względów. Posiliłem się i przez I NMP znów do Pl. Daszyńskiego, a stamtąd Alejami NMP aż do Parku Jasnogórskiego. Tu się przejechałem kawałek i powrót III Aleją, II Aleją, Al. Wolności, Sobieskiego, Korczaka, Monte Cassino i Jagiellońską na Stradom. Przed samym przyjazdem do domu jeszcze dokręciłem sobie do 15km po Jagiellońskiej wojewódzkiej.Na rower zebrałem się dopiero przed 17-stą.. Jakoś tak nie było nastroju kompletnie na nic! Wyjechałem ul. Jagiellońską, Kościelną, Piastowską i objazdem przez Przestrzenną, Główną, a później: św. Barbary, św. Kingi, Kordeckiego i Park Lisiniec. Spotykam się tam z Kumplem, z którym jadę jeszcze do Biedronki na św. Jadwigi i z powrotem do Parku Lisiniec. Dzisiaj trochę gry w siatkę. Pograliśmy.. później jeszcze przejechaliśmy się terenowo obok Adriatyku na plażę. I w pewnych momentach zachmurzone niebo i słonecznie i nawet ze dwa razy deszczowo.. jednym słowem: wszystkie warunki. Nawet te by powstała tęcza. Posiedzieliśmy, powygłupialiśmy się i powrót już w zapadającym zmroku. Tym razem też odprowadziłem Kumpla na Parkitkę. Pojechaliśmy wariantem przez ul. św. Jadwigi, św. Krzysztofa i Okulickiego. Powrót już po zmroku, o 22-giej, przez: Nowobialską, Okulickiego, św. Krzysztofa, św. Jadwigi, św. Barbary, św. Augustyna, Pułaskiego, 1 Maja, Al. Niepodległości, Al. Pokoju i przez Hutę, z zawróceniem na ul. Trochimowskiego i znów powrót Al. Pokoju i Jagiellońską. Na Jagiellońskiej całkiem spoko spotkanie, jadę jeszcze ze Znajomym Jagiellońską i później boczną Zamojskiego, Hetmańską, Sabinowską i dalej.. do ul. Dźbowskiej, na Sabinów. Tam zamieniliśmy jeszcze parę słów i powrót do domu już przez ul. Sabinowską. Całkiem udane zakończenie dnia. Dopiero wieczorem się dobrze jeździło, oprócz tego dzień bez werwy do jazdy.
15,32km - nocnie. Reszta dystansu późnym popołudniem i wieczorem.
- DST 80.32km
- Teren 2.50km
- Czas 04:10
- VAVG 19.28km/h
- VMAX 43.83km/h
- Temperatura 14.0°C
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
Tak po mieście - przez Mirów. Wieczorny PORAJ przez Poczesną
Sobota, 21 czerwca 2014 | Komentarze 0
Takie tam kilometry po mieście.. Jakieś plany na jeżdżenie dziś były, ale je przełożyłem na kiedyś indziej. Pojechałem sobie w kierunku Centrum przez Jagiellońską absolutnie z wiatrem, a później Al. Niepodległości i Al. Wolności już pod wiatr. Z dworca PKP przez Aleje NMP, Mirowską, Głogową i do ul. Legionów. Ul. Legionów od Koksowni do trasy DK-1 pokonałem kompletnie pod wiatr.. Później kawałek wzdłuż trasy i koło Galerii Jurajskiej, Pl. Daszyńskiego, Aleje, Al. Wolności, Monte Cassino i Jagiellońska. Radości z jazdy nie za dużo.. głównie przez ten wiatr. Inaczej widziałem ten wyjazd, ale chociaż ruszyłem się gdzieś. 27,31km w czasie: 1:31:34.Pod wieczór zebrałem się i wyskoczyłem w strefę podmiejską. Początkowo miałem jechać na Olsztyn, jednak plany zweryfikował telefon do Koleżanki, z którą umówiłem się w Poraju, jednak do ostatniej chwili nie byłem pewny, czy tam pojadę. Pojechałem najpierw ciągiem rowerowym na Monte Cassino, ul. Korczaka i Sobieskiego do przystanku "Dworzec PKS". Z Centrum już Al. Wolności, Al. Niepodległości asfaltem do Al. 11 Listopada. Tam już byłem pewny swojej decyzji, więc przez Zesłańców Sybiru, Bohaterów Katynia, DK-1, Fabryczną do Słowika, Korwinów - Stacyjna, Korwinów, przez most nad Wartą, Zawodzie, Zawodzie - cmentarz, Poczesna Górnicza, Kolonia Borek. Do tego momentu jechało mi się dość ciężko, tak jakby nie wiadomo czy z wiatrem, czy pod wiatr, ale bardzo wietrznie.. nawet w jednym momencie spadło kilka kropel deszczu. Taka jakaś ta pogoda czerwcowa niezbyt przyjazna. Temperatura: 13-14 stopni C. Później już Osiny, Poraj - Zielona, Poraj - Prażaki, na rondzie prosto i nad Zbiornik Poraj. Ostatni odcinek pokonany w doskonałym tempie, w doskonałej werwie do jazdy. Taką jazdę lubię. Dotarłem do Poraja nieco wcześniej niż planowałem, bo w niecałą godzinę. Mając ponad kwadrans przejechałem się trochę po szutrówce wzdłuż wału, wyszedłem sobie na plażę, popatrzyłem na Zbiornik. Krótko mówiąc: niezbyt przepadam za taką pogodą, ale z wyjazdu byłem zadowolony.
Odjazd o 22:30 z Poraja w kierunku Częstochowy. Nieco wcześniej niż w ostatnie tygodnie. Początek trasy sobie urozmaiciłem, albowiem pojechałem Falochronem obok Zbiornika Porajskiego. Później już przez Jastrząb do Poraja i na rondzie na Poczesną. Później już ku swojemu zdziwieniu w dobrym tempie: Poraj - Prażaki, Poraj - Zielona i przez Osiny, Kolonia Borek, Poczesna Górnicza, Zawodzie, przez most nad Wartą, Korwinów - Pałac, Korwinów - Stacyjna, Słowik, obok Rejonu Wysokich Napięć ul. Fabryczna, DK-1 (tu też kawałek udało się asfaltem, bo bez samochodów, reszta chodnikiem), Rakowska, Bohaterów Katynia, Zesłańców Sybiru, Al. 11 Listopada, Jagiellońska, Bohaterów Monte Cassino, Korczaka, Sobieskiego, Centrum. Na dworzec PKP dojechałem kilka minut przed północą. Tutaj też wyzerowanie liczników na następny dzień. Bardzo dobrze mi się wracało, wiele radości z jazdy w dobrym tempie. Średnia prędkość powrotu z Poraja: 21,22km/h (nieco zaniżona, bo dosłownie kilka razy się zatrzymałem na chwilę), 27,29km przebyty dystans.


- DST 47.43km
- Teren 5.00km
- Czas 03:16
- VAVG 14.52km/h
- VMAX 45.45km/h
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
Centrum. Wilka Lasek i Park Lisiniec z Kumplem.
Piątek, 20 czerwca 2014 | Komentarze 0
W kierunku Centrum tak by się po prostu przejechać i kupić coś do jedzenia na wieczorne wypady. Może gdzieś wyjadę. W obie strony ciągiem rowerowym na Monte Cassino. Jeszcze z Dworca PKP na frytki. ;)Późnym popołudniem, po 17-stej wyjechałem na spotkanie z Kumplem. Udało się jechać nie w opady, a wręcz w piękne Słońce. Jedyne co zalegało to kałuże na jezdniach. Dawno nie rowerowaliśmy. Najpierw przez Bohaterów Monte Cassino i dworzec PKP, a później przez III Aleję pod Park Jasnogórski. Od III Alei już z Kumplem, bo się wcześniej spotkaliśmy. Pojechaliśmy w kierunku celu na dziś, przez ul. Popiełuszki, Szajnowicza-Iwanowa, Okulickiego i Aleję Brzozową do Wilka Lasku. Pograliśmy trochę w piłkę nożną. Jak fajnie sobie przypomnieć dawne czasy gry w piłkę, najbardziej te które pamiętam z 2012 roku... Coś niezapomnianego, ale to co było świetne już nie wróci. Po zagraniu meczyku pojechaliśmy sobie terenowo przez Wilka Lasek. Trochę jazdy, które z czasów podstawówki - gimnazjum pamiętam jak przez mgłę. Później już powrót w kierunku Rynku Wieluńskiego przez Aleję Brzozową. Kilka kilometrów spokojnej jazdy. Tędy też lubię jeździć, choć rzadko się zdarza. Po zakupach w Biedronce przez Rynek Wieluński i Parki Jasnogórskie, a później ul. Kordeckiego do Parku Lisiniec. Tam też parę chwil. Sporo się powoli zmienia - nawieźli piachu.. praktycznie w kierunku Adriatyku nie da się jechać, bo piasek to uniemożliwia. Trzeba czekać na rowerowe ścieżki. Pojechaliśmy natomiast na "plażę" przy Bałtyku. Tam trochę rozmów.. i ta atmosfera zmroku po 21-wszej. Najdłuższe dni. Pod koniec odprowadziłem jeszcze kumpla do domu, przez ul. św. Jadwigi, św. Krzysztofa, Okulickiego i bocznymi. Odjazd z Nowobialskiej przez Okulickiego, Obrońców Westerplatte, Armii Krajowej, PCK, Kilińskiego, Dąbrowskiego, Plac Biegańskiego, Nowowiejskiego, Sobieskiego, na chwilę na PKP. Później już powrót: przez Sobieskiego, Korczaka i M. Cassino. Od Dworca PKP już jazda w deszczu..
Udany dzień, taka trochę odskocznia od roweru, choć trochę pojeździłem. ;)


Toskana - Wilka Lasek

Ciąg rowerowo-samochodowy

Kaczki nad Bałtykiem
- DST 141.35km
- Teren 3.00km
- Czas 07:05
- VAVG 19.96km/h
- VMAX 50.29km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
Częstochowa - TARNOWSKIE GÓRY - Częstochowa
Czwartek, 19 czerwca 2014 | Komentarze 0
Udało się odwiedzić Tarnowskie Góry! Zaplanowana wczoraj wycieczka zrealizowana! Udało się naprawdę wiele zobaczyć, wiele przeżyć i wiele przejechać.Wyjechałem dość późno z Częstochowy, ale tak by się dobrze wyspać i przygotować. Równo o 13:00 wyjechałem ze Stradomia w kierunku Tarnowskich Gór. Najpierw ul. Jagiellońską, Sabinowską, Dźbowską, Powstańców Warszawy (przez Dźbów), Gościnną, Wygoda, Wąsosz, Łaziec i Rększowice. Do tego momentu dość ciężko, bo pod wiatr.. Trochę złapał mnie kryzys, bo przede mną bardzo dużo kilometrów do przejechania. Później też pod wiatr, ale już nieco lepiej się jechało: Rększowice - Hutki - Starcza - Drogobycza - Kamienica. Na tym etapie popadłem w totalne zdziwienie - znak zakazu ruchu rowerów na odcinku ~200 metrów.. z powodu, że niby ścieżka jest po jednej stronie drogi. Nie pamiętam tego znaku... ale to kompletny debilizm. Później już Kamienica - Lubsza - Piasek i od ronda w kierunku: Woźniki - Sośnica. Z Sośnicy przez Mokrus, Miotek i Kalety. Ten odcinek najmniej lubiany.. jazda wojewódzką 908 na odcinku przez Woźniki należy do najtrudniejszych i niebezpiecznych. O tyle dobrze, że święto - i ruch samochodów ciężarowych znikomy. Jednak stałe wyprzedzanie wprawiło mnie w stan bezwzględnego uważania na drodze. Jadąc tędy zdawałem sobie sprawę z tego właśnie jak trzeba uważać. Na wysokości Mokrusa zostaję strąbiony perfidnie przez jakiś samochód, że niby mam ścieżkę rowerową po przeciwnej stronie. Później już przez Kalety i Miasteczko Śląskie. Nawet dobry miałem czas. Później już przez Miasteczko Śląskie do Tarnowskich Gór. Udało się wjechać tu niebywale szybko, nieco ponad 2 godziny jazdy. Jadąc przez Lasowice odbiłem po drodze w lewo, by podjechać nad zbiornik Chechło-Nakło. Troszkę jazdy asfaltem w lesie, później już troszeczkę terenowo i pojechałem nad Zbiornik. Udało się tu zastać tylko chwilę Słońce, później niestety się pochmurzyło. Przejechałem się troszkę wzdłuż brzegu i zrobiłem też przerwę. Odjeżdżając po prawie pół godziny jadąc przez las, znów do drogi wojewódzkiej 908 zaczęło padać.. Scenariusz, którego nie chciałem. Później już jakieś ~5 kilometrów - wjazd do Tarnowskich Gór (centrum).. w deszczu. Na tyle obfitych, że troszkę przemokłem. Przez ul. Obwodnicę, Nakielską, Pokoju na dworzec autobusowy w Tarnowskich Górach. Udało się dojechać do Tarnowskich Gór z prędkością średnią ~22km/h.
W Tarnowskich Górach pobyłem trochę. Jakieś niecałe 3 godzinki zwiedzenia i jeżdżenia po mieście. Udało się zobaczyć dworzec autobusowy, Rynek, Park Miejski, podjechać do Parku Wodnego, trochę pojeździć po mieście. Udana wyprawa. Najpierw pojechałem w kierunku Lasowic (ul. Częstochowską), nie wiedząc dokładnie gdzie chcę jechać. Zawracam po ~1 kilometrze i jadę na Rynek. Tą samą drogą, obok Dworca autobusowego, później przez miasto i na Rynek. Objechałem Rynek. Później troszkę jeżdżenia w okolicach Rynku i podjechałem pod Park Wodny, przez ul. Legionów, Gliwicką i kawałek krajową "11" (Obwodnica). Ładne miejsce, na kiedyś do odwiedzenia. Później powrót znów na Rynek tą samą drogą, na światłach do skrętu w lewo wkurzyłem się.. bo nie zapałał czujnik, albo panel indukcyjny w asfalcie. Trochę też źle, że tą samą drogą, mogłem główną dobić i wjechać znów do Tarnowskich, ale nie znałem dokładnie trasy. Później znów trochę jeżdżenia po mieście, okolicach Rynku. Udało się też dojechać do Parku Miejskiego, z Rynku przez ul. Legionów i Wyszyńskiego. W Parku Miejskim też spędziłem dobre pół godziny - całkiem zadbane miejsce, trochę asfaltu i szutrów. Jak najbardziej na plus. Później już wróciłem do Centrum przez Wyszyńskiego, Legionów, Bytomską, Piłsudskiego (na rondzie z zawracaniem) i Krakowską na Rynek. Jeszcze chwila czasu i droga na dworzec. Znów tak nieco objazdem (albo też dlatego, że znak nakazu skrętu w prawo wyjeżdżając z Rynku).. przez Bytomską z zawróceniem na rondzie i znów Bytomską, Piłsudskiego do ronda, na którym jadę prosto i przez ul. Pokoju na dworzec autobusowy w Tarnowskich Górach, z którego zamierzałem wrócić do Częstochowy. Bardzo lubię tę jazdę po mieście. Na dworcu też jakiś kwadrans, przygotowanie liczników i roweru i po 19-stej wyruszyłem w kierunku Częstochowy.
Powrót z dworca autobusowego do ul. Obwodnica - Tarnowskie Góry (trasa wojewódzka). Od razu z dobrym tempem. Później już drogą wojewódzką 908 przez Miasteczko Śląskie, Kalety, Miotek, Woźniki - Sośnica i do miejscowości Piasek. Trochę zepsuł mi nastrój zburzony plan powrotu przez Woźniki i Ligotę Woźnicką. Po prostu myślałem, że skręt jest w innym miejscu i się zagapiłem. Do zrealizowania: innym razem. Jak w drodze do Tarnowskich najgorszy odcinek między Kaletami a Piaskiem. Udało się bezpiecznie przejechać. Później przez Piasek do Lubszy przez lubianą "obwodnicę", dużo ładnych widoków i wtedy czuję, że to droga na Tarnowskie - mimo, że w planach miałem to ominąć. Później już Lubsza (najwyższe wzniesienie na trasie), Kamienica, Drogobycza. Do tego momentu identycznie pojechałem. Skręciłem w prawo i przez Starczę przejechałem w kierunku Własnej. Tu już bardzo mi znane tereny. Przez Starczę pojechałem bardzo dobrym tempem i z wiatrem.. mimo, że już tu zmęczenie dawało się we znaki. Później skręt w lewo, przez Klepaczkę, Łysiec i Nieradę do Sobuczyny. A stamtąd przez Brzeziny Nowe, Brzeziny Kolonię do Częstochowy. Wjazd do Częstochowy w czasie zapadania zmroku. Główną i większą część trasy udało się przejechać w dzień. Czasowo udało się bardzo dobrze wyrobić i wszystko zorganizować. Później już przez ul. Żyzną i objazdem: Zdrową, Malowniczą, Dźbowską, Sabinowską i do Jagiellońskiej. Na koniec dla ubarwienia jeszcze: Jagiellońska - Bohaterów Monte Cassino - Korczaka - Sobieskiego - Dworzec PKP Częstochowa. Tak aby przejechać od Dworca autobusowego w Tarnowskich Górach do Dworca PKP w Częstochowie. Mimo, że już byłem wykończony. Powrót już do domu przez Wolności, Waszyngtona, Kopernika, Wolności, Sobieskiego, Korczaka, M. Cassino, Piastowską, Sabinowską i Jagiellońską. Przyjechałem po 22-giej.
Do kilometrów dnia dzisiejszego doliczam jeszcze 2,15km przejechane wczoraj po północy - przez ul. Jagiellońską (Makro) do Jagiellońskiej wojewódzkiej - Stradom.
Bardzo udany dzień! Udało się zrealizować kolejny punkt tegorocznego rowerowego (elastycznego) planu. Powtórzyłem, po raz drugi wyjazd do Tarnowskich Gór, tym razem z zaliczonym w całości powrotem do Częstochowy na rowerze. W październiku ze względu na awarię lampki - także krótki dzień, wróciłem z Mokrusa do Częstochowy autobusem.

Tarnowskie Góry - Rynek

Zalew Chechło-Nakło

Zalew Chechło-Nakło

Tarnowskie Góry

Tarnowskie Góry - ul. Obwodnica (deszcz: wjazd do Tarnowskich Gór)

Park Miejski - Tarnowskie Góry

Dworzec autobusowy - Tarnowskie Góry (przed odjazdem do Częstochowy)

Park Miejski - Tarnowskie Góry

W drodze na Rynek - Tarnowskie Góry

Rynek w Tarnowskich Górach

Debilizm na DW 908 w Kamienicy. ~150 metrowy odcinek drogi obarczony zakazem ruchu rowerów
ZDJĘCIA PÓŹNIEJ !
- DST 53.02km
- VMAX 30.48km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Uczelnia. Do sklepu. GÓRA OSSONA: objechanie szczytu i Zachód Słońca
Środa, 18 czerwca 2014 | Komentarze 0
Po 11:30 w kierunku uczelni przez ciąg rowerowy na Boh. Monte Cassino i od ul. Korczaka jezdnią przez Śląską i Kilińskiego, czyli autostradą śródmiejską. Powrót z ul. Dąbrowskiego o 13-stej przez Al. Jana Pawła II, Al. Kościuszki, Al. Wolności i PKP. Tam kilka kilometrów i trochę przerwy i powrót do domu przez Sobieskiego, Korczaka i ciągiem rowerowym na M. Cassino, a później zjazd z wiaduktu i przez Piastowską, Sabinowską. Słonecznie, nawet ciepło, ale upału nie ma.
Normalność na DDR na Kilińskiego.. ;)
Na wieczorną rundkę zebrałem się dopiero po 17-stej.
Najpierw jednak sprawy zakupowe. Pojechałem sobie do Biedronki, a właściwie dwa razy i nie tej samej. Najpierw przez Sabinowską z ominięciem skrzyżowania z ze znakiem zakazu. A że tak wpadłem w trans jazdy to pojechałem tranzytową Sabinowską do Żyznej - tam gdzie jest robiony most. Okazuje się, że jeszcze da się przejechać, hmm - pomijając znak zakazu pieszych. Wjechałem nawet na most;) Później Sabinowską do Biedronki na Stradomiu i po zakupach w kierunku domu również Sabinowską.
Po przyjeździe okazało się, że jeszcze trzeba coś dokupić i sprawdzić. Pojechałem przez M. Cassino (od wiaduktu jezdnią), 1 Maja, Al. Wolności i PKP. Później wzdłuż tramwaju i Al. Jana Pawła II jezdnią (nawet po zwężeniu się dobrze jedzie rowerem po prawym pasie, a później skręt w lewo też nieoblegany) do ul. Popiełuszki, a nią do Pułaskiego, gdzie odbiłem do Biedronki. Po zakupach w kierunku domu przez Pułaskiego (na której wymieniają nawierzchnię na pewnych odcinkach), a później Monte Cassino i Jagiellońska. Udało się skorzystać z kilku chwil ze Słońcem. Choć chciałem pojechać nad Bałtyk (bo gdzieś dalej sił nie było).. to i tak udało się pojeździć w tej aurze.


Wieczorem o 19:30 w kierunku Góry Ossona. Taki plan padł na dziś. Pojechałem Jagiellońską po stronie ciągu rowerowego, Al. Pokoju, Rondo Reagana, Szpitalną i Olsztyńską, Żużlową, Legionów, Legionów - Koksownia, Berger i Góra Ossona. Udało mi się podjechać nawet spory kawałek i też nie zakopać się. Później objechałem sobie spokojnie szczyt dookoła, w niektórych momentach wprowadzając rower - po większych kamieniach czy pod konkretne nachylenie. W międzyczasie kilka zdjęć - Zachód Słońca, a po drugiej stronie Góry (bez Słońca) widok na Zamek w Olsztynie. Miejsce jak zawsze dla mnie sentymentalne. Zjazd w momencie, gdy Słońce zaszło. Powrót do domu w zapadającym zmroku przez Legionów - Berger, Koksownia, Legionów, Faradaya, Mirowska, Pl. Daszyńskiego, I NMP, II NMP, Al. Wolności, Sobieskiego, Korczaka, Bohaterów Monte Cassino i Jagiellońska. Na całości jezdnią. Nawet udany wyjazd.





- DST 99.74km
- Teren 8.00km
- Czas 05:10
- VAVG 19.30km/h
- VMAX 40.47km/h
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
Uczelnia i miasto. SIEDLEC DUŻY przez Brzeziny, Nieradę, Łysiec, Rudnik Mały, Rudnik Wielki i Siedlec Mały
Wtorek, 17 czerwca 2014 | Komentarze 0
Poranny wyjazd by spotkać się z Koleżanką. Pojechałem przez ul. Bohaterów Monte Cassino w wariancie jezdni, Korczaka, Sobieskiego, a później wzdłuż tramwaju do Al. Kościuszki. Odprowadziłem Kogoś na uczelnię i stamtąd powrót: przez Dąbrowskiego, Nowowiejskiego, M. Cassino do domu. Szybkie przebranie się, coś do napicia i znów na uczelnię, tym razem w obowiązkach. Przez Monte Cassino, Korczaka, Śląską i Kilińskiego w tempie, bo czasu mało. Po uzyskaniu informacji dot. zaliczeń troszkę jeżdżenia w okolicy uczelni: Dąbrowskiego, Al. Jana Pawła II i Al. Armii Krajowej w oczekiwaniu na Koleżankę. Okazało się, że jest w ścisłym centrum, więc szybko wzdłuż tramwaju. Później jeszcze z Kwadratów pojechałem na uczelnię wzdłuż tramwaju szybkim tempem po wpis i po chwili powrót taką samą trasą w okolice dworca PKS. W czasie drogi zerwałem linkę w Demie ... ;/Później już z dworca PKS przez Al. Wolności - na chwilę do serwisu i później już ze Znajomą przez Al. Niepodległości do Estakady, powrót już samotnie przez Jagiellońską. Przyjemnie się nawet jeździ.
Przed 13-stą znów wyjazd na uczelnię ale objazdem ze względu na zapas czasowy. Tym razem na Toskanie. Pojechałem sobie nad Bałtyk, by zobaczyć jak tam prace i przy okazji się przejechać, odetchnąć trochę od wszystkiego na chwilę. Przez Jagiellońską, Kościelną, Piastowską, Przestrzenną, Główną i św. Jadwigi. Trochę średnio mi się widział objazd, ale co zrobić.. W Parku Lisiniec objechałem zbiorniki, zatrzymałem się w jednym z lubianych miejsc. Coś się dzieje, na plaży zbierali piasek i coś wykopywali, z kolei jak wyjeżdżałem przyjechały 2 ciężarówki. Wcześniej jeszcze Straż, ale to chyba ćwiczenia. Później już przez św. Jadwigi, św. Krzysztofa, Okulickiego, Dekabrystów i Dąbrowskiego. Denerwuje mnie droga na Okulickiego, bo już nie chodzi o kostkę, ale i trzeba na nią zjechać i z kilkoma krawężnikami trzeba się przeprawić, jak można sobie zjechać spokojnie asfaltem szybko, na światłach oczywiście zostałem pouczony, że mam drogę rowerową.. Buble rowerowe..;) Asfalt wygodny, chodnik też ujdzie, kostka najmniej. Przy okazji też zauważyłem głupotę, jakich dużo - na skrzyżowaniu Dekabrystów z Okulickiego i Szajnowicza-Iwanowa: jadąc prosto Okulickiego w Dekabrystów nie mamy przejazdu dla rowerów (trzeba objechać światła), kompletne idiotyzmy.
Powrót z uczelni o 15-stej przez Dąbrowskiego, Nowowiejskiego, Sobieskiego, PKP. Na Dworcu chwila przerwy i później przez Sobieskiego, Pułaskiego, Monte Cassino.
Po 16-stej kolejny wyjazd. Tym razem już swobodnie, ale trzeba trochę wykręcić. Postanowiłem odwiedzić Koleżankę z Siedlca Dużego. Trasa optymalnie najkrótsza, przez Sabinowską, Dźbowską, Malowniczą i Zegarową, bo objazd, który też nieco wydłużył drogę, dalej Żyzną, Brzeziny, Brzeziny Kolonia, Brzeziny Nowe, Sobuczyna, Nierada, Łysiec, Klepaczka, Starcza. Ogarnęło mnie w czasie drogi jakieś zmęczenie i postanowiłem będąc na wysokości Kościoła w Starczy wprowadzić innowację. Pojechałem sobie prosto do Rudnika Małego, skręt w lewo na Kamienicę Polskę. Tutaj zanim dojechałem do Rudnika Wielkiego rzut oka na to co powstaje.. a mianowicie drogi rowerowe, nie dość, że wąskie to z kostki. Beznadziejnie.. Dojechałem do skrzyżowania z ul. Gajową w Rudniku Wielkim - było do przewidzenia, że to tylko alternatywna droga do jazdy przez Własną, ale zawsze lepiej o niej wiedzieć. Później już skręt w ul. Gajową, jakieś pół kilometra przed lasem na drodze staje mi zwierzę - nic dziwnego, w końcu to taka wieś, później już kończy się asfalt i przez las - pożarówką do Siedlca Małego. Teoretycznie źle, że nie ma drogi asfaltowej na tym odcinku (oprócz DK-1), jednak ta jazda przez las też nie jest zła, taka też odskocznia, nawierzchnia, choć nie lubiana przeze mnie szutrowa, też do zaakceptowania. Później już asfaltowy kawałek i Siedlec Duży. Dotarłem nawet w dobrym tempie. 21,71km/h średnia prędkość. Zmęczenie jednak dniem dawało się we znaki podczas drogi.
Powrót wcześniejszym kursem niż zwykle, bo o 20:55. Wyjechałem jak jeszcze było jasno choć już po Zachodzie, a więc czekała mnie droga w zapadającym zmroku. Jedyne co niekorzystne to trochę zimno - tak nieco powyżej 10 stopni C sprawiło, że musiałem założyć coś pod kask. Powrót nieco inną drogą: Siedlec Duży - Siedlec Mały - lasem do ul. Gajowej, Rudnik Wielki - tam na skrzyżowaniu prosto i przez Własną, na kolejnym skrzyżowaniu ze znakiem STOP prosto (do tej pory skręcałem w lewo na Starczę), pojechałem drogą, która najkrócej łączy Własną z Łyścem. Dotarłem do Łyśca - tam od skrzyżowania, a później obok OSP pod górkę (Łysiec Górny). Później już odcinek asfaltowy lasem do Nierady i nieco dłuższy kolejny odcinek lasem do Sobuczyny i przez Brzeziny Nowe, Brzeziny Kolonia, (tu jeszcze Częstochowa i znów Brzeziny Kolonia), dalej skręt w lewo w ul. Korkową, (Bór-Wypalanki), Bór, Jagiellońską i na Stradom. Powrót już jak było ciemno, w okolicach 22-giej. Średnia podczas powrotu: 21,53km/h. Nawet optymalnie, biorąc pod uwagę zmęczenie.
Na sam koniec dnia, kwadrans przed północą jeszcze naoliwiłem łańcuch w Toskanie i przejechałem się po ścieżkach i trochę też jezdnią na Stradomiu wzdłuż Jagiellońskiej i Boh. Monte Cassino. Taka luźna jazda, gdy już natężenie ruchu jest znikome. Pewnym celem było też dobić do setki, do której brakowało mi nieco ponad 5 kilometrów. Niby nie dużo, ale spróbowałem sobie dobić. Tak się stało, że tuż przed północą na licznik wskoczyło 99,74km. I tak zostało.. Dziś szczególnie mało brakło do setki..;)

Trochę elegancko - jadąc na uczelnię. Przerwa w Parku Lisiniec

"Działania" na plaży.

Powstające buble rowerowe - Rudnik Mały

Przeszkoda na drodze (odsunęła się akurat..)

Przez las na trasie: Rudnik Wielki - Siedlec Mały

Jazda w zapadającym zmroku: Własna - Łysiec


