Fb: Rowerowa strona Mateusza Ordy

Rok 2021 button stats bikestats.pl

WYCIECZKI 2021
42. 01.11 Nowa Brzeźnica - Kleszczów - Wola Wiewiecka S
41. 03.10 Warszawa
40. 02.10 Opole - Brzeg
39. 27.09 Kędzierzyn-Koźle - Racibórz
38. 25.09 Kluczbork - Opole
37. 08.09 Częstochowa - Zawiercie
36. 22.08 Gliwice - Góra św. Anny - Częstochowa
35. 14.08 Łeba - Koszalin
34. 12.08 Kamień Pomorski - Szczecin
33. 09.08 Niechorze - Gryfice - Płoty - Resko - Niechorze
32. 07.08 Niechorze - Koszalin
31. 05.08 Niechorze - Świnoujście
30. 04.08 Szczecin - Siekierki (most) - Godków
29. 02.08 Niechorze - Mielno - Kołobrzeg
28. 25.07 Częstochowa - Kłobuck - Poraj - Rudniki - Częstochowa
27. 22.07 Nysa - Opole - Częstochowa
26. 21.07 Paczków - Kłodzko - Nysa
25. 19.07 Kluczbork - Częstochowa
24. 16.07 Dobryszyce - Kleszczów - Częstochowa
23. 15.07 Dąbrowa Górnicza - Sosnowiec - Dąbrowa Górnicza
22. 13.07 Częstochowa - Ostrów Wielkopolski
21. 11.07 Zawiercie - Koniecpol
20. 10.07 Częstochowa - Kielce
19. 06.07 Częstochowa - Łódź
18. 04.07 Dąbrowa Górnicza - Kraków
17. 02.07 Częstochowa - Chałupki
16. 30.06 Częstochowa - Mzurów - Trzebniów - Częstochowa S
15. 28.06 Częstochowa - Przedbórz - Radomsko S
14. 21.06 Piotrków Trybunalski - Kleszczów - Radomsko
13. 20.06 Częstochowa - Irządze - Lelów - Częstochowa S
12. 19.06 Częstochowa - Opole
11. 17.06 Zawiercie - Giebło - Częstochowa S
10. 15.06 Częstochowa - Piotrków Trybunalski
9. 09.06 Częstochowa - Katowice
8. 06.06 Lubliniec - Olesno - Praszka - Częstochowa
7. 05.06 Tarnowskie Góry - Toszek - Herby
6. 31.05 Wrocław
5. 30.05 Wrocław - Brzeg
4. 29.05 Zielona Góra - Wrocław
3. 15.05 Częstochowa - Przyrów - Częstochowa
2. 09.05 Zawiercie - Częstochowa
1. 01.05 Częstochowa - Żłobnica - Kleszczów - Wola Wiewiecka


Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi matiz17 z miasta Częstochowa. Mam przejechane 251574.91 kilometrów. Jeżdżę z prędkością średnią 19.38 km/h.
Jeżdżę, bo lubię, sprawia mi to przyjemność. Na drugim miejscu jest: statystyka, czego dowodem jest brak wiedzy o przekroczonych barierach rowerowych typu 10.000km w danym roku, czy brak wiedzy o ilości gmin, przez które przejechałem (na razie). W 2013 roku zacząłem jeździć poza granicami miasta. Z czasem wyprawy stawały się co raz dalsze i niekiedy kilkudniowe. W 2015 roku zmieniłem podstawowy rower na Meridę przystosowaną głównie (ale nie tylko) do asfaltowych tras. Jeżdżę dalej i w 2017 roku z pewnością odwiedzę wiele nowych miejsc, a także powrócę do tych już znanych. W większości jeżdżę sam, ale niejednokrotnie wyjeżdżałem na większe trasy ze Znajomymi, a czasem nawet w większej grupie. Rower jest przede wszystkim dla mnie najlepszą formą transportu. Przez cały rok, w każdych warunkach pokonuje spore ilości kilometrów. Oprócz tego jest najlepszym sposobem na spędzanie wolnego czasu, a także dbanie o zdrowy tryb życia. Więcej o mnie.


Rok 2025 button stats bikestats.pl
Rok 2024 button stats bikestats.pl
Rok 2023 button stats bikestats.pl
Rok 2022 button stats bikestats.pl Rok 2021 button stats bikestats.pl Rok 2020 button stats bikestats.pl Rok 2019 button stats bikestats.pl Rok 2018 button stats bikestats.pl Sezon 2017 button stats bikestats.pl Sezon 2016 button stats bikestats.pl Sezon 2015 button stats bikestats.pl Sezon 2014 button stats bikestats.pl Sezon 2013 button stats bikestats.pl

REKORDY ROWEROWE

Max. dystans dzienny:
brak

Max. dystans roczny:
2016

Max. dystans miesięczny:
lipiec 2015

Max. prędkość na rowerze:
brak

Min. 300km na dzień:
2 razy

Min. 200km na dzień:
brak

Min. 150km na dzień:
brak

Min. 100km na dzień:
brak

Największy dystans solo:
brak

Najdłuższa czasowo jazda:
brak

Max. temperatura w czasie jazdy:
brak

Min. temperatura w czasie jazdy:
brak

Województwa odwiedzone na rowerze:
śląskie, małopolskie, łódzkie, opolskie, świętokrzyskie, zachodniopomorskie, dolnośląskie, wielkopolskie, pomorskie

Kraje odwiedzone na rowerze:
Polska, Niemcy



MOJE WYCIECZKI

-----Sezon 2020-----
1. Częstochowa - Kleszczów - Wola Wiewiecka


Wycieczki 2018 (min. 100km)
53. Częstochowa - Łódź GC
19. Piotrków Tryb. - Łódź - Częstochowa GC

Wycieczki 2017
20. 11.06 Wieluń
19. 09.06 Krzepice
18. 04.06 Tarnowskie Góry - Częstochowa przez Kielczę, Tworóg
17. 03.06 Tarnowskie Góry - Częstochowa (Chechło-Nakło, Zielona)
16. 02.06 Północne rubieże
15. 01.06 Zamek Bobolice
14. 28.05 Powiat gliwicki
13. 27.05 Bobolice
12. 21.05 Tarnowskie Góry - Częstochowa
11. 19.05 Kleszczów i Góra Kamieńsk
10. 14.05 Tarnowskie Góry - Częstochowa
9. 06.05 Górny Śląsk i Zagłębie
8. 01.05 Księstwo Siewierskie
7. 29.04 Wojaże po lublinieckim
6. 01.04 Mirów i Bobolice
5. 18.02 Dąbrowa Górnicza - Częstochowa
4. 08.01 Gdynia(100km)
3. 07.01 Gdańsk (80km)
2. 06.01 Gdynia (60km)
1. 05.01 Gdańsk (50km)

Wycieczki 2016
60. Kraków (90 km)
59. Kleszczów (150 km)
58. Kraków - Częstochowa (170 km)
57. Kleszczów (150 km)
56. Kraków - Częstochowa (180 km)
55. Ziemia toszecko-gliwicka (220 km)
54. Częstochowa - Katowice - Częstochowa (200 km)
53. Kleszczów (140 km)
52. Częstochowa - Kraków - Częstochowa (300 km)
51. Żywiec - Częstochowa (180 km)
50. Kleszczów i Kraków (160 km)
49. Kraków - Częstochowa (210km)
48. Kleszczów i Góra Kamieńsk (190km)
47. Kraków - Częstochowa (230km)
46. Brzegi - Częstochowa (130km)
45. Chęciny i Kielce (100km)
44. Pińczów, Chęciny, Kielce (150km)
43. Częstochowa - Brzegi (170km)
42. 16.08 Ustronie Morskie (110km)
41. 14.08 Świnoujście, Bansin (150km)
40. 13.08 Kołobrzeg, Gąski (160km)
39. Wrocław - Częstochowa (210km)
38. Opole - Wrocław (180km)
37. 02.08 Złoty Potok, Bobolice (120km)
36. Kraków - Częstochowa (250km)
35. Multi Orbita 2016 (330km)
34. Bobolice (100km)
33. Próbna Orbita 2016 (130km)
32. Tarnowskie Góry (120km)
31. 06.07 Przed Orbitą (100km)
30. Kleszczów (100km)
29. Jędrzejów (210km)
28. 01.07 Żarki (100km)
27. Łódź - Częstochowa(200km)
26. Tworóg(120km)
25. Dobrodzień (130km)
24. Toszek (150km)
23. Kleszczów II (170km)
22. Kraków - Częstochowa (190km)
21. Kraków (190km)
20. Kraków i Tyniec (140km)
19. Częstochowa - Kraków (220km)
18. 05.06 Bobolice (100km)
17. 04.06 Tarnowskie Góry (130km)
16. 01.06 Bobolice (110km)
15. Kłobuck i Krzepice (100km)
14. Bobolice (100km)
13. Górny Śląsk - Zagłębie (180km)
12. Kleszczów (170km)
11. Bobolice (100km)
10. Jeleniak Mikuliny, Kalety (110km)
9. Dróżki asfaltowe (100km)
8. Dróżki asfaltowe (100km)
7. Mirów i Bobolice (100km)
6. Księstwo Siewierskie (100km)
5. Radomsko (100km)
4. Bobolice (120km)
3. Bobolice (110km)
2. Gliwice - Częstochowa (110km)
1. Ostrężnik (100km)
Statystyka wycieczek 2016
Wszystkie trasy pozamiejskie

Wycieczki 2015
41. 24.10 Po Krakowie (130km)
40. 05.10 Działoszyn, Pajęczno, Radomsko (140km)
39. 04.10 Częstochowa - Kraków (150km)
38. 02.10 Mirów i Bobolice (100km)
37. 17.09 Kleszczów (200km)
36. 16.09 Gidle (120km)
35. 14.09 Katowice Zagłębie (180km)
34. 13.09 Asfaltowe drogi rowerowe (120km)
33. 29.08 Kraków - Częstochowa (180km)
32. 27.08 Brzegi - Częstochowa (140km)
31. 26.08 Częstochowa - Brzegi (140km)
30. 23.08 Częstochowa - Tarnowskie Góry - Częstochowa (120km)
29. 19.08 Częstochowa - Szczekociny - Częstochowa (120km)
28. 16.08 Uckeritz (60km)
27. 14.08 Uckeritz (70km)
26. 13.08 Zinnowitz (80km)
25. 12.08 Karsibór (60km)
24. 10.08 Międzyzdroje, Wisełka (90km)
23. 07.08 Dróżki rowerowe i Żarki (95km)
22. 04.08 Zawiercie TdP (130km)
21. 31.07 Wolbrom (180km)
20. 25/26.07 Mini Orbita
19. 24.07 Tour de Częstochowa (80km)
18. 21.07 Częstochowa - Kraków (180km)
17. 20.07 Mirów i Bobolice (100km)
16. 18.07 Próbna Mini Orbita (120km)
15. 16.07 Ogrodzieniec (160km)
14. 12.07 Asfaltowe drogi rowerowe i Żarki (130km)
13. 11.07 Koszęcin, Kalety (100km)
13. 04.07 Po Krakowie (95km)
12. 03.07 Kleszczów (130km)
11. 01.07 Radłów, Panki (130km)
10. 14.06 Bobolice, Niegowa, Lelów (120km)
9. 05.06 Przyrów, Lelów (130km)
8. 03.06 Częstochowa - Katowice - Częstochowa (180km)
7. 29.05 Krzepice (100km)
6. 25.05 Lubliniec (110km)
5. 16.05 Asfaltowe drogi rowerowe (120km)
4. 12.04 Częstochowa - Kraków (160km)
3. 11.04 Siewierz (85+25km)
2. 21.03 Bobolice (115km)
1. 03.01 Bobolice (110km)

Wycieczki 2014
19. 11.11 Koszęcin
18. 31.10 Mirów i Bobolice
17. 18.09 Kalety i Zalew Zielona
16. 05.09 Ogrodzieniec
15. 31.08 Brzegi - Częstochowa
14. 30.08 Chęciny i Kielce
13. 29.08 Chęciny i Kielce
12. 28.08 Chęciny
11. 27.08 Częstochowa - Brzegi
10. 10.08 Bobolice
9. 28.07 Kołobrzeg
8. 24.07 Międzywodzie
7. 19/20.07 Decathlon Orbita
6. 16.07 Mirów i Bobolice
5. 29.06 Częstochowa - Kraków
4. 23.06 Szczekociny
3. 19.06 Tarnowskie Góry
2. 26.04 Mirów i Bobolice
1. 06.04 Częstochowa - Kraków (150km)

Wycieczki 2013
1. 29.12 Góra Zborów
1. 13.09 Częstochowa - Kraków
1. 15.07 Mirów i Bobolice






Archiwum bloga

  • DST 107.97km
  • Czas 05:33
  • VAVG 19.45km/h
  • VMAX 41.04km/h
  • Sprzęt Speeder
  • Aktywność Jazda na rowerze

Siedlec Duży wczesno-porannie i po mieście

Wtorek, 15 września 2015 | Komentarze 0

Merida - 71,25km (3:36:02)
Dema - 36,72km (1:57:13)


  • DST 223.08km
  • Czas 11:14
  • VAVG 19.86km/h
  • VMAX 69.75km/h
  • Sprzęt Speeder
  • Aktywność Jazda na rowerze

Katowice Zagłębie

Poniedziałek, 14 września 2015 | Komentarze 0

Katowice Zagłębie.
Drugi raz w życiu do Katowic. Tym razem zaplanowana trasa z Damianem po Katowicach i Zagłębiu. To już w tym roku najprawdopodobniej nasza ostatnia tak długa wycieczka. Ruszamy wcześnie. Z dworca PKP ruszam o 8:15. Damian dojeżdża do mnie i jedziemy razem: M. Cassino, Jagiellońska, Sabinowska, Żyzna. Po równych i znanych mi bardzo asfaltach mkniemy przez Nieradę, Łysiec, Rudnik Mały. Potem Pakuły, Ligota Woźnicka i Woźniki. Tu już dać znały o sobie podjazdy, które udaje się pokonać bez problemu. Do Woźnik ze średnią w okolicy 21,1km/h. Od tego momentu dużo ciekawsza trasa, jedziemy obok Rynku w Woźnikach i spokojną asfaltową drogą do Cynkowa. Tam odbijamy w prawo na Strąków i w terenem przez las. Trochę trzeba było zwolnić, ale tu mi się dobrze jedzie. Wyjechaliśmy na asfalt i Zendek. Jedziemy spokojną drogą od tyłu lotniska przez Ożarowice, przecinamy DK78 i zaraz tutaj konkretnie pod górkę. Nie gnamy zbytnio. Po kawałku jazdy jedziemy pod autostradą A1, a potem przez Dobieszowice. Tu kawałek inaczej niż jak jechałem do Katowic w czerwcu i kawałek inną alternatywną drogą, jedziemy przez gm. Wojkowice. Jedziemy lokalnymi asfaltami, Piekary Śląskie, kawałek dalej przecinamy DK94 i jesteśmy w Siemianowicach Śląskich. Ruch na tym odcinku już jest, ale jedzie się dobrze. Przejechaliśmy Siemianowice Śląskie, jeszcze kawałek drogi i Katowice. Drugi raz tu przyjechałem na rowerze. Tak naprawdę trochę czasu na drogę zeszło, ale komfort jazdy sprawił, że trasa po prostu zleciała.
Z boku jedziemy obok Parku Śląskiego, który odwiedzę następnym razem. Tym razem jedziemy prosto, ul. Bytkowską. Potem bocznymi i m.in. znaną mi już ulicą kostką z bruku z tramwajem w środku. Przejechaliśmy też przejazdem podziemnym pod DTŚ i kawałek jezdnią równoległą do Drogowej Trasy Średnicowej. Wjazd na Rynek w Katowicach od ul. 3 Maja. I to właśnie było dla mnie największym spełnieniem. Poczułem klimat tego miasta. Jazda w kierunku Rynku po ulicy z tramwajem też zrobiła swoje.
Na Rynku spędzamy trochę czasu, po czym w kierunku Spodka. Tu dojeżdżamy po asfalcie czerwonym, ale wcale to nie była droga rowerowa według znaków. Robimy postój w Centrum. Potem już w kierunku Spodka. Niestety tu zabarykadowane, tak więc od innej strony. Robimy zdjęcie i dalej w drogę. Udajemy się w kierunku wyjazdu z Katowic opracowanymi przez Damiana bocznymi drogami. Jedziemy do Sosnowca. Po drodze jakaś droga rowerowa... taka by lepiej by jej nie było. Po drodze wystający właz studzienki w który gdyby uderzyć to po feldze. Katowice rowerowo dobrze nie stoją. W jednym miejscu jedziemy asfaltowym ciągiem rowerowym w otoczeniu stawów. Przejeżdżamy przez Brynicę i w kierunku Parku Sieleckiego. Tu pod Zamek Sielecki. Jedziemy do Będzina. Po drodze odwiedzamy Pałac Schona. Trochę jazdy po jezdniach z tramwajem na których całkiem rowerzysta nie przeszkadza. Na większości drogi równiutki asfalt. Świadomość jazdy po Śląsku też robiła swoje. Mijamy też po drodze znane budynki. W Będzinie skrzyżowanie w kształcie nerki przez które przejeżdżamy dwukrotnie. To droga wojewódzka 910. W tamtej okolicy odwiedzamy budynek Muzeum Zagłębia. Potem już jedziemy w kierunku głównej atrakcji - Zamek w Będzinie. Zrobił na mnie wrażenie jak to Zamek. Udało się tu przyjechać rowerem. Robimy krótki postój przy Zamku i dalej w drogę. Nie było sensu tam podjeżdżać. Widok Zamku wystarczył. Na będzińskich jezdniach ruch, przejeżdżając skrzyżowanie trzeba sporo się naczekać, a po środku jeszcze tramwaj. Potem już w kierunku Dąbrowy Górniczej. Kolejne miasto na śląsku które dziś odwiedzamy, tu już jadę drugi raz w życiu. Jedziemy po w niektórych miejscach bardzo szerokich ulicach Dąbrowy Górniczej. Znów to boczne lub miejskie drogi, tak jak zaplanował Damian. W jednym miejscu nawet zauważyliśmy kontrapas, ale nie było dane dziś jechać. Przejeżdżamy przez Park Zielona. Potem już kolejna atrakcja na dzisiejszej trasie - Pogoria. Jedziemy obok zbiornika Pogoria III, którego prawie wcale nie widać. Po kawałku za to wjeżdżamy na asfaltową drogę przy zbiorniku Kuźnica Warężyńska. I tutaj jakieś 6 kilometrów bardzo przyjemnej jazdy przy wodzie. Średnia sprawnej jazdy ponad 23km/h, a to oznacza, że można się wyjeździć sprawnie. Nie zaświeciło Słońce, jednak widok chmur komponujących się dziś świetnie z wodą nie do zapomnienia. Drugi raz tędy jadę, ale jadąc do Krakowa w przeciwnym kierunku. Potem znów asfaltami, pod S1 i po paru kilometrach odbijamy w szutrową drogę. Ponad 2 kilometry po szutrowej nawierzchni i doprowadziła ona nas do okolic stawów siewierskich. Wjeżdżamy do Siewierza. Znów tabliczki nie było.. Jedziemy obok zamku w Siewierzu, który już jest nam znany. A potem ulicami Siewierza, również szerokimi. Dalej już powrót we w miarę sprawnym tempie, bo czas wycieczki się wydłuża. Na wyjeździe z Siewierza Damian powiedział, że skoro tą wycieczką zaczęliśmy rowerowanie w tym sezonie, to można uznać dzisiejszą wyprawę za zwieńczenie sezonu. Oczywiście nie oznacza to końca jazdy. Wracamy m.in. przez Pińczyce, Glinianą Górę, Lgotę Górną, Lgotę Mokrzesz, Oczko, Kuźnicę Folwark i obok zbiornika w Poraju. Do Pińczyc przewaga jazdy pod górę. Jechaliśmy też obok kopalni znanej mi już z kwietniowej wycieczki. Gdzieś tam w oddali widać też było Myszków. Dawały o sobie znać niebieskie chmury w oddali, ale nam deszcz nie groził. Jedziemy kawałek terenowej drogi przed Nami z podjazdem. Za Pińczycami, przed miejscowością Osiek zjazd który dał nam z Damianem życiowe rekordy prędkości. Udało mi się pojechać z prędkością niemalże 70km/h. Miałem nie pedałować, jednak Damian zmotywował by iść po dystans z szóstką z przodu. Wyszło jeszcze znacznie szybciej, choć przyznam, że podmuch wiatru przy takiej prędkości daje wyobrażenie jaka to prędkość. Humory znakomite, tak więc trzeba pokonać jeszcze te kilometry do Częstochowy. W części jeszcze nie jechaliśmy ani do Siewierza, ani z Siewierza tą drogą. Tego zjazdu też Damian nie znał.  O sobie dał jeszcze znać podjazd przez Lgotą Górną, ale udaje się go pokonać bezproblemowo. I mogę rzec, że droga do Siewierza jest ciekawa. Przecinamy DW789 i Lgota Mokrzesz, a później już znane asfalty przez Nową Kuźnicę, Kuźnicę Starą. Rzadko tu jeżdżę, ale znane. Potem obok zalewu w Poraju i boczną drogą do Kamienicy Polskiej. Tu zaczynało straszyć nieco deszczem, ale w końcu ani kropli. Za to w pełni pochmurno. Potem już standardem przez Poczesną, Stare Błeszno i do Częstochowy przez Al. Niepodległości i na Plac Biegańskiego. Tu kończymy dzisiejszą trasę. Dojechaliśmy przed 19-stą. Wyszło 181,3km jazdy ze średnią 19,8km/h. Jednak pojawiło się też dużo spokojnej jazdy czy trochę zwiedzania. Maksymalna według GPS 65,3km/h, według licznika 69km/h. Ja jadę jeszcze na PKP przed powrotem do domu.


  • DST 139.36km
  • Czas 06:40
  • VAVG 20.90km/h
  • VMAX 38.86km/h
  • Sprzęt Speeder
  • Aktywność Jazda na rowerze

Asfaltowe drogi rowerowe

Niedziela, 13 września 2015 | Komentarze 0

Niedziela również przyniosła słoneczną pogodę, tak więc bez zastanawiania wyjechałem na rower. Zebrałem się znów późno, bo dopiero o 14-stej, ale to nie przeszkodziło by przejechać setkę. Zaplanowałem jazdę na asfaltowe drogi rowerowe w okolicy Ostrężnika jako jedyny słuszny kierunek na dzisiaj. Najpierw Jagiellońską do skrzyżowania przy Estakadzie, gdzie spotykam Janusza. Dołącza się do mnie i jedziemy razem: Al. Pokoju, przez Kucelin, koło Guardiana, terenem do rowerostrady, przeciwpożarówką, asfaltem koło Sokolich Gór, Olsztyn. Przeciwpożarówką bardzo przyjemne kilometry, mijamy się z Anką, a potem Edytką i Alkiem. Od Olsztyna samotnie w zamierzone miejsce, Janusz odłącza się przed zjazdem na Górny Ostrówek. Dobrze się razem jechało, ale do domu tak wcześnie wracać nie miałem zamiaru. Jadę przez Rynek w Olsztynie, potem drogą rowerową przy Zamku i DK46 przez Przymiłowice i asfaltem przez Zrębice, Krasawę, Siedlec, obok szlaku ku źródłom, przez DW793 i Ostrężnik. Docieram tu na 16-stą. Ruszam na pierwszą asfaltową pętelkę: Ostrężnik - Czatachowa - Żarki Przewodziszowice - Czatachowa, pustelnia - Trzebniów - Ostrężnik. Taki dla mnie już standard ta ponad 13 kilometrowa trasa. Przejechałem sobie spokojnym tempem i rekreacyjnie. Najbardziej stromy podjazd na drodze między Trzebniowem a Ostrężnikiem wyszedł bezproblemowo. Mam wrażenie, że im więcej go razy pokonuję tym lżej idzie. Pierwsza jazda wyszła z prędkością średnią: 20,1km/h, maksymalna: 54,6km/h. Trwała prawie godzinę czasu z postojami na zrobienie kilku zdjęć po drodze. Tak rekreacyjnie, bo "nic nie goni".
Po odsapnięciu wyruszam na drugą jazdę dokładnie taką samą trasą, ruszam po 17-stej, na miejscu jestem na 18:00. Tym razem już bez przystanków ze średnią: 22,3km/h, maksymalną: 56,1km/h i czasem 35 minut. Dobrze się jechało po asfaltach. Nic nie goni, spokojnie można jeździć.
Na dziś wpadła jeszcze trzecia jazda po asfaltowych dróżkach. Pomimo zbliżającego się wieczoru aura na szlakach bardzo przyjemna, tak więc jeszcze pojechałem. Tym razem również bez zatrzymywania się, ze średnią: 22,6km/h i maksymalną: 56,0km/h.
Co do asfaltowych dróg rowerowych można się w pełni rozerwać robiąc 40 kilometrów po tutejszych dróżkach. Na pewno trzeba mieć kondycję do podjazdów, bo tu takich jest sporo, a praktycznie prostych odcinków raczej nie ma. Jak zawsze największą frajdę sprawiały zakręty. Najbardziej lubianym fragmentem jest droga od pustelni w Czatachowej do Trzebniowa, gdzie jedzie się cały czas z górki. Średnie prędkości na tym prawie 2 kilometrowym odcinku wyniosły kolejno: 30,2km/h, 31,3km/h, 32,9km/h. Zakręt konkretny jest również na drodze asfaltowej w okolicy strażnicy, który praktycznie pod kątem 90 stopni trzeba wykonać zaraz po zjeździe. Na asfaltówkach oprócz kilku "ciągnących się" podjazdów są dwa dość strome: ten w okolicy piasków na drodze przed Żarkami Przewodziszowice i ten na asfaltówce między Trzebniowem a Ostrężnikiem. Na tej ostatniej dziś spotykam trzy samochody, które sobie tamtędy mknęły. Nie wiem czy mają zezwolenia, ale rowerzysta wyjeżdżający z zakrętu z prędkością ~40km/h i samochód mknący po takiej drodze to niezbyt trafne połączenie. Jazda jak zawsze przednia: równiutki asfalt i kilometry kręcone w okolicy jurajskiego lasu.
O 18:55 ruszam w drogę powrotną do Częstochowy, bo kilometrów jeszcze przede mną sporo. Trasa wyglądała tak: Ostrężnik, źródła DW793, Złoty Potok, Janów DK46, Piasek, Zrębice, Przymiłowice, Olsztyn, Skrajnica, Odrzykoń, rowerostrada, Bugajska, Częstochowa - Boh. Katynia, Jagiellońska, M. Cassino i Centrum. Z Centrum do domu już ciągami rowerowymi przez M. Cassino.
Wyruszam już w zapadającym powoli zmroku. Na wojewódzkiej 793 w otoczeniu lasu już ciemno. Od Ostrężnika do Janowa bardzo konkretnie: prawie 26km/h. Potem do Zrębic również: 24,1km/h. Biorąc pod uwagę podjazdy to optymalnie szybko. W Zrębicach wybija mój 10.000km pokonany na Meridzie. Choć to dystans tylko przybliżony, to już tyle przejechałem na tym rowerze. Konkretnie, w prawie cztery miesiące letnie. Potem dotelepałem się do Olsztyna i tu trochę dłużej. Najpierw na ścieżkę rowerową przy oświetlonym Zamku, a potem trochę przystanku w Rynku i zahaczyłem m.in. o ronda przy tyłach Zamku. Przerwa, szczególnie ta w Rynku nie zrobiła zbyt dobrze, bo wybiła nieco z rytmu. Od Janowa do Olsztyna przez DK46, dość dziś ruchliwą ze względu na powroty. Po 20-stej ruszam w dalszą drogę: przez Skrajnicę. Sprawnie, ale już pod koniec na lekkim zmęczenie. Przez miasto też na wycieńczeniu, jeszcze wydłużyłem jazdę o Centrum tak dla dystansu i przejechania się skoro już jestem w mieście. Średnia z Ostrężnika do dworca PKP wyszła: 23,1km/h. Całe 121,5km ze średnią prędkością: 21,4km/h. Udało się konkretnie pojeździć.
Wieczorem o 22-giej jeszcze na PKP: przez M. Cassino i Sobieskiego. Po pogaduchach jeszcze przez Śląską, Aleje, Garibaldiego, Jana Pawła II z nawrotką pod węzłem (na asfaltówki przy węźle już nie było dziś sił), Warszawska, Aleje, Pl. Biegańskiego, Nowowiejskiego, Korczaka, M. Cassino i Jagiellońska. Powrót po 23-ciej.


  • DST 86.84km
  • Czas 04:04
  • VAVG 21.35km/h
  • Sprzęt Speeder
  • Aktywność Jazda na rowerze

Sd

Sobota, 12 września 2015 | Komentarze 0

Za oknem bardzo przyjemnie, tak więc na rower. Późnym popołudniem, bo dopiero po 14-stej wyruszam w drogę do Siedlca Dużego. Zaplanowałem tak, by trochę pojeździć i nie jechać standardową trasą. Dziś wyglądała ona tak: Częstochowa - M. Cassino, Sobieskiego, Wolności, Niepodległości, Jagiellończycy, Bohaterów Katynia, Wrzosowa, Słowik, Korwinów, Nowa Wieś, Poczesna, Zawodzie, Kolonia Borek, Osiny DW791, Poraj, Masłońskie, Żarki Letnisko, Myszków DW791, Lgota Mokrzesz, Koziegłówki, Koziegłowy, Wylągi, Siedlec Duży. Wyszło w sumie 48,2km jazdy.
Najpierw znanymi drogami dojechałem do Poraja jadąc m.in. po klinkierze w Nowej Wsi i Poczesnej. Potem kawałek drogi wojewódzką 791 po jezdni jadąc obok zalewu w Poraju. Na odcinku drogi wojewódzkiej 791 (od miejscowości Masłońskie) drogą rowerową i dla statystyki średnia prędkość wyniosła: 22,0km/h na odcinku 5,7km. Asfalt byłby dużo wygodniejszy, ale kostka niefazowa i krawężniki w miarę ogarnięte. Jedynie bardzo przeszkadza przerwana ciągłość wysokości drogi rowerowej poprzez wyjazdy z bram, nawet w miejscach gdzie nie ma posesji. Potem przez DW789 jezdnią i tu momentami udało się szybciej pojechać. Koziegłowy przez ul. Żarecką i Częstochowską. Tu stanąłem chwilę w przystanku, spotykam jadących w kierunku Myszkowa Przemka z Agnieszką. Przecinam DK1 i nowiutkim asfaltem na Wylągach dotarłem do Siedlca Dużego. Całą drogę nieco dokuczał wiatr, ale nie było z kolei najgorzej. Całość drogi ze średnią również 22km/h, maksymalna: 38,7km/h. Praktycznie bez postojów oprócz jednego na zrobienie zdjęcie przy wojewódzkiej 791. Wyjechałem z Częstochowy po 14:10, na miejscu na 16:45.
Ślad GPS:
Powrót z Siedlca Dużego po 23-ciej. Czekała mnie nocna jazda. O 23:40 ruszam z przystanku Siedlec Duży w drogę do Częstochowy. Optymalnie wybrałem standardową drogę, choć pojechałem nie najkrócej. Wybrałem dziś wariant "jedynki", bo godzina późna, tak więc i ruch nieco mniejszy. Tak też było, o ile w lesie również jest ciemno to tiry i auta nawet nie przeszkadzały na trasie. Jakoś przebolałem te kilometry i od Romanowa już spokojnymi asfaltami. Trasa: Siedlec Duży, Siedlec Mały DK1, Romanów, Rudnik Wielki, Rudnik Mały, Starcza, Klepaczka, Łysiec, Nierada, Sobuczyna, Brzeziny Nowe, Brzeziny Kolonia, Częstochowa - Żyzna, Sabinowska, Jagiellońska, M. Cassino i PKP. Temperatura nawet komfortowa, choć chłodno to nie zmarzłem.
Potem jeszcze po mieście jadąc m.in. przez Al. Wolności, Jana Pawła II, koło Pl. Biegańskiego, II Aleje i na powrocie przez M. Cassino. Wróciłem przed 2-gą.


  • DST 96.31km
  • Czas 04:57
  • VAVG 19.46km/h
  • Sprzęt Speeder
  • Aktywność Jazda na rowerze

Miasto i Siedlec Duży

Piątek, 11 września 2015 | Komentarze 0

Po 12-stej zanieść coś na uczelnię. Przejazd na Demie. W stronę uczelni przez Piastowską, Zacisze, św. Barbary i św. Augustyna, Kopernika, Wolności, Kościuszki, Jasnogórską i Kilińskiego.
Powrót przez Dąbrowskiego, z zahaczeniem o III Alei, gdzie odbywały się biegi, Nowowiejskiego i na PKP. Stamtąd już przez Sobieskiego i Monte Cassino do domu.
O 14:30 w kierunku dworca PKP. Przed 15-stą w drogę do Siedlca Dużego. Pojechałem sobie standardem przez Nieradę, Łysiec, Rudnik Wielki. Nic nowego, znany na pamięć standard. ?
Na początku jednak przez M. Cassino, gdzie dwukrotnie nie ustąpiono mi pierwszeństwa na przejeździe rowerowym - pierwszy raz taksówkarz bez zwracania uwagi na rowery przeciął czerwony przejazd i zjechał na ul. Pułaskiego, a drugi raz tam gdzie ograniczona widoczność tir mi wyjeżdża. Niby się zatrzymał... Reszta drogi w miarę spokojnie, jednak nie jechało się zbyt dobrze. Niezbyt sprzyjający humor i ten wiatr utrudniający jazdę. Dojechałem na 16:10.
Powrót o 19:30 w zapadającym zmroku. Tym razem jazda dała dużo przyjemności. Nie wiało tak i trochę więcej z górki, ale głównie za sprawą klimatycznej jazdy. Powrót mimo nawet komfortowej temperatury trasą przez Łysiec i Nieradę. Na powrocie jeszcze dobiłem do Dworca PKP i wcześniej II Alei NMP, ale jezdniami od Sabinowskiej jechało się znów zbyt trochę nerwowo, bo spory ruch. Powrót do domu na 21:00.
Późnym wieczorem o 23-ciej jeszcze na rower. Przyjazne temperatury, więc jeszcze się przewietrzyć. ?
Pojechałem M. Cassino, Sobieskiego i Nowowiejskiego na Pl. Biegańskiego. A tam w III Aleję, Popiełuszki, Szajnowicza-Iwanowa, z zahaczeniem o osiedle Parkitka i Okulickiego, ponownie Szajnowicza-Iwanowa, Jana Pawła II, wzdłuż tramwaju i Alejami. Potem już powrót do domu Wolności, 1 Maja i Monte Cassino.


  • DST 129.37km
  • Czas 06:42
  • VAVG 19.31km/h
  • VMAX 44.81km/h
  • Sprzęt Speeder
  • Aktywność Jazda na rowerze

Miasto. Wieczorówka: Srocko i Kusięta

Czwartek, 10 września 2015 | Komentarze 0

Dziś zdecydowanie więcej jazdy. Zrobiłem setkę, taką złożoną z kilku jazd.
Rano po 7-dmej na dworzec PKP w pewnej sprawie, przez M. Cassino. Z Dworca PKP wzdłuż tramwaju i przez ul. Dekabrystów pod TRW na Rolniczej. Stamtąd odjeżdżam o 8-smej. Powrót do domu nieco okrężny: Dekabrystów, Kiedrzyńska, Armii Krajowej, Dekabrystów, Szajnowicza-Iwanowa, Popiełuszki, Pułaskiego, św. Kazimierza, św. Barbary, św. Jadwigi, Park Lisiniec, św. Jadwigi, św. Barbary, Zaciszańska, Piastowska, ??, Jagiellońska.
Po 9-tej zmiana roweru na Demę i w kierunku uczelni załatwić sprawę. Na uczelnię przez Zacisze, św. Barbary, św. Augustyna, Popiełuszki, Szajnowicza-Iwanowa, Dekabrystów, Dąbrowskiego, Kilińskiego i Akademicką. Powrót przez Dąbrowskiego, Nowowiejskiego, M. Cassino. Od rana dokuczał wiatr ze wschodu i chłodne powietrze, jednak jako tako się jechało.
O 11:30 znów na uczelnię, tym razem odebrać wyniki z egzaminu. Wspólną jazdę zaproponował Janusz. Pojechaliśmy sobie ciągami rowerowymi na M. Cassino, Nowowiejskiego i Kilińskiego pod budynek na Dąbrowskiego. Po odebraniu pozytywnych wyników trochę pokręcić po mieście odwiedzając m.in. węzeł DK1/Dk46, Warszawską, Korytarz Północny, Promenadę Niemena, Armii Krajowej, źrodełko św. Barbary, ul. Kopernika i M. Cassino. Wspólna jazda jak najbardziej na pozytywnie.
Po 14-stej jeszcze na rower, tym razem już na Meridzie. Najpierw przez M. Cassino pod ul. Kopernika, potem na dworzec PKP. Z dworca PKP z kolei na ul. Dekabrystów, tam nawrotka i z powrotem wzdłuż tramwaju na PKP. Przed 16-stą odjazd w kierunku domu przez Al. Niepodległości i Jagiellońską.
Na rower sam ze sobą zgadałem się na wieczór. Drzemka trochę opóźniła wyjazd i ruszyłem dopiero o 21:30. W zamiarze pojeździć w ciemności trochę po trasach nieoświetlonych. Ogromu kilometrów nie planowałem, tylko tak by się przewietrzyć. Bez zastanawiania padło na taki wariant: M. Cassino, Aleje, Faradaya, Legionów, Koksownia, Berger, Brzyszowska, Srocko, Brzyszów, Kusięta, Guardian, Rejtana, Galeria Jurajska, Aleje, M. Cassino. Na Legionów spore korki z powodu meczu żużlowego i zmiany na hucie. W drodze na Srocko też trochę aut się przewinęło, reszta całkowicie spokojnie. Temperatura nawet na korzyść, bo przez całą drogę komfort termiczny zachowany. Dużo cieplej niż wczoraj, ale kominiarka się przydała. Od Srocka nawet w niewielkim deszczu, ale zupełnie niewadzącym. Powrót do domu po 23:30.


  • DST 62.96km
  • Czas 03:01
  • VAVG 20.87km/h
  • VMAX 36.05km/h
  • Sprzęt Speeder
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uczelnia i wieczornie po obrzeżach miasta

Środa, 9 września 2015 | Komentarze 0

Dziś na uczelnię. Dwukrotnie, ale za pierwszym razem przejechałem obok budynku bez zatrzymania. Powodem: późniejsza godzina o której dowiedziałem się dopiero w drodze. Za pierwszym razem przez Zacisze, św. Barbary, Kopernika, Wolności, Kościuszki, Armii Krajowej, Dekabrystów i Dąbrowskiego. Powrót przez Nowowiejskiego, Korczaka i Monte Cassino. Zaraz po przyjeździe w obie strony przez ciągi rowerowe na Monte Cassino na dworzec PKP i z powrotem. Na uczelnię o 10:30 tym razem w obie strony przez Zacisze, św. Barbary, św. Augustyna / św. Kazimierza, Kopernika, Wolności, Armii Krajowej, Dekabrystów / Nowowiejskiego, Dąbrowskiego. Wszystkie przejazdy na Toskanie.
Na rower dopiero wieczorem. Przed 20-stą zebrałem się na wieczorną jazdę. Znów chłód wieczoru dał o sobie znać, ale klimat jazdy jak dla mnie zachowany. Przejechałem się przez Jagiellońską i Al. Niepodległości na dworzec PKP. Tam spotkanie i po 20:20 odjazd z dworca PKP: Al. Wolności, 1 Maja, Pułaskiego, św. Kazimierza, św. Barbary, Główna, Przestrzenna, Konwaliowa, Busolowa, Leśna, Dźbów, Dźbowska, Sabinowska, Piastowska, M. Cassino i Jagiellońska. Będąc żądnym jeszcze jazdy przejechałem się jeszcze po obrzeżach miasta zahaczając o Kawodrzę i Dźbów. Spokojne asfalty do jazdy o które nie zahaczam dość często. Od Przestrzennej aż do Dźbowa na nieoświetlonych odcinkach drogi trochę mgieł i temperatura w okolicy 8 stopni C. Utrzymując tempo całą drogę jednak komfortowo i klimatycznie się jechało. Średnia prędkość na powrocie z PKP (20km) wyniosła prawie 24km/h, przy czym odcinek od ronda w Dźbowie do Sabinowskiej / Jagiellońskiej ze średnią 26,3km/h. Powrót do domu po 21-wszej.


  • DST 49.13km
  • Czas 02:41
  • VAVG 18.31km/h
  • Sprzęt Speeder
  • Aktywność Jazda na rowerze

wpis

Wtorek, 8 września 2015 | Komentarze 0

Dzisiaj znów dzień bez większych wyjazdów. Aura nie taka jak trzeba, więc można trochę odpocząć od roweru. Oby tylko jeszcze kilka ciepłych dni w tym roku się pojawiło, bo powoli doskwierają mi już te chłody.
Po 15:30 zebrałem się w końcu na rower. Trochę nawet się przejaśniło, tak więc pojechałem się przewietrzyć. Przed wyjazdem padło na wybór trasy w kierunku, w którym rzadko zdarza mi się jeździć. Tak się jednak stało, że nie było nic nowego w tej trasie, ale o tym za moment. Tuż po wyjeździe zauważam pomalowany na czerwono przejazd przez ul. Jagiellońską. Wygląda ładnie, tylko niestety nigdzie nie prowadzi, oprócz tego, że na chodnik. Potem już jadę: Jagiellońską, Al. Niepodległości, Wolności, Sobieskiego, Śląską, Kilińskiego, Jasnogórską, Armii Krajowej, Dekabrystów, Wały Dwernickiego, Fieldorfa-Nila, Pileckiego, Korytarz Północny, Makuszyńskiego, Karłowicza, Rząsawska, Warszawska, Rondo Trzech Krzyży, Warszawska, Aleje, Wolności, PKP, Sobieskiego, Korczaka, M. Cassino. W planie miało być w kierunku Rędzin, a potem jeszcze z zahaczeniem o Mirów, jednak nie wyszło. Deszcz... Jadąc przez Tysiąclecie zauważam niepokojące chmury. Deszcz dopadł mnie na Korytarzu Północnym. Zdążyłem się jeszcze przejechać po zielonym przejeździe rowerowym. Reszta drogi momentami w intensywnym deszczu. Ochłodziło się. Przemokłem...
Nie było ochoty już jechać na rower w deszczu. Dopiero przed 22-gą gdy już nie padało wybrałem się trochę pojeździć. Spokojnym tempem przez M. Cassino, Sobieskiego, Kopernika, Śląską, Kilińskiego, Jana Pawła II, Kościuszki, II NMP, potem m.in. przez Kopernika, Sobieskiego, Al. Wolności i M. Cassino. Trochę sobie na luzie pojeździłem. Nawet chłód tak bardzo nie przeszkadzał.
Po powrocie do domu dosłownie na moment jeszcze na przekąskę do KFC. W obie strony ul. Jagiellońską.


  • DST 73.43km
  • Czas 03:49
  • VAVG 19.24km/h
  • VMAX 42.30km/h
  • Sprzęt Speeder
  • Aktywność Jazda na rowerze

wpis

Poniedziałek, 7 września 2015 | Komentarze 0

Dziś po mieście. Na początku pojeździłem trochę po mieście - przez Zacisze, św. Barbary, Augustyna, Kopernika na dworzec PKP i PKS. Z Dworca PKS pojechałem przez Wolności, Kościuszki, kładką nad Jana Pawła II, przez Tysiąclecie, Kiedrzyńską, Armii Krajowej, Dekabrystów (gdzie odbywało się malowanie przejazdu na czerwono), Szajnowicza-Iwanowa, Popiełuszki, Pułaskiego, 1 Maja, Wolności i PKP. Potem przez Waszyngtona na ul. Szymanowskiego i pasem rowerowym na Kopernika, Sobieskiego, Wolności, Niepodległości i Jagiellońską. Miałem jechać na asfaltowe ścieżki na Ostrężniku, jednak chłodna aura niezbyt mi dziś sprzyjała wycieczkowej jeździe. To ma dawać przyjemność.
Potem znów trochę po mieście - przez M. Cassino na dworzec PKS spotkać się z Dziewczyną. Po odprowadzeniu Jej na autobus przejechałem się przez Wolności, Rondo Mickiewicza, M. Cassino i Jagiellońską do Makro i z powrotem. Przetestowałem sobie światła na Jagiellońskiej w rejonie ul. Bór i Dojazdowej. Trochę chłodno i jakby na deszcz.
Deszczu nie było, a pojawiło się trochę Słońca, tak więc znów się przejechać. Tym razem przetestować nowe pasy rowerowe i zobaczyć powstające drogi rowerowe na ul. Warszawskiej i Rędzińskiej. Całkiem komfortowo jedzie się po nowych pasach rowerowych. Inwestycja wygląda na całkiem dobrze wyglądającą, jednak te ciągi pieszo-rowerowe w niektórych miejscach... Duży plus za to, że droga rowerowa wreszcie ma swoją ciągłość i nie przerywają ją wyjazdy z bram. CO JESZCZE? Na Warszawską dojechałem sobie przez M. Cassino, Sobieskiego, Al. Wolności i Al. Kościuszki, Al. Jana Pawła II po ciągu pieszo-rowerowym i Rondo Trzech Krzyży. Na powrocie przez Warszawską i Aleje, Nowowiejskiego, M. Cassino.
Wieczorem jeszcze na rower przy idealnym chłodzie.


  • DST 49.33km
  • Czas 02:36
  • VAVG 18.97km/h
  • Sprzęt Speeder
  • Aktywność Jazda na rowerze

Siedlec Duży - Częstochowa i wieczorem po mieście w deszczu

Niedziela, 6 września 2015 | Komentarze 0

Powrót z Siedlca Dużego do Częstochowy o 4:20. Kilometry liczone na nowy dzień. Trochę odpocząłem przed odjazdem, ale tak by się za bardzo nie rozespać. Rzadko zdarza się jeździć o tej porze. Dziś padło na pokonanie drogi do Częstochowy właśnie o takiej porze, taka odmiana. Poczułem jak się jedzie o takich godzinach i trasa całkiem szybko upływa. Ruchu także na drodze nie było, szczególnie w niedzielę i na tej trasie. Pojawił się niestety chłód i trzeba było założyć bluzę i kominiarkę na uszy. Cała droga w temperaturze w okolicy 11 stopni C. Co do trasy nie było zbytnio opcji, po prostu standardem: Siedlec Duży, Siedlec Mały, las, Rudnik Wielki, Rudnik Mały, Starcza, Klepaczka, Łysiec, Nierada, Sobuczyna, Brzeziny Nowe, Brzeziny Kolonia, Częstochowa Żyzna, Sabinowska, Jagiellońska, M. Cassino, Sobieskiego i PKP. Zjechałem na dworzec PKP, bo przyjazd do Częstochowy na 5:30 oznaczał, że musiałem poczekać do 6-stej na klucze do domu od Taty wracającego z pracy. Co do trasy pokonana w zmroku. Jechało się dobrze, trochę tylko dokuczały zwierzęta, a bardziej myśli, że gdzieś tam mogą wyskoczyć. Jednak żadne się nie pojawiły, tylko spotkałem zająca w lesie przed Rudnikiem Wielkim i jakiegoś psa niegroźnego na Gajowej. Trasa mi już znana na pamięć, więc dotarłem do Częstochowy. Całą drogę słuchałem radia, bo inaczej nie jechałoby się zbytnio dobrze. Średnia na powrocie nawet dobra, bo trochę powyżej 21km/h.
!!
Przed samym powrotem do domu pokręciłem się już o świcie przez II Aleję NMP i Centrum, a potem do domu przez Wolności, Waszyngtona, Nowowiejskiego i M. Cassino. Powrót na okolicy 6-stej. Jedyne co, to pod koniec jakoś tak ciężej mi się jechało, oprócz jakiegoś tam zmęczenia.
Co do tak porannej jazdy to czasem i warto tak się przejechać, ale można ją podzielić na tą z przespaną i nieprzespaną nocą.
Ślad GPS z powrotu do Częstochowy: http://ridewithgps.com/trips/6394074

Po odespaniu nocy nie było zbytnio ochoty na rower. O ile do południa, gdy spałem jeszcze pogoda jako taka, to później chłodno i deszczowo. Zebrałem się dla rekreacji pokręcić trochę wieczorem po 20-stej po mieście. Pojechałem spokojnym tempem przez Monte Cassino, Sobieskiego, Nowowiejskiego, przez Plac Biegańskiego i Aleje, Garibaldiego, Jana Pawła II, asfaltowymi drogami przy węźle, Warszawska, Aleje NMP, Popiełuszki, Pułaskiego, Kopernika, Nowowiejskiego, Sobieskiego, dworzec PKP, Sobieskiego, Korczaka, M. Cassino i Jagiellońska. Przewietrzyłem się, ale szczególnego komfortu nie odczułem. Powoli też... ze średnią 16-17km/h. Najbardziej jednak przeszkadzał chłodny i dość mocny wiatr z zachodu... Trochę też popadało, na końcówce intensywniej. Jedyne co mogę powiedzieć bo wczesno-porannej jeździe (po nieprzespanej nocy) i wieczornej jeździe to czułem się dziś jak w zimę z tymi ciemnościami. Swoje dołożyła też aura dnia i samopoczucie. Powrót z roweru po 22-giej.
Ślad GPS z przejazdu wieczornego: http://ridewithgps.com/trips/6405116