Fb: Rowerowa strona Mateusza Ordy
Rok 2021
WYCIECZKI 2021
42. 01.11 Nowa Brzeźnica - Kleszczów - Wola Wiewiecka S
41. 03.10 Warszawa
40. 02.10 Opole - Brzeg
39. 27.09 Kędzierzyn-Koźle - Racibórz
38. 25.09 Kluczbork - Opole
37. 08.09 Częstochowa - Zawiercie
36. 22.08 Gliwice - Góra św. Anny - Częstochowa
35. 14.08 Łeba - Koszalin
34. 12.08 Kamień Pomorski - Szczecin
33. 09.08 Niechorze - Gryfice - Płoty - Resko - Niechorze
32. 07.08 Niechorze - Koszalin
31. 05.08 Niechorze - Świnoujście
30. 04.08 Szczecin - Siekierki (most) - Godków
29. 02.08 Niechorze - Mielno - Kołobrzeg
28. 25.07 Częstochowa - Kłobuck - Poraj - Rudniki - Częstochowa
27. 22.07 Nysa - Opole - Częstochowa
26. 21.07 Paczków - Kłodzko - Nysa
25. 19.07 Kluczbork - Częstochowa
24. 16.07 Dobryszyce - Kleszczów - Częstochowa
23. 15.07 Dąbrowa Górnicza - Sosnowiec - Dąbrowa Górnicza
22. 13.07 Częstochowa - Ostrów Wielkopolski
21. 11.07 Zawiercie - Koniecpol
20. 10.07 Częstochowa - Kielce
19. 06.07 Częstochowa - Łódź
18. 04.07 Dąbrowa Górnicza - Kraków
17. 02.07 Częstochowa - Chałupki
16. 30.06 Częstochowa - Mzurów - Trzebniów - Częstochowa S
15. 28.06 Częstochowa - Przedbórz - Radomsko S
14. 21.06 Piotrków Trybunalski - Kleszczów - Radomsko
13. 20.06 Częstochowa - Irządze - Lelów - Częstochowa S
12. 19.06 Częstochowa - Opole
11. 17.06 Zawiercie - Giebło - Częstochowa S
10. 15.06 Częstochowa - Piotrków Trybunalski
9. 09.06 Częstochowa - Katowice
8. 06.06 Lubliniec - Olesno - Praszka - Częstochowa
7. 05.06 Tarnowskie Góry - Toszek - Herby
6. 31.05 Wrocław
5. 30.05 Wrocław - Brzeg
4. 29.05 Zielona Góra - Wrocław
3. 15.05 Częstochowa - Przyrów - Częstochowa
2. 09.05 Zawiercie - Częstochowa
1. 01.05 Częstochowa - Żłobnica - Kleszczów - Wola Wiewiecka
Ten blog rowerowy prowadzi matiz17 z miasta Częstochowa.
Mam przejechane 251574.91 kilometrów.
Jeżdżę z prędkością średnią 19.38 km/h.
Jeżdżę, bo lubię, sprawia mi to przyjemność. Na drugim miejscu jest: statystyka, czego dowodem jest brak wiedzy o przekroczonych barierach rowerowych typu 10.000km w danym roku, czy brak wiedzy o ilości gmin, przez które przejechałem (na razie). W 2013 roku zacząłem jeździć poza granicami miasta. Z czasem wyprawy stawały się co raz dalsze i niekiedy kilkudniowe. W 2015 roku zmieniłem podstawowy rower na Meridę przystosowaną głównie (ale nie tylko) do asfaltowych tras. Jeżdżę dalej i w 2017 roku z pewnością odwiedzę wiele nowych miejsc, a także powrócę do tych już znanych. W większości jeżdżę sam, ale niejednokrotnie wyjeżdżałem na większe trasy ze Znajomymi, a czasem nawet w większej grupie. Rower jest przede wszystkim dla mnie najlepszą formą transportu. Przez cały rok, w każdych warunkach pokonuje spore ilości kilometrów. Oprócz tego jest najlepszym sposobem na spędzanie wolnego czasu, a także dbanie o zdrowy tryb życia. Więcej o mnie.
Rok 2025
Rok 2024
Rok 2023
Rok 2022
Rok 2021
Rok 2020
Rok 2019
Rok 2018
Sezon 2017
Sezon 2016
Sezon 2015
Sezon 2014
Sezon 2013
WYCIECZKI 2021
42. 01.11 Nowa Brzeźnica - Kleszczów - Wola Wiewiecka S
41. 03.10 Warszawa
40. 02.10 Opole - Brzeg
39. 27.09 Kędzierzyn-Koźle - Racibórz
38. 25.09 Kluczbork - Opole
37. 08.09 Częstochowa - Zawiercie
36. 22.08 Gliwice - Góra św. Anny - Częstochowa
35. 14.08 Łeba - Koszalin
34. 12.08 Kamień Pomorski - Szczecin
33. 09.08 Niechorze - Gryfice - Płoty - Resko - Niechorze
32. 07.08 Niechorze - Koszalin
31. 05.08 Niechorze - Świnoujście
30. 04.08 Szczecin - Siekierki (most) - Godków
29. 02.08 Niechorze - Mielno - Kołobrzeg
28. 25.07 Częstochowa - Kłobuck - Poraj - Rudniki - Częstochowa
27. 22.07 Nysa - Opole - Częstochowa
26. 21.07 Paczków - Kłodzko - Nysa
25. 19.07 Kluczbork - Częstochowa
24. 16.07 Dobryszyce - Kleszczów - Częstochowa
23. 15.07 Dąbrowa Górnicza - Sosnowiec - Dąbrowa Górnicza
22. 13.07 Częstochowa - Ostrów Wielkopolski
21. 11.07 Zawiercie - Koniecpol
20. 10.07 Częstochowa - Kielce
19. 06.07 Częstochowa - Łódź
18. 04.07 Dąbrowa Górnicza - Kraków
17. 02.07 Częstochowa - Chałupki
16. 30.06 Częstochowa - Mzurów - Trzebniów - Częstochowa S
15. 28.06 Częstochowa - Przedbórz - Radomsko S
14. 21.06 Piotrków Trybunalski - Kleszczów - Radomsko
13. 20.06 Częstochowa - Irządze - Lelów - Częstochowa S
12. 19.06 Częstochowa - Opole
11. 17.06 Zawiercie - Giebło - Częstochowa S
10. 15.06 Częstochowa - Piotrków Trybunalski
9. 09.06 Częstochowa - Katowice
8. 06.06 Lubliniec - Olesno - Praszka - Częstochowa
7. 05.06 Tarnowskie Góry - Toszek - Herby
6. 31.05 Wrocław
5. 30.05 Wrocław - Brzeg
4. 29.05 Zielona Góra - Wrocław
3. 15.05 Częstochowa - Przyrów - Częstochowa
2. 09.05 Zawiercie - Częstochowa
1. 01.05 Częstochowa - Żłobnica - Kleszczów - Wola Wiewiecka
Info
Jeżdżę, bo lubię, sprawia mi to przyjemność. Na drugim miejscu jest: statystyka, czego dowodem jest brak wiedzy o przekroczonych barierach rowerowych typu 10.000km w danym roku, czy brak wiedzy o ilości gmin, przez które przejechałem (na razie). W 2013 roku zacząłem jeździć poza granicami miasta. Z czasem wyprawy stawały się co raz dalsze i niekiedy kilkudniowe. W 2015 roku zmieniłem podstawowy rower na Meridę przystosowaną głównie (ale nie tylko) do asfaltowych tras. Jeżdżę dalej i w 2017 roku z pewnością odwiedzę wiele nowych miejsc, a także powrócę do tych już znanych. W większości jeżdżę sam, ale niejednokrotnie wyjeżdżałem na większe trasy ze Znajomymi, a czasem nawet w większej grupie. Rower jest przede wszystkim dla mnie najlepszą formą transportu. Przez cały rok, w każdych warunkach pokonuje spore ilości kilometrów. Oprócz tego jest najlepszym sposobem na spędzanie wolnego czasu, a także dbanie o zdrowy tryb życia. Więcej o mnie.
Rok 2025
Rok 2024
Rok 2023
Rok 2022
Rok 2021
Rok 2020
Rok 2019
Rok 2018
Sezon 2017
Sezon 2016
Sezon 2015
Sezon 2014
Sezon 2013
Moje rowery
REKORDY ROWEROWE
Max. dystans dzienny:
brak
Max. dystans roczny:
2016
Max. dystans miesięczny:
lipiec 2015
Max. prędkość na rowerze:
brak
Min. 300km na dzień:
2 razy
Min. 200km na dzień:
brak
Min. 150km na dzień:
brak
Min. 100km na dzień:
brak
Największy dystans solo:
brak
Najdłuższa czasowo jazda:
brak
Max. temperatura w czasie jazdy:
brak
Min. temperatura w czasie jazdy:
brak
Województwa odwiedzone na rowerze:
śląskie, małopolskie, łódzkie, opolskie, świętokrzyskie, zachodniopomorskie, dolnośląskie, wielkopolskie, pomorskie
Kraje odwiedzone na rowerze:
Polska, Niemcy
MOJE WYCIECZKI
-----Sezon 2020-----
1. Częstochowa - Kleszczów - Wola Wiewiecka
Wycieczki 2018 (min. 100km)
53. Częstochowa - Łódź GC 19. Piotrków Tryb. - Łódź - Częstochowa GC
Wycieczki 2017
20. 11.06 Wieluń 19. 09.06 Krzepice 18. 04.06 Tarnowskie Góry - Częstochowa przez Kielczę, Tworóg 17. 03.06 Tarnowskie Góry - Częstochowa (Chechło-Nakło, Zielona) 16. 02.06 Północne rubieże 15. 01.06 Zamek Bobolice 14. 28.05 Powiat gliwicki 13. 27.05 Bobolice 12. 21.05 Tarnowskie Góry - Częstochowa 11. 19.05 Kleszczów i Góra Kamieńsk 10. 14.05 Tarnowskie Góry - Częstochowa 9. 06.05 Górny Śląsk i Zagłębie 8. 01.05 Księstwo Siewierskie 7. 29.04 Wojaże po lublinieckim 6. 01.04 Mirów i Bobolice 5. 18.02 Dąbrowa Górnicza - Częstochowa 4. 08.01 Gdynia(100km) 3. 07.01 Gdańsk (80km) 2. 06.01 Gdynia (60km) 1. 05.01 Gdańsk (50km) Wycieczki 2016
60. Kraków (90 km) 59. Kleszczów (150 km) 58. Kraków - Częstochowa (170 km) 57. Kleszczów (150 km) 56. Kraków - Częstochowa (180 km) 55. Ziemia toszecko-gliwicka (220 km) 54. Częstochowa - Katowice - Częstochowa (200 km) 53. Kleszczów (140 km) 52. Częstochowa - Kraków - Częstochowa (300 km) 51. Żywiec - Częstochowa (180 km) 50. Kleszczów i Kraków (160 km) 49. Kraków - Częstochowa (210km) 48. Kleszczów i Góra Kamieńsk (190km) 47. Kraków - Częstochowa (230km) 46. Brzegi - Częstochowa (130km) 45. Chęciny i Kielce (100km) 44. Pińczów, Chęciny, Kielce (150km) 43. Częstochowa - Brzegi (170km) 42. 16.08 Ustronie Morskie (110km) 41. 14.08 Świnoujście, Bansin (150km) 40. 13.08 Kołobrzeg, Gąski (160km) 39. Wrocław - Częstochowa (210km) 38. Opole - Wrocław (180km) 37. 02.08 Złoty Potok, Bobolice (120km) 36. Kraków - Częstochowa (250km) 35. Multi Orbita 2016 (330km) 34. Bobolice (100km) 33. Próbna Orbita 2016 (130km) 32. Tarnowskie Góry (120km) 31. 06.07 Przed Orbitą (100km) 30. Kleszczów (100km) 29. Jędrzejów (210km) 28. 01.07 Żarki (100km) 27. Łódź - Częstochowa(200km) 26. Tworóg(120km) 25. Dobrodzień (130km) 24. Toszek (150km) 23. Kleszczów II (170km) 22. Kraków - Częstochowa (190km) 21. Kraków (190km) 20. Kraków i Tyniec (140km) 19. Częstochowa - Kraków (220km) 18. 05.06 Bobolice (100km) 17. 04.06 Tarnowskie Góry (130km) 16. 01.06 Bobolice (110km) 15. Kłobuck i Krzepice (100km) 14. Bobolice (100km) 13. Górny Śląsk - Zagłębie (180km) 12. Kleszczów (170km) 11. Bobolice (100km) 10. Jeleniak Mikuliny, Kalety (110km) 9. Dróżki asfaltowe (100km) 8. Dróżki asfaltowe (100km) 7. Mirów i Bobolice (100km) 6. Księstwo Siewierskie (100km) 5. Radomsko (100km) 4. Bobolice (120km) 3. Bobolice (110km) 2. Gliwice - Częstochowa (110km) 1. Ostrężnik (100km) Statystyka wycieczek 2016
Wszystkie trasy pozamiejskie
Wycieczki 2015
41. 24.10 Po Krakowie (130km) 40. 05.10 Działoszyn, Pajęczno, Radomsko (140km) 39. 04.10 Częstochowa - Kraków (150km) 38. 02.10 Mirów i Bobolice (100km) 37. 17.09 Kleszczów (200km) 36. 16.09 Gidle (120km) 35. 14.09 Katowice Zagłębie (180km) 34. 13.09 Asfaltowe drogi rowerowe (120km) 33. 29.08 Kraków - Częstochowa (180km) 32. 27.08 Brzegi - Częstochowa (140km) 31. 26.08 Częstochowa - Brzegi (140km) 30. 23.08 Częstochowa - Tarnowskie Góry - Częstochowa (120km) 29. 19.08 Częstochowa - Szczekociny - Częstochowa (120km) 28. 16.08 Uckeritz (60km) 27. 14.08 Uckeritz (70km) 26. 13.08 Zinnowitz (80km) 25. 12.08 Karsibór (60km) 24. 10.08 Międzyzdroje, Wisełka (90km) 23. 07.08 Dróżki rowerowe i Żarki (95km) 22. 04.08 Zawiercie TdP (130km) 21. 31.07 Wolbrom (180km) 20. 25/26.07 Mini Orbita 19. 24.07 Tour de Częstochowa (80km) 18. 21.07 Częstochowa - Kraków (180km) 17. 20.07 Mirów i Bobolice (100km) 16. 18.07 Próbna Mini Orbita (120km) 15. 16.07 Ogrodzieniec (160km) 14. 12.07 Asfaltowe drogi rowerowe i Żarki (130km) 13. 11.07 Koszęcin, Kalety (100km) 13. 04.07 Po Krakowie (95km) 12. 03.07 Kleszczów (130km) 11. 01.07 Radłów, Panki (130km) 10. 14.06 Bobolice, Niegowa, Lelów (120km) 9. 05.06 Przyrów, Lelów (130km) 8. 03.06 Częstochowa - Katowice - Częstochowa (180km) 7. 29.05 Krzepice (100km) 6. 25.05 Lubliniec (110km) 5. 16.05 Asfaltowe drogi rowerowe (120km) 4. 12.04 Częstochowa - Kraków (160km) 3. 11.04 Siewierz (85+25km) 2. 21.03 Bobolice (115km) 1. 03.01 Bobolice (110km) Wycieczki 2014
19. 11.11 Koszęcin 18. 31.10 Mirów i Bobolice 17. 18.09 Kalety i Zalew Zielona 16. 05.09 Ogrodzieniec 15. 31.08 Brzegi - Częstochowa 14. 30.08 Chęciny i Kielce 13. 29.08 Chęciny i Kielce 12. 28.08 Chęciny 11. 27.08 Częstochowa - Brzegi 10. 10.08 Bobolice 9. 28.07 Kołobrzeg 8. 24.07 Międzywodzie 7. 19/20.07 Decathlon Orbita 6. 16.07 Mirów i Bobolice 5. 29.06 Częstochowa - Kraków 4. 23.06 Szczekociny 3. 19.06 Tarnowskie Góry 2. 26.04 Mirów i Bobolice 1. 06.04 Częstochowa - Kraków (150km) Wycieczki 2013
1. 29.12 Góra Zborów 1. 13.09 Częstochowa - Kraków 1. 15.07 Mirów i Bobolice
Archiwum bloga
- 2026, Lipiec3 - 0
- 2026, Maj21 - 0
- 2026, Kwiecień30 - 0
- 2026, Marzec30 - 0
- 2026, Luty28 - 0
- 2026, Styczeń31 - 0
- 2025, Grudzień31 - 0
- 2025, Listopad29 - 0
- 2025, Październik31 - 0
- 2025, Wrzesień30 - 0
- 2025, Sierpień31 - 0
- 2025, Lipiec31 - 0
- 2025, Czerwiec29 - 0
- 2025, Maj31 - 0
- 2025, Kwiecień30 - 0
- 2025, Marzec30 - 0
- 2025, Luty28 - 0
- 2025, Styczeń30 - 0
- 2024, Grudzień31 - 0
- 2024, Listopad30 - 0
- 2024, Październik31 - 0
- 2024, Wrzesień30 - 0
- 2024, Sierpień31 - 0
- 2024, Lipiec31 - 0
- 2024, Czerwiec30 - 0
- 2024, Maj31 - 0
- 2024, Kwiecień30 - 0
- 2024, Marzec31 - 0
- 2024, Luty30 - 0
- 2024, Styczeń31 - 0
- 2023, Grudzień31 - 0
- 2023, Listopad30 - 0
- 2023, Październik31 - 0
- 2023, Wrzesień30 - 0
- 2023, Sierpień31 - 0
- 2023, Lipiec31 - 0
- 2023, Czerwiec30 - 0
- 2023, Maj31 - 0
- 2023, Kwiecień30 - 0
- 2023, Marzec31 - 0
- 2023, Luty28 - 0
- 2023, Styczeń30 - 0
- 2022, Grudzień29 - 0
- 2022, Listopad30 - 0
- 2022, Październik31 - 0
- 2022, Wrzesień29 - 0
- 2022, Sierpień31 - 0
- 2022, Lipiec31 - 0
- 2022, Czerwiec31 - 0
- 2022, Maj31 - 0
- 2022, Kwiecień30 - 0
- 2022, Marzec31 - 0
- 2022, Luty23 - 0
- 2022, Styczeń30 - 0
- 2021, Grudzień30 - 0
- 2021, Listopad30 - 0
- 2021, Październik31 - 0
- 2021, Wrzesień30 - 0
- 2021, Sierpień30 - 0
- 2021, Lipiec31 - 0
- 2021, Czerwiec30 - 0
- 2021, Maj30 - 0
- 2021, Kwiecień26 - 0
- 2021, Marzec29 - 0
- 2021, Luty23 - 0
- 2021, Styczeń26 - 0
- 2020, Grudzień21 - 0
- 2020, Październik5 - 0
- 2020, Wrzesień4 - 0
- 2020, Sierpień2 - 0
- 2020, Lipiec25 - 0
- 2020, Czerwiec30 - 1
- 2020, Maj31 - 0
- 2020, Kwiecień27 - 4
- 2020, Marzec30 - 0
- 2020, Luty27 - 0
- 2020, Styczeń30 - 0
- 2019, Lipiec1 - 0
- 2019, Czerwiec3 - 0
- 2018, Listopad12 - 0
- 2018, Październik2 - 0
- 2018, Wrzesień1 - 0
- 2018, Lipiec2 - 0
- 2018, Kwiecień1 - 0
- 2018, Marzec4 - 0
- 2018, Luty9 - 0
- 2018, Styczeń1 - 0
- 2017, Grudzień31 - 0
- 2017, Listopad30 - 0
- 2017, Październik31 - 0
- 2017, Wrzesień30 - 0
- 2017, Sierpień30 - 2
- 2017, Lipiec32 - 0
- 2017, Czerwiec30 - 0
- 2017, Maj31 - 2
- 2017, Kwiecień30 - 0
- 2017, Marzec31 - 0
- 2017, Luty28 - 0
- 2017, Styczeń31 - 0
- 2016, Grudzień32 - 1
- 2016, Listopad30 - 2
- 2016, Październik31 - 0
- 2016, Wrzesień30 - 0
- 2016, Sierpień31 - 1
- 2016, Lipiec31 - 0
- 2016, Czerwiec31 - 12
- 2016, Maj31 - 1
- 2016, Kwiecień30 - 0
- 2016, Marzec31 - 2
- 2016, Luty29 - 3
- 2016, Styczeń31 - 2
- 2015, Grudzień31 - 3
- 2015, Listopad30 - 0
- 2015, Październik26 - 2
- 2015, Wrzesień30 - 0
- 2015, Sierpień31 - 0
- 2015, Lipiec33 - 3
- 2015, Czerwiec30 - 0
- 2015, Maj31 - 1
- 2015, Kwiecień30 - 2
- 2015, Marzec31 - 2
- 2015, Luty28 - 7
- 2015, Styczeń31 - 3
- 2014, Grudzień32 - 7
- 2014, Listopad30 - 13
- 2014, Październik31 - 7
- 2014, Wrzesień30 - 4
- 2014, Sierpień31 - 3
- 2014, Lipiec32 - 16
- 2014, Czerwiec30 - 3
- 2014, Maj32 - 1
- 2014, Kwiecień30 - 8
- 2014, Marzec31 - 5
- 2014, Luty28 - 1
- 2014, Styczeń31 - 14
- 2013, Grudzień31 - 26
- 2013, Listopad30 - 3
- 2013, Październik31 - 3
- 2013, Wrzesień30 - 14
- 2013, Sierpień31 - 1
- 2013, Lipiec31 - 2
- 2013, Czerwiec29 - 0
- 2013, Maj30 - 0
- 2013, Kwiecień30 - 0
- 2013, Marzec4 - 2
- 2013, Luty3 - 0
- 2013, Styczeń10 - 0
- DST 100.75km
- Czas 04:47
- VAVG 21.06km/h
- VMAX 47.23km/h
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
BLACHOWNIA przez DK46. SIEDLEC DUŻY (przed dk-1 / Łysiec, Nieradę)
Poniedziałek, 4 sierpnia 2014 | Komentarze 0
Dzisiaj sporo było werwy do jeżdżenia, wykręciłem ładny dystans, choć nie zapowiadało się na to. Na rower wyskoczyłem dopiero po 14-stej, najpierw ul. Sabinowską do sklepu rowerowego po dętkę do Demy. Po przyjeździe z urlopu okazało się, że zeszło powietrze z tylnej opony, najprawdopodobniej w coś wjechałem i uszło. Po założeniu zapasowej gumy też lipa.. dziurawa. Tak więc będzie trzeba zrobić rower w najbliższym czasie. Później do mostu przy ul. Żyznej i kawałek wałem, zarośniętym wzdłuż Konopki do ul. Dźbowskiej i w kierunku Centrum przez Sabinowską, Jagiellońską, M. Cassino i Sobieskiego i dworzec PKP. Tam sporo ponad kwadrans na odsapnięcie, a właściwie złapanie werwy do jazdy. Tak się też stało, przed 15:30 wyjeżdżam w kierunku Blachowni. To właśnie tam sobie postanowiłem pojechać, dawno nie byłem. Dojechałem tam standardową trasą, ruchliwą, ale jakoś tak dawno tędy nie jechałem. Jednak nie było źle, na sporym odcinku droga jest na tyle szeroka, że nie blokuje się ruchu. Jeśli chodzi o nawierzchnię tylko na niektórych odcinkach na Gnaszynie nie jest zbyt rewelacyjna, na większości drogi jest dobrze.Pojechałem przez drogę krajową 46 - najpierw jednak z dworca PKP ul. Sobieskiego do DK43 - ul. Pułaskiego, św. Kazimierza i św. Barbary. Później już wspomnianą krajową 46: Przestrzenna, Gnaszyn Dospel, Energetyków, Gnaszyn PKP, Marynarska, Przejazdowa, Wyrazów - Blachownia, Częstochowska - Blachownia PKP. Jadąc krajówką już pod koniec mi się dłużyło, pod wiatr i trochę pod górę. Średnia: 22,28km/h, maksymalna: 37,29km/h, w momencie przyjazdu 30 stopni C. Później już w prawo w kierunku Centrum i do zbiorników w Blachowni.
Zażyłem spokoju, popatrzałem na przyrodę, przejechałem się koło lubianych zbiorników. Podjechałem na chwilę w kierunku strumyczka. Porobiłem trochę zdjęć w międzyczasie, w sumie zleciała godzina czasu. Trzeba było wracać, bo plan na dzień jeszcze był pewien. Tak więc w kierunku Centrum w Blachowni i stamtąd o 17:25 odjazd. Trasa powrotna również przez drogę krajową 46, tylko tym razem z wiatrem i w dobrym tempie. Pojechałem krajową 46 przez Blachownię PKP - Blachownia, Częstochowska - Wyrazów - Gnaszyn Przejazdowa - Gnaszyn PKP - Gnaszyn - Kawodrza Dolna, ul. Główna, później pasem rowerowym na św. Barbary, św. Augustyna, Pułaskiego, Monte Cassino i Jagiellońska. Udało się wrócić z Blachowni na Stradom ze średnią prędkością: 24,70km/h. Dało radę też nie zmoknąć, choć postraszyło przed wyjazdem i trochę na Gnaszynie, jednak nawet i deszcz mi nie przeszkadzał. Bardzo udany przejazd.







Wieczorem w kierunku Siedlca Dużego w celu spotkania się z Koleżanką na Jej urodziny. Musiałem pojechać.
Do Siedlca Dużego dotarłem przez Jagiellońską, C.H. Jagiellończycy, Bohaterów Katynia, DK-1: Wrzosowa, Nowa Wieś, Kolonia Poczesna, Wanaty, Zawada, Romanów, Siedlec Mały i Siedlec Duży. Trasa tak naprawdę przewalona, rzadko wybieram ten wariant w całości, jednak dziś jakoś tak mnie tchnęło pojechać tą drogą. Założyłem sobie koszulkę, światła i w drogę.. chciałem też dotrzeć jak najszybciej. Nie blokowałem ruchu, cały czas poboczem drogi krajowej, na której nie ma mimo wszystko jasno postawionych zakazów. Pomimo ruchu tranzytowego na tej trasie uważałem jak mogę i trzymałem się prawej strony pobocza. Pomimo wszystko i dużego natłoku ciężarówek jechało mi się dobrze i szybko, czasem nawet lepiej bo miałem własne "miejsce" na drodze, na skrzyżowaniach pełna uwaga. Średnia wcale nie wypracowywana na siłę wyszła mi: 23,88km/h, z maksymalną: 47,23km/h. Po drodze trochę deszczu w postaci mżawki i wilgotno, no nie najlepiej na jazdę, ale cel był i radość z jazdy była. Po przyjeździe pamiątkowa fotka i przez ul. Jana Pawła II do Koleżanki.

Po kursie: Częstochowa - Siedlec Duży. Siedlec Duży, ul. Jana Pawła II
Powrót po 22-giej w kierunku Częstochowy, tym razem na spokojniejszych drogach. Najpierw z Siedlca Dużego przez Siedlec Mały i 4-kilometrowy odcinek DK-1 do Rudnika Wielkiego (przez las nie było chęci się przebijać w ciemnościach, szutrach i po wilgoci), później przez Własną, Starczę (Kościół), Klepaczkę i Łysiec i do Nierady, Sobuczyna, Brzeziny Nowe, Brzeziny Kolonia, Brzeziny i Częstochowa, ul. Żyzna. Tu mi przemknęła sarna spokojnie po drodze jak gdyby nigdy nic. Później już objazdem przez ul. Zdrową i Malowniczą do Dźbowskiej, Sabinowską, Jagiellońską i M. Cassino do przystanku za wiaduktem. Później przez M. Cassino do Jagiellońskiej i zacząłem dobijanie do setki bo brakowałem ogromnie mało. Jakoś tak na Sabinowie dopiero pomyślałem o setce, a później samo wyszło. Pojechałem dwa razy do ul. Kościelnej - po ścieżkach i zamiennie też asfaltem na Jagiellońskiej. Powrót do domu przez północą, a z Siedlca Dużego na Stradom wróciłem dużo wcześniej, ze średnią: 21,91km/h. Trochę wilgoci, ale nawet dobrze się jechało, w każdym razie w dobrym humorze.
Udało się sporo wykręcić. Dziś Blachownia i Siedlec Duży. Zadowolony z dnia i setkowego dystansu, także z prędkości średnich. Oby więcej takich dni, jedynie pogoda mogłaby zmienić się na nieco lepszą, ale tragedii nie było. Najlepiej, gdy się nie planuje dnia.
- DST 116.08km
- Teren 1.00km
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
Nocny powrót z Poraja. / OLSZTYN Zamek (Kusięta, Turów, Srocko, huta) / Parkitka wieczornie
Niedziela, 3 sierpnia 2014 | Komentarze 0
Nocny powrót z Poraja. Kontynuacja kursu: Siedlec Duży - Częstochowa przez Poraj.Trasa: Poraj - Osiny - Kolonia Borek - Poczesna Górnicza - Zawodzie, Cmentarna - Zawodzie, Długa - Korwinów - Korwinów, stacyjna - Słowik - Słowik, przejazd - ul. Fabryczna - wzdłuż Drogi Krajowej 1 - Rakowska - Bohaterów Katynia - Zesłańców Sybiru - Al. 11 Listopada - Jagiellońska.
Jechało się nawet dobrze, choć bez jakiejś szczególnej werwy. Średnia całej drogi (od Siedlca Dużego) - blisko 21km/h. Jak zawsze najgorszy odcinek trasy Dk-1, nawet zjechałem na Bohaterów Katynia, ale widząc zabłąkanego, dość dużego psa, postanowiłem jednak się zawrócić i pojechać wzdłuż trasy. Na ile nie było ruchu, na tyle udało się pojechać trasą do skrzyżowania z Bugajską. Później już asfaltówką, ale nie oznaczoną jako droga rowerowa - tu brakuje dróg rowerowych! Podobna sytuacja z psami na Słowiku - tam spotkanie z trzema, pewnie bezpańskimi psami średniej wielkości, na szczęście bez ataków, jednak niemiłe jest przejeżdżać koło takiego stada. Na Rakowie odbiłem jeszcze w kierunku Drive Thru w KFC i powrót już Jagiellońską bez urozmaicania przejazdów. Trochę nocnego jeżdżenia, ruch na drogach (pomijając dk-1) znikomy.
Po 12-stej na rower. Pogoda przecudowna, nie ma kiedy odpoczywać. Na początek postanowiłem podjechać do Biedronki kupić coś na drogę, w obie strony ul. Sabinowską.
Po zabraniu potrzebnych rzeczy z domu wyjeżdżam już na dłużej. Najpierw przez Jagiellońską, Kościelną, Piastowską, Zaciszańską, św. Barbary i św. Jadwigi (czyli standardem) w kierunku Parku Lisiniec. Gorąc niesamowity, zatrzymałem się przy Adriatyku, właśnie na lubianym widoczku na plażę, znajdującą się po drugiej stronie wspomnianego zbiornika. Tam też spotykam Znajomego (sierzantARO). Później już przez szutrówki (niestety zbyt kamieniste) i do krajowej 43/46. Powrót przez św. Jadwigi, św. Barbary, św. Augustyna, Pułaskiego, Sobieskiego i Dworzec PKP Centrum. Stamtąd o 13:30 w kierunku planowanego Olsztyna. Trasa układała się w momencie jazdy, jednak w 100% asfaltowo. Najpierw przez Al. Wolności i Al. Niepodległości jezdniami, później Estakada - Al. Pokoju - Trochimowskiego i Kucelińska - koło Guardiana - Walcownia, przez hutę - Kusięta - Turów - Turów, elektrownia - Przymiłowice - dk46 - Olsztyn - Olsztyn, Rynek.
Jadąc przed Guardianem spojrzałem w niebo i zobaczyłem ciemną, dość sporej wielkości chmurę. Po chwili zaczęło padać, jednak na tyle przyjemnie, że jechało mi się dobrze, jednak nie chciałem przemoknąć i zatrzymałem się na chwilę by przeczekać opady na przystanku "Walcownia". Tam też przywaliło mocno.. po około 5 minutach postoju dalej w drogę, przyjemnie i rześko po deszczu. Momentami wychodziło Słońce, aż na dojeździe do samego Olsztyna (w Przymiłowicach) prawie 40 stopni na liczniku. Cały czas przez Kusięta i Turów pod wiatr, jednak odreagowałem na drodze z Przymiłowic do Olsztyna. Tam prędkości dość konkretne.
Nie czekając wchodzę na Zamek. Wtarmosiłem jakoś rower po dość stromym wejściu. Trochę kręcenia po Zamku w Olsztynie w celu poszukania jakiegoś ciekawego motywu na zdjęcia - co nieco wyszło jak chciałem. Jednak najważniejsze było znów poczuć ten Jurajski klimat - po prostu pojechać znów w kierunku Olsztyna. Udało się. Na Zamku wiele chwil ze Słońcem, niestety też nieco się chmurzyło, pod koniec nawet zaczęło kropić. Spotkałem też Roberta (Stin14), z którym mała pogawędka właśnie na Zamku.
Później już zjazd - na tyle, ile udało mi się to zrobić na trekingu. Po stromych zboczach sprowadziłem, jednak cieszy mnie radość z choćby przejechanego kawałka na zjeździe. Później już zjazd do drogi krajowej 46, przez rondo i w kierunku Rynku w Olsztynie. Jakieś szybkie uzupełnienie węglowodanów i parę minut po 17-stej wyjechałem w kierunku zaplanowanej, jeśli chodzi o trasę drogi powrotnej. Padło na taki wariant: Olsztyn, Rynek - Olsztyn, Mstowska - Kusięta - Brzyszów - Srocko - ul. Brzyszowska - Legionów, Berger - Legionów, Koksownia - Legionów - Faradaya - Mirowska - Pl. Daszyńskiego - I NMP - II NMP - Pl. Biegańskiego i ul. Racławicka - III NMP - Popiełuszki - Al. Jana Pawła II - Rynek Wieluński - św. Rocha - św. Jadwigi - św. Barbary - Zaciszańska - Piastowska - Boh. Monte Cassino - Jagiellońska.
Jazdy w tak zmieniających się warunkach nie pamiętam dawno. Przy wyjeździe z Olsztyna kropiło mi w plecy do samego Brzyszowa, przez Srocko i później kawałek ul. Brzyszowską totalna ulewa, ale na tyle przyjemna (w ten deszcz mi się świetnie jechało), bo na liczniku cały czas powyżej 20 stopni C. Wybrałem lubiany wariant powrotu przez Srocko i Hutę. Niedługo też pojawią się słupy oświetleniowe na ul. Legionów - jak dla mnie to niezbyt przyjazna informacja, znakomicie się tędy jeździło po zmroku w ciemnościach. Były chęci na wydłużenie trasy o przejazd w mieście, więc pojechałem - do tego lubiana aura - jak przed burzą, w czasie drogi trochę się błyskało.








Wieczorem wyskoczyłem w kierunku Parkitki na spotkanie z Kumplem. Początkowo miała być to ul. Legionów, plany się jednak zweryfikowały. Pojechałem w doskonałej werwie do rowerowania na Parkitkę sporym objazdem: Jagiellońska - Kościelna - Piastowska - Zaciszańska - św. Barbary - Główna - Gnaszyn, dworzec PKP - Wichrowa - Dobrzyńska - Wręczycka - Okulickiego i Parkitka. Na tym ostatnim etapie już po zakazach nijak mających się do wieczornej rzeczywistości jazdy, bo nikomu nie przeszkadzałem (nie musiałem się męczyć na kostce, krawężnikach i tego typu). Jechało się perfekcyjnie, pomimo skurczu mięśnia nogi, który złapał mnie w ciągu dnia i wciąż go odczuwam. Średnia: 22,45km/h - jak na warunki miastowe bardzo pozytywna. Nie przeszkadzały mi żadne górki, ani wzniesienia, czy wiatr.. jechało się po prostu idealnie, wiele radości z jazdy, czułem rower.
Powrót też w pozytywnej werwie do kręcenia. Kwadrans po 23-ciej trasą: Okulickiego - św. Rocha - św. Jadwigi - św. Barbary - św. Augustyna - Pułaskiego - Monte Cassino - Jagiellońska. Na koniec jeszcze do wiaduktu na Jagiellońskiej, gdzie zawracam i w kierunku Stradomia. Często wybieram wariant powrotu drogą krajową 43, sprawnie się tu jeździ i na rowerzystę czeka pas rowerowy na św. Barbary, czy też szerokie pasy ruchu. Średnia powrotu: 22,35km/h. Powrót do domu przed północą.
- DST 72.61km
- VMAX 46.94km/h
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
Upalna jazda - Park Lisiniec. SIEDLEC DUŻY przez Poraj, Gęzyn
Sobota, 2 sierpnia 2014 | Komentarze 0
Powróciłem do jeżdżenia po Częstochowie i okolicach.Najpierw wyjechałem w kierunku dworca PKP przez wiadukt na Monte Cassino. Przed wiaduktem pielgrzymki, więc lewym pasem. Później już przez ul. Sobieskiego i w kierunku Centrum. Później już w kierunku Parku Lisiniec, gdzie dotarłem jadąc II i I Aleją do Pl. Daszyńskiego i później Alejami, ul. Nowowiejskiego, Sobieskiego, Pułaskiego, św. Barbary i św. Jadwigi. Na pasie rowerowym na św. Barbary udało się nawet rozpędzić do prędkości prawie 47km/h.
Objechałem zbiorniki Bałtyk i Adriatyk, zatrzymując się na parę chwil w kilku miejscach. Gorąc niesamowity.. na liczniku ukazały się wartości bliskie 49 stopni C. W czasie jazdy jednak nieco chłodniej. Mimo wszystko lubię jazdę w upalne dni. Później już przez św. Jadwigi, przejazd na Zaciszańskiej i Piastowską w kierunku domu.

Przy uwielbianej widoczku krystalicznej wody i plaży nad Adriatykiem

Rower przy uwielbianym widoczku w Parku Lisiniec

Późnym popołudniem (o 16:00) wyjazd do Koleżanki. Pojechałem ul. Jagiellońską do trasy DK-1, obok Jagiellończyków, później przez Bohaterów Katynia do DK-1 i ul. Fabryczną - Słowik - Korwinów, Stacyjna - i tam odbijam w lewo, przez most nad Wartą i w kierunku przeciwpożarówki. Tak jakoś zachciało mi się spokojnej jazdy lasem. Najpierw tak jak na Olsztyn, później już odbicie na Poraj, kawałek szutrową drogą i później już nieco zarośniętą trawami po środku. Nie wiem czy za późno odbiłem.. ale w pewnym momencie nie wiedziałem, gdzie jechać, przede mną droga pożarowa kompletnie rozwalona z powodu ścinki drzewa. Trochę tu pobłądziłem i pojechałem w innym kierunku mając zamiar, gdzieś dojechać. Zły na siebie byłem z wybrania tego wariantu, ale w końcu dojechałem do asfaltowej poprzerywanej drogi prowadzącej już na Poraj. A wyjazd z drogi pożarowej, którą planowałem dotrzeć jakby nie patrzeć nie był porozwalany.. w każdym razie dotarłem. Później już przez wojewódzką 791 i w kierunku Zalewu w Poraju. Jeszcze przed tym na chwilę do sklepu po coś do picia. Nad Zalewem chwila przerwy na jedzenie i odpoczynek w gorącu, już takim późnopopołudniowym. Później już ostatni etap trasy: przez falochron obok Zalewu Poraj, Jastrząb, Gęzyn, Koziegłowy (Porajska), Koziegłowy (Rosochacz), Siedlec Duży (3 Maja) i Siedlec Duży, ul. Jana Pawła II po przecięciu trasy DK-1. Trochę mi się droga dłużyła, ale dojechałem. Prędkość średnia: 19,14km/h, zaniżona z powodu jazdy przeciwpożarówką i błądzenia.

Na drodze przeciwpożarowej do Poraja

Na postoju w Poraju (trasa Częstochowa - Siedlec Duży)
Powrót z Siedlca Dużego kwadrans po 23-ciej. Przyszło mi znowu jechać kursem późnowieczornym i później nocnym. Standardowo jak w weekend wybrałem powrót przez Poraj. Standardowo: Siedlec Duży - Koziegłowy - Gęzyn - Jastrząb i Poraj. Jechało mi się nawet dobrze, chociaż ta jazda po zmroku zaczęła we mnie budzić pewne obawy - chodzi o jakieś zwierzęta, psy.. Udało się jednak bez tego, za to w dobrej werwie rowerowania po zmroku. Do Poraja z prędkością średnią: 22,63km/h. Przed przystankiem "Poraj - Prażaki" wybiła północ, więc przystanek na chwilę i zapisanie licznika.
- DST 24.56km
- Teren 0.50km
- Czas 01:23
- VAVG 17.75km/h
- VMAX 32.73km/h
- Temperatura 22.0°C
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
Rowerowanie nad Morzem Bałtyckim - dzień powrotu.
Piątek, 1 sierpnia 2014 | Komentarze 0
Jedenasty dzień nad morzem i dzień powrotu.Dzisiaj dobiegło końca moje rowerowanie nad Morzem Bałtyckim. Przed wyjazdem do Częstochowy udało się jednak jeszcze wykręcić kilka kilometrów na wybrzeżu. Tej jazdy nie chciałem by zabrakło.
Ubrałem się w bluzę i kurtkę i pojechałem zobaczyć Morze, w kierunku falochronu w Niechorzu. Po kilku chwilach zrobiło się wprost upalnie mimo wczesnej godziny, bo było przed 9-tą. Po chwili sprowadziłem rower na plażę i dosłownie kawałek po brzegu Morza Bałtyckiego. Nie mogłem sobie pozwolić na nic więcej, bo nie było czasu. Upalnie.
Później by trochę rower opadł z piasku, a też bym jeszcze się przejechał po tutejszych drogach pojechałem znaną mi asfaltówką do Pogorzelicy i z powrotem. Sporo tu się wyjeździłem w czasie wakacji, jednak dziś nieco inaczej. Poranna atmosfera i nadmorskie powietrze robiły swoje. Dojechałem do Niechorza i przed powrotem do kwatery jeszcze na podjechałem na falochron zobaczyć Morze Bałtyckie. Nie mogłem innym akcentem zakończyć mojego rowerowania nad Morzem.
Przeżyłem wspaniałą przygodę, spełniły się moje marzenia, tak jeszcze nigdy nie rowerowałem. Wykręciłem na wybrzeżu prawie 700 kilometrów, udało mi się odwiedzić wiele nadmorskich miejscowości - przejechałem ok. 70km wzdłuż linii brzegowej Morza Bałtyckiego. Odpocząłem.. choć nie od roweru to od rzeczywistości.


Jazda brzegiem Morza Bałtyckiego przed odjazdem

Na brzegu Morza Bałtyckiego w dzień odjazdu

Rower na plaży w Niechorzu
Po powrocie do Częstochowy wyskoczyłem jeszcze na rower. Wróciliśmy na tyle wcześnie, że udało się jeszcze wyjechać, choć większych planów niż jazda po mieście nie było. Pojechałem standardem przez Boh. Monte Cassino w kierunku Centrum, a później z Dworca PKP przez ul. Pułaskiego, Bohaterów Monte Cassino i Jagiellońską w kierunku domu.
Przypomniała mi się jazda na rowerze po mieście.
- DST 44.24km
- Teren 2.00km
- Czas 03:05
- VAVG 14.35km/h
- VMAX 38.66km/h
- Temperatura 23.0°C
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
Niechorze. Rowerowanie nad Bałtykiem. Latarnia Morska i Park Miniatur.
Czwartek, 31 lipca 2014 | Komentarze 1
Dziesiąty dzień pobytu nad morzem. Znakomity dzień!Najpierw kilka kilometrów po najbliższej okolicy. Pojechałem sobie falochronem zobaczyć Morze Bałtyckie, później pod latarnię morską. Stamtąd jeszcze na chwilę do kwatery po zapomnianą rzecz i znów pod latarnię morską.
Po odwiedzeniu latarni morskiej przeprowadziłem rower kilkaset metrów dalej pod Park Miniatur Latarni Morskich. Udało się tam zostawić rower.
Po odwiedzeniu bardzo ciekawego Parku Miniatur Latarni Morskich przejechałem w kierunku plaży dosłownie wjeżdżając z brzegu pod koc. Znakomita pogoda – na plażowanie doskonała! Od razu do wody… Dziś coś innego bardziej cieszyło niż kilometry.
Po plaży przejechałem do kwatery odłożyć rzeczy i na obiad. Później znów do kwatery.
Późnym popołudniem wreszcie udało się wyjechać w uwielbianej aurze. Świecące Słońce ubarwiło wszystko. Pojechałem w kierunku plaży, więc znów jeżdżenia tyle, co nic. Trochę odsetkowych kilometrów po brzegu Morza i sporo czasu spędzonego właśnie nad morzem w lubianej aurze. Zrobiłem też trochę zdjęć w późno popołudniowym Słońcu, którego bardzo brakowało mi podczas tego pobytu. Przed powrotem do kwatery jeszcze falochronem wgłąb morza. Szybko od przyjazdu znów wyskoczyłem, tym razem by przejechać się bitumicznym standardem do Pogorzelicy i z powrotem, z urozmaiceniem: zjechałem z drogi rowerowej i przez centrum Niechorza. Znów po powrocie do kwatery niewiele czekania i jeszcze raz na plażę, tym razem na Zachód Słońca. Przed Zachodem udało się też zrobić kilka zdjęć w lubianych ujęciach i pochodzić po brzegu morza. Znów jakieś odsetkowe kilometry po plaży, a właściwie brzegu. Na koniec wjechałem na falochron, na którym już czekałem do Zachodu Słońca. Znakomicie wszystko się dziś udało.
Powrót do kwatery i trochę odpoczynku. Już po zmroku wyjechałem tak nieco bardziej się przejechać, zażyć trochę asfaltowej jazdy. Pojechałem asfaltową ścieżką do ronda przy drodze wojewódzkiej 102 i z powrotem, a później na falochron, gdzie też trochę posiedziałem przy Morzu, później w kierunku pizzy.
Późnym już wieczorem jeszcze zachciało się jazdy (wcześniej znów wiele nie pojeździłem). Zachciało, bo nastrój znakomicie dopisywał i też chciałem się jeszcze przejechać po tutejszych drogach rowerowych i pooddychać tym powietrzem nadmorskim, najprawdopodobniej jutro ostatni dzień pobytu. Wykręciłem kilka kilometrów, najpierw bitumicznym, asfaltowym standardem do Pogorzelicy, później z powrotem do dworca PKS w Niechorzu i przez ul. Kolejową w kierunku ronda przy drodze wojewódzkiej 102. Powrót tą samą drogą rowerową i podziwianie latarni morskiej w Niechorzu doskonale widocznej z tej drogi i świetnie oświetlonej wieczorową porą. Powoli w głowie zacząłem podsumowywać ten znakomity miesiąc. Przed powrotem do kwatery jeszcze nie mogło zabraknąć obowiązkowego punktu – przejechałem się falochronem wgłąb Morza Bałtyckiego. Znakomitym akcentem zakończony rowerowo lipiec.

Przy miniaturze latarni morskiej w Gdańsku

Przy miniaturze latarni morskiej w Niechorzu

Przy miniaturze najwyższej latarni morskiej - w Świnoujściu

Przy miniaturze latarni morskiej w Kikucie

Przy miniaturze odwiedzonej w tym roku na rowerze latarni morskiej w Kołobrzegu

Przy miniaturze latarni morskiej w Stilo

Przy miniaturze latarni morskiej - Hel

Przy miniaturze latarni morskiej w Rozewiu

Przy miniaturze latarni morskiej - Czołpino

Przy miniaturze latarni morskiej w Ustce

Na brzegu Morza Bałtyckiego I

Na brzegu Morza Bałtyckiego II


Na plaży

Jadąc na granicy lądu i morza

Jazda po mokrym piasku na plaży

Na brzegu Morza Bałtyckiego IV


Zachód Słońca nad morzem z rowerem II

Zachód Słońca nad morzem

Jazda brzegiem Morza - Zachód Słońca nad morzem

Na plaży po zmroku
- DST 73.69km
- Teren 27.00km
- Czas 04:29
- VAVG 16.44km/h
- VMAX 38.09km/h
- Temperatura 19.0°C
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
Po brzegu Morza Bałtyckiego. Wieczornie: Mrzeżyno szlakiem rowerowym.
Środa, 30 lipca 2014 | Komentarze 0
Dziewiąty dzień nad morzem.Dzisiaj trochę przyszło werwy na jeżdżenie. Wyskoczyłem asfaltówką do Pogorzelicy i z powrotem tą samą drogą rowerową do momentu mostu. Odbiłem w prawo i pojechałem w kierunku plaży. Ujrzałem ładny widok: połączenia jeziora z morzem. Już kiedyś coś podobnego widziałem w Dąbkach, teraz dotarłem na rowerze do takiego widoku. Woda przecina plażę, nie łączy się w pełni z morzem, tylko małym kanalikiem. Przeszedłem kawałek plażą, jakieś pamiątkowe zdjęcia i powrót. Kolejnym celem było pojechać w kierunku plaży nieuczęszczanej przez ludzi by trochę zażyć Słońca. Tak więc do bitumicznej drogi rowerowej i nią znów do Pogorzelicy, kawałek szlakiem na Mrzeżyno, po chwili odbijam już w znajomy mi las i docieram do morza. Uwielbiam to jak się tak jadąc co raz bardziej czuje morze, a później już je widać zza wydm. Chwila nacieszenia się widokiem na wydmach i schodzę na plażę. Tam już pięknie prażące Słońce, ciepły piasek i Morze Bałtyckie. Przejechałem się plażą na jakieś 1,5 kilometra robiąc po drodze kilka przystanków, trochę udało się pojeździć plażą, jednak to było bardziej cieszenie się z chwili. Parę razy zamoczyłem nogi w morzu, trochę porobiłem zdjęcia szukając jakiś ciekawych motywów, udało się też pozbierać trochę muszelek. Znakomite uczucie jak poszedłem w kierunku wydm i usłyszałem ten szum morza taki lekko przytłumiony. A później znów nad brzeg. Miały być kilometry i większe jeżdżenie, jednak nad morzem naprawdę było przyjemnie. Przejechałem jeszcze kawałek plażą i później już w kierunku Niechorza na plażowanie. Na powrocie udało się pojechać plażą w nieco lepszym tempie, nawet nie zakopałem się po drodze ani razu. Ludzi bardzo znikoma ilość więc po brzegu bardzo dobrze się jedzie, później już odbiłem w kierunku dzikiego wyjścia i na wydmy, powrót już lasem. Pojechałem trochę inaczej trzymając się niby jakiś szlaków rowerowych, jednak troszkę błądzenia. Mimo wszystko jazda po nadmorskim lesie bardzo przyjemna.
Trochę byłem zły na siebie, że nie trzymałem się tych szlaków (bo jakieś tam były pooznaczane) i nie dojechałem do ścieżki, ale jakoś się odnalazłem. Przejechałem też obok jakiegoś obozu hufców. Starałem się jednak trzymać tych nieco bardziej utwardzonych dróg leśnych, w końcu dojechałem do kostki brukowej, a nią dojechałem już do znanej mi ścieżki. Okazało się, że za plecami minąłem znak zakaz wjazdu nie dotyczący dojazdu do ośrodków.
Mniejsza z tym, pojechałem do szlabanu – początku drogi rowerowej na Mrzeżyno, a stamtąd już szlakiem rowerowym do drogi bitumicznej (Pogorzelica) i nią już do Niechorza. Po drodze odwiedziłem sklep, a później już w kierunku plaży, zniosłem rower.. jednak tak jakoś się pochmurzyło i znów naszła mgła. Wniosłem z powrotem rower i z plaży do kwatery. Pogoda nieco się popsuła, ale udało się zaznać trochę przyjemnej, nadmorskiej aury i trochę się przejechać.
Przed obiadem wyskoczyłem jeszcze na chwilę na rower. Przejechałem się asfaltówką, tym razem do ronda na drodze wojewódzkiej 102 i z powrotem. Pogoda zrobiła się niepewna, czuć było w powietrzu deszcz. W czasie obiadu rower przypięty.. zmókł mi totalnie. Powrót do kwatery w lekkim deszczu, jednak po dość solidnych opadach.
Na wieczór.. po tym jak już ustał deszcz pojechałem się przejechać. Świadomość zapachu lasu nadmorskiego po deszczu wprawiał mnie w pewność, gdzie pojadę. Po kilku kilometrach zapadła decyzja i pojechałem do Mrzeżyna. Najpierw standardem asfaltowym przez Niechorze, Pogorzelicę. Później już odbiłem na szlak rowerowy do Mrzeżyna urozmaicając go o większą ilość jazdy drogą przeciwpożarową (lasem), na koszt niewygodnego klinkieru. Powietrze wprost cudowne, brakowało tylko Słońca, które i tak na troszkę się w małym stopniu ukazało. Zatrzymałem się po drodze zrobić kilka zdjęć w motywie jazdy na rowerze przez las nadmorski (mimo wszystko różniący się bardzo od tych naszych lasów). Zrobiłem też krótsze przystanki na zachęcających do tego punktach postojowych. Standardowo też 5 minut przerwy przy punkcie widokowym na Morze Bałtyckie. Trasa już mi dobrze znana: głównie jazda lasem i drogami szutrowymi, troszkę po płytach betonowych, po kostce brukowej i minimalnie klinkierem. Do Mrzeżyna dojechałem na 20:30 – ze średnią: 18,56km/h (19,41km trasy). Tam już standardowo przejechałem się falochronem, obok portu. Jadąc, szukałem też jakiegoś ciekawego motywu na zdjęcia – na tle portu i statków ładnie wyszły.
Taki wieczorny, bardzo udany wyjazd – tego właśnie potrzebowałem jeszcze, będąc tu nad morzem. Jednak czasu nie było zbyt wiele, więc trzeba było wracać, chwilę po 21-wszej wyruszam w drogę powrotną. O tyle dobrze, że tu się ściemnia nieco później. Powrót w dość szybszym tempie i z jednym tylko przystankiem, przy punkcie widokowym. Trasa identyczna, jednak w większości pokonana w zapadającym zmroku i po zmroku. Jechało się bardzo przyjemnie, jednak cały czas chodziła za mną myśl o dzikach. I obawa się sprawdziła, bo pod koła wyskoczył mi dzik, który na szczęście nie atakował, tylko się spłoszył… ale jednak dzik. A jazda lasem się dość bardzo dłużyła, w końcu trochę tych kilometrów wykręciłem tymi leśnymi drogami. Później już po betonowych płytach i bitumiczną drogą rowerową do Niechorza. Na sam koniec jeszcze na falochron w Niechorzu i jazda wgłąb Morza Bałtyckiego, tego nie mogłem odpuścić. Wracałem, jak zawsze po tych większych wyjazdach bardzo zadowolony. Na powrocie (19,15km) wyszła średnia: 21,74km/h. (do momentu punktu widokowego – 7,23km: 20,96km/h). Udało się zrobić tu też jakąś wieczorną wyprawę, tym razem padło na Mrzeżyno.
Po powrocie do kwatery i kolacji wyskoczyłem jeszcze dosłownie na kilka minut w kierunku Morza Bałtyckiego by się dotlenić. Wiatr się wzmaga, fale co raz większe, Morze zaczyna budzić pewien strach w sobie. Powrót do kwatery na prawie kwadrans przed północą.

Połączenie jeziora Liwia Łuża z morzem (na plaży w Pogorzelicy) I

Połączenie jeziora Liwia Łuża z morzem (na plaży w Pogorzelicy) II

W lesie nadmorskim - za tymi drzewami jest Morze Bałtyckie

Z rowerem na brzegu Morza Bałtyckiego

Rower na brzegu Morza Bałtyckiego

Próby jazdy na rowerze po brzegu Morza Bałtyckiego

Jazda po brzegu I

Jazda po brzegu II

Jazda po brzegu Morza Bałtyckiego

Na brzegu Morza Bałtyckiego

Z rowerem na tle wydm na plaży między Pogorzelicą a Mrzeżynem

Rower nad Bałtykiem II

Na plaży

Na plaży II

Droga dla rowerów asfaltowa z Niechorza w kierunku drogi wojewódzkiej 102

Ścieżka rowerowa na rondzie I

Ścieżka rowerowa na rondzie II - widoczny zjazd na jezdnię w oddali zdjęcia

Ścieżka rowerowa na rondzie III - jedynie tu nie wiadomo czemu asfaltowa, czerwona droga nie łączy się z tą ciemniejszą czerwoną

Na pożarówce w kierunku Mrzeżyna I

Na pożarówce do Mrzeżyna II - nadmorski las

Na pożarówce do Mrzeżyna III

Punkt widokowy na trasie do Mrzeżyna

Punkt widokowy na Morze Bałtyckie

W Mrzeżynie - widok na port

W drodze powrotnej do Niechorza, na punkcie postojowym
- DST 35.98km
- Teren 3.00km
- Czas 02:19
- VAVG 15.53km/h
- VMAX 37.59km/h
- Temperatura 19.0°C
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
Nad Bałtykiem - Niechorze i okolice. Na rowerze na wybrzeżu.
Wtorek, 29 lipca 2014 | Komentarze 0
Ósmy dzień pobytu nad morzem.Dziś znacznie mniej rowerowania. Zastanawiałem się gdzie by można wyruszyć, jednak na razie brak pomysłów. Po wczorajszej większej wyprawie do Kołobrzegu nie było zbytnio ochoty na dalsze wyprawy więc ograniczyłem się do jeżdżenia po okolicach. Jednak wciąż to jeżdżenie nad morzem.
Pojechałem przez Niechorze, przez przejazd dalej już ścieżką asfaltową do drogi wojewódzkiej 102. Jadę wojewódzką 102, którą dojechałem do Rewala, taka alternatywa dla stałej trasy, którą do tej pory jeździłem. Później jeszcze przejechałem do Trzęsacza i odbiłem w miejscu, gdzie ładnie (bo z wysokiego klifu) widać Morze Bałtyckie nawet z drogi wojewódzkiej. Kilka chwil, później jeszcze na chwilę pod Ruiny Kościoła i stamtąd powrót wojewódzką 102 do Rewala – centrum. Zbytnio nic nowego, taki od tak wyjazd by się gdzieś ruszyć. Powrót już przez bitumiczne drogi rowerowe w Rewalu i później już asfaltem szlakiem R-10 do Niechorza, obok latarni i w kierunku dworca PKS w Niechorzu. Przy powrocie już latarnia objęta kawałkiem przez mgłę czy bryzę nadmorską. Nie rokowało to na słoneczne chwile w dalszej części dnia. Podjechałem do kwatery, a później w kierunku plaży, po drodze jeszcze wjechałem sobie na lubiany falochron wgłąb morza. Później już na plażę, gdzie trochę odpoczynku, niestety jak się potwierdziło nie w pełnym Słońcu.
Z plaży powrót do kwatery, na rowerze.
Na rower wyjechałem dopiero pod wieczór, ale też tylko jazda po okolicach. Wyskoczyłem przez Niechorze i Pogorzelicę, tym razem przez drogę wiodącą przez centrum tych miast. Odbiłem w lewo i zjeżdżam na plażę. Tam trochę relaksu nad brzegiem Morza Bałtyckiego. Brakuje mi bardzo słonecznych chwil w późne popołudnia, jednak nie było też na swój sposób źle. Nad Bałtykiem zrobiło się burzowo, popatrzałem sobie na pioruny na tle morza. Burza do nas nie dotarła, podobno w Niechorzu jednak padało, dobre wyczucie by ominąć opady. Później już przez ul. Słoneczną w Pogorzelicy i powrót do Niechorza lubianą asfaltówką R-10 obok torów kolejowych. Później jeszcze wgłąb morza po falochronie i do kwatery. Jeszcze chwilę później tak wyskoczyłem po najbliższej okolicy i znów do kwatery.
Po pizzy już późnym wieczorem po 23:30 jeszcze odrobina luźnego jeżdżenia. Wyskoczyłem w kierunku falochronu odetchnąć nadmorskim powietrzem i jeszcze kawałek bitumiczną drogą rowerową i przez centrum Niechorza. Powrót przed północą.
Kolejny dzień rowerowania nad Morzem Bałtyckim za mną.

Na asfaltówce Niechorze - wojewódzka 102

Na klifie w Trzęsaczu

Asfaltówka w Rewalu - tak, to można jeździć

Na plaży w Niechorzu

Na brzegu Morza Bałtyckiego w Niechorzu

Toskana nad brzegiem Morza Bałtyckiego na plaży w Pogorzelicy

Wieczorem na plaży w Pogorzelicy
- DST 116.52km
- Teren 21.00km
- Czas 06:46
- VAVG 17.22km/h
- VMAX 40.76km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
KOŁOBRZEG przez Mrzeżyno, Rogowo, Dźwirzyno, Grzybowo - przy linii brzegowej
Poniedziałek, 28 lipca 2014 | Komentarze 0
KOŁOBRZEGSiódmy dzień nad morzem.
Na dzisiaj zaplanowałem wycieczkę rowerową do Kołobrzegu. Starałem się wybrać drogę jak najbliższą linii brzegowej, nie trasami wojewódzkimi. Na początku standard rowerowy do Mrzeżyna. Standard, bo trasa już mi znana ze wcześniejszej wycieczki: bitumiczną, asfaltową drogą z Niechorza do Pogorzelicy, później po płytach betonowych do pierwszej stacji przystankowej, później już niestety po bardzo niewygodnych do jazdy kocich łbach dojeżdżam do punktu widokowego. Jak zawsze ruch rowerzystów tam spory. Później już momentami przez las, momentami po płytach betonowych do kostki brukowej. Tą drogą (już na szczęście równą) docieram do Mrzeżyna. Już na tym etapie bardzo dobrze mi się jechało z ogromną chęcią dojechania do Kołobrzegu. Przez most nad rzeką Regą i na chwilę pojechałem zobaczyć jeszcze raz port. Spodobała mi się ta nadmorska miejscowość. Jednak po 10 minutach przerwy trzeba jechać dalej, bo czas nagli, a plan na dziś odleglejszy. Z Mrzeżyna w kierunku Dźwirzyna. Droga to najpierw płyty betonowe, później pas na jezdni przeznaczony dla pieszych i rowerów. Nawierzchnia niezbyt równa, jednak zawsze to miejsce na jezdni. Zanim dojechałem do Dźwirzyna, jeszcze po drodze Rogowo. Tu pojawił się pierwszy zakaz rowerów z powodu ścieżki po boku, niestety z kostki brukowej. Jednak nie wydziwiam i jadę ścieżką pieszo-rowerową. Po kilku chwilach jazdy pojawiła się asfaltówka w postaci ciągu pieszo-rowerowego, a później już asfaltowy ciąg rowerowy. Po tej rowerowej drodze jedzie się naprawdę znakomicie. Przejeżdżam obok jeziora Resko. Później jeszcze trochę asfaltówką i przejazd na drugą stronę (bo tak prowadzi droga rowerowa, a zakazy na jezdni są) i przez most (Kanał Resko) wjeżdżam do Dźwirzyna. Tutaj już przez Centrum, trochę po drodze rowerowej (która niestety zamienia się na tą z kostki), zjeżdżam jednak na asfalt, bo zbyt dużo ludzi pomimo nawet wydzielonego dla rowerów miejsca. Chwilowy postój na zakupienie pocztówki i jadę dalej. Wyjeżdżam z Dźwirzyna i kawałek jezdnią, po płytach brukowych, jednak po kilometrze, może dwóch po lewej stronie ukazuje się droga rowerowa i to z asfaltu – tak więc zawracam i zjeżdżam na nią. Tutaj już sama przyjemność z jazdy. Do samego Kołobrzegu już prowadzi wydzielona droga rowerowa wzdłuż linii brzegowej, na większości z asfaltu, na kilku kilometrach są to szutry. Znakomicie się jedzie ze świadomością, że niedaleko jest Morze Bałtyckie. Tak przejechałem z Dźwirzyna przez Grzybowo do Kołobrzegu. Cały czas nawierzchnia asfaltowa, nadmorskie powietrze i radość z jazdy, droga prowadząca terenami leśnymi. W Grzybowie zjeżdżam na chwilę w kierunku tarasu widokowego na plażę – podjazdem. Już stamtąd widać Kołobrzeg. Później już powrót na asfaltówkę i wykręcam kilometry. Na ostatnim odcinku (2km przed Kołobrzegiem) pojawił się już wspomniany przeze mnie wcześniej szuter, w odmianie specyficznej czerwonej, jednak dobrze się jechało. Później już wjazd do samego Kołobrzegu, jednak zdjęcia z tabliczką nie będzie, bo jechałem drogami rowerowymi pozbawionymi tego typu oznaczeń. Później przejechałem przez miasto w kierunku portu i latarni morskiej. Zatrzymałem się by zapisać dane z licznika na jednym z przystanków w mieście (39,47km w czasie 2:14:54, średnia: 17,55km/h i maksymalna: 30,97km/h).
Kawałek był ruchliwą drogą wojewódzką w centrum, więc tam gdzie trzeba – ścieżkami. Zakazy na jezdni też postawione. Skręcam z drogi „102”, kawałek jazdy krajową 11 i w kierunku portu. Głównym celem – latarnia morska. Później już przejechałem się falochronem w Kołobrzegu. Tutaj też postawiono zakaz dla rowerów, jak dla mnie bezsensowny. Pewnie z racji tego, że to większe miasto, jednak ostrożnie i powoli dało się spokojnie pojechać. Później znów powrót koło latarni morskiej, udało się też zrobić jakieś zdjęcie ze statkiem rejsowym w tle. Później już powrót przez Kołobrzeg i trochę odnalezienia się w mieście. Pojeździłem tamtejszymi uliczkami, dojechałem do dworca kolejowego i autobusowego, skąd zaplanowałem odjechać. Udało się też zauważyć pas rowerowy na jezdni. Przejechałem się pasem rowerowym – trzeba było skorzystać. To znakomite rozwiązanie zastosowano również w Kołobrzegu, wzbogacono go również o takie elementy jak na przykład to, że pas rowerowy może prowadzić jezdnią i dalej już chodnikiem, albo też na ulicy jednokierunkowej po dwóch stronach zastosowano pas rowerowy (jeden na jezdni, drugi na chodniku), albo taki wariant, że mamy drogę rowerową na chodniku, a na jezdni również jest pas. Zapewne nie jest tak pięknie i kolorowo w całym Kołobrzegu, jednak takie rozwiązania cieszą i oby były jak najczęściej w miarę możliwości stosowane. Później już dojechałem do dworca kolejowego i stamtąd po 16:30 postanowiłem odjechać, jednak postanowiłem się jeszcze przejechać trochę po mieście, korzystając z okazji, że tu jestem. Pojeździłem trochę drogami dla rowerów wzdłuż ruchliwych ulic w mieście, często spotykanym rozwiązaniem są tu ronda. Zakazy rowerowe postawione na jezdniach praktycznie wszędzie, jednak drogi są. Nawierzchnia z kostki brukowej (na szczęście tej lepszej kostki dla rowerów), krawężniki jakieś tam są, jednak nie tak bardzo odczuwalne, wydzielone miejsce dla pieszych i rowerów (choć lepszy byłby pas i tak nie jest tu źle). Istotny fakt: Jak dla mnie zmuszanie rowerzystów do ciągłego (bo tak się zdarza chyba z dwa – trzy razy na tym odcinku, którym jechałem) zmieniania strony jazdy, bo tak prowadzi ścieżka jest niezbyt bezpieczne, albo też zakłócające ciągłość jazdy. Przejazdy rowerowe jak najbardziej są w porządku i we wszystkich miejscach, gdzie powinny być, jednak ruch tu jest olbrzymi więc przedostawania się przez jezdnię rowerem nie należy do najbezpieczniejszych. Przejechałem się też kawałek wzdłuż krajowej 11, tutaj na pewnym odcinku nawet oddzielono jezdnię barierami energochłonnymi. Nawet cieszyły mnie te kilometry wykręcone w Kołobrzegu i trochę rozglądania za infrastrukturą rowerową w innych miastach.
Później już powrót i do centrum na Dworzec kolejowy, skąd o 17:20 odjeżdżam w drogę powrotną. Trasa przez wojewódzką 102, później przez przejazd kolejowy i już jezdnią w mieście w kierunku drogi rowerowej wzdłuż linii brzegowej. Powrót tą samą drogą, bo zbytniego wyboru nie było, a drogi zachęcające do korzystania. Z Kołobrzegu przez Grzybowo, Dźwirzyno, Rogowo do Mrzeżyna. Sporo dawki asfaltowych dróg rowerowych, czyli wygodnych, nieliczne drogi z kostki brukowej i trochę po płytach betonowych jezdnią. Na niektórych fragmentach lepsza nawierzchnia dla rowerów niż dla samochodów. W Dźwirzynie pomimo faktu drogi rowerowej po prawej stronie postanowiłem pojechać jezdnią. Po tej stronie nie było żadnego znaku zakazu, a ludzi (turystów) na tych drogach ogrom. Z tego typu zachowaniem spotkałem się pierwszy raz na Pomorzu – zostałem strąbiony bezczelnie przez kierowcę autobusu. Niezbyt zrobiło to na mnie wrażenie, bo świadczy tylko o kulturze jazdy. Może i miałem drogę po prawej stronie, jednak piesi też nagminnie po tej drodze chodzą, niepotrzebne nam buble – na tym odcinku zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłby pas na jezdni, tu by piesi się nie pojawiali. Od mostu w już wyjeżdżając z Dźwirzyna po drogach rowerowych. Powrót też udał się w dobrym tempie, na liczniku przez spory czas powyżej 25km/h. Do Mrzeżyna z prędkością średnią 23,45km/h. Na powrocie się pochmurzyło i trochę mglisto. Fachowo to się nazywa: bryza morska. Widoczność bardzo ograniczona. W Mrzeżynie wjechałem sobie do portu by chwilę odpocząć i zobaczyć też plażę widoczną na kilka metrów, morza w oddali nie widać. Jednak trzeba wracać, ostatnia godzina jazdy to powrót z Mrzeżyna do Pogorzelicy znanym mi szlakiem. Po drodze jakieś bardzo krótkie przystanki na stacjach zachęcających do tego, także odrobina przerwy przy punkcie widokowym, szczególnie przeze mnie lubianym. Nieco zmodyfikowałem też trasę, od punktu widokowego do właściwego szlaku rowerowego (płyt betonowych) pojechałem sobie przeciwpożarówką między lasem. Jest spora różnica w jeżdżeniu po drogach pożarowych nad morzem. I powietrze świeższe i krajobrazy (chociażby wydmy) i po prostu ten inny klimat czy w oddali Morze, które się czuje jadąc o czym już wspominałem. Z Pogorzelicy już bardzo dobrze mi znaną asfaltówką do Niechorza. Końcowe kilometry już z lekkim wycieńczeniem, ale z ogromem pozytywnej energii. W Niechorzu na dworcu autobusowym wyszło: 101,95km całości jazdy (łącznie z jazdą po Kołobrzegu), w czasie: 5:37:43, ze średnią (od wyjazdu z Kołobrzegu): 21,29km/h i maksymalną: 40,76km/h. W Niechorzu jeszcze na falochron wgłąb morza i w kierunku kwatery.
Istotną rolę w jeździe nad Morzem odgrywała dla mnie jazda wzdłuż linii brzegowej. Coś wspaniałego.
Wieczorem jeszcze jakieś kilometry wpadły. Przejechałem się kilka razy w okolicy Centrum, odłamkowe kilometry po bitumicznej ścieżce tej w Niechorzu (nie chciało się jechać już dziś jej całością). Trochę jeżdżenia w obrębie kwatery i też przed i po zamówieniu pizzy. Na sam koniec dnia coś specjalnego – pojechałem zamoczyć nogi w Morzu Bałtyckim. Wieczorem rewelacyjna woda. Przejechałem się też dosłownie trochę na granicy lądu i morza w warunkach wieczornych ze światłami, wrażenie bardzo pozytywne. Później jeszcze falochronem wgłąb morza odetchnąć nadmorskim powietrzem i w kierunku kwatery. Bardzo udany rowerowo dzień nad morzem. Jak na razie dla mnie największa i najlepsza wycieczka rowerowa tego pobytu. Trzeba było odwiedzić jedno z największych miast nadmorskich – udało się tu pojeździć na rowerze.
Dodatkowo wpadła kolejna setka w sezonie i druga podczas jazdy nad morzem. Największa wycieczka w czasie tegorocznych wakacji nad Morzem Bałtyckim i największy dystans dzienny podczas pobytu nad morzem.

Niewygodny dla rowerzystów odcinek drogi rowerowej z Pogorzelicy do Mrzeżyna

Punkt widokowy na trasie Pogorzelica - Mrzeżyno

Pas dla rowerów na jezdni wzdłuż linii brzegowej (odcinek między Mrzeżynem a Rogowem)

Na drodze dla rowerów w Rogowie - kostka za niedługo zmienia się w asfaltówkę

Droga pieszo-rowerowa i rowerowa w kierunku Dźwirzyna I

Droga pieszo-rowerowa i rowerowa w kierunku Dźwirzyna II

Droga rowerowa na trasie Rogowo - Dźwirzyno I

Przy Jeziorze Resko Nadmorskie

Droga rowerowa na trasie Rogowo - Dźwirzyno II

Droga rowerowa na trasie Rogowo - Dźwirzyno III

W kierunku Dźwirzyna, most nad Kanałem Resko

Kanał Resko

Dźwirzyno

Toskana na Kanale Resko

Rowerówka z kostki w Dźwirzynie, zatłoczona przez turystów

Droga rowerowa na trasie Dźwirzyno - Grzybowo

Dźwirzyno - Grzybowo na drodze rowerowej

Droga rowerowa za Dźwirzynem
Taras widokowy na plażę w Grzybowie 
Widok na Kołobrzeg

Szutrówka na szlaku Grzybowo - Kołobrzeg 2km

Na szutrówce


Przy latarni morskiej w Kołobrzegu

Zakaz jazdy rowerem na falochronie - Kołobrzeg, miasto zakazów

Na molo w Kołobrzegu - w tle latarnia morska




Statek wypływający z portu

Na pasie rowerowym w Kołobrzegu




Drogi rowerowe w Kołobrzegu I

Drogi rowerowe w Kołobrzegu II

Drogi rowerowe w Kołobrzegu III



- DST 45.72km
- Teren 3.00km
- Czas 03:09
- VAVG 14.51km/h
- VMAX 52.41km/h
- Temperatura 23.0°C
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
Niechorze i okolice. Na rowerze nad Morzem Bałtyckim.
Niedziela, 27 lipca 2014 | Komentarze 0
Szósty dzień nad morzem.Dziś bez większych wyjazdów na rzecz plażowania i kąpieli wodnych. Udało się jednak wykręcić trochę po Niechorzu i okolicach. Najpierw przed południem wyskoczyłem w kierunku plaży, jadąc obok latarni morskiej, później falochronem koło właśnie wspomnianej latarni. Kręcenia wielkiego nie było, jednak zawsze coś. Na plaży z rowerem. Poszedłem na chwilę nad brzeg zrobić kilka dobrych zdjęć. Później z plaży już do kwatery na rowerze. A za chwilę kilka kilometrów w Niechorzu w okolicy kwatery.
Późnym popołudniem, ale udało się ze Słońcem pojechałem się przejechać bardziej asfaltowo: Niechorze – asfaltówką do Pogorzelicy – Konarzewo – Lędzin – Niechorze. Wprawdzie nie za wiele było jeżdżenia, ale lepiej się poczułem. Trochę jazdy ścieżkami, trochę wojewódzką 102, jednak asfaltowo, po drodze ze dwa krótsze przystanki. Na odcinku przed wjazdem na drogę wojewódzką z nawet niezbyt wielkiej górki zjazd z prędkością 52,41km/h, takich prędkości się nie spodziewałem.
Później znów na plażę z rowerem. Tym razem by porobić kilka zdjęć w świetle popołudniowego Słońca. Niestety po kilku minutach zaszło. Wpadły jakieś drobne kilometry po brzegu morza, no i te odsetkowe – ciągnięcie roweru po piasku.
Na sam wieczór udało się wyskoczyć znów na półgodzinną przejażdżkę. Tym razem asfaltówką do Pogorzelicy, a dalej drogą rowerową na Mrzeżyno do momentu pierwszej stacji przystankowej, po płytach betonowych i przez las. Coś znakomitego, oprócz nawierzchni na tym ostatnim odcinku – świeże, nadmorskie powietrze, a na przystanku w oddali słychać było morze i do tego 21:30 i jeszcze jasno. Powrót w zapadającym zmroku tą samą trasą, czyli niebieskim szlakiem rowerowym do ul. Słonecznej w Pogorzelicy i asfaltówką do Niechorza.
Po 23-ciej jeszcze tak luźno kilka kilometrów w obrębie centrum Niechorza.


Przy latarni morskiej w Niechorzu

Falochron - koło latarni morskiej w Niechorzu

Umocnienia na plaży

Z Toskaną na brzegu

Próbując ruszyć z plaży

Na plaży I

Przy palach

Spełniamy marzenia c.d. - jazda po brzegu











- DST 60.36km
- Teren 5.00km
- Czas 04:03
- VAVG 14.90km/h
- VMAX 32.50km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Toskana
- Aktywność Jazda na rowerze
Plażą wzdłuż brzegu Morza Bałtyckiego. Rewal i Pustkowo.
Sobota, 26 lipca 2014 | Komentarze 0
Piąty dzień pobytu nad morzem.Nie było większych chęci jechać dziś gdzieś daleko, padło na okolice z jakimś urozmaiceniem dotychczas znanych tras.
Pojechałem sobie przez asfaltówkę do Pogorzelicy, a później szlakiem w stronę Mrzeżyna, ale zaraz na płytach betonowych przed pierwszą stacją przystankową szybko odbiłem w las. Prowadziła jakaś droga nawet ubita, więc dało się jechać. Coś znakomitego jechać i co raz bardziej czuć morze.
Postanowiłem dzisiaj pojechać wzdłuż brzegu Morza Bałtyckiego. Udało się nawet pojechać najwięcej 31km/h, a prawie 2 kilometry przejechać z prędkością średnią powyżej 20km/h. Do tego sam fakt jazdy przy brzegu, przy wodzie, która momentami moczyła mnie jadąc w klapkach. Jedyny minus, że ciężej się jedzie i nie chciałem tak bardzo eksploatować roweru na tym terenie, jednak piaszczysto bardzo nie było, bo jechałem po bardziej ubitym gruncie.
Dojechałem do jakiegoś kawałka dzikiej plaży i z powrotem. Nie było chęci jechać dalej po tych bezludnych terenach, a pogoda też nie była taka w pełni świetna, co chwile słonecznie i o chwile zachmurzenie. Ale jak już wyszło Słońce to bardzo ciepło.
Wiele kilometrów plażą nie nakręciłem, mimo tego, że sporo czasu tam byłem – wiele przystanków, prób zrobienia zdjęć. Ale nie chodzi tylko o to by natrzaskać jak najwięcej kilometrów – rewelacyjny klimat nadmorski, przeżycia pozostaną.
Później już dojechałem do Pogorzelicy i jednym z wyjść z plaży, później już kawałek ul. Wojska Polskiego i Słoneczną, dojeżdżam do torów i odbijam na bitumiczną drogę rowerową, którą już dojeżdżam do Niechorza. Tam już na falochron, czyli trochę jazdy wgłąb morza i z powrotem. Na falochronie parę słów z szosowcem i wymiana zdań co do jazdy na rowerze nad morzem. Na szosie nie ma tu zbytnio dobrych terenów, jednak jazda nad morzem się tym różni – inaczej tu się oddycha.
Później już na plażę i trochę plażowania i kąpieli. Powrót do kwatery na rowerze.
Bardzo późnym popołudniem wyskoczyłem w kierunku wschodnim. Najpierw obok latarni morskiej w Niechorzu, później już asfaltem do Rewala i tam bitumicznymi drogami rowerowymi do samego centrum. Przez Centrum i do wojewódzkiej 102, którą jadę przez Trzęsacz – tu odbijam na chwilę w kierunku Morza. Nawet z drogi wojewódzkiej świetnie widać tu morze. Pojechałem wzdłuż wybrzeża po wydzielonej szutrowo-żwirowej drodze, wyjeżdżając obok Ruin Kościoła w Trzęsaczu. Chwila właśnie tutaj i dalej w drogę, już wojewódzką 102 i do Pustkowa. Odbijam w kierunku Morza i placu. Tam właśnie cel tego wyjazdu – zobaczyć Bałtycki Krzyż Nadziei. Trochę pojeździłem alejkami po pobliskim parku i zjechałem też dość stromym zjazdem (ale nie schodami) na plażę. Chwila tutaj i podjazd, jeszcze pokręciłem się po Pustkowie, kupując pamiątkę i powrót drogą wojewódzką 102: Pustkowo – Trzęsacz – Rewal i tam wjazd do Centrum i cały czas drogą R-10 do Niechorza. Te drogi bitumiczne znakomicie mi się podobają, dobrze się po nich jeździ, są szerokie i przede wszystkim zachęcające do jazdy. W tych miejscach nie ciągnie mnie na jezdnie. Później już obok latarni morskiej i Niechorze. W pewnych momentach dobrze się jechało.
Wieczornie trochę relaksu nad Morzem Bałtyckim na falochronie. Pojechałem też asfaltówką do Pogorzelicy i z powrotem, tak dla rozerwania i rekreacji. Powoli nudzi mnie już trasa, jednak dobrze się nią jeździ i jest blisko. Dzisiaj nic szczególnie większego, jednak trochę jazdy po terenach nadmorskich się przytrafiło.

W kierunku Morza - przerwa na telefon

Na wydmie - widok na Morze Bałtyckie

Jazda na rowerze po wybrzeżu

Wydmy

Z rowerem na plaży

Na plaży

Widok na plażę w Niechorzu

Klif - nawet z drogi wojewódzkiej 102 tutaj widać Morze Bałtyckie

Bałtycki Krzyż Nadziei - Pustkowo

Drzewko w Pustkowie

Latarnia morska w Niechorzu po zmroku


