Fb: Rowerowa strona Mateusza Ordy

Rok 2021 button stats bikestats.pl

WYCIECZKI 2021
42. 01.11 Nowa Brzeźnica - Kleszczów - Wola Wiewiecka S
41. 03.10 Warszawa
40. 02.10 Opole - Brzeg
39. 27.09 Kędzierzyn-Koźle - Racibórz
38. 25.09 Kluczbork - Opole
37. 08.09 Częstochowa - Zawiercie
36. 22.08 Gliwice - Góra św. Anny - Częstochowa
35. 14.08 Łeba - Koszalin
34. 12.08 Kamień Pomorski - Szczecin
33. 09.08 Niechorze - Gryfice - Płoty - Resko - Niechorze
32. 07.08 Niechorze - Koszalin
31. 05.08 Niechorze - Świnoujście
30. 04.08 Szczecin - Siekierki (most) - Godków
29. 02.08 Niechorze - Mielno - Kołobrzeg
28. 25.07 Częstochowa - Kłobuck - Poraj - Rudniki - Częstochowa
27. 22.07 Nysa - Opole - Częstochowa
26. 21.07 Paczków - Kłodzko - Nysa
25. 19.07 Kluczbork - Częstochowa
24. 16.07 Dobryszyce - Kleszczów - Częstochowa
23. 15.07 Dąbrowa Górnicza - Sosnowiec - Dąbrowa Górnicza
22. 13.07 Częstochowa - Ostrów Wielkopolski
21. 11.07 Zawiercie - Koniecpol
20. 10.07 Częstochowa - Kielce
19. 06.07 Częstochowa - Łódź
18. 04.07 Dąbrowa Górnicza - Kraków
17. 02.07 Częstochowa - Chałupki
16. 30.06 Częstochowa - Mzurów - Trzebniów - Częstochowa S
15. 28.06 Częstochowa - Przedbórz - Radomsko S
14. 21.06 Piotrków Trybunalski - Kleszczów - Radomsko
13. 20.06 Częstochowa - Irządze - Lelów - Częstochowa S
12. 19.06 Częstochowa - Opole
11. 17.06 Zawiercie - Giebło - Częstochowa S
10. 15.06 Częstochowa - Piotrków Trybunalski
9. 09.06 Częstochowa - Katowice
8. 06.06 Lubliniec - Olesno - Praszka - Częstochowa
7. 05.06 Tarnowskie Góry - Toszek - Herby
6. 31.05 Wrocław
5. 30.05 Wrocław - Brzeg
4. 29.05 Zielona Góra - Wrocław
3. 15.05 Częstochowa - Przyrów - Częstochowa
2. 09.05 Zawiercie - Częstochowa
1. 01.05 Częstochowa - Żłobnica - Kleszczów - Wola Wiewiecka


Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi matiz17 z miasta Częstochowa. Mam przejechane 251574.91 kilometrów. Jeżdżę z prędkością średnią 19.38 km/h.
Jeżdżę, bo lubię, sprawia mi to przyjemność. Na drugim miejscu jest: statystyka, czego dowodem jest brak wiedzy o przekroczonych barierach rowerowych typu 10.000km w danym roku, czy brak wiedzy o ilości gmin, przez które przejechałem (na razie). W 2013 roku zacząłem jeździć poza granicami miasta. Z czasem wyprawy stawały się co raz dalsze i niekiedy kilkudniowe. W 2015 roku zmieniłem podstawowy rower na Meridę przystosowaną głównie (ale nie tylko) do asfaltowych tras. Jeżdżę dalej i w 2017 roku z pewnością odwiedzę wiele nowych miejsc, a także powrócę do tych już znanych. W większości jeżdżę sam, ale niejednokrotnie wyjeżdżałem na większe trasy ze Znajomymi, a czasem nawet w większej grupie. Rower jest przede wszystkim dla mnie najlepszą formą transportu. Przez cały rok, w każdych warunkach pokonuje spore ilości kilometrów. Oprócz tego jest najlepszym sposobem na spędzanie wolnego czasu, a także dbanie o zdrowy tryb życia. Więcej o mnie.


Rok 2025 button stats bikestats.pl
Rok 2024 button stats bikestats.pl
Rok 2023 button stats bikestats.pl
Rok 2022 button stats bikestats.pl Rok 2021 button stats bikestats.pl Rok 2020 button stats bikestats.pl Rok 2019 button stats bikestats.pl Rok 2018 button stats bikestats.pl Sezon 2017 button stats bikestats.pl Sezon 2016 button stats bikestats.pl Sezon 2015 button stats bikestats.pl Sezon 2014 button stats bikestats.pl Sezon 2013 button stats bikestats.pl

REKORDY ROWEROWE

Max. dystans dzienny:
brak

Max. dystans roczny:
2016

Max. dystans miesięczny:
lipiec 2015

Max. prędkość na rowerze:
brak

Min. 300km na dzień:
2 razy

Min. 200km na dzień:
brak

Min. 150km na dzień:
brak

Min. 100km na dzień:
brak

Największy dystans solo:
brak

Najdłuższa czasowo jazda:
brak

Max. temperatura w czasie jazdy:
brak

Min. temperatura w czasie jazdy:
brak

Województwa odwiedzone na rowerze:
śląskie, małopolskie, łódzkie, opolskie, świętokrzyskie, zachodniopomorskie, dolnośląskie, wielkopolskie, pomorskie

Kraje odwiedzone na rowerze:
Polska, Niemcy



MOJE WYCIECZKI

-----Sezon 2020-----
1. Częstochowa - Kleszczów - Wola Wiewiecka


Wycieczki 2018 (min. 100km)
53. Częstochowa - Łódź GC
19. Piotrków Tryb. - Łódź - Częstochowa GC

Wycieczki 2017
20. 11.06 Wieluń
19. 09.06 Krzepice
18. 04.06 Tarnowskie Góry - Częstochowa przez Kielczę, Tworóg
17. 03.06 Tarnowskie Góry - Częstochowa (Chechło-Nakło, Zielona)
16. 02.06 Północne rubieże
15. 01.06 Zamek Bobolice
14. 28.05 Powiat gliwicki
13. 27.05 Bobolice
12. 21.05 Tarnowskie Góry - Częstochowa
11. 19.05 Kleszczów i Góra Kamieńsk
10. 14.05 Tarnowskie Góry - Częstochowa
9. 06.05 Górny Śląsk i Zagłębie
8. 01.05 Księstwo Siewierskie
7. 29.04 Wojaże po lublinieckim
6. 01.04 Mirów i Bobolice
5. 18.02 Dąbrowa Górnicza - Częstochowa
4. 08.01 Gdynia(100km)
3. 07.01 Gdańsk (80km)
2. 06.01 Gdynia (60km)
1. 05.01 Gdańsk (50km)

Wycieczki 2016
60. Kraków (90 km)
59. Kleszczów (150 km)
58. Kraków - Częstochowa (170 km)
57. Kleszczów (150 km)
56. Kraków - Częstochowa (180 km)
55. Ziemia toszecko-gliwicka (220 km)
54. Częstochowa - Katowice - Częstochowa (200 km)
53. Kleszczów (140 km)
52. Częstochowa - Kraków - Częstochowa (300 km)
51. Żywiec - Częstochowa (180 km)
50. Kleszczów i Kraków (160 km)
49. Kraków - Częstochowa (210km)
48. Kleszczów i Góra Kamieńsk (190km)
47. Kraków - Częstochowa (230km)
46. Brzegi - Częstochowa (130km)
45. Chęciny i Kielce (100km)
44. Pińczów, Chęciny, Kielce (150km)
43. Częstochowa - Brzegi (170km)
42. 16.08 Ustronie Morskie (110km)
41. 14.08 Świnoujście, Bansin (150km)
40. 13.08 Kołobrzeg, Gąski (160km)
39. Wrocław - Częstochowa (210km)
38. Opole - Wrocław (180km)
37. 02.08 Złoty Potok, Bobolice (120km)
36. Kraków - Częstochowa (250km)
35. Multi Orbita 2016 (330km)
34. Bobolice (100km)
33. Próbna Orbita 2016 (130km)
32. Tarnowskie Góry (120km)
31. 06.07 Przed Orbitą (100km)
30. Kleszczów (100km)
29. Jędrzejów (210km)
28. 01.07 Żarki (100km)
27. Łódź - Częstochowa(200km)
26. Tworóg(120km)
25. Dobrodzień (130km)
24. Toszek (150km)
23. Kleszczów II (170km)
22. Kraków - Częstochowa (190km)
21. Kraków (190km)
20. Kraków i Tyniec (140km)
19. Częstochowa - Kraków (220km)
18. 05.06 Bobolice (100km)
17. 04.06 Tarnowskie Góry (130km)
16. 01.06 Bobolice (110km)
15. Kłobuck i Krzepice (100km)
14. Bobolice (100km)
13. Górny Śląsk - Zagłębie (180km)
12. Kleszczów (170km)
11. Bobolice (100km)
10. Jeleniak Mikuliny, Kalety (110km)
9. Dróżki asfaltowe (100km)
8. Dróżki asfaltowe (100km)
7. Mirów i Bobolice (100km)
6. Księstwo Siewierskie (100km)
5. Radomsko (100km)
4. Bobolice (120km)
3. Bobolice (110km)
2. Gliwice - Częstochowa (110km)
1. Ostrężnik (100km)
Statystyka wycieczek 2016
Wszystkie trasy pozamiejskie

Wycieczki 2015
41. 24.10 Po Krakowie (130km)
40. 05.10 Działoszyn, Pajęczno, Radomsko (140km)
39. 04.10 Częstochowa - Kraków (150km)
38. 02.10 Mirów i Bobolice (100km)
37. 17.09 Kleszczów (200km)
36. 16.09 Gidle (120km)
35. 14.09 Katowice Zagłębie (180km)
34. 13.09 Asfaltowe drogi rowerowe (120km)
33. 29.08 Kraków - Częstochowa (180km)
32. 27.08 Brzegi - Częstochowa (140km)
31. 26.08 Częstochowa - Brzegi (140km)
30. 23.08 Częstochowa - Tarnowskie Góry - Częstochowa (120km)
29. 19.08 Częstochowa - Szczekociny - Częstochowa (120km)
28. 16.08 Uckeritz (60km)
27. 14.08 Uckeritz (70km)
26. 13.08 Zinnowitz (80km)
25. 12.08 Karsibór (60km)
24. 10.08 Międzyzdroje, Wisełka (90km)
23. 07.08 Dróżki rowerowe i Żarki (95km)
22. 04.08 Zawiercie TdP (130km)
21. 31.07 Wolbrom (180km)
20. 25/26.07 Mini Orbita
19. 24.07 Tour de Częstochowa (80km)
18. 21.07 Częstochowa - Kraków (180km)
17. 20.07 Mirów i Bobolice (100km)
16. 18.07 Próbna Mini Orbita (120km)
15. 16.07 Ogrodzieniec (160km)
14. 12.07 Asfaltowe drogi rowerowe i Żarki (130km)
13. 11.07 Koszęcin, Kalety (100km)
13. 04.07 Po Krakowie (95km)
12. 03.07 Kleszczów (130km)
11. 01.07 Radłów, Panki (130km)
10. 14.06 Bobolice, Niegowa, Lelów (120km)
9. 05.06 Przyrów, Lelów (130km)
8. 03.06 Częstochowa - Katowice - Częstochowa (180km)
7. 29.05 Krzepice (100km)
6. 25.05 Lubliniec (110km)
5. 16.05 Asfaltowe drogi rowerowe (120km)
4. 12.04 Częstochowa - Kraków (160km)
3. 11.04 Siewierz (85+25km)
2. 21.03 Bobolice (115km)
1. 03.01 Bobolice (110km)

Wycieczki 2014
19. 11.11 Koszęcin
18. 31.10 Mirów i Bobolice
17. 18.09 Kalety i Zalew Zielona
16. 05.09 Ogrodzieniec
15. 31.08 Brzegi - Częstochowa
14. 30.08 Chęciny i Kielce
13. 29.08 Chęciny i Kielce
12. 28.08 Chęciny
11. 27.08 Częstochowa - Brzegi
10. 10.08 Bobolice
9. 28.07 Kołobrzeg
8. 24.07 Międzywodzie
7. 19/20.07 Decathlon Orbita
6. 16.07 Mirów i Bobolice
5. 29.06 Częstochowa - Kraków
4. 23.06 Szczekociny
3. 19.06 Tarnowskie Góry
2. 26.04 Mirów i Bobolice
1. 06.04 Częstochowa - Kraków (150km)

Wycieczki 2013
1. 29.12 Góra Zborów
1. 13.09 Częstochowa - Kraków
1. 15.07 Mirów i Bobolice






Archiwum bloga

  • DST 160.87km
  • Teren 3.00km
  • Czas 07:26
  • VAVG 21.64km/h
  • VMAX 56.21km/h
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

MIRÓW & BOBOLICE przez Olsztyn, Janów, Ostrężnik, Żarki, Wysoką Lelowską, Poraj, Poczesną

Środa, 16 lipca 2014 | Komentarze 0

Dziś nie planowałem przejechania tylu kilometrów, choć o jeździe myślałem. Zebrałem się dość późno, bo dopiero po 14-stej wsiadłem na rower. Jednak wcześniej telefon do Kumpla i zgadanie planów. Czułem, że kroi się udana wyprawa.
Najpierw jednak po 14-stej w kierunku Centrum załatwić pewną sprawę, przez Monte Cassino, Sobieskiego, Śląską (zakorkowaną..) - II Aleję NMP - Al. Wolności - Dworzec PKP. Powrót przez Sobieskiego, Pułaskiego, M. Cassino i Jagiellońską. Odczułem dziś, że chcę wyjechać jak najszybciej poza miasto.. korki, ruch uliczny...
Po 15-stej wyjeżdżam na umówione miejsce spotkania - Boh. Monte Cassino za wiaduktem. Tam o 15:30 podjechał Janusz i wyjechaliśmy w drogę: Boh. Monte Cassino - Jagiellońska - Al. Pokoju - Trochimowskiego, Kucelińska, Korfantego, Guardian, Walcownia (przez Hutę), później asfaltem przez Kusięta i Olsztyn. Do Olsztyna ze średnią: 22,77km/h. Niby kluczenie i prawie w godzinę do tego Olsztyna, jednak po trasach z mniejszym ruchem. Powstawała wizja trasy i jazdy na dziś, choć już cel był zaplanowany. Później z Olsztyna krajową 46 przez Przymiłowice, Zrębice, Skowronów, Piasek i Janów. Do Janowa ze średnią: 24,23km/h, z maksymalną: 44,67km/h. Drogą krajową 46 zawsze mi się dobrze jedzie. Odbijamy w prawo na wojewódzką 793 i jedziemy przez Złoty Potok, Złoty Potok (Os. Parkowe), Siedlec (źródła) - także ten fragment asfaltowej jazdy bardzo lubię, Ostrężnik i docieramy do gm. Niegowa. Tam kilka kilometrów uwielbianymi przeze mnie asfaltowymi ścieżkami w lesie. Ten fragment drogi rowerowej bardzo mi przypadł do gustu i mimo, że już tędy kiedyś jechałem to jak dla mnie znakomita droga. Trochę podjazdów i zjazdów, prędkości też udało się dobre osiągnąć. Pojechałem: 47,37km/h - na pewnym zjeździe poczułem wielką frajdę z jazdy, jednak trzeba było wejść w zakręt w normalniejszą prędkością. Docieramy do Żarek. 23,82km/h - średnia właśnie do Żarek. Na Rynku w Żarkach chwila oddechu. Stamtąd już do samego Mirowa i Bobolic asfaltowym standardem ścieżki rowerowej, trochę podjazdów i zjazdów (tu udało się podnieść prędkość maksymalną do 48,86km/h). Coś znakomitego jeździć po tych asfaltowych ścieżkach, szkoda tylko, że są tak daleko od Częstochowy, jednak żeby tu dojechać potrzeba trochę czasu. Później już sam dojazd do celu. W Mirowie pod Zamkiem byliśmy na 18-stą. 65,27km łącznego dziennego dystansu, w czasie: 2:54:04, ze średnią tej drogi: 23,69km/h.
Na chwilę na Zamek w Mirowie. Troszkę przejechaliśmy po skałkach, taka namiastka terenu, jednak później już asfaltem do Bobolic. Też na Zamek, trochę zdjęć, oddechu i trzeba się zbierać. Świetnie było odwiedzić to miejsce znów, tak samo jak dokładnie rok temu.
O 18:45 wyjeżdżamy. Najpierw standardem asfaltowym do Żarek - jakoś tak ta droga wydawała mi się najodpowiedniejszą, tereny leśne i asfalt i do tego brak samochodów. Można było spokojnie pojechać i pogadać, znakomitą rowerową drogę wytyczyli. Tutaj udało się na zjeździe przebić do 53,22km/h. Średnia do Żarek: 23,79km/h. W Żarkach uzupełnienie płynów. Później już nieco zmian w trasie, jak lubię tą trasę, którą przyjechaliśmy to by nie wracać tak samo. Z Żarek przez Wysoką Lelowską, Przybynów, Ostrów, Masłońskie do Poraja. Na zjeździe przed Przybynowem udało mi się podnieść maksymalną prędkość aż do: 56,21km/h.. to już spora prędkość, udało się dobić, choć gdybym chciał to myślę, że mogłoby być i więcej. Udało się pojechać tym standardem trasy, przez chwilę nawet miałem myśl by odbić na Biskupice, jednak ta trasa jakaś tak mnie bardziej przekonywała. Średnia z Bobolic do Poraja też bardzo zadowalająca: 25,49km/h. Chwila odpoczynku w Poraju i w drogę... jakoś tak miałem wrażenie, że po nawodnieniu organizmu przybywało mi sporo energii do jazdy. Praktycznie cały czas na powrocie na liczniku oscylowało blisko wartości 30km/h, momentami więcej i mniej. Takiej jazdy mi było trzeba. Później już: Poraj - Osiny - Kolonia Borek - Zawodzie - Korwinów - Słowik i Częstochowa, ul. Fabryczna - Bohaterów Katynia - Al. 11 Listopada - Jagiellońska i Stradom. Na przystanku "Jagiellońska" ze statystyki: 111,96km (dystans całościowy dnia), czas: 4:56:00, średnia: 25,33km/h. Średnia powyżej 25km/h łącznie z etapem miejskim bardzo dobra, w Poczesnej nawet na licznik wskoczyło przez pewien czas ~26km/h. Znakomity wyjazd do Mirowa i Bobolic!
Zupełnie dodatkowo.. gminy dziś odwiedzone: Olsztyn, Janów, Niegowa, Żarki, Poraj, Poczesna. :-)
Później jeszcze pojechaliśmy sobie do Kościelnej i do Piastowskiej z planem jeszcze pokręcenia na Stradomiu, więc: Piastowska - M. Cassino - Jagiellońska i Kościelna - Artyleryjska - Matejki i Zaciszańska. Przed przejazdem na Zaciszu odłącza się Janusz, ja jeszcze pojechałem sobie do Parku Lisiniec przez św. Barbary i św. Jadwigi. Wreszcie zrobili przejazd.. można było bez objazdów tu dojechać. Objechałem sobie w dobrym tempie zbiorniki wodne (Adriatyk i Pacyfik). Jednak nie było dziś ochoty na szuter.. dziś asfalt mi podchodził bardziej. Później na dworzec PKP przez św. Jadwigi, św. Barbary, św. Augustyna, Sobieskiego i Orzechowskiego. Pogadałem ze Znajomym i wróciłem sobie do domu, ale też okrężnie: Al. Wolności - Al. Niepodległości - Dk1 - Al. 11 Listopada - Zesłańców Sybiru - Boh. Katynia - Jesienna - Orkana i Jagiellońska.
Późnym wieczorem jeszcze w kierunku KFC... Dużo mówić w kierunku, pojechałem z planem przekroczenia 150km w dniu dzisiejszym. Chęci na jazdę były, ciepły wieczór więc pokręciłem jeszcze.. najpierw Jagiellońską do Kościelnej i Piastowską, przez M. Cassino, Sobieskiego, Śląską, Racławicką i III NMP. Chwila kręcenia w Parku Jasnogórskim i przez III Aleję, II Aleję, Al. Wolności. Jakoś w ostatniej chwili na zielonej strzałce skręcam w prawo i docieram do KFC przez Boh. Monte Cassino i Jagiellońską. Dobrze się jeździło w zdecydowanie znikomym Ruchu Drogowym. Później już DK-1 i KFC. Powrót z KFC już po 23:30 okrężnie: Zesłańców Sybiru - Boh. Katynia - wzdłuż nowej linii tramwajowej 3 - Jagiellońska - Boh. M. Cassino - Piastowska - M. Cassino i Jagiellońska. Tak jakoś pod koniec jeszcze chciałem dobić do 160km. I się udało. Rewelacyjny dystans, a jeszcze bardziej świetne wspomnienia!
Tego mi było trzeba.. Znakomitej jurajskiej rowerowej wycieczki!
Dzięki Janusz za towarzystwo!
Mirów i Bobolice - tak samo jak rok temu, 16 lipca 2013r. !
Ostatnie dni dają mi sporo jeżdżenia. Nie spodziewałem się aż tylu przejechanych kilometrów po połowie lipca - 1501km w ciągu 15 dni to wynik rewelacyjny. Udało się jak do tej pory odwiedzić sporo gmin graniczących z Częstochową, jak zwykle bywa Olsztyn cieszył się największą popularnością. Dzisiejsza wycieczka pod pewnymi względami jak na razie - najlepsza!










  • DST 155.95km
  • Czas 08:14
  • VAVG 18.94km/h
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bałtyk. | Srocko - Olsztyn - Pożarówka - Guardian | Nierada - Łysiec - Siedlec Duży - Poraj

Wtorek, 15 lipca 2014 | Komentarze 0

Udało się porannie wyskoczyć. Równo o 7-dmej wyjeżdżam: Jagiellońska - Kościelna - Piastowska - Bohaterów M. Cassino - 1 Maja - Al. Wolności - PKP. Dalej już przez Sobieskiego, Korczaka, M. Cassino, Pułaskiego, św. Kazimierza, św. Barbary i św. Jadwigi docieram do Parku Lisiniec, zupełnie porannego. Nie było ochoty kręcić poza miasto o tak wczesnej godzinie, więc postanowiłem pojechać sobie nad wodę. Zatrzymałem się na chwilę przy Bałtyku, a później przymusowo przy plaży nad Adriatykiem. Odpadło mi górne mocowanie błotnika.. podejrzewam, że za sprawą wczorajszych skałek i tego, że w pewnym momencie mi lekko osunął się rower, poza tym się wyrobiło. Nie miałem co zrobić z odpadającym błotnikiem, bo na dole mocowanie imbusowe. Jedną śrubę jakoś odkręciłem, drugą po trudach musiałem urwać. Nie było innej rady by dalej jechać, a awaryjnie do domu nie miałem ochoty wracać. Później na plażę nad Adriatykiem i objechałem zbiornik. Na Lisińcu też zaczyna się coś dziać - rozstawiają hale sferyczne, z jednej strony dobrze, ale z drugiej nie wiem czy znakomicie. Było to takie spokojne miejsce jakby nie patrzeć. Później jeszcze na chwilę nad Pacyfik i wyjeżdżam z Parku Lisiniec. Padło, że może pojadę sobie na Berger i lubiane asfaltówki. Tak więc.. pojechałem: Park Lisiniec - św. Jadwigi - św. Rocha - Rynek Wieluński - Al. Jana Pawła II - Popiełuszki - Pułaskiego - 1 Maja - Al. Wolności - II Aleja - I Aleja - Stary Rynek - Mirowska - Faradaya - Legionów - Legionów, koksownia - Legionów, Berger - Legionów, Las. Padło, że jadę dalej... Brzyszowską i Srocko. Tam uzupełnienie płynów, bo byłem bardzo spragniony czegoś się napić i przez Brzyszów i Kusięta do Olsztyna. Zażyłem trochę asfaltowej, porannej jazdy, Słońce przyświecało mocno. Później już w Olsztynie na chwilę pod Zamek od strony ul. Napoleona i później jeszcze koło krajówki, gdzie podjeżdżam pod Zamek. Na samym podjeździe przez nieuwagę zaliczona gleba, przy minimalnej prędkości. Zahaczyłem pedałem o nierówność terenu. Później już zjazd, gdzie też na granicy - zachwiałem się na piasku przy już znacznej szybkości i krajową 46 docieram do Rynku w Olsztynie. Tam kilka minut przerwy na rozmowie ze Znajomym i powrót do domu drogą na Biskupice obok góry Biakło i Sokolich Gór i przeciwpożarówką do rowerostrady. Później kawałek lasem i przez hutę, koło Guardiana, Korfantego, Kucelińska, Al. Pokoju, Al. Niepodległości, Al. Wolności i dworzec PKP. Dość rześko się czułem po porannej rundce, rowerzystów też sporo na drogach. Parę chwil oddechu i powrót do domu przez Monte Cassino i Jagiellońską.

Porannie nad Bałtykiem

Rower na tle plaży nad Adriatykiem (ścieżki rowerowe w Parku Lisiniec)

Olsztyn - przed Zamkiem






  • DST 77.48km
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

BIAKŁO - LIPÓWKI - Olsztyn, Zamek.

Poniedziałek, 14 lipca 2014 | Komentarze 0

Wypad w towarzystwie :)
W obie strony przeciwpożarówką i koło Guardiana. ;)







  • DST 103.78km
  • Teren 12.50km
  • Czas 05:19
  • VAVG 19.52km/h
  • VMAX 47.08km/h
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

OLSZTYN (Zamek) przez hutę, Kusięta, Turów, Przymiłowice. Powrót: przeciwpożarówką

Niedziela, 13 lipca 2014 | Komentarze 5

Udało się i dziś wykręcić setkę.
Najpierw wsiadłem na Demę. Jakoś przed 13-stą pojechałem do Biedronki na Stradomiu, a później do Tesco - ul. Sabinowską. Okazało się, że Tesco nie spełniło moich zainteresowań, więc przez Sabinowską, Jagiellońską, Monte Cassino i Pułaskiego podjechałem do kolejnego marketu. Na lewoskręcie już w stronę Tesco, mimo, że Pani, która przycisnęła przycisk na światłach pierwsza, przeszła ostatnia - auta i Ruch Drogowy ma priorytet, jak wszędzie.. ;) Powrót przez Sobieskiego, dworzec PKP i powrót przez Al. Wolności, M. Cassino i Jagiellońską.
Po przyjeździe do domu i dwóch kwadransach oddechu znów na rower. Tym razem też na Demie i po mieście, ale z zahaczeniem o popularny ostatnio Park Lisiniec. Dojechałem tam przez M. Cassino (od wiaduktu jezdnią), 1 Maja, wzdłuż tramwaju, Focha, Ogińskiego, Sobieskiego, Pułaskiego, św. Kazimierza, św. Barbary, św. Jadwigi i Park Lisiniec. Tam objechałem dwa razy (z tym, że raz w jedną, raz w drugą stronę) zbiornik Bałtyk i Adriatyk zatrzymując się na parę chwil w kilku miejscach. Urokliwie i dość ciepło, bo na liczniku wartości wahające się w pobliżu 30 stopni C. No nic.. ale trzeba wracać: Park Lisiniec - Kordeckiego - 7 Kamienic - Park Jasnogórski - III Aleja - II Aleja - Al. Wolności i później już przez M. Cassino i Jagiellońską.

Przed 17-stą zebrałem się na dłuższą rundkę. Choć planowałem na dziś trochę snucia się w okolicach Olsztyna i odwiedzenia jakiś nowszych miejsc to nie starczyło czasu. Udało się jednak dobrze poczuć jeżdżąc i pobyć trochę na Jurze. Padło na dość okrężną trasę do Olsztyna, ale pozbawioną większego Ruchu, a więc spokojną i bezpieczną. W pewnych momentach szybka jazda i dużo werwy do kręcenia. Pozytywem ogromnym było świecące Słońce i bardzo dobre warunki do jazdy. Pojechałem najpierw przez M. Cassino i ul. 1 Maja na dworzec PKP, a stamtąd już we wiadomym kierunku: Centrum - Al. Wolności - Al. Niepodległości - Al. Pokoju - przez hutę koło Guardiana - Kusięta - Turów - Przymiłowice - Olsztyn. W Olsztynie pojechałem na Zamek od drugiej strony.. wspiąłem się tam na skałki i zrobiłem kilka zdjęć. Ale bez wchodzenia na Zamek, później z powrotem na Rynek, jakieś zakupy by uzupełnić energię i płyny i znów w kierunku Zamku. Tym razem od strony krajowej 46 i ronda w Olsztynie. Wjechałem i trochę wprowadziłem rower i później na Wzgórze Zamkowe. Świecące Słońce, lubiane tereny - tego mi było trzeba. W międzyczasie zastanawiałem się nad setką... którą planowałem dziś zrobić, ale nie byłem pewny czy wyrobię się czasowo. Raz odpuszczałem, a raz chciałem walczyć, jednak czy będzie czy nie.. chwilę przed 20-stą trzeba było wracać z Olsztyna. Pojechałem więc na Rynek i stamtąd: Olsztyn - Olsztyn, św. Puszczy - Olsztyn, Sokole Góry - Przeciwpożarówką do początku rowerostrady - kawałek lasem do asfaltu i przez hutę koło Guardiana, ul. Korfantego, Odlewników (tak.. niezbyt przyjazną ulicą ale by przebić się w lubiane rejony) - Legionów, koksownia - Legionów - Żużlowa - Stadion Miejski - Faradaya - Mirowska - Plac Daszyńskiego - I Aleja - II Aleja - Al. Wolności - Dworzec PKP Centrum. Tam właśnie jeszcze przejazd w okolicy Dworca i później już szybkim tempem w kierunku pizzerii. Czas mnie gonił.. rozmyślałem też nad sposobnością setki i byłem już o włos. Do pizzerii Da Grasso docieram dosłownie w ciągu 12 minut z dworca PKP przez ul. Sobieskiego, Monte Cassino i Jagiellońską. Wybrałem nieco dłuższą drogę, ale bardziej lubianą i tam, gdzie lepiej mi się jedzie jezdnią. W naprawdę szybkim tempie dotarłem do pizzerii, ale po chwili znów trzeba kręcić i do domu na finał Mistrzostw, którego i tak obejrzałem tylko II połowę. Jagiellońską do skrzyżowania / k. Estakady i Jagiellońską na Stradom. Dość szybko można przebyć tę drogę jak się ma werwę do jazdy, jednak te krawężniki, przyciski jak zawsze dobijają, albo "nowe", nie automatyczne ustawienie świateł przy Makro, tragedia...
Powrót do domu jednak z werwą. Mimo, że wszystko pod koniec w pośpiechu by dokręcić do równego dystansu to poczułem dziś jazdę i zadowolenie z niej, a o to w tym wszystkim chodzi, choć dziś miało być spokojniej.
Na koniec dnia jeszcze dwa krótsze wypady po ścieżkach na Jagiellońskiej by na pewno przebić dystans setkowy, ale by się też przewietrzyć, przejechać kawałek na spokojnie.






  • DST 120.81km
  • Teren 10.00km
  • Czas 06:02
  • VAVG 20.02km/h
  • VMAX 43.50km/h
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Srocko - Brzyszów - Małusy - Żuraw - Bukowno - Turów - Olsztyn

Sobota, 12 lipca 2014 | Komentarze 0

Nocne kilka kilometrów po mieście. Tak jakoś po kursach z piątku postanowiłem jeszcze przejechać się do miasta, bo ruch praktycznie zerowy. Jezdnią przez Monte Cassino, Korczaka, Sobieskiego, Śląską, koło Pl. Biegańskiego, II Aleja, Al. Wolności, Sobieskiego, Korczaka, M. Cassino i Jagiellońska. W sumie już trochę zmęczony byłem, ale się przejechałem bez zbytniego pośpiechu.
Popołudniowy wyjazd do miasta przez M. Cassino na dworzec PKP. Wsiadam na Demę i jadę w kierunku Centrum. Z Dworca PKP powrót do domu przez Al. Wolności, Rondo Mickiewicza (na chwilę do Lidla), Ambulatoryjną, Monte Cassino i Jagiellońska. Przed większym wyjazdem parę kilometrów wpadło.

Udało się pojechać dalej i nacieszyć rowerowo. Dziś padło na trasę przez Małusy i tamtejsze tereny, które odwiedzam dość rzadko, a są ładne. Zaplanowałem mniej lub bardziej trasę i w drogę... po 15-stej w kierunku Rakowa - ul. Jagiellońską do KFC posilić się przed jazdą. Po kilku chwilach odpoczynku o 16:00 wyruszam z Rakowa w drogę. Najpierw Al. Niepodległości, Al. Wolności, Centrum - dworzec PKP, Aleje, Mirowska, Faradaya, Legionów, Legionów - Koksownia, Legionów - Berger, Brzyszowska i Srocko - Brzyszów. Dotąd trasa mi bardzo dobrze znana, odtąd już więcej radości z jazdy, bo tu byłem mało razy. Przejeżdżam przez Małusy Małe zmagając się z górkami i chwila oddechu po podjeździe, później już Małusy Wielkie i nie odbijam na Zagórze tylko jadę prosto - na Kobyłczyce, do tej pory odbijałem tam. Przez Kobyłczyce przejechałem, wyjeżdżam z gminy Mstów i gmina Janów - miejscowość Żuraw. Najpierw przez Kolonię Żurawską, a później tuż za górką już Żuraw - dojeżdżam do Ronda Niepodległości i chwila koło Kościoła. Od tego momentu już mniejsza zawziętość do jazdy, dużo spokojniej, też trochę zastanawiania się nad trasą, bo i nie znam tak dobrze tych terenów i nie miałem sprecyzowane dokąd jadę. Pojechałem na Łusławice, tam obok stawu zawracam wiedząc, że przez Czepurkę dalej dojechałbym do Janowa, a dziś nie tak planowałem. Zawracam się i odbijam w lewo na znaną mi już drogę na Zagórze. Podjazd pokonany, później zaraz w lewo i myślałem, że na Turów, ale jednak na Bukowno, którego miałem nie odwiedzać. Jakoś zawsze tu mi się jedzie mozolnie. Przebijam się przez Bukowno i Przymiłowice. Przejeżdżam przez Przymiłowice - Podgrabie, Przymiłowice - ul. Piastowską i do drogi krajowej 46. Jadę krajówką do zatoczki za stacją energetyczną i powrót tą samą drogą, ale nie na Olsztyn, tylko na Turów. Obok elektrowni w Turowie, a później asfaltowo już na Olsztyn. Tu trochę odżyłem i nawet z urozmaicenia trasy zadowolony. Dojeżdżam do Rynku w Olsztynie. Tam jadę w kierunku Zamku i ku swojemu zaskoczeniu wchodzę na Zamek. Kilka zdjęć.. trochę chodzenia po wzgórzu, momentami jazda i zjazd lubianą drogą do drogi krajowej 46. Tam już przez rondo i znów na Rynek, gdzie uzupełniam węglowodany. Zanim wyjechałem z Olsztyna jeszcze w kierunku ronda i znów na Rynek. O 20:15 odjazd: Olsztyn, rynek - Olsztyn, ul. Kuhna - obok Biakła, Sokole Góry i do przeciwpożarówki. Tu już zaczyna zachodzić Słońce.. tego brakowało do dalszej drogi, ale wybrałem przyjemną trasę, więc dobrze się jechało. Prawie 10 kilometrów drogi szutrowej przez las i do parkingu przy rowerostradzie. Później rowerostradą do stacji paliw na Odrzykoniu, gdzie uzupełniam zapas wody i kawałek krajówką, w lewo na Kusięta i lubianym asfaltowym standardem docieram do Huty. Powrót właśnie przez Hutę - koło Guardiana, ul. Korfantego, Al. Pokoju, Szpitalną, Olsztyńską, Żużlową, Legionów, Faradaya, Mirowską, Pl. Daszyńskiego, Aleje, Pl. Biegańskiego, II NMP, Al. Wolności i dworzec PKP Centrum.
Z Dworca PKP jeszcze Alejami do Pl. Daszyńskiego, a z Pl. Daszyńskiego przez I NMP, II NMP i III NMP do okolic Parku Jasnogórskiego, ale nie było zbyt czasu by tam dziś wjeżdżać, więc znów III NMP i II NMP, Al. Wolności, Dworzec PKS - Al. Wolności, Al. Niepodległości jezdnią - Jagiellońska i na Stradom. Dobrze się jechało, udało się przebić setkę w czasie tego wyjazdu (102,53km). Z pozytywnymi odczuciami wróciłem do domu.






https://maps.google.pl/maps?saddr=Jagiellońsk...


  • DST 111.92km
  • Teren 0.50km
  • Czas 05:37
  • VAVG 19.93km/h
  • VMAX 41.78km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bystrzanowice przez Olsztyn, Janów. Złoty Potok - Siedlec, źródełka - Pabianice - dk46 - Olsztyn

Piątek, 11 lipca 2014 | Komentarze 0

Ciekawy dzień.
Późnym popołudniem wreszcie się zebrałem i wyskoczyłem na rower. Udało się przejechać ponad setkę, ale po kolei. Najpierw pojechałem sobie ul. M. Cassino, Korczaka, Sobieskiego na dworzec PKP. Tam zakupienie żywności na drogę, chwila oddechu. Stamtąd o 14:40 wyruszyłem w drogę, na dziś zaplanowałem dość daleką.
Trasa wyglądała tak: Częstochowa, dworzec PKP - Sobieskiego - Bohaterów Monte Cassino - Jagiellońska - Estakada, Raków - Al. Pokoju - Trochimowskiego, Kucelińska, Korfantego, Guardian, Walcownia, droga wewnętrzna Huty, później przez las i obok oczyszczalni, Os. pod Wilczą Górą, dk46 i Olsztyn. Z Olsztyna już standardem przez Przymiłowice, Zrębice, Skowronów, Piasek, Janów, Ponik, Apolonkę i Bystrzanowice.
Najcięższy, najbardziej stresowy etap to jak zwykle ten miejski (do Al. Pokoju). Pociąłem jezdnią (oprócz ścieżki na Monte Cassino za wiaduktem i odcinku koło Tramwaju na Błeszno). Później już przez Al. Pokoju w ostatniej chwili namysłu i przez hutę by pojechać bezpieczniej i spokojniej. Do Olsztyna wcale prędko nie dojechałem.. tak jakoś mi się dłużyło i fakt przejechania całej tej drogi stawiał mnie przed pytaniem: czy na pewno dziś warto tam jechać? Pogoda była bowiem niepewna, pochmurno, zagrożenie deszczem też. Jednak pojechałem. Od Olsztyna i przez Przymiłowice też nieco ciężej, ale później już za Zrębicami nabrałem większej pewności i od Janowa już wiedziałem, że jestem prawie u celu.
42,66km (39,04 km samej drogi z Dworca PKP do Bystrzanowic), prędkość średnia: 20,65km/h - nie jakaś powalająca. Ale też nie było tak łatwo.. sporo jazdy pod wiatr. Nawet na zjazdach z górek między Zrębicami a Janowem nie udało się więcej niż 40km/h.
Znów pojechałem drogą, którą lubię. Szkoda, że już w praktyce jej nie mogę stosować.. Często właśnie bywa tak, że coś odbierają.. by dostać coś innego...
W Bystrzanowicach trochę przerwy i spotkanie ze Znajomą. Miło było Cię odwiedzić. Później już o 19-stej powrót, najpierw jednak kawałek drogą w kierunku Szczekocin.. do Lgoczanki. Stamtąd odjeżdżam w kierunku Częstochowy. Droga powrotna sporo urozmaicona, udało się pojechać inaczej niż standardem przez krajową 46. Głównie do wydłużenia i ubarwienia trasy zachęciła pogoda, nagle zaczęło świecić Słońce, klimatycznie się jechało.
Trasa: Lgoczanka - Bystrzanowice - Apolonka - Ponik - Janów - Złoty Potok - Złoty Potok, Rezerwat Przyrody "Parkowe" - Siedlec, źródła - Siedlec, Krzyże - Siedlec - Pabianice - Skowronów - Zrębice - Przymiłowice - Olsztyn - Skrajnica - Odrzykoń - rowerostrada - Guardian - Korfantego - Kucelin-Huta - Al. Pokoju - Al. Niepodległości - Al. Wolności - Częstochowa, Centrum.
Udało się pojechać lubianą drogą wojewódzką 791 (zaraz po 773) na odcinku Złoty Potok - Siedlec. Trasa z Bystrzanowic przemieniła się w taką bardziej rekreacyjną. Kilka razy zatrzymałem się na wojewódzkiej drodze koło Rezerwatu Przyrody "Parkowe", poszedłem też na źródełka w Siedlcu. Źródełka działają bardzo uspokajająco. Znakomicie się poczułem, później wjechałem na rzadko uczęszczaną drogę przez Siedlec / k. Janowa. Tam odbiłem na chwilę w pobliże Bramy Twardowskiego. Też świetnie. Jednak trzeba wracać.. nie jadę jednak na Krasawę jak to na początku planowałem, skręciłem w prawo w nieznaną drogę, będąc pewny, że dojadę do "46". Tak też się stało, jednak kawałek trzeba było przejechać, przez Pabianice dotarłem do krajówki. Szczególne były te zakręty i jazda z górki już pod koniec. Od Przymiłowic do Olsztyna uwielbiany etap i sam powrót.. choć za Skrajnicą na Odrzykoniu już powoli działają mi na nerwy prace nad kanalizacją. Na koniec też Hutę i na dworzec PKP.
Przed samym powrotem do domu jeszcze by przebić setkę: Al. Wolności - II NMP - I NMP - Pl. Daszyńskiego - Aleje - Plac Biegańskiego - Nowowiejskiego - Sobieskiego - Pułaskiego i Monte Cassino - Jagiellońska.
Po 23-ciej wyskoczyłem jeszcze w kierunku KFC na Rakowie. Miałem ochotę coś zjeść i się jeszcze przejechać gdzieś bliżej. Jagiellońską po stronie ciągu rowerowego, oprócz skrzyżowania z Monte Cassino, które pokonałem sobie jezdnią i ponownie wjechałem na ścieżkę na Jagiellońskiej - do tego sprowadza się takie działanie sygnalizacji - sekundę się spóźnij i musisz czekać na nowy cykl. Nieco lepiej zostały zrobione światła przy Sabinowskiej. A w czasie jazdy zastanawiałem się nad powodami, dla których ciężko przejechać tą właśnie ulicę rowerem (przyciski aż 4-krotne na długości całej ulicy Jagiellońskiej, krawężniki w kilku miejscach), obserwowałem też cykle, niestety pieszy czy rowerzysta nie ma tak łatwo jak samochody. Później już koło trasy DK-1 i KFC.
Powrót przez Zesłańców Sybiru, Bohaterów Katynia, Jesienną, Al. 11 Listopada, Orkana i Jagiellońską - do skrzyżowania z Monte Cassino (przystanek "Jagiellońska" przy właśnie tej ulicy). Powrót tuż przed północą, wskoczyło na licznik 111,92km.




  • DST 78.23km
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

OLSZTYN, Biakło. Biskupice - pożarówka - Guardian - Częstochowa

Czwartek, 10 lipca 2014 | Komentarze 0

Popołudniu wyskoczyłem do miasta. Najpierw ciągiem rowerowym na Monte Cassino, później już ul. Sobieskiego na dworzec PKP. A stamtąd przez Al. Wolności, Al. Niepodległości, Jagiellońską, Kościelną, Piastowską do apteki i powrót ul. Boh. M. Cassino. W pewnych momentach trochę pokropiło.. średnia radość z jazdy. Tym bardziej po mieście.
Później przesiadka na Demę i ul. Jagiellońską do Koleżanki do Makro. Pogadaliśmy, powrót nieco okrężny: Jagiellońską - Al. Niepodległości - 1 Maja - Boh. M. Cassino i Jagiellońską.
O 17:00 wyruszam znów na rower. Padło na Olsztyn i pożarówkę, a później się zobaczy. Najpierw jednak postanowiłem pojechać wzdłuż rzeki Stradomki. Jagiellońską do Kościelnej i tą już ulicą do rzeki. Wał przy Stradomce zarósł doszczętnie, jednak nie to było najgorsze. Najgorszy był przejazd pod przejazdem kolejowym, kompletnie ubłocony, zalany.. Trochę przez brak pomysłu jak go pokonać się ubłociłem. Zrezygnowałem z dojazdu do samej Al. Niepodległości i odbijam w uliczkę, wyjeżdżając na ul. Bór. Później Al. Niepodległości.. tu zmieniły się plany. Miałem jechać do domu, ale wpadłem na chwilę do Makro do Koleżanki jeszcze raz (przez ul. Równoległą, Jagiellońską). Później już wyjazd do samego Olsztyna - z przystanku "Makro" jakoś po 18-stej.
Najpierw ul. Jagiellońską, C.H. Jagiellończycy, wzdłuż trasy DK-1 i do skrzyżowania z Bugajską. Tu postanowiłem jednak się wrócić do Biedronki na Błesznie i tam też zrobiłem małe zakupy, znów: Rakowską do DK-1 i dalej już: asfaltem przy DK-1, Bugajska, rowerostrada i Dk46 do samego Olsztyna. Cisnąłem najszybszą drogą, bo umówiony byłem na konkretną godzinę, a też na inne trasy nie było zbytnio ochoty. Później już drogą na Biskupice, gdzie zatrzymuję się przy przystanku "Olsztyn, św. Puszczy". Zgadałem się z Koleżanką co do dojazdu i czekając na nią przejechałem się do pożarówki i drogą koło Sokolich Gór. Później już do zjazdu na Biakło.
Na Biakło z rowerem.
Powrót z Biskupic o 22:25 w kierunku Częstochowy. Przy wykładaniu roweru z samochodu niestety zzerował się licznik, pozytywem w tej sytuacji było to, że drugi się nie wyzerował, a ten zapisałem przed wejściem na Biakło. Co do powrotu - lubię tę drogę: Biskupice, pętla autobusowa - Biskupice, Kościół - Biskupice i później już asfaltem do przeciwpożarówki. Przeciwpożarówką do początku rowerostrady, gdzie robię chwilkę przerwy. Później już kawałek jeszcze lasem i powrót przez hutę koło Guardiana, Korfantego, Kucelińską, Trochimowskiego, Al. Pokoju, Al. Niepodległości, Al. Wolności, dworzec PKS, Sobieskiego, Pułaskiego, M. Cassino i Jagiellońska. W czasie drogi momentami przelotny deszcz, obyło się bez większych opadów. Powrót przed północą. Całkiem przyjemny wypad.


  • DST 30.64km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:50
  • VAVG 16.71km/h
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

W deszczu

Środa, 9 lipca 2014 | Komentarze 0

Późnym popołudniem wyjechałem na rower. Niestety w drodze złapał mnie ulewny deszcz i burza. Pojechałem ul. Jagiellońską i od ul. Orkana wzdłuż nowej linii tramwajowej 3. Później Bohaterów Katynia i na wzgórze widokowe. W ulewnym deszczu kompletnie nie widać Zamku w Olsztynie.
Powrót Boh. Katynia - Jesienna - Al. 11 Listopada - Orkana - Jagiellońska. Na ul. Orkana starcie z Instruktorem Prawa Jazdy, który usiłował mi wmówić, że stwarzam zagrożenie jadąc po jezdni, bo po drugiej stronie mam ciąg pieszo-rowerowy.

Zobaczymy, gdzie się uda dojechać - na ul. Orkana w Częstochowie

W strugach deszczu - ul. Bohaterów Katynia

Parkowanie na ciągu pieszo-rowerowym ul. Jesiennej - jakieś 150-200 metrów dalej parking (pewnie dla mieszkańców)

Powódź na ul. Jagiellońskiej

Wieczorem przed wyjazdem oczyściłem łańcuch i przerzutkę.
Ciągnęło mnie by gdzieś jechać mimo ponurej pogody. Miało być poza miasto, jednak warunki nie pozwoliły, chęci na jazdę w taką pogodę też nie było. Temperatura obniżyła się do 17 stopni C. Pojechałem ul. Jagiellońską ciągiem rowerowym, Al. Pokoju, Trochimowskiego i Kucelińską, Al. Pokoju, Szpitalna, Olsztyńska, Żużlowa, Legionów.. i tu postanowiłem pojechać na Złotą Górę.
Chwila na Złotej Górze, powrót już w deszczu.. Legionów - Faradaya (po ciągach rowerowych i pieszo-rowerowych, niestety wykonanych katastrofalnie) - Mirowską, I NMP, II NMP, Al. Wolności, Sobieskiego, Korczaka, Monte Cassino i Jagiellońska. Przemoknięty wróciłem do domu.



  • DST 51.27km
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

PARK LISINIEC po aurze deszczowej

Wtorek, 8 lipca 2014 | Komentarze 0

Konkretnej jazdy dziś nie było. Wracając do domu po wieczornym kursie czułem niedosyt. :) Udało się pojeździć po mieście, pojechać do Parku Lisiniec, Parku Jasnogórskiego, ale bez szaleństw.. Nie było jakoś siły i motywacji na nic.
Nieco później niż planowałem wyjeżdżam na rower, powodem były opady atmosferyczne, jednak postanawiając dłużej nie czekać, z premedytacją pojechałem na rower w deszcz. Dwie minuty po moim wyjeździe w intensywnych opadach przestało padać, pozostała ta woda ze ścieżek. A że nie planowałem nigdzie dalej jechać niż okolice domu to pojechałem sobie asfaltówką do wiaduktu i z powrotem. Później ścieżkami do Kościelnej i Artyleryjskiej i zawracam, jeszcze raz do wiaduktu Monte Cassino i z powrotem. Momentami słonecznie - tak, że aż człowiek zdążył wyschnąć, ale przed moim powrotem jeszcze przywaliło. Trochę też powjeżdżałem sobie w kałuże.
Po powrocie do domu i szaleństwie w wodzie wyszło piękne Słońce. Nie czekając zabieram, co trzeba i w kierunku Parku Lisiniec. Słonecznie - tak, że na liczniku ponad 30 stopni, później już nieco mniej, ale nie spadło niżej niż 24C. Lipcowa, lubiana pogoda. Pojechałem przez Kościelną, Piastowską, Przestrzenną, Główną i św. Jadwigi. Nie wiem, jak długo jeszcze ten przejazd na Zaciszańskiej będzie robiony... Później już Park Lisiniec - objechałem zbiorniki kilka razy, trochę tam pojeździłem. Trochę też zatrzymałem się w paru miejscach by popróbować zrobić jakieś zdjęcia z fajnymi motywami. W pewnym momencie zerwał się wiatr (przyjemny, bo ciepły) i zaczyna padać. Nie zlało mnie, bo stałem sobie pod drzewami. Momentami też zagrzmiało, ale to była burza, która przeszła bokiem. Przyjemnie bardzo!
Posiedziałem.. i po 16-stej wyruszyłem w drogę. Przez ul. Kordeckiego, Park Jasnogórski, Aleje na dworzec PKP. Tam zakupienie małego co nieco i powrót: Alejami, Krakowską, wzdłuż DK-1, Bór, Jagiellońską.
Wieczorem wyskoczyłem w kierunku miasta. Lubię tą jazdę po mieście w zapadającym zmroku. O 21:00 wyjeżdżam, najpierw do Kościelnej, później z powrotem i przez Monte Cassino docieram do miasta, Alejami i na dworzec PKP spotkać się z Kumplem. Później już godzinka w mieście. Najpierw II Aleją na frytki, później Alejami do Parku Jasnogórskiego, w którym chwilę pozostałem. Nawet chwilę postraszyło deszczem, ale to było chwilowe. Powrót do domu: III Aleją, II Aleją, Al. Wolności, Al. Niepodległości i Jagiellońską. Aż nie chciało się wracać, tak przyjemna jazda wieczorem - ponad 20C.









Jazda w deszcz - ul. Bohaterów Monte Cassino


Rower w Parku Jasnogórskim


  • DST 81.71km
  • Czas 04:26
  • VAVG 18.43km/h
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

PARK LISINIEC w upale. OLSZTYN wieczorny i zmagania ze zmrokiem

Poniedziałek, 7 lipca 2014 | Komentarze 0

Bardzo dobrze wykorzystałem ten dzień.
Popołudniu w kierunku dworca PKP zakupić coś do jedzenia, pojechałem sobie standardem ścieżek asfaltowych na Monte Cassino i ul. Sobieskiego. Z dworca PKP już cel wiadomy - Park Lisiniec, do którego docieram przez ul. Sobieskiego, Pułaskiego, św. Kazimierza, św. Barbary i św. Jadwigi. Uwielbiam tą jazdę pasem rowerowym i ten zjazd z utrafieniem światła zielonego na skrzyżowaniu. Więcej takich dróg w Częstochowie! Później już ponad godzina pełnej rekreacji w Parku Lisiniec. Najpierw objechałem zbiorniki zatrzymując się na jakieś pamiątkowe zdjęcia, upalnie! Akurat będąc nad zbiornikami po chwili grzmotów i nawet przyjemnych kilku kroplach deszczu wyszło Słońce i zrobiło się upalnie. Bardzo lubię taką pogodę. Objechałem sobie jeszcze z dwa razy zbiorniki Bałtyk i Adriatyk, na plaży mimo poniedziałku tabuny ludzi. Przed odjazdem na chwilę nad Pacyfik, ale jakoś tak się stało, że objechałem też Pacyfik, coś nowego. Zatrzymałem się na chwilę przy brzegu nawiązując kontakt z pewną osobą która poopowiadała mi o historii glinianek.
Jedno, co rzuciło mi się debilnego w oczy to ludzie kąpiący się w Pacyfiku - w miejscach nawet gdzie jest do 17 metrów głębokości.
Bardzo przyjemnie czas upływał. Znakomite krajobrazy, owady nadwodne, też towarzystwo. Przed odjazdem spojrzałem na licznik, który nagrzał się do ponad 47 stopni C. Jednak trzeba było wracać do domu.
Wybrałem wariant przez ul. Kordeckiego - podjazd, a później przez lubiany Park Jasnogórski. Bardzo lubię tę drogę. Później już przez Aleje i na dworzec PKP. Dalej już powrót przez Al. Niepodległości i Jagiellońską, nieco wydłużony pomimo tego, że chciałem do domu przyjechać jeszcze na upały.















Po relaksie wodnym w kierunku sklepów. Musiałem odwiedzić kilka z nich. Najpierw przez M. Cassino do Lidla. Jedyne co niekorzystne to fakt pamiętania o: licznikach, aparacie, kluczu do domu, zapięciu do roweru, pieniądzach w portfelu i karcie i innych jeszcze drobiazgach. Do tego zakupy.. obładowany, zapakowałem się i w świadomości jakbym jechał tirem rowerowym wróciłem do domu. Jeszcze na chwilę na dworzec PKP (przez ul. M. Cassino, Korczaka, Sobieskiego, Wolności), załatwiłem coś i powrót: Al. Niepodległości, ulicą Bór i Jagiellońską. Rozładowałem się.. i jeszcze przez Sabinowską do Biedronki na Stradomiu. Powrót przez Oficerską, Artyleryjską, Kościelną i Jagiellońską, mniej ruchliwym wariantem.
Na wieczór wyskoczyłem do Olsztyna. Taki miałem właśnie zamiar, posiedzieć na skałkach przy zachodzącym Słońcu i zapadającym zmroku. Miałem... bo wyszło inaczej, ale po kolei. Wyjechałem sobie po 19:30 ze Stradomia w kierunku Olsztyna, przez ul. Jagiellońską w wariancie jezdni do ul. Orkana i ścieżką do C.H. Jagiellończycy. Później już wzdłuż trasy DK-1 po chodnikach... czytaj: miejscach, w których DROGI ROWEROWE SĄ moim zdaniem w mieście NAJBARDZIEJ POTRZEBNE. To tu nie można jeździć po jezdni. Ale nie zdziałamy wszystkiego od razu.. później już przez ul. Bugajską do rowerostrady, tam 2 kilometry przyjemnej jazdy i uświadomienie sobie, że nie mam świateł...! Wracać się nie opłacało, ale zawracać do domu też. Układałem sobie plany i modyfikowałem je by możliwie najlepiej było. Najpierw jednak postanowiłem dotrzeć z Odrzykonia - drogą krajową 46 do Olsztyna, a później się martwić powrotem, by nie wracać po zmroku. Jednocześnie też wiedziałem, że z posiadówki nici. Szybko krajówką - rynek w Olsztynie i pod Zamek. Wszedłem tak troszkę na wzgórze, później od lubianej strony, zrobiłem pamiątkowe zdjęcie, chwilę odpocząłem, zjazd i do krajowej 46. Ubrany już w koszulkę odblaskową dotarłem do Rynku w Olsztynie, skąd przed 21:00 odjechałem.
Trasa powrotu do domu: krajowa 46 - Bugajska - wzdłuż DK1 - Rakowska - Jesienna - Al. 11 Listopada - Orkana - Jagiellońska.
Taki wariant trzeba było wybrać by wrócić przed zmrokiem. Jednocześnie bardzo szybko! Do przejazdu kolejowego na Bugajskiej dotarłem z prędkością średnią 29,60km/h - prawie 30km/h (zatrzymanie zrobiło swoje). Udało się (bez wjeżdżania na rowerostradę) przejechać dystans ~8-9 kilometrów z prędkością średnią z trójką z przodu. Dla mnie coś niesamowitego. Przebiłem swoje możliwości po raz kolejny - już kilka razy tak się udawało, choć nie wiem czy teraz nie padł rekord. Coś znakomitego.
Chwila przerwy na przejeździe na Bugaju i później już wzdłuż trasy DK1 i przez Błeszno na Stradom. Na Jesiennej i Orkana udało się pojechać powyżej 30km/h, kawałek też z taką prędkością po ścieżce na Jagiellońskiej. Udało się wrócić przed zmrokiem.
Na Stradom (ul. Jagiellońska / Bohaterów Monte Cassino) dojechałem z prędkością średnią 27km/h. To coś niebywałego. Udało się wrócić z Olsztyna w pełne pół godziny.
Pamiątkowe zdjęcie na Stradomiu i do domu.
Jeszcze na wieczór do miasta. Pojechałem sobie po pizzę. Przed 22-gą wyjazd i przez M. Cassino, Pułaskiego, III Aleję, II Aleję (dwa razy), Al. Wolności i Waszyngtona do Śląskiej. Czułem jazdę.. klimat wieczorny jazdy po mieście i do tego te przyjazne temperatury, prawie 25 stopni C wieczorem! Jeszcze oczekując na pizzę podjechałem na chwilę na dworzec PKP by spotkać się ze Znajomym i zamienić dwa słowa. Powrót do domu z ul. Śląskiej przez Nowowiejskiego i Monte Cassino w równie dobrym tempie.
Średnie wieczorne dzisiaj dość spore, jednak jazda po Parku Lisiniec zaniża te prędkości..;)

Zachód Słońca na rowerostradzie

Przy Zamku w Olsztynie I

Zamek w Olsztynie w porze Zachodu Słońca

Zamek w Olsztynie i rower

Przy Zamku w Olsztynie II

Zamek w Olsztynie i księżyc

Zamek w Olsztynie w porze Zachodu Słońca II

Po dojeździe na Stradom z Olsztyna w pełne pół godziny

Jak dla mnie - dzień znakomicie wykorzystany! Świetnie się czułem.