Fb: Rowerowa strona Mateusza Ordy

Rok 2021 button stats bikestats.pl

WYCIECZKI 2021
42. 01.11 Nowa Brzeźnica - Kleszczów - Wola Wiewiecka S
41. 03.10 Warszawa
40. 02.10 Opole - Brzeg
39. 27.09 Kędzierzyn-Koźle - Racibórz
38. 25.09 Kluczbork - Opole
37. 08.09 Częstochowa - Zawiercie
36. 22.08 Gliwice - Góra św. Anny - Częstochowa
35. 14.08 Łeba - Koszalin
34. 12.08 Kamień Pomorski - Szczecin
33. 09.08 Niechorze - Gryfice - Płoty - Resko - Niechorze
32. 07.08 Niechorze - Koszalin
31. 05.08 Niechorze - Świnoujście
30. 04.08 Szczecin - Siekierki (most) - Godków
29. 02.08 Niechorze - Mielno - Kołobrzeg
28. 25.07 Częstochowa - Kłobuck - Poraj - Rudniki - Częstochowa
27. 22.07 Nysa - Opole - Częstochowa
26. 21.07 Paczków - Kłodzko - Nysa
25. 19.07 Kluczbork - Częstochowa
24. 16.07 Dobryszyce - Kleszczów - Częstochowa
23. 15.07 Dąbrowa Górnicza - Sosnowiec - Dąbrowa Górnicza
22. 13.07 Częstochowa - Ostrów Wielkopolski
21. 11.07 Zawiercie - Koniecpol
20. 10.07 Częstochowa - Kielce
19. 06.07 Częstochowa - Łódź
18. 04.07 Dąbrowa Górnicza - Kraków
17. 02.07 Częstochowa - Chałupki
16. 30.06 Częstochowa - Mzurów - Trzebniów - Częstochowa S
15. 28.06 Częstochowa - Przedbórz - Radomsko S
14. 21.06 Piotrków Trybunalski - Kleszczów - Radomsko
13. 20.06 Częstochowa - Irządze - Lelów - Częstochowa S
12. 19.06 Częstochowa - Opole
11. 17.06 Zawiercie - Giebło - Częstochowa S
10. 15.06 Częstochowa - Piotrków Trybunalski
9. 09.06 Częstochowa - Katowice
8. 06.06 Lubliniec - Olesno - Praszka - Częstochowa
7. 05.06 Tarnowskie Góry - Toszek - Herby
6. 31.05 Wrocław
5. 30.05 Wrocław - Brzeg
4. 29.05 Zielona Góra - Wrocław
3. 15.05 Częstochowa - Przyrów - Częstochowa
2. 09.05 Zawiercie - Częstochowa
1. 01.05 Częstochowa - Żłobnica - Kleszczów - Wola Wiewiecka


Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi matiz17 z miasta Częstochowa. Mam przejechane 251574.91 kilometrów. Jeżdżę z prędkością średnią 19.38 km/h.
Jeżdżę, bo lubię, sprawia mi to przyjemność. Na drugim miejscu jest: statystyka, czego dowodem jest brak wiedzy o przekroczonych barierach rowerowych typu 10.000km w danym roku, czy brak wiedzy o ilości gmin, przez które przejechałem (na razie). W 2013 roku zacząłem jeździć poza granicami miasta. Z czasem wyprawy stawały się co raz dalsze i niekiedy kilkudniowe. W 2015 roku zmieniłem podstawowy rower na Meridę przystosowaną głównie (ale nie tylko) do asfaltowych tras. Jeżdżę dalej i w 2017 roku z pewnością odwiedzę wiele nowych miejsc, a także powrócę do tych już znanych. W większości jeżdżę sam, ale niejednokrotnie wyjeżdżałem na większe trasy ze Znajomymi, a czasem nawet w większej grupie. Rower jest przede wszystkim dla mnie najlepszą formą transportu. Przez cały rok, w każdych warunkach pokonuje spore ilości kilometrów. Oprócz tego jest najlepszym sposobem na spędzanie wolnego czasu, a także dbanie o zdrowy tryb życia. Więcej o mnie.


Rok 2025 button stats bikestats.pl
Rok 2024 button stats bikestats.pl
Rok 2023 button stats bikestats.pl
Rok 2022 button stats bikestats.pl Rok 2021 button stats bikestats.pl Rok 2020 button stats bikestats.pl Rok 2019 button stats bikestats.pl Rok 2018 button stats bikestats.pl Sezon 2017 button stats bikestats.pl Sezon 2016 button stats bikestats.pl Sezon 2015 button stats bikestats.pl Sezon 2014 button stats bikestats.pl Sezon 2013 button stats bikestats.pl

REKORDY ROWEROWE

Max. dystans dzienny:
brak

Max. dystans roczny:
2016

Max. dystans miesięczny:
lipiec 2015

Max. prędkość na rowerze:
brak

Min. 300km na dzień:
2 razy

Min. 200km na dzień:
brak

Min. 150km na dzień:
brak

Min. 100km na dzień:
brak

Największy dystans solo:
brak

Najdłuższa czasowo jazda:
brak

Max. temperatura w czasie jazdy:
brak

Min. temperatura w czasie jazdy:
brak

Województwa odwiedzone na rowerze:
śląskie, małopolskie, łódzkie, opolskie, świętokrzyskie, zachodniopomorskie, dolnośląskie, wielkopolskie, pomorskie

Kraje odwiedzone na rowerze:
Polska, Niemcy



MOJE WYCIECZKI

-----Sezon 2020-----
1. Częstochowa - Kleszczów - Wola Wiewiecka


Wycieczki 2018 (min. 100km)
53. Częstochowa - Łódź GC
19. Piotrków Tryb. - Łódź - Częstochowa GC

Wycieczki 2017
20. 11.06 Wieluń
19. 09.06 Krzepice
18. 04.06 Tarnowskie Góry - Częstochowa przez Kielczę, Tworóg
17. 03.06 Tarnowskie Góry - Częstochowa (Chechło-Nakło, Zielona)
16. 02.06 Północne rubieże
15. 01.06 Zamek Bobolice
14. 28.05 Powiat gliwicki
13. 27.05 Bobolice
12. 21.05 Tarnowskie Góry - Częstochowa
11. 19.05 Kleszczów i Góra Kamieńsk
10. 14.05 Tarnowskie Góry - Częstochowa
9. 06.05 Górny Śląsk i Zagłębie
8. 01.05 Księstwo Siewierskie
7. 29.04 Wojaże po lublinieckim
6. 01.04 Mirów i Bobolice
5. 18.02 Dąbrowa Górnicza - Częstochowa
4. 08.01 Gdynia(100km)
3. 07.01 Gdańsk (80km)
2. 06.01 Gdynia (60km)
1. 05.01 Gdańsk (50km)

Wycieczki 2016
60. Kraków (90 km)
59. Kleszczów (150 km)
58. Kraków - Częstochowa (170 km)
57. Kleszczów (150 km)
56. Kraków - Częstochowa (180 km)
55. Ziemia toszecko-gliwicka (220 km)
54. Częstochowa - Katowice - Częstochowa (200 km)
53. Kleszczów (140 km)
52. Częstochowa - Kraków - Częstochowa (300 km)
51. Żywiec - Częstochowa (180 km)
50. Kleszczów i Kraków (160 km)
49. Kraków - Częstochowa (210km)
48. Kleszczów i Góra Kamieńsk (190km)
47. Kraków - Częstochowa (230km)
46. Brzegi - Częstochowa (130km)
45. Chęciny i Kielce (100km)
44. Pińczów, Chęciny, Kielce (150km)
43. Częstochowa - Brzegi (170km)
42. 16.08 Ustronie Morskie (110km)
41. 14.08 Świnoujście, Bansin (150km)
40. 13.08 Kołobrzeg, Gąski (160km)
39. Wrocław - Częstochowa (210km)
38. Opole - Wrocław (180km)
37. 02.08 Złoty Potok, Bobolice (120km)
36. Kraków - Częstochowa (250km)
35. Multi Orbita 2016 (330km)
34. Bobolice (100km)
33. Próbna Orbita 2016 (130km)
32. Tarnowskie Góry (120km)
31. 06.07 Przed Orbitą (100km)
30. Kleszczów (100km)
29. Jędrzejów (210km)
28. 01.07 Żarki (100km)
27. Łódź - Częstochowa(200km)
26. Tworóg(120km)
25. Dobrodzień (130km)
24. Toszek (150km)
23. Kleszczów II (170km)
22. Kraków - Częstochowa (190km)
21. Kraków (190km)
20. Kraków i Tyniec (140km)
19. Częstochowa - Kraków (220km)
18. 05.06 Bobolice (100km)
17. 04.06 Tarnowskie Góry (130km)
16. 01.06 Bobolice (110km)
15. Kłobuck i Krzepice (100km)
14. Bobolice (100km)
13. Górny Śląsk - Zagłębie (180km)
12. Kleszczów (170km)
11. Bobolice (100km)
10. Jeleniak Mikuliny, Kalety (110km)
9. Dróżki asfaltowe (100km)
8. Dróżki asfaltowe (100km)
7. Mirów i Bobolice (100km)
6. Księstwo Siewierskie (100km)
5. Radomsko (100km)
4. Bobolice (120km)
3. Bobolice (110km)
2. Gliwice - Częstochowa (110km)
1. Ostrężnik (100km)
Statystyka wycieczek 2016
Wszystkie trasy pozamiejskie

Wycieczki 2015
41. 24.10 Po Krakowie (130km)
40. 05.10 Działoszyn, Pajęczno, Radomsko (140km)
39. 04.10 Częstochowa - Kraków (150km)
38. 02.10 Mirów i Bobolice (100km)
37. 17.09 Kleszczów (200km)
36. 16.09 Gidle (120km)
35. 14.09 Katowice Zagłębie (180km)
34. 13.09 Asfaltowe drogi rowerowe (120km)
33. 29.08 Kraków - Częstochowa (180km)
32. 27.08 Brzegi - Częstochowa (140km)
31. 26.08 Częstochowa - Brzegi (140km)
30. 23.08 Częstochowa - Tarnowskie Góry - Częstochowa (120km)
29. 19.08 Częstochowa - Szczekociny - Częstochowa (120km)
28. 16.08 Uckeritz (60km)
27. 14.08 Uckeritz (70km)
26. 13.08 Zinnowitz (80km)
25. 12.08 Karsibór (60km)
24. 10.08 Międzyzdroje, Wisełka (90km)
23. 07.08 Dróżki rowerowe i Żarki (95km)
22. 04.08 Zawiercie TdP (130km)
21. 31.07 Wolbrom (180km)
20. 25/26.07 Mini Orbita
19. 24.07 Tour de Częstochowa (80km)
18. 21.07 Częstochowa - Kraków (180km)
17. 20.07 Mirów i Bobolice (100km)
16. 18.07 Próbna Mini Orbita (120km)
15. 16.07 Ogrodzieniec (160km)
14. 12.07 Asfaltowe drogi rowerowe i Żarki (130km)
13. 11.07 Koszęcin, Kalety (100km)
13. 04.07 Po Krakowie (95km)
12. 03.07 Kleszczów (130km)
11. 01.07 Radłów, Panki (130km)
10. 14.06 Bobolice, Niegowa, Lelów (120km)
9. 05.06 Przyrów, Lelów (130km)
8. 03.06 Częstochowa - Katowice - Częstochowa (180km)
7. 29.05 Krzepice (100km)
6. 25.05 Lubliniec (110km)
5. 16.05 Asfaltowe drogi rowerowe (120km)
4. 12.04 Częstochowa - Kraków (160km)
3. 11.04 Siewierz (85+25km)
2. 21.03 Bobolice (115km)
1. 03.01 Bobolice (110km)

Wycieczki 2014
19. 11.11 Koszęcin
18. 31.10 Mirów i Bobolice
17. 18.09 Kalety i Zalew Zielona
16. 05.09 Ogrodzieniec
15. 31.08 Brzegi - Częstochowa
14. 30.08 Chęciny i Kielce
13. 29.08 Chęciny i Kielce
12. 28.08 Chęciny
11. 27.08 Częstochowa - Brzegi
10. 10.08 Bobolice
9. 28.07 Kołobrzeg
8. 24.07 Międzywodzie
7. 19/20.07 Decathlon Orbita
6. 16.07 Mirów i Bobolice
5. 29.06 Częstochowa - Kraków
4. 23.06 Szczekociny
3. 19.06 Tarnowskie Góry
2. 26.04 Mirów i Bobolice
1. 06.04 Częstochowa - Kraków (150km)

Wycieczki 2013
1. 29.12 Góra Zborów
1. 13.09 Częstochowa - Kraków
1. 15.07 Mirów i Bobolice






Archiwum bloga

  • DST 111.85km
  • Teren 27.00km
  • Czas 06:13
  • VAVG 17.99km/h
  • VMAX 47.01km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wczesno-poranna przeciwpożarówka. Ossona. Bałtyk.

Wtorek, 27 maja 2014 | Komentarze 0

Na rower wyjechałem bardzo wcześnie, bo już o 5:25 rozpocząłem jazdę. Tak.. 5:25, w końcu wczesno-poranna jazda i to od razu w konkretnym kierunku. Uznałem, że trzeba w kierunku Olsztyna, a dokładnie krajobrazu Sokolich Gór, barwną trasą. Najpierw jednak trzeba było odwalić standard asfaltowy: Jagiellońska - C.H. Jagiellończycy - Bohaterów Katynia - Rakowska - DK1 - Bugajska i do początku rowerostrady, a dokładniej pożarówki. Po drodze jeszcze troszkę mgieł unoszących się w pobliżu zbiorników wodnych, ale temperatura klarowała się na poziomie ponad 12 stopni C. Później już ta przyjemniejsza część trasy, czyli przeciwpożarówką 9 kilometrów do drogi powiatowej Olsztyn - Biskupice. W pewnym momencie zdjąłem sobie słuchawki i wsłuchiwałem się podczas jazdy w przyrodę. Bardzo przyjemny odcinek, jak zawsze..;) W rekreacyjnym tempie, naprawdę nie spiesząc się o 6:50 docieram na miejsce. Po drodze Słońce się przebiło, ale nie na tyle by można powiedzieć, że jest słonecznie. Krótko mówiąc, myślałem, że już dziś nie poświeci i że będzie to szary dzień. Później już kawałek asfaltem w kierunku Olsztyna i nową asfaltową ścieżką do miejsca widoku na krajobraz Sokolich Gór w porannej aurze. By jechać do Olsztyna nie starczyło czasu, kiedy indziej. Wjeżdżając pod górkę po ścieżce miałem cholerne wrażenie, że złapałem gumę.. na szczęście skończyło się tylko na takiej wizji. Położyłoby to plan całkowicie.. Popatrzałem sobie trochę na Sokole Góry, pobyłem, zrobiłem jakieś zdjęcie i w drogę, bo czas goni.. Tak więc o 7:15 wyruszyłem (Olsztyn - Sokole Góry) i po chwili byłem już w drodze powrotnej przez przeciwpożarówkę. Tam w lesie.. zaczęło robić się naprawdę przyjemnie: przebijające się Słońce, aura leśna. Do tego w niektórych miejscach ten zapach lasu, ściętych drzew..;) Jechało się bardzo przyjemnie.  Mimo, że nawet nie chciałem przerywać ciągłości jazdy, ale zatrzymałem się na chwilę na pamiątkowe zdjęcie by upamiętnić jazdę o porannej porze w tak przyjemnej aurze. Później już co raz to bardziej gonił mnie czas... Później już dojechałem do początku rowerostrady, w lewo i "46" Bugajską przez Kręciwilk, w okolicy przejazdu by ominąć korek, dalej ul. Długą i Bohaterów Katynia przez Błeszno i jezdnią po Al. Niepodległości w dość konkretnym tempie, Al. Wolności, Al. Kościuszki, Al. Jana Pawła II, Kilińskiego i Dąbrowskiego pod budynek uczelni. Od wjazdu na krajówkę dałem trochę tempa..;) Z upływem dnia na liczniku co raz to więcej stopni, wprost po ósmej było mi już gorąco w czasie jazdy. Bardzo przyjemny poranek.










Po uczelni pojechałem przez Dąbrowskiego, koło Placu Biegańskiego, II Aleją NMP i Al. Wolności na dworzec PKP, gdzie spotkałem Znajomego.
Po 10-tej odjazd: nie padło jednak na opcję domu. W prawie upał, bo temperatura podczas jazdy ~30 stopni C pojechałem w znanym mi kierunku na asfaltową ścieżkę koło Huty. Dojechałem tam przez Orzechowskiego, Al. Wolności, II NMP, Katedralną, Mirowską, Faradaya, Legionów, Legionów - Koksownia, Legionów - Berger. W międzyczasie narodził się pomysł pojechania na Górę Ossona, standardowo z pominięciem najwyższej kondygnacji tej góry. Terenowo wjechałem na szczyt, tam gdzie nie zakopałem się i dałem radę podjechać to bez prowadzenia, objechałem szczyt dookoła zatrzymując się na parę chwil w niektórych miejscach. Później już sprowadziłem rower by go nie eksploatować zbytecznie (w końcu trekingowy) z najbardziej stromego zjazdu, a dalej już zjechałem sobie do ul. Legionów. Upalnie, nawet do 37 stopni C w Słońcu. Pojechałem do końca asfaltówki na Legionów (Legionów - Las) i stamtąd po chwili oddechu powrót: Legionów - Las, Legionów - Berger, Legionów - Koksownia, Legionów, Faradaya, Mirowska, Plac Daszyńskiego, I NMP, II NMP, Plac Biegańskiego, Nowowiejskiego, Korczaka, M. Cassino, Jagiellońska. Cały czas w wariancie ulicznym, z prędkością średnią rzędu 25,22km/h łącznie z etapem miejskim (dystans 10,62km). W końcu prędkość pokaźna. Lubię powroty tą drogą, na Legionów podczas zjazdu pojechałem nawet 47,01km/h. Będąc na Jagiellońskiej pojechałem jeszcze do Kościelnej, a później Chopina, Sabinowską i Jagiellońską. Jeszcze.. tak się złożyło, że zobaczyłem, że Przyjaciółka jedzie autobusem, więc szybkim tempem przez Sabinowską (tranzytową i wąską niestety...) i Dźbowską. Spotkałem się.. ;) i powrót tak samo zatłoczoną jak zawsze w tych godzinach ul. Sabinowską. Jedyne co pozytywne, że nie zrzucają tu z jezdni i w pełni legalnie tu jadę, to że wąsko to druga kwestia. Dojechałem do Jagiellońskiej, w upalnej wciąż aurze.










Po odpoczynku pojechałem jeszcze wariantem ciągu rowerowego wzdłuż M. Cassino, Korczaka, Sobieskiego na Dworzec PKP. Spotkałem się ze Znajomym i później zupełnie rekreacyjnie w kierunku Parku Lisiniec. Pogoda nieco się zmieniła.. zachmurzyło się, momentami zagrzmiało, ale przyjemnie.. spadło też parę kropel deszczu, jednak nie na tyle strasznych by nie jechać. Pojechałem przez Al. Wolności, Waszyngtona, Nowowiejskiego, Kopernika, św. Kazimierza, św. Barbary, św. Jadwigi. Przejechałem standardowo obok Bałtyku, objechałem Adriatyk, nad strumyczek i na koniec wzdłuż źródełka, wyjechałem koło Biedronki na św. Jadwigi. Kawałek krajówką i później jeszcze nad Bałtyk.. Tak się złożyło, że zaczęło lać.. po prostu lać. Schroniłem się pod daszkiem.. przeczekałem ulewę patrząc na zbiornik. Później przestało.. chwila jeszcze nad Bałtykiem i odjazd.. przez św. Jadwigi "43" "46", Główną "46", Przestrzenną, Piastowską, Al. Monte Cassino i Jagiellońską. Po deszczu nawet przyjemnie, ale wcześniej zmokłem.





Zupełnie rekreacyjnie wyskoczyłem też na wieczorną rundkę. Niezbyt długą i wyłącznie miastową, bo w zamiarze już dziś gdzieś dalej nie miałem planu jechać. Przez Boh. Monte Cassino, Śląską, obok Placu Biegańskiego, III Aleją NMP i w kierunku Jasnej Góry. Później przez Park Jasnogórski i Alejami do Pl. Daszyńskiego. Później znów I i II NMP, Al. Wolności i w kierunku Dworca. Następnie w kierunku Placu Biegańskiego przez Focha i Śląską. Po 21:30 już do domu, okrężnie bo przez II NMP, Al. Wolności, Al. Niepodległości jezdnią, C.H. Jagiellończycy i do KFC. Powrót: Al. 11 Listopada i Jagiellońską, po 22:30 byłem w domu. Udało się nawet przekroczyć bardziej niż było to w zamiarze setkę. Chociaż jadąc wczesno-porannym kursem nie miałem planów na rekordy.. setka sama przyszła, tylko jej pomogłem.
Generalnie nieco inny niż zazwyczaj dzień, ale udany.


  • DST 51.27km
  • Czas 02:47
  • VAVG 18.42km/h
  • VMAX 45.99km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uczelnia x2. Złota Góra i Aleje

Poniedziałek, 26 maja 2014 | Komentarze 0

Trochę pojeździłem po mieście.
Poranny wyjazd na uczelnię, kwadrans przed 9-tą wyruszyłem ze Stradomia, standardowo przez Monte Cassino jezdnią, Śląską i Kilińskiego, dalej Akademicką pod Wydział.
Po obowiązkach trochę kręcenia się po Centrum, najpierw przez Dąbrowskiego, Plac Biegańskiego, II Aleję NMP, Al. Wolności i Dworzec PKP, później przez Al. Wolności, Kościuszki, Jasnogórską, Kilińskiego znów pod Wydział na Dąbrowskiego. Później jeszcze w kierunku Koleżanki znów przez Dąbrowskiego i Kilińskiego, asfaltem, nie po kostce.. przez nieprzejezdną w niektórych miejscach drogę rowerową.
Powrót do domu przez Armii Krajowej, Al. Jana Pawła II, Dąbrowskiego, Nowowiejskiego, Korczaka i ciągiem rowerowym na M. Cassino. Pogoda taka niepewna, niby ciepło, ale pochmurno, jak wyjeżdżałem ze Stradomia to nawet bardzo lekka mżawka. Niezbyt lubię takie warunki.
Drugi wyjazd na uczelnię przed 12-stą. Standardowo przez M. Cassino ciągiem rowerowym, Korczaka, Śląską, Kilińskiego i na Dąbrowskiego.
Powrót po prawie dwóch godzinach: przez Dąbrowskiego, Nowowiejskiego i M. Cassino ciągiem rowerowym. Konkretnej jazdy nie było, oprócz tej dojazdowej na uczelnię.
Późnym popołudniem udało mi się wyskoczyć jeszcze na taką rundkę po Częstochowie. Zaplanowałem sobie pojechać na Złotą Górę. Słoneczko świeciło, rozpogodziło się, więc wykorzystałem troszkę dzień. Najpierw przez Jagiellońską, Al. Pokoju, Olsztyńską, Żużlową, Legionów i Złotogórską. Później ponad kwadrans na Złotej Górze.. Popatrzałem na kamieniołom, przejechałem się tamtędy i zjazd.. ponad 42km/h bez zbytniego wysilania się. Później przez Legionów, Faradaya, Mirowską, I NMP na frytki. Smacznie zjadłem i dalej w drogę: I NMP - Plac Daszyńskiego - I NMP - II NMP - Al. Wolności - Al. Niepodległości wiadukt - Bór - Jagiellońska, na chwilę do domu po zapięcie i przez Monte Cassino do Lidla na Trzech Wieszczów. Kupiłem, co trzeba i powrót przez 1 Maja oraz również przez Monte Cassino. Na zjeździe z wiaduktu 45,99km/h. Konkretnie. Powrót tuż przed zmrokiem.



Kolejne miejsce, gdzie mamy do czynienia z nieuzasadnionym zakazem rowerów. Tak naprawdę to jest droga krajowa o sporym natężeniu Ruchu Drogowego (podobnym do natężenia Ruchu na Monte Cassino, Jagiellońskiej, czy na tej samej ulicy od Ronda Trzech Krzyży do tramwaju).. ale tu właśnie zakaz jest. Drogi rowerowej po prawej stronie nie mamy (chyba, że dopuścili Ruch Rowerów po typowym chodniku), po drugiej stronie mamy bubel z kostki. Dodatkowo droga jest 3-pasmowa, więc rowerzysta raczej szczególnie by nie blokował Ruchu. Kto ustala rozmieszczenie zakazów... chyba zależy od dnia i nastroju osoby zarządzającej.


  • DST 84.92km
  • Teren 1.00km
  • Czas 03:50
  • VAVG 22.15km/h
  • VMAX 44.07km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bystrzanowice przez Olsztyn, Janów. Żelastwo.

Niedziela, 25 maja 2014 | Komentarze 0

Udało się wyskoczyć w kierunku dawno nie odwiedzanych terenów, a jednocześnie bardzo lubianych przeze mnie. Dawno tu nie jeździłem, bo okoliczności nie sprzyjały. Najpierw jednak Jagiellońską w całości asfaltem, bo na zwalnianie i krawężniki na podjazdach nie miałem ochoty, później C.H. Jagiellończycy, przez Bohaterów Katynia i Błeszno, wzdłuż DK-1, Bugajską i rowerostradą na Odrzykoń. Później przez Skrajnicę. Na Odrzykoniu rozkopali niesamowicie.. już brakuje w tym miejscu asfaltu. Przejechałem Skrajnicę i zaraz za wjazdem, tuż za skrętem w kierunku Górnego Ostrówka złapałem gumę. Okazało się, że lokalizacja feralnego miejsca była wprost rzucająca się w oczy. Jeszcze nigdy nie weszło mi w oponę tak paskudne żelastwo, w dodatku ostro się zagięło i próbowałem je wyjąć na stokroć sposobów. Na szczęście przy pomocy pewnej osoby, która przejeżdżała tą drogą udało się to wyjąć. Później już zmiana dętki, założenie koła i dalej w drogę.. Straciłem 50 minut. Dość spory dziś ruch rowerowy, osób zjeżdżających w kierunku Górnego Ostrówka bardzo wiele. Później już zjazd i przez Żwirki i Wigury na Rynek w Olsztynie. Tam spotykam Roberta, z którym zamieniłem parę słów, później się umyłem i w drogę. Olsztyn - Przymiłowice - Zrębice - Skowronów - Piasek - Janów. Dość sprawnie pokonany odcinek, uwielbiam te zjazdy z górek, jednocześnie mając w świadomości powrót tą drogą, prędkość maksymalna: ~44km/h. Trzeba przyznać, że też gorąco, choć nie tak jak w ostatnich dniach. Później już przez Ponik, Apolonkę, Bystrzanowice i Lgoczankę. Tu też sprawnie i w dobrym tempie. W Lgoczance się na chwilę zatrzymałem i podjechałem do Bystrzanowic, by odwiedzić na chwilę Znajomą. Później już powrót wieczorny, z Bystrzanowic znów do Lgoczanki, gdzie przygotowałem się do jazdy i o 20:45 w drogę. Trasa identyczna: Lgoczanka - Bystrzanowice - Apolonka - Ponik - Janów - Piasek - Skowronów - Zrębice - Przymiłowice - Olsztyn. Dawno nie jechałem krajową "46" na tym odcinku. Po drodze już się zaczęło ściemniać i też trochę robić zimno.. Z górkami w okolicach Janowa i Piasku, a później Skowronowa i Zrębic sobie dałem radę, ale zawsze prędkość średnia nieco spadnie. Przystanek dłuższy w Olsztynie, przy widoku na oświetlony Zamek. Z Olsztyna zastanawiałem się jak wrócić, padło na trasę przez Skrajnicę. Dawno tędy nie wracałem, udało sobie przypomnieć tą jazdę "z górki" w większości trasy. Później już ostrożnie po kamieniach i.. Odrzykoń, rowerostradą (gdzie na krótkim odcinku nawet trochę mgieł) i dalej "46" krajową do trasy DK-1, dalej ul. Długą, przez Błeszno - Bohaterów Katynia, przez Al. Niepodległości, Al. Wolności i Centrum. Później już powrót: Al. Wolności, ul. Waszyngtona, Kopernika, znów Wolności, Focha, Nowowiejskiego, Korczaka, M. Cassino i Jagiellońską. Nieco urozmaicony.
Udało się wykręcić dziś prawie 85 kilometrów.. Średnia prędkość dziś zdecydowanie większa, bo powyżej 22km/h. Jednak najbardziej zapamiętam z tej drogi przygodę ze złapaniem gumy i tym żelastwem....;/
















  • DST 54.34km
  • Teren 12.00km
  • Czas 03:30
  • VAVG 15.53km/h
  • VMAX 55.91km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Poraj przez Przeciwpożarówkę i Dębowiec. Poczesna Katowicka - Częstochowa przez Hutę Starą, Wrzosową, Brzeziny

Sobota, 24 maja 2014 | Komentarze 0

Dziś wyruszyłem w dawno nie odwiedzanym kierunku - Poraj. Specyficzne było to, że jechałem tylko w jedną stronę. Tak więc, w drogę... Padło na wariant przeciwpożarówki, który uznałem za najsłuszniejszy. Najpierw jednak Jagiellońską po stronie ciągu rowerowego na całej długości, później C.H. Jagiellończycy, Zesłańców Sybiru, Bohaterów Katynia, Rakowska, DK-1, Bugajska, Kręciwilk. Tutaj zrobiłem przymusowy przystanek, bo zaczęło padać. Na Rakowie już zauważyłem jak się błysnęło, później ciemne chmury no i spadł deszcz, intensywny, ale krótkotrwały. Nastrój nieco mi się pogorszył, bo jednak chciałem aby dziś było upalnie. Na bezchmurną pogodę praktycznie bez szans, jednak ku mojemu zdziwieniu parę przyjemnych chwil nadeszło potem. Pojechałem sobie krajową "46" do rowerostrady i później przeciwpożarówką. Po chwili się rozchmurzyło, wyszło Słońce i temperatura z 23 stopni wzrosła do 31! Takie coś właśnie chciałem przeżyć jadąc tutaj między lasem po szutrowej drodze. Zatrzymałem się na zrobienie zdjęcia, później już bardzo przyjemna jazda przez las. Po paru chwilach jednak spadła temperatura, ale cały czas nawet przyjemnie, w lesie trochę kałuż po drodze. Dojechałem przeciwpożarówką do momentu skrętu na Olsztyn - tam prosto i dalej już do drogi asfaltowej. Jazda przez las niesamowicie przyjemna, wyłączyłem nawet radio by nacieszyć się miejscami, które mijam. Perfekcyjnie! Podziurawioną nieco drogą asfaltową jadę kawałek, ponownie w lewo i ~2 kilometry lasem i dojechałem do Dębowca. Pod górkę.. parę chwil radości dla oczu by nacieszyć się widokiem krajobrazu i zjazd... Zjazd dość konkretny bo z maksymalną prędkością: 55,91km/h. Później już przez Choroń i Poraj, przez przejazd kolejowy i w kierunku Zbiornika w Poraju, gdzie czeka na mnie Ktoś. Poszliśmy sobie na chwilę nad Zbiornik. Praktycznie bez Słońca, ale tak przyjemnego wiatru dawno nie odczułem... temperatura rzędu 25 stopni C, cieplutko i burzowe chmury niemalże na całym niebie. Czas rower spakować i jechać w kierunku Częstochowy...;)
Widząc okropną pogodę za oknem nie wyruszyliśmy w drogę. Jaka to przyjemność jechać w deszcz... Jednak jakoś po 19-stej przestało padać. Nawet przyjemnie, bo ciepło. Uwielbiam majową pogodę, więc wykorzystując moment pojechaliśmy. Ze Stradomia przez Jagiellońską, Kościelną, wzdłuż wału Stradomki, Zaciszańską, św. Barbary pasem rowerowym, św. Jadwigi i Park Lisiniec. Nie sądziłem, że z tak deszczowej pogody zrobi się tak przyjemnie. Przejechaliśmy obok Bałtyku, objechaliśmy Adriatyk, zatrzymując się wcześniej na plaży, później przez strumyczek i znów koło Bałtyku, na koniec jeszcze parę chwil nad Pacyfikiem. Atmosfera niesamowita.
Później już powrót dość ciekawą trasą bo przez św. Barbary pasem dla rowerów i przez Park Jasnogórski. Było trochę pod górkę, jednak było warto się przemęczyć. Później już przez III i II Aleję NMP, wzdłuż tramwaju, Sobieskiego, Korczaka, Bohaterów Monte Cassino i Jagiellońską. Wieczorna jazda w towarzystwie! ;)
Późnym wieczorem, po 23-ciej jeszcze kurs z Poczesnej Katowickiej w kierunku Częstochowy. Pojechałem lubianym wariantem przez gminę Poczesną, a droga zleciała mi niemalże błyskawicznie. Ze stacji paliw przy trasie DK-1 - Poczesna Katowicka - Poczesna Południowa - Huta Stara A, Huta Stara B, Wrzosowa, Wrzosowa - Sabinowska, Kolonia Brzeziny, Brzeziny, Żyzna, Sabinowska i Jagiellońska. Jedyne co było mniej komfortowe to wiatr. Powrót do domu równo o północy.



  • DST 103.15km
  • Teren 18.00km
  • Czas 05:34
  • VAVG 18.53km/h
  • VMAX 44.41km/h
  • Temperatura 31.0°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kilometry w upalnej aurze. Legionów. Centrum. Olsztyn przez Skrajnicę i Przeciwpożarówkę.

Piątek, 23 maja 2014 | Komentarze 0

Kolejny dzień rowerowania w gorącu. Udało się wyskoczyć przed godziną 12-stą. Czasu nie dużo na jazdę, trochę też zdezorganizowany byłem, jednak udało się coś wykręcić. Pojeździłem też w upalną aurę, w sumie to sprzyja mi taka aura.
Najpierw przez Jagiellońską i Boh. Monte Cassino, od wiaduktu jezdnią, dalej przez Korczaka, Sobieskiego, Śląską, II NMP, Al. Wolności i Dworzec PKP. Później już przez Al. Wolności, II NMP, I NMP, Stary Rynek, Mirowską, Faradaya, Legionów, Legionów - Koksownia, Legionów - Berger i dociągnąłem do końca asfaltowej ścieżki rowerowej. Cały czas w dość dobrym tempie mimo jazdy pod wiatr.. w dwóch miejscach zatrzymałem się na zdjęcie. Na powrocie postanowiłem już się nie zatrzymywać i jechać sprawnie.. od razu po tym jak wyruszyłem czułem, że kroi się na szybką jazdę z wiatrem. Nie sądziłem jednak, że do końca ścieżki asfaltowej na Legionów uda się utrzymać średnią powyżej 30km/h. Później również było świetnie.. zjazd z górki w tempie naprawdę szybkim, dalej przez rondo, jeszcze kawałek Legionów i skręt w prawo: Faradaya, skręt w lewo z pierwszeństwem: Mirowska i Plac Daszyńskiego. Do tego momentu (bo dalej już miasto i wiedziałem, że średniej nie utrzymam) wprost finezyjna jazda. 6,49km pokonanych ze średnią: 30,64km/h (i tak jest to średnia zaniżona, bo przed Placem Daszyńskiego musiałem zwolnić). Zażyłem prawdziwą, szosową jazdę. Dość spory odcinek w mieście pokonany w naprawdę wyśmienitym tempie. W dodatku z temperaturą: 38,5 stopnia C.
Jadąc na ścieżce na Legionów przypomniały mi się też czasy z tamtego roku. Te początki tego większego rowerowania, jedne z pierwszych przejazdów tymi drogami. Coś pięknego do wspominania.
Później już z Placu Daszyńskiego przez I i II Aleję NMP, Al. Kościuszki, Armii Krajowej i pod Politechnikę, później przez Armii Krajowej i Dekabrystów na Dąbrowskiego. Później okazało się, że mam jeszcze trochę czasu, więc przejechałem się przez Dąbrowskiego, Nowowiejskiego, Sobieskiego, PKP, Al. Wolności, Kościuszki, Armii Krajowej, Polskiego Czerwonego Krzyża, Kilińskiego, Dekabrystów, Armii Krajowej i Politechnika. Taka rundka po mieście i Tysiącleciu, bardzo gorąco, pada rekord: 40,5 stopnia C na liczniku w Słońcu podczas jazdy.
Później już spotkanie z Koleżanką.
Powrót z dworca PKP przez Sobieskiego, Korczaka, Monte Cassino i Jagiellońską w kierunku domu.
Kwadrans przed 17-stą na dworzec PKP znów, tym razem by pogadać ze Znajomym. Przez Boh. Monte Cassino, Korczaka, Sobieskiego i dworzec PKP, później jeszcze przejazd w okolicy dworca i parę chwil oddechu.
Po spotkaniu pojechałem sobie na wieczorną wycieczkę. Dziś udało się wyjechać w pełnym jeszcze, późno popołudniowym Słońcu i wrócić przed zmrokiem. Pojechałem taką trasą: Dworzec PKP - Sobieskiego - Korczaka - Boh. Monte Cassino - Jagiellońska - Źródlana - Al. Niepodległości - C.H. Jagiellończycy - wzdłuż trasy DK-1 - Bugajska - rowerostrada - Skrajnica. W Skrajnicy za przystankiem autobusowym postanowiłem odbić w lewo i pojechać inną niż zazwyczaj drogą. Ucies







  • DST 108.00km
  • Teren 18.00km
  • Czas 06:05
  • VAVG 17.75km/h
  • VMAX 43.34km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bałtyk. Blachownia. Olsztyn. Rowerowanie w upale.

Czwartek, 22 maja 2014 | Komentarze 0

Rowerowanie w upale. Wbrew pozorom bardzo lubię to jeżdżenie w upalnej aurze. Dziś na liczniku w Słońcu ukazała się wartość 40,1 stopnia C. Majowe upalne dni.
Od początku. Miałem dzisiaj wolny dzień, więc trzeba było gdzieś jechać. Wyjechałem później niż w ostatnich dniach, bo o 12-stej. Pojechałem najpierw do Parku Lisiniec. Wyjątkowe jak dla mnie miejsce.. szczególnie w taką pogodę. Nabrałem wiele pozytywnych energii. Dojechałem tam standardem przez Jagiellońską, Kościelną, Piastowską, Zaciszańską, św. Barbary i św. Jadwigi. Lewoskręt w pas rowerowy na św. Barbary kompletnie wykonany bez sensu, a dokładnie światła. To auto musi ustawić się dosłownie przy linii zatrzymania by załapał je czujnik... Objechałem Adriatyk, podjechałem nad strumyczek, zatrzymałem się na chwilę też na plaży. Wyjątkowo gorąco jak na maj. Na koniec obok połączenia Bałtyku z Adriatykiem i Bałtyk. Jeżdżąc po Parku Lisiniec nasunął mi się pomysł pojechania do Blachowni nad Staw. Na początku planowałem uderzyć w tereny Olsztyńskie, przeciwpożarówkę, albo drogi w okolicach Odrzykonia, jednak plan uległ modyfikacji. Padło na Blachownię. Wyruszyłem przez ul. św. Jadwigi, św. Rocha, Wręczycką, Dobrzyńską, Wielkoborską, przez Starą Gorzelnię, Kolonię Łojki, Łojki / Konradów, Blachownia, Piastów i Blachownia Jezioro. Trasa pokonana nawet w dobrym tempie, w upalnej pogodzie. Jeszcze na chwilę do Biedronki po uzupełnienie płynów i coś do zjedzenia, bo głód doskwierał. Później już z półtorej godziny pobyłem nad zbiornikiem. Przejechałem się tu i ówdzie, trochę szutrowej i przyjemnej jazdy. Do tego upalnie. Szczególnie miłe jest to, jak jedzie się pomiędzy dwoma zbiornikami. Później już powrót do Częstochowy. W drogę powrotną wyjeżdżam mniej więcej o 15:30, najpierw drogą przez las aż do wojewódzkiej drogi Blachownia - Wręczyca Wielka. Pojechałem kawałek tą drogą do skrzyżowania z Dk46 (Trzepizury), później dosłownie kawałek przez DK46 i dalej już nieco okrężnym wariantem przez Aleksandrię, Kopalnię, Konopiska, Wygodę, Częstochowa Dźbów, Częstochowa Sabinów, Jagiellońska, Boh. Monte Cassino, Korczaka, Sobieskiego i Dworzec PKP Centrum. Wybrałem nieco dłuższy wariant drogi (z pewnością bezpieczniejszy niż krajowa 46), jednak w niecałkowitym spokoju zacząłem jazdę w stronę Częstochowy, bo z Kimś chciałem się spotkać w Częstochowie. W stronę południa cały czas pod wiatr, upalny jak na temperaturę powyżej 30 stopni C podczas jazdy. Przez Konopiska (od Rynku), dalej przez Wygodę i Dźbów w tempie niemalże błyskawicznym, na liczniku praktycznie cały czas powyżej 25km/h. Od momentu Częstochowy trochę dziur i nierówności do omijania, ale tak czy tak czy bardzo lubię jeździć przez tą dzielnicę (Dźbów), bo to jedyne miejsce gdzie nie wyrzucają rowerzystów z asfaltu i nie zmuszają ich do jazdy po ścieżkach rowerowych, w dodatku praktycznie zero skrzyżowań, świateł. Można rzecz, że dobrze mi się jechało i cały czas w gorącu. Później już przez Stradom i do Centrum - przed 17:00 byłem na dworcu, spotkałem się ze Znajomym z autobusu. Pogadaliśmy, później jeszcze w okolicy Dworca PKS by spotkać się jeszcze z Kimś. Później spotkałem jeszcze jednego Znajomego, z którym pogawędziłem z dobre pół godziny. Odjazd z dworca PKP jakoś w okolicach godziny 18-stej, przez Al. Wolności, 1 Maja, Monte Cassino, Piastowską, Sabinowską i Jagiellońską.
Na wieczorówkę postanowiłem wybrać się do Olsztyna. Plan główny to dojechać tam szybko, pobyć chwilę i wrócić przeciwpożarówką. Do Olsztyna standardem 14-kilometrowym przez Jagiellońską, C.H. Jagiellończycy, wzdłuż DK-1 chodnikiem, Bugajską, rowerostradą, Odrzykoń i krajową "46" do Olsztyna. Jechało mi się nawet dobrze, choć trochę wiało. Wreszcie udało się pojeździć już pod wieczór ze Słońcem. Ze statystyki 19,77km/h to średnia prędkość.
Później w Olsztynie pobyłem pół godzinki udając się w kierunku Wzgórza Zamkowego. Tym razem głównym wejściem, zrobiłem pamiątkowe zdjęcie na chwilkę na lubianą skałkę. Zobaczyłem sobie Zachód Słońca. Schodząc z Zamku i widząc na liczniku wartość nieco ponad 70 kilometrów pomyślałem, że możnaby dziś dokręcić do setki. Później już do przystanku "Olsztyn - Rynek" z jeszcze wcześniej przez rondo w Olsztynie na "46". Wyjechałem chwilę po 20:30 z Olsztyna w kierunku Biskupic, zatrzymałem się dosłownie na chwilkę przy widoku na Sokole Góry, później przez lubianą ostatnio Przeciwpożarówkę, czyli prawie 10 kilometrów znakomitej jazdy po szutrowej nawierzchni w otoczeniu lasu. Następnie pojechałem koło Guardiana przez Hutę, Korfantego, Kucelin-Huta, Odlewników, Legionów - Koksownia, Legionów, Faradaya, Mirowska, I NMP, II NMP, Plac Biegańskiego, III NMP i do Parku Jasnogórskiego. Tutaj też kilka kilometrów przyjemnej jazdy w otoczeniu oświetlonego Parku w ciepły wieczór. Cały czas w krótkich spodenkach i krótkiej koszulce, prawdziwa letnia pogoda. Nawet zmoczony przez fontannę zostałem kilka razy. Na koniec przed samym wyjazdem specyficzna sytuacja, bo wysiadło światło. Tak więc nie mogłem sobie odmówić i jeszcze ~2 kilometry jazdy po nieoświetlonym Parku Jasnogórskim. Później już w kierunku domu, tak nieco okrężnie bo przez Aleje NMP do Placu Daszyńskiego, a później już standardowo: I i II NMP, Al. Wolności (też od skrzyżowania z Sobieskiego nieoświetlona), 1 Maja, Boh. M. Cassino, Jagiellońska. Jakoś zaczęło mnie ciągnąć do nieoświetlonych dróg, tak już od dłuższego czasu tak mam. Powrót w znakomitym nastroju. Wróciłem o 23:00, mimo to, że planowałem dziś do 22-giej jeździć najdłużej, jednak jak tu nie wydłużyć jazdy jak taka zachęcająca pogoda?
108 znakomitych kilometrów. Odwiedziłem Blachownię, Olsztyn, szczególny Park Lisiniec. Dużo jazdy w upalnej aurze.




















  • DST 84.44km
  • Teren 11.50km
  • Czas 04:51
  • VAVG 17.41km/h
  • VMAX 38.59km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uczelnia. Miasto. Bałtyk - Rowerowanie w gorącu. Wieczornie: Korwinów - Odrzykoń

Środa, 21 maja 2014 | Komentarze 0

Wkrótce wpis./




  • DST 121.02km
  • Teren 30.00km
  • Czas 06:36
  • VAVG 18.34km/h
  • VMAX 47.40km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Setka w upale. Wał nad Wartą, Złota Góra, Legionów. Bałtyk. Wieczorny Olsztyn przez Skrajnicę i pożarówkę

Wtorek, 20 maja 2014 | Komentarze 0

Znakomity dzień. Praktycznie cały dzień w siodle. Ale pogoda rewelacyjna, więc nie sposób było nie skorzystać. Dzień prawie wolny, więc wykręciłem całkiem niezły dystans.
Pogoda dziś upalna. Poranny kurs już w samej bluzie, letnich rękawiczkach, bez zestawu zimowego. Wyjechałem sobie po godzinie ósmej na zajęcia i w dość sprawnym tempie dotarłem na uczelnię. Cały czas jezdnią: przez Jagiellońską "908", Monte Cassino "43", Korczaka, Sobieskiego, Śląską, Kilińskiego i Dąbrowskiego.
Powrót z uczelni bardzo okrężny, o ile nie można nazwać tego dalszą wyprawą to po prostu pojeździłem. Na liczniku największa temperatura (w słońcu) to ~35 stopni C. Upalnie, jednak nawet jadąc spadała jedynie poniżej 30 stopni C. Pojechałem sobie opcją "przyjemnej" (pomijając towarzystwo owadów) szutrowej drogi, jednak najpierw aby tam dojechać to przez ul. Dąbrowskiego i Al. Jana Pawła II do skrzyżowania z DK1/Dk46. Później już całą długością Wału Nadwarciańskiego, od trasy krajowej "1", przeciąłem ulice Mirowską, obok Galerii Jurajskiej, Kanał Kohna, wiadukt nad Dk-1, Al. Pokoju i aż do ul. Trochimowskiego (Huta). Później pojechałem sobie przez Hutę na Raków PKP, a dalej Łukasińskiego, Okrzei i do Lidla po coś do picia. Tak się stało, że pewna niefortunność zmusiła mnie do jazdy tą samą drogą... i w sumie może na dobre wyszło. Cud się zdarzył "że to coś się znalazło". Te nasze chodniki i wertepy..;) Więc pojechałem przez Trochimowskiego i dalej wzdłuż Warty do wiaduktu nad DK-1, dalej już równolegle do trasy i ulicą Legionów by w planie pojechać na Złotą Górę. Przy okazji rozpocząłem pracę nad czymś związanym ze ścieżkami rowerowymi w Częstochowie. Już dawno planowałem to zrobić, jednak do końca jeszcze nie zdradzę co to dokładnie. Na pewno wiele pracy przede mną, która w miarę możliwości czasowych i zapału wykonam. Dziś pierwszy etap i przejazd ścieżką wzdłuż ul. Legionów po prawej stronie jadąc w kierunku Koksowni. Przy okazji odbyłem też kontrolę ścieżki na ulicy Złotogórskiej podczas wjazdu na Złotą Górę. Jakie wrażenia? Dla osób, które jeżdżą dużo na rowerze chyba wiadome... Zbyt wysokie krawężniki na podjazdach (których na jezdni rzecz jasna nie ma), w niektórych miejscach rynsztoki, kostka brukowa, jednak mniejsze pozytywy też się znajdą. Jedynym atutem jest brak zakazu wjazdu rowerów na jezdni. Na Złotej Górze parę chwil oddechu, trochę popróbowałem zrobić kilka ciekawych zdjęć, przejechałem się wzdłuż kamieniołomu, nic dodaj nic ująć: upalnie i można to było odczuć. Później postanowiłem pojechać skontrolować jeszcze ścieżki dalej wzdłuż ul. Legionów. Od Złotej Góry do końca ul. Legionów (po stronie wiadomej, bo na tym odcinku jest po jednej stronie - i to nie na całej długości). Co do zielonych (brukowych) ścieżek rowerowych bez zmian, asfaltówki wypadły nieco lepiej, jednak też kilka poprawek da się zauważyć. Pojechałem od ul. Złotej do skrzyżowania z ulicą Brzyszowską (w wariancie jezdni / ścieżki asfaltowej). Swoją drogą jeśli chodzi o ścieżki asfaltowe na Legionów zauważyłem w sobie, że lubię tu jeździć. Później po chwili oddechu powrót do domu przez kluczenie w Centrum, padło na wariant: Legionów (Berger, Koksownia) asfaltówką, dalej tą samą ulicą już jezdnią, Faradaya, Mirowska, Plac Daszyńskiego (dotąd w bardzo lubianym dobrym tempie), I NMP, II NMP, Plac Biegańskiego, III NMP i zawracam: III NMP, Plac Biegańskiego, II NMP, Al. Wolności i dworzec PKP. Po zakupieniu czegoś do jedzenia, bo zgłodniałem w kierunku domu: PKP - Sobieskiego, Korczaka, Boh. Monte Cassino, Piastowska, Kościelna, Jagiellońska. Pojechałem ciągiem pieszo-rowerowym na wiadukcie.. zjazd z wiaduktu na jezdnię (ul. Piastowską) wykonany idealnie..;) "Rewolucyjne" rozwiązanie. Na koniec jeszcze krótkie spotkanie z Koleżanką na Stradomiu.







Po odpoczynku w domu i kilku sprawach wyjechałem sobie na Toskanie nad Bałtyk i glinianki. Taki pomysł mi zaświtał na spędzenie końcówki upalnego dnia, a że miałem mało czasu, bo czekało na mnie oddanie roweru do serwisu to sprawnym tempem przez Jagiellońską, Sabinowską, Piastowską, Zaciszańską... i złapał mnie pociąg i czekanie.. później św. Barbary, św. Jadwigi. W sumie jechało mi się naprawdę przyjemnie i mógłbym pociągnąć kurs dalej, jednak odbijam w lewo do Parku Lisiniec by spędzić przyjemnie trochę czasu. Na gliniankach bardzo przyjemnie, przejechałem się terenowo po Parku Lisiniec, obok Bałtyku i dalej przez połączenie Bałtyku z Adriatykiem, dalej przeprowadziłem rower przez strumyczek, tam też zatrzymałem się by zrobić zdjęcie, później jeszcze objechałem dookoła Adriatyk i na chwilę na plażę. Idealnie. Jednak czas gonił i trzeba było się zbierać, więc terenowo spod plaży nad Adriatykiem i obok zbiorników, na koniec jeszcze obok Pacyfiku. By dojechać do miasta wybrałem wariant przez św. Jadwigi, św. Barbary, św. Augustyna, Pułaskiego, Sobieskiego, na sekundę na dworzec PKP, Al. Wolności i serwis. Zdałem rower.
Na Toskanie przejechałem: 61,90km, w czasie: 3:42:29, ze średnią: 16,69km/h (weźmy pod uwagę czas na Złotej Górze, nad Bałtykiem, kilka przystanków podczas kontroli ścieżki na Legionów i luźna jazda koło dworca PKP), maksymalna: 38,27km/h (zjazd ze Złotej Góry).
Bardzo przyjemne miastowe kilometry. Zażyłem naprawdę wiele Słońca.




Nie byłbym sobą gdybym w tak przyjemny wieczór gdzieś nie wyskoczył. Udało się pojechać do Olsztyna. Zebrałem się dopiero o 19:30, trochę jazdy przy Zachodzie Słońca, później już zapadający zmrok i ciemności. Ale lubię taką jazdę, tym bardziej, że bardzo ciepły wieczór i klimatycznie. Do Olsztyna dojechałem przez ul. Jagiellońską, Al. Pokoju, Trochimowskiego koło Huty, Guardian, Walcownia, dosłownie kawałek asfaltową drogą koło lasu i skręt w las by przedostać się w kierunku rowerostrady, którą dojeżdżam na Odrzykoń. Później już przez Skrajnicę i do Olsztyna. Na wzgórzu za Skrajnicą zatrzymałem się jeszcze przed zjazdem by popatrzeć na Zamek. Przyjemny kurs.. Jedyne czego mi może zabrakło to większej ilości jazdy w towarzystwie Zachodzącego Słońca, a wcześniej jazdy przez Zachodem. Ale nie można mieć wszystkiego. Później już zjazd z górki (gdzie wyszła maksymalna prędkość dnia: 47,4km/h) i na Rynek w Olsztynie. W międzyczasie przejechałem się jeszcze trzy razy do Ronda na krajowej "46" i z powrotem do Rynku, spotkałem też Znajomego. O 21:25 odjazd w kierunku Częstochowy. Z Rynku w Olsztynie jadę przez Olsztyn, Sokole Góry i Przeciwpożarówkę. Na pożarówce konkretne jeżdżenie, licząc średnią prędkość na całej długości pożarówki (~9,7km) wyszło mi w okolicach 22,5-23km/h. Później też nie było gorzej. Wreszcie jest tempo i werwa do jazdy. Udało też się spotkać sarenkę, w tym samym miejscu do przedostatnio (ostatnio nie spotkałem). Później pół kilometra jeszcze przez las (gdzie wpadam w jedną kałużę), dalej skręt w lewo, kawałek asfaltem i do granicy Huty. Tak się złożyło, że wybiła 22-ga więc ruch wzmożony. Pojechałem standardowo obok Guardiana, później Kucelin-Huta, Kucelin-Szpital, Al. Pokoju, Rondo Reagana, Al. Pokoju (Raków), Al. Niepodległości jezdnią, Al. Wolności, II NMP, I NMP i Plac Daszyńskiego. Do tego momentu też w niezłym tempie. W II Alei prace nad sygnalizacją.. ;) Później jeszcze przez Aleje NMP do Parku Jasnogórskiego (do którego dojeżdżam przez Jasnogórską), tak by wjechać do niego od szczytu Jasnogórskiego. Przejechałem się troszkę po Parku (klimatycznie i bardzo przyjemnie). Dużo też ludzi pomimo późnej pory. Pod wieczór również komfortowo i ciepło: od 12-13 stopni C w strefie podmiejskiej w lesie, do 16-17 stopni C w centrum miasta. Wreszcie nadeszły takie wieczory, które lubię. Nie sposób było nie wydłużyć tego późno-wieczornego kursu. Powrót: Park Jasnogórski - Pułaskiego - św. Kazimierza - św. Barbary - Zaciszańska, Piastowska, Boh. Monte Cassino i Jagiellońska. Coś moje ostatnio powroty sprowadziły się do jednego.. zawsze na koniec jadę ciągiem rowerowym wzdłuż M. Cassino. Tak wyszło.



Na Demie przejechałem: 59,123km (porównywalny dystans), ze średnią: 20,3km/h i czasem całkowitym jeżdżenia: 2:54:20.
Dzień niezwykle udany. Udało się odwiedzić wiele miejsc.. bardzo pojeździć. Wiele też zrobiłem ciekawych zdjęć, które z pewnością będą pamiątką z tego dnia.
Dodatkowym autem dnia było sporo kilometrów terenowych, w 95% tych przejechanych po szutrowych drogach.
Drugi dystans w 2014 roku pod względem liczby przejechanych kilometrów (dzisiejszy dzień uplasował się zaraz po Krakowie). Rekordowe temperatury jeśli chodzi o 2014 rok.
_ Więcej zdjęć niebawem.


  • DST 62.53km
  • Teren 4.00km
  • Czas 03:26
  • VAVG 18.21km/h
  • VMAX 37.41km/h
  • Temperatura 18.5°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Troszkę jazdy w mieście

Poniedziałek, 19 maja 2014 | Komentarze 0

Pojeździłem w mieście.
Dość wczesny wyjazd do miasta, bo o godzinie siódmej. Dawno nie jeździłem tak wcześnie. Jezdnią przez Jagiellońską, Bohaterów Monte Cassino, Korczaka, Sobieskiego, Śląską, II NMP, Al. Wolności i dworzec PKP. Później załatwienie kilku spraw i trochę jeżdżenia koło dworca PKS i wzdłuż tramwaju. Jednak okazało się, że Ktoś kogo szukam idzie inną drogą, więc wzdłuż tramwaju, Jasnogórską i chodnikiem przez Dąbrowskiego. Szczerze mówiąc teraz już sobie nie wyobrażam jeżdżenia po chodnikach, a kiedyś tą drogą często dojeżdżałem na studia. Podjechałem pod budynek na Dąbrowskiego na przeciwko Stadionu, a później z powrotem Dąbrowskiego do Placu Biegańskiego. Później z powrotem, tym razem już przez Kilińskiego pod Wydział. W skutkach się nie spotkałem. ;)
Odjazd o 8:10 z przystanku "Stadion CKS Budowlani" przez Dąbrowskiego, Plac Biegańskiego, II NMP, Al. Wolności, 1 Maja, Boh. M. Cassino i Jagiellońska. Trzeba przyznać, że pochmurno, jednak całkiem komfortowo i ciepło.
Kolejny wyjazd na uczelnię, o 11:30 standardem przez Jagiellońską, Boh. M. Cassino (jezdnią), Korczaka, Sobieskiego, II NMP, a że miałem jeszcze trochę czasu do zajęć to pojechałem sobie: I NMP, Mirowską i kawałek Wałem Nadwarciańskim, później koło Galerii Jurajskiej, Nadrzeczną, Plac Daszyńskiego, Aleje, Kościuszki, Armii Krajowej, Dekabrystów i Dąbrowskiego pod uczelnię. Gorąc.. na liczniku w pewnych momentach wskazywało ~30 stopni C...;)
W przerwie między zajęciami przez ulicę Dąbrowskiego do KFC, później przez III NMP, Popiełuszki, Szajnowicza-Iwanowa po zakazie, Dekabrystów i Dąbrowskiego znów na studia.
Po studiach powrót do domu. Wariant standardowy.. bez większych urozmaiceń, najpierw przez Dąbrowskiego i Nowowiejskiego na dworzec, a później już przez Sobieskiego i Boh. M. Cassino na Stradom, wydłużyłem przejazd o Sabinowską, Hetmańską, Tarnowskiego.
Gorąco, chciałem gdzieś wyskoczyć, jednak sił trochę brakowało. Wycieńczenie dniem. Jednak udało się wyskoczyć na godzinkę na wieczorną rundkę. W okolicach godziny 21:00 wyjechałem i planem było przejechać się przez Wał nad Wartą. Komfort termiczny wieczoru zachęcał do jazdy. Pojechałem standardem przez Monte Cassino, Aleje NMP, Plac Daszyńskiego, Wał Nadwarciański (od ul. Mirowskiej do ul. Rejtana), później przez Stary Raków, Jesienną, Orkana i Jagiellońską. Na koniec jeszcze kluczenie po Stradomiu, przez Kościelną, Monte Cassino i do domu. Jechało mi się rewelacyjnie. Blisko 20 kilometrów w dobrym tempie i humorze, no jedynie średnią obniżały światła sygnalizacyjne i jak to zwykle bywa jazda w mieście.. Jedyna dziwna sytuacja na którą się natknąłem: jadąc lewym pasem w II NMP (bo jechałem w I NMP), tym bardziej, że za mną jechała "12", która skręcała w Piłsudskiego. Kierowca był na tyle złośliwy, że wytykał mi palcem dwukrotnie gdzie mam ścieżkę, a trzeci raz już widziałem w lusterku, że pokazuje mi gdzie mam jechać (mimo, że mu ani nie przeszkadzałem, ani według przepisów prawa nie mam zakazu jazdy tutaj jezdnią, poza tym znaki w Alejach zezwalają na wjazd rowerów, kolejna kwestia, że wieczór i na jezdni nikogo innego nie było). Nie wiem czy chodziło o to, że on sam nie może jechać I Aleją, czy może bardziej o złośliwość. Czasem aż odechciewa się jazdy po mieście... Jadąc I NMP postanowiłem zawrócić i upewnić się, czy znaki zezwalają wjazd rowerów.. i zrobiłem zdjęcie.;)
Jazdy trochę dziś było. Przyjemnej... szkoda tylko, że nie udało się pojechać dalej.



  • DST 100.58km
  • Teren 12.00km
  • Czas 06:08
  • VAVG 16.40km/h
  • VMAX 41.46km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nocnie przez Łysiec i Nieradę. MSTÓW - OLSZTYN.

Niedziela, 18 maja 2014 | Komentarze 0

Nocny powrót z Klepaczki przez Łysiec, Nieradę, Sobuczynę, Brzeziny Nowe, Brzeziny Kolonia i Częstochowa, Żyzna, Sabinowska, Piastowska, Monte Cassino, Jagiellońska. Kontynuacja kursu Siedlec Duży - Częstochowa, na który wyjechałem przed 23:30 dnia poprzedniego. Sporo wilgoci w powietrzu, ale na szczęście obyło się bez deszczu. Całkiem przyjemna, jak zawsze wieczorna jazda. W pewnych momentach trochę opadałem z sił ze względu na późną porę, ale nawet sprawnie się jechało. Po wjeździe do Częstochowy (a właściwie już od Sobuczyny) omijanie kałuż na częstochowskich, zalanych i dziurawych w momentach ulicach. 16,29km przejechanych nocnym kursem. Wróciłem chwilę po 1-wszej w nocy.

Pojeździłem... Zebrałem się dość późno na wyjazd, bo wyruszyłem dopiero po 15-stej w kierunku mniej sprecyzowanym. Kilka pomysłów było, ale który wybrać... Na pewno miałem w zamiarze pojeździć. Nie planowałem natomiast setki, która narodziła się w międzyczasie. A dokładnie podczas popołudniowo-wieczornej rundki przejechałem: 84,29km w czasie 5:13:23. Oczywiście jest to czas jazdy łącznie z momentami ruchu roweru w Mstowie i na Zamku w Olsztynie. Prędkość średnia dzisiejszego dnia (pokazywana we wpisie wycieczki) też zmalała znacznie z tego powodu.
Pojechałem najpierw ciągiem rowerowym wzdłuż Monte Cassino, Sobieskiego, Al. Wolności, Alejami NMP i narodził się plan wyjazdu w kierunku Mirowa, więc ulicą Mirowską ciągiem, który się nie nazywa rowerowym, ale jest asfaltowy, więc przyciągający do jazdy, dokładnie obok Złotej Góry. Później cały czas Mirowską asfaltem pokonując tamtejsze pagórki, Mstowska i Mirów - Pegaz, dalej podjazd i obok Sanktuarium św. Ojca Pio. Tamtejszą drogą docieram do Siedlca, gdzie odbijam w lewo i po kilku minutach jazdy docieram do Mstowa. W Mstowie przez Rynek, Ogrodową i ulicą Leśną docieram do wzgórza. Przechodzę obok Skały Miłości, później już sprowadzam rower po schodkach w dół i obok Warty w kierunku zalewu Tasarki. Pobyłem chwilę i powrót, również przez Leśną, gdzie bez pedałowania prędkość 37km/h dało się osiągnąć. Miałem skoczyć do Lewiatana, ale nie zabrałem ze sobą zapinania, więc obyłem się.. dalej w drogę. Z przystanku "Wancerzów" wyjeżdżam jechać dalej, jednak na Rynku spotykam Kumpla i zamieniamy parę słów. Później już w drogę.. była 17:25 z Rynku we Mstowie, przez Siedlec, Gąszczyk, Srocko, Brzyszów i Kusięta docieram do Olsztyna. Niekorzystne wrażenie: sporo kilometrów jazdy pod wiatr, w pewnych momentach od niechcenia. Później już z Rynku w Olsztynie, udaję się w kierunku ronda i na Zamek.. Tak się jakoś złożyło, że wszedłem. Dziś jednak od nieco innej strony niż zwykle. W pewnych momentach nawet sił brakowało, by się wspinać z rowerem, ale na Zamku po parunastu minutach zrobiło się całkowicie słonecznie. Późne popołudnie, a właściwie już wieczór (bo to było w okolicach 19-stej) okazało się być bardzo przyjemne. Zrobiłem kilka zdjęć na Zamku, przeszedłem się po wzgórzu, posiedziałem na skałkach, trochę miłych dla oka widoków i ze wzgórza. Przed wyjazdem jeszcze rundka w okolicy Rynku w Olsztynie oraz małe zakupy do domu. Jakoś po 20-stej zebrałem się i w drogę.. Padło na przeciwpożarówkę, więc: Olsztyn Rynek, obok Sokolich Gór i przeciwpożarówka. Uwielbiam tą szutrową, leśną jazdę. Kilka konkretnych kilometrów w otoczeniu lubianej przyrody. Zawsze tędy mi się jedzie dobrze i taka też odskocznia od asfaltowych nawierzchni. Bez przystanków docieram do rowerostrady, którą jadę w kierunku Odrzykonia, później kawałek krajową "46" i skręt w lewo na Kusięta. Wyciągam rękę, jednak auto jadące za mną nie wiem czy zlekceważyło, czy widziało, że sygnalizuję skręt, jednak prędkości nie zredukowało. Uznałem więc za bezpieczniejsze, że nie ma co ryzykować życia w takiej sytuacji i lepiej znów przybliżyć się do prawej strony... A ten sobie przejechał, z dobrą prędkością.. Przeczekałem i skręcam. Później już lubianą asfaltową drogą w kierunku Huty, przy okazji zapadł już zmrok. Powoli zaczynają się te najdłuższe letnie dni. Trochę przypominają mi o rowerowaniu rok temu i początkach tego wszystkiego... znów ta atmosfera i to wszystko...;) Dalej jadę przez Hutę obok Guardiana, Kucelin-Huta i dalej ulicą Odlewników, trochę zalaną.. W jednym miejscu wpadłem w dość sporą kałużę, a i z nawierzchnią wiadomo jak na tej ulicy jest...;) Później już asfaltówką na Legionów w kierunku Bergera, parę chwil na złapanie oddechu i powrót również asfaltówką, ul. Legionów i Faradaya w dobrym tempie, Mirowską, Plac Daszyńskiego, I NMP, II NMP, Al. Wolności, Dworzec PKP. Później już powrót do domu również okrężny: Orzechowskiego, Al. Wolności, Al. Niepodległości, C.H. Jagiellończycy, Wojska Polskiego Dk-1, Brzozowa, Al. 11 Listopada, Zesłańców Sybiru, Boh. Katynia, Jesienna, Al. 11 Listopada, Orkana, Jagiellońska i Stradom.
A że brakowało mi do setki ~3 kilometrów to jeszcze kilka kilometrów po Stradomiu. Pojechałem sobie: Jagiellońską, Kościelną, Piastowską, Al. Boh. M. Cassino, Jagiellońską. Sił już pod koniec brakowało, ale do setki dokręciłem.
I tym sposobem wyszła całkiem udana wycieczka. W tereny mi znane, jednak pogoda dopisała. Odwiedziłem Mstów i Olsztyn, pojeździłem lubianymi trasami, dobry sposób na spędzenie niedzieli.











Mapka popołudniowo-wieczornej rundki:
https://maps.google.pl/maps?saddr=Jagiellońska&dad...