Fb: Rowerowa strona Mateusza Ordy

Rok 2021 button stats bikestats.pl

WYCIECZKI 2021
42. 01.11 Nowa Brzeźnica - Kleszczów - Wola Wiewiecka S
41. 03.10 Warszawa
40. 02.10 Opole - Brzeg
39. 27.09 Kędzierzyn-Koźle - Racibórz
38. 25.09 Kluczbork - Opole
37. 08.09 Częstochowa - Zawiercie
36. 22.08 Gliwice - Góra św. Anny - Częstochowa
35. 14.08 Łeba - Koszalin
34. 12.08 Kamień Pomorski - Szczecin
33. 09.08 Niechorze - Gryfice - Płoty - Resko - Niechorze
32. 07.08 Niechorze - Koszalin
31. 05.08 Niechorze - Świnoujście
30. 04.08 Szczecin - Siekierki (most) - Godków
29. 02.08 Niechorze - Mielno - Kołobrzeg
28. 25.07 Częstochowa - Kłobuck - Poraj - Rudniki - Częstochowa
27. 22.07 Nysa - Opole - Częstochowa
26. 21.07 Paczków - Kłodzko - Nysa
25. 19.07 Kluczbork - Częstochowa
24. 16.07 Dobryszyce - Kleszczów - Częstochowa
23. 15.07 Dąbrowa Górnicza - Sosnowiec - Dąbrowa Górnicza
22. 13.07 Częstochowa - Ostrów Wielkopolski
21. 11.07 Zawiercie - Koniecpol
20. 10.07 Częstochowa - Kielce
19. 06.07 Częstochowa - Łódź
18. 04.07 Dąbrowa Górnicza - Kraków
17. 02.07 Częstochowa - Chałupki
16. 30.06 Częstochowa - Mzurów - Trzebniów - Częstochowa S
15. 28.06 Częstochowa - Przedbórz - Radomsko S
14. 21.06 Piotrków Trybunalski - Kleszczów - Radomsko
13. 20.06 Częstochowa - Irządze - Lelów - Częstochowa S
12. 19.06 Częstochowa - Opole
11. 17.06 Zawiercie - Giebło - Częstochowa S
10. 15.06 Częstochowa - Piotrków Trybunalski
9. 09.06 Częstochowa - Katowice
8. 06.06 Lubliniec - Olesno - Praszka - Częstochowa
7. 05.06 Tarnowskie Góry - Toszek - Herby
6. 31.05 Wrocław
5. 30.05 Wrocław - Brzeg
4. 29.05 Zielona Góra - Wrocław
3. 15.05 Częstochowa - Przyrów - Częstochowa
2. 09.05 Zawiercie - Częstochowa
1. 01.05 Częstochowa - Żłobnica - Kleszczów - Wola Wiewiecka


Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi matiz17 z miasta Częstochowa. Mam przejechane 251574.91 kilometrów. Jeżdżę z prędkością średnią 19.38 km/h.
Jeżdżę, bo lubię, sprawia mi to przyjemność. Na drugim miejscu jest: statystyka, czego dowodem jest brak wiedzy o przekroczonych barierach rowerowych typu 10.000km w danym roku, czy brak wiedzy o ilości gmin, przez które przejechałem (na razie). W 2013 roku zacząłem jeździć poza granicami miasta. Z czasem wyprawy stawały się co raz dalsze i niekiedy kilkudniowe. W 2015 roku zmieniłem podstawowy rower na Meridę przystosowaną głównie (ale nie tylko) do asfaltowych tras. Jeżdżę dalej i w 2017 roku z pewnością odwiedzę wiele nowych miejsc, a także powrócę do tych już znanych. W większości jeżdżę sam, ale niejednokrotnie wyjeżdżałem na większe trasy ze Znajomymi, a czasem nawet w większej grupie. Rower jest przede wszystkim dla mnie najlepszą formą transportu. Przez cały rok, w każdych warunkach pokonuje spore ilości kilometrów. Oprócz tego jest najlepszym sposobem na spędzanie wolnego czasu, a także dbanie o zdrowy tryb życia. Więcej o mnie.


Rok 2025 button stats bikestats.pl
Rok 2024 button stats bikestats.pl
Rok 2023 button stats bikestats.pl
Rok 2022 button stats bikestats.pl Rok 2021 button stats bikestats.pl Rok 2020 button stats bikestats.pl Rok 2019 button stats bikestats.pl Rok 2018 button stats bikestats.pl Sezon 2017 button stats bikestats.pl Sezon 2016 button stats bikestats.pl Sezon 2015 button stats bikestats.pl Sezon 2014 button stats bikestats.pl Sezon 2013 button stats bikestats.pl

REKORDY ROWEROWE

Max. dystans dzienny:
brak

Max. dystans roczny:
2016

Max. dystans miesięczny:
lipiec 2015

Max. prędkość na rowerze:
brak

Min. 300km na dzień:
2 razy

Min. 200km na dzień:
brak

Min. 150km na dzień:
brak

Min. 100km na dzień:
brak

Największy dystans solo:
brak

Najdłuższa czasowo jazda:
brak

Max. temperatura w czasie jazdy:
brak

Min. temperatura w czasie jazdy:
brak

Województwa odwiedzone na rowerze:
śląskie, małopolskie, łódzkie, opolskie, świętokrzyskie, zachodniopomorskie, dolnośląskie, wielkopolskie, pomorskie

Kraje odwiedzone na rowerze:
Polska, Niemcy



MOJE WYCIECZKI

-----Sezon 2020-----
1. Częstochowa - Kleszczów - Wola Wiewiecka


Wycieczki 2018 (min. 100km)
53. Częstochowa - Łódź GC
19. Piotrków Tryb. - Łódź - Częstochowa GC

Wycieczki 2017
20. 11.06 Wieluń
19. 09.06 Krzepice
18. 04.06 Tarnowskie Góry - Częstochowa przez Kielczę, Tworóg
17. 03.06 Tarnowskie Góry - Częstochowa (Chechło-Nakło, Zielona)
16. 02.06 Północne rubieże
15. 01.06 Zamek Bobolice
14. 28.05 Powiat gliwicki
13. 27.05 Bobolice
12. 21.05 Tarnowskie Góry - Częstochowa
11. 19.05 Kleszczów i Góra Kamieńsk
10. 14.05 Tarnowskie Góry - Częstochowa
9. 06.05 Górny Śląsk i Zagłębie
8. 01.05 Księstwo Siewierskie
7. 29.04 Wojaże po lublinieckim
6. 01.04 Mirów i Bobolice
5. 18.02 Dąbrowa Górnicza - Częstochowa
4. 08.01 Gdynia(100km)
3. 07.01 Gdańsk (80km)
2. 06.01 Gdynia (60km)
1. 05.01 Gdańsk (50km)

Wycieczki 2016
60. Kraków (90 km)
59. Kleszczów (150 km)
58. Kraków - Częstochowa (170 km)
57. Kleszczów (150 km)
56. Kraków - Częstochowa (180 km)
55. Ziemia toszecko-gliwicka (220 km)
54. Częstochowa - Katowice - Częstochowa (200 km)
53. Kleszczów (140 km)
52. Częstochowa - Kraków - Częstochowa (300 km)
51. Żywiec - Częstochowa (180 km)
50. Kleszczów i Kraków (160 km)
49. Kraków - Częstochowa (210km)
48. Kleszczów i Góra Kamieńsk (190km)
47. Kraków - Częstochowa (230km)
46. Brzegi - Częstochowa (130km)
45. Chęciny i Kielce (100km)
44. Pińczów, Chęciny, Kielce (150km)
43. Częstochowa - Brzegi (170km)
42. 16.08 Ustronie Morskie (110km)
41. 14.08 Świnoujście, Bansin (150km)
40. 13.08 Kołobrzeg, Gąski (160km)
39. Wrocław - Częstochowa (210km)
38. Opole - Wrocław (180km)
37. 02.08 Złoty Potok, Bobolice (120km)
36. Kraków - Częstochowa (250km)
35. Multi Orbita 2016 (330km)
34. Bobolice (100km)
33. Próbna Orbita 2016 (130km)
32. Tarnowskie Góry (120km)
31. 06.07 Przed Orbitą (100km)
30. Kleszczów (100km)
29. Jędrzejów (210km)
28. 01.07 Żarki (100km)
27. Łódź - Częstochowa(200km)
26. Tworóg(120km)
25. Dobrodzień (130km)
24. Toszek (150km)
23. Kleszczów II (170km)
22. Kraków - Częstochowa (190km)
21. Kraków (190km)
20. Kraków i Tyniec (140km)
19. Częstochowa - Kraków (220km)
18. 05.06 Bobolice (100km)
17. 04.06 Tarnowskie Góry (130km)
16. 01.06 Bobolice (110km)
15. Kłobuck i Krzepice (100km)
14. Bobolice (100km)
13. Górny Śląsk - Zagłębie (180km)
12. Kleszczów (170km)
11. Bobolice (100km)
10. Jeleniak Mikuliny, Kalety (110km)
9. Dróżki asfaltowe (100km)
8. Dróżki asfaltowe (100km)
7. Mirów i Bobolice (100km)
6. Księstwo Siewierskie (100km)
5. Radomsko (100km)
4. Bobolice (120km)
3. Bobolice (110km)
2. Gliwice - Częstochowa (110km)
1. Ostrężnik (100km)
Statystyka wycieczek 2016
Wszystkie trasy pozamiejskie

Wycieczki 2015
41. 24.10 Po Krakowie (130km)
40. 05.10 Działoszyn, Pajęczno, Radomsko (140km)
39. 04.10 Częstochowa - Kraków (150km)
38. 02.10 Mirów i Bobolice (100km)
37. 17.09 Kleszczów (200km)
36. 16.09 Gidle (120km)
35. 14.09 Katowice Zagłębie (180km)
34. 13.09 Asfaltowe drogi rowerowe (120km)
33. 29.08 Kraków - Częstochowa (180km)
32. 27.08 Brzegi - Częstochowa (140km)
31. 26.08 Częstochowa - Brzegi (140km)
30. 23.08 Częstochowa - Tarnowskie Góry - Częstochowa (120km)
29. 19.08 Częstochowa - Szczekociny - Częstochowa (120km)
28. 16.08 Uckeritz (60km)
27. 14.08 Uckeritz (70km)
26. 13.08 Zinnowitz (80km)
25. 12.08 Karsibór (60km)
24. 10.08 Międzyzdroje, Wisełka (90km)
23. 07.08 Dróżki rowerowe i Żarki (95km)
22. 04.08 Zawiercie TdP (130km)
21. 31.07 Wolbrom (180km)
20. 25/26.07 Mini Orbita
19. 24.07 Tour de Częstochowa (80km)
18. 21.07 Częstochowa - Kraków (180km)
17. 20.07 Mirów i Bobolice (100km)
16. 18.07 Próbna Mini Orbita (120km)
15. 16.07 Ogrodzieniec (160km)
14. 12.07 Asfaltowe drogi rowerowe i Żarki (130km)
13. 11.07 Koszęcin, Kalety (100km)
13. 04.07 Po Krakowie (95km)
12. 03.07 Kleszczów (130km)
11. 01.07 Radłów, Panki (130km)
10. 14.06 Bobolice, Niegowa, Lelów (120km)
9. 05.06 Przyrów, Lelów (130km)
8. 03.06 Częstochowa - Katowice - Częstochowa (180km)
7. 29.05 Krzepice (100km)
6. 25.05 Lubliniec (110km)
5. 16.05 Asfaltowe drogi rowerowe (120km)
4. 12.04 Częstochowa - Kraków (160km)
3. 11.04 Siewierz (85+25km)
2. 21.03 Bobolice (115km)
1. 03.01 Bobolice (110km)

Wycieczki 2014
19. 11.11 Koszęcin
18. 31.10 Mirów i Bobolice
17. 18.09 Kalety i Zalew Zielona
16. 05.09 Ogrodzieniec
15. 31.08 Brzegi - Częstochowa
14. 30.08 Chęciny i Kielce
13. 29.08 Chęciny i Kielce
12. 28.08 Chęciny
11. 27.08 Częstochowa - Brzegi
10. 10.08 Bobolice
9. 28.07 Kołobrzeg
8. 24.07 Międzywodzie
7. 19/20.07 Decathlon Orbita
6. 16.07 Mirów i Bobolice
5. 29.06 Częstochowa - Kraków
4. 23.06 Szczekociny
3. 19.06 Tarnowskie Góry
2. 26.04 Mirów i Bobolice
1. 06.04 Częstochowa - Kraków (150km)

Wycieczki 2013
1. 29.12 Góra Zborów
1. 13.09 Częstochowa - Kraków
1. 15.07 Mirów i Bobolice






Archiwum bloga

  • DST 80.00km
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Miastowe kilometry - uczelnia, Centrum, Park Lisiniec, węzeł dk1 / dk46

Piątek, 3 października 2014 | Komentarze 2

Dziś kolejny dzień miastowego jeżdżenia. Udało się urozmaicić jazdę zahaczając późnym popołudniem o jesienny Park Lisiniec.
Najpierw jednak przyszło mi wyjechać o wczesnej porze - o 6:30 w kierunku Dworca PKP na spotkanie z Koleżanką, a dokładniej by Ją odprowadzić na uczelnię. Po paru minutach jazdy już zupełnie jasno, ale z początku jeszcze na światłach i z odblaskową koszulką. Pojechałem ścieżką na Jagiellońskiej i na światłach włączyłem się do Ruchu, była 6:37. O 6:42 byłem już na Dworcu PKS jadąc ekspresowo przez Bohaterów Monte Cassino, 1 Maja i Al. Wolności, do tego podpasowały światła.
Po odprowadzeniu Koleżanki na studia powrót do domu (o 7:20), także w dość sprawnym tempie (średnia nieco ponad 25km/h) - przez Dąbrowskiego, Nowowiejskiego, Boh. Monte Cassino i Jagiellońską, prawie cały czas jezdnią.
Po zabraniu potrzebnych rzeczy i kawie znów na uczelnię. Wyjechałem przed ósmą, najpierw ścieżką do Kościelnej, a stamtąd już: Jagiellońska - Monte Cassino - Korczaka - Śląska - Kilińskiego i na Dąbrowskiego. Cały czas jezdnią, również w koszulce - jakoś wpadłem w nawyk takiego jeżdżenia.
Między zajęciami miałem dwie przerwy. Nie na tyle długie, by jechać do domu. Na pierwszej przerwie pojechałem w kierunku Wydziału Zarządzania by się spotkać z Koleżanką. Trochę jazdy chodnikowej, ale to raczej dojazdy niż jazda, bo to tylko odsetek dzisiejszych kilometrów. Na drugiej przerwie pojechałem przez ul. Dekabrystów do piekarni. Powrót taki sam, trochę ścieżkami rowerowymi.
Po 14-stej w kierunku domu. Powrót przez Dąbrowskiego, Aleję Jana Pawła II, Al. Kościuszki, Aleję Wolności, z zahaczeniem o dworzec PKP, Sobieskiego, Korczaka, M. Cassino i Jagiellońska.
Po paru chwilach w domu znów do Centrum, znów by się z Kimś spotkać. Po 15-stej wyjazd: przez Monte Cassino, Korczaka, Sobieskiego, Al. Wolności. Chwila przerwy na przystanku na dworcu PKS i poszukiwanie Znajomej w mieście. Pojechałem wzdłuż tramwaju, a później Jasnogórską, Dąbrowskiego , koło Pl. Biegańskiego, II Aleją i na dworzec PKS. Tam się dosłownie na moment spotkaliśmy. Na moment tylko, bo objazd jaki zastosowałem (nie zgraliśmy się) wydłużył przejazd o kilka minut. Jeszcze tak zakorkowanego Centrum dawno nie pamiętam. Mnóstwo samochodów, powoli zaczęło mnie to denerwować. Na Dworcu PKS z kolei alarm bombowy.
Wyjeżdżając z dworca PKS i widząc tak słoneczne późne popołudnie postanowiłem pojechać w kierunku Parku Lisiniec. Z lewego pasa prosto w ul. Sobieskiego bo namyśliłem się stojąc na światłach. Pojechałem tam Sobieskiego, Pułaskiego, św. Kazimierza, św. Barbary i św. Jadwigi. Na św. Barbary zatłoczenie samochodów.. pewnie z powodu objazdów - pas rowerowy bardzo się przydał i udrożnił dla rowerzystów przejazd. W Parku Lisiniec wreszcie odetchnąłem na chwilę od zgiełku samochodów i jazdy miejskiej. Objechałem dwa razy zbiorniki Bałtyk i Adriatyk, dlatego dwa razy, bo za pierwszym razem wolniej i z przystankiem, a za drugim razem sprawnie. Odpocząłem chwilę w jesiennej aurze przy Adriatyku. Dało się poczuć jesień, tą lubianą przeze mnie od tej lepszej strony.
Powrót przez św. Jadwigi, św. Barbary, Zaciszańską, Piastowską, Sabinowską i Jagiellońską. Kilka minut drogi rozmawiałem z Kamilem na temat otwartego dziś węzła DK-1 / DK-46. Na powrocie już zmęczenie dało się we znaki.
Na wieczorną jazdę zaplanowałem dziś odwiedzić węzeł Alei Jana Pawła II z trasą szybkiego ruchu. Po rozmowie z Kamilem, który przejechał tamtędy rowerem też postanowiłem to zrobić. Chciałem zobaczyć jak się tamtędy jeździ i skorzystać z tej niepowtarzalnej okazji, póki jeszcze nie ma zakazów ruchu rowerem. Zdawałem sobie sprawę z dwóch niebezpiecznych fragmentów tego przejazdu - zajęcie lewego pasa przed wjazdem na nowy wiadukt i na powrocie, na zjeździe bezpieczne zajęcie prawego pasa jezdni (z wiaduktu wyrzuca na środek jezdni). Jeszcze trzeba uważać jadąc kawałek skrajnie prawym pasem po DK1 przed skrętem w prawo w Drogowców. Poza tym na samych wiaduktach / ślimakach bezpiecznie - pobocza, szerokie pasy. Dojechałem tam jezdniami przez Jagiellońską, Monte Cassino, Korczaka, Sobieskiego, Al. Wolności, Aleje, Nadrzeczną, Warszawską i Aleja Jana Pawła II, węzeł i ul. Drogowców. Powrót do domu w dobrym tempie przez Aleję Jana Pawła II i ul. Dąbrowskiego, Nowowiejskiego, Monte Cassino.
Postanowiłem sobie na dziś pojechać tam jeszcze drugi raz, z pewnego powodu. Przed wyjazdem z garażu zauważyłem pękającą felgę w tylnym kole. Odłamał się kawałek metalu... Podwójnie źle, bo drugi rower czeka na naprawę. Usterka nie była jednak na tyle poważna, by nie pojechać. Dojechałem tym razem na węzeł przez: Monte Cassino, Śląską, Aleje, Nadrzeczną i Warszawską. Przejechałem się jeszcze raz ślimakami, rejestrując przejazd na nagraniu (wcześniej zamontowałem uchwyt na kamerkę do roweru). Zahaczyłem też o most na Srebrnej, który wieczorem wygląda naprawdę pokaźnie.
Później już Aleją Jana Pawła II do Ronda Trzech Krzyży, gdzie przerwa na telefon i odsapnięcie. Powrót do domu: Aleją Jana Pawła II, wzdłuż tramwaju, Sobieskiego, Pułaskiego, Popiełuszki, Aleje, skręciłem w Al. Wolności, potem Focha, Śląska i znów II Aleją, I Aleją, Pl. Daszyńskiego, Aleje, Al. Wolności, Sobieskiego, Korczaka, M. Cassino, Jagiellońska. Na powrocie była chęć do jeżdżenia, dlatego też zdecydowałem się na wieczorną, piątkową jazdę po Centrum.
Dzień rowerowo dobrze spędzony, nawet pomimo obowiązków sporo jazdy dziś było.




  • DST 58.56km
  • Czas 03:10
  • VAVG 18.49km/h
  • VMAX 37.80km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Miastowa jazda.

Czwartek, 2 października 2014 | Komentarze 0

Dziś kilometry wyłącznie po mieście.
O 6:30 w kierunku Centrum na spotkanie. Pojechałem ciągiem rowerowym na Monte Cassino - od wiaduktu jezdnią, ul. Korczaka, Sobieskiego, Dworzec PKP.
Po spotkaniu odjazd (o 7:30) spod Politechniki, jezdnią na Armii Krajowej do lewoskrętu w ul. Dekabrystów. Już tam klakson na mnie.. Jedno, że mogę tam jechać, a drugie, że ustawiam się do skrętu w ul. Dekabrystów, czego na przejeździe rowerowym zrobić nie mogę (pozostaje mało optymalne przejście podziemne). Poranną jazdę postanowiłem nieco wydłużyć, nawet pomimo niezbyt przychylnej, bo ponurej aury w powietrzu. Pojechałem jezdniami: Dekabrystów - Okulickiego - św. Krzysztofa - św. Jadwigi i Park Lisiniec. Postanowiłem przejechać się obok zbiorników o poranku. Sporo biegających ludzi, co jak zawsze mnie utwierdza w przekonaniu, że dobrze robię, że jeżdżę. Objechałem spokojnie bardzo zbiorniki, momentami nawet coś mżawkowatego spadło z nieba. W Parku Lisiniec pozytywne zaskoczenie - pojawiły się znaki wprowadzenia strefy ruchu i zakazu wjazdu - "nie dotyczy rowerów".
Później na chwilę na Kordeckiego zobaczyć, co się tam stało z asfaltem, nie wiem jakie są tego przyczyny, ale takie trochę wyrzucenie pieniędzy na naprawdę (zobaczymy jaką) nawierzchni. Później powrót do domu z Parku Lisiniec: św. Jadwigi - św. Barbary pasem rowerowym - Zaciszańska - Piastowska - Sabinowska - Jagiellońska. Pod koniec już odczuwałem zmęczenie.
O 12-stej w kierunku uczelni. Przyszedł czas na obowiązki. Pojechałem w dość sprawnym tempie, wymuszonym przez czas, standardem przez M. Cassino, Śląską i Kilińskiego, od wiaduktu jadąc jezdnią. Na Śląskiej nawet udało się sprawnie pojechać lewym pasem pewien odcinek.
W przerwie między zajęciami myślałem, że uda mi się wyskoczyć do domu. Musiałem jednak w drodze zweryfikować swój plan.  Pojechałem ul. Dąbrowskiego, Nowowiejskiego do Pl. Biegańskiego, tam nawrotka i przez Aleje do Pl. Daszyńskiego, z powrotem II i I Aleją, Al. Kościuszki, Armii Krajowej, Dekabrystów i na Dąbrowskiego na zajęcia.
Powrót po 14-stej: Dąbrowskiego - Nowowiejskiego - Sobieskiego - Dworzec PKP. I z Dworca PKP przez Sobieskiego, Korczaka, Monte Cassino i Jagiellońską, ciągami rowerowymi na Stradomiu.
Przed 17-stą w kierunku Centrum spotkać się ze Znajomym. Trasa przez ciągi rowerowe na M. Cassino, Korczaka, Sobieskiego, Dworzec PKP. Po pogawędce przez Al. Wolności i R. Mickiewicza do Lidla na małe zakupy. Powrót mocno obciążony przez ciągi rowerowe na Stradomiu (M. Cassino).
Kolejny miastowy wyjazd chwilę po powrocie. Tym razem ul. Jagiellońską na Raków, do KFC na podwieczorek. Do wiaduktu trochę postraszyło deszczem, później już powoli zapadał zmrok. Powrót z KFC już ze światełkami, nieco okrężnie: ścieżką obok Jagiellończyków, Al. Niepodległości ciągami pieszo-rowerowymi, przez Trzech Wieszczów i ciągami rowerowymi na Stradomiu.
O 20-stej jeszcze na chwilę na dworzec PKP, do Znajomego. Pojechałem Jagiellońską, od świateł już jezdnią przez M. Cassino, 1 Maja, Al. Wolności i Dworzec PKP. Powrót w dobrym tempie standardem przez Sobieskiego, Korczaka i Monte Cassino, w całości jezdniami. Wiadukt zdecydowanie lepiej i szybciej pokonuje się jezdnią. Powrót do domu na 20:30.


  • DST 95.18km
  • Teren 2.00km
  • Czas 04:30
  • VAVG 21.15km/h
  • VMAX 47.20km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Sprzęt Dema Iseo
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uczelnia i miasto. Gnaszyn. Siedlec Duży przez Nieradę, Łysiec

Środa, 1 października 2014 | Komentarze 0

Rozpoczynam kolejny miesiąc jeżdżenia sezonu, który już bliżej końca. Teraz trochę zasłużonego odpoczynku od roweru z powodu krótszych dni i pogody, czy obowiązków. Jednak dziś udało się wykręcić spory dystans.
Przed 10-tą w kierunku uczelni standardem przez ciągi rowerowe na Monte Cassino, Korczaka, Sobieskiego, Śląską, Kilińskiego, Aleję Jana Pawła II i Armii Krajowej. Po chwili spędzonej na uczelni powrót do domu, bo nadarzyła się prawie dwu-godzinna przerwa. Podążyłem przez Armii Krajowej, Dekabrystów, Dąbrowskiego, Aleję Jana Pawła II, wzdłuż tramwaju, Sobieskiego, Korczaka, M. Cassino i Jagiellońską - na Stradomiu już ciągami rowerowymi.
Po 11-stej wiadomość, że zajęcia przeniesione zostały wcześniej, tak więc.. szybko na rower i standardem przez M. Cassino, Śląską i Kilińskiego docieram na uczelnię, z tym, że nawet nie wszedłem, bo się nie opłacało. Taki lżejszy z początku dzień. Powrót do domu: Dąbrowskiego, Nowowiejskiego, Korczaka, M. Cassino, Jagiellońska. Choć bezsłonecznie i wilgotno to przy dobrym ubiorze temperatura optymalna do jazdy.
Na 15-stą na Gnaszyn. Zebrałem się prawie pół godzinki wcześniej i w drogę. Tym razem wreszcie gdzieś, gdzie rzadziej jeżdżę. Pojechałem przez Kościelną, Piastowską, Przestrzenną i krajową 46 do przystanku "Energetyków".
O 17-stej stamtąd w kierunku Siedlca Dużego. Rzadko zdarza mi się jechać trasą: Częstochowa, Gnaszyn - Siedlec Duży. Etap miejski tak by jak najbardziej skrócić. Pojechałem taką trasą: Gnaszyn, dworzec PKP - "46" - Kawodrza Dolna - Przestrzenna - Konwaliowa - bocznymi (ale asfaltowymi) na Stradomiu - Sabinowska - Żyzna - Brzeziny - Brzeziny Kolonia - Brzeziny Nowe - Sobuczyna - Nierada - Łysiec - Klepaczka - Starcza - Rudnik Mały - Rudnik Wielki - Gajowa - drogą pożarową przez las - Siedlec Mały - Siedlec Duży.
Tempo dość konkretnie, bez przystanków (oprócz krótkiego na małe zakupy w Biedronce i na Gajowej) - średnia łącznie z 2km jazdy terenem: 23km/h, maksymalna: 47,2km/h (Łysiec). Na dojeździe pożarowym (czarny rowerowy) sporo błota, a także jazdy zygzakiem celem ominięcia kałuż. Reszta asfaltowo, dobrze się jeździło, pomimo smętnej pogody i ogromnej wilgoci. Rower też całkiem dobrze się sprawuje, może pomijając wygodę jaką mam Toskanie, ale najważniejsze, że transmisja i przerzutka sprawują się prawie idealnie. Pod koniec już jazda w lekko zapadającym zmroku.
Powrót do domu o 21-wszej, w ciemnościach. Werwa do jazdy nie zmalała. Jechało się sprawnie i dobrze, tym razem całość asfaltowa. Nie było ochoty na babranie się na kamienistej szutrówce z mnóstwem kałuż, po zmroku. Wolałem przemęczyć się kawałek trasą, ale pokonać drogę sprawnie. Skorzystałem z drogi przez Romanów - w połowie omijam ruchliwą krajówkę (z ponad 3 km robi się 1,7km trasą). W drodze powrotnej też bez deszczu, w warunkach wilgoci i warunkach zmniejszonej przejrzystości powietrza, temperatura nadrabiała: 14-15stopni C. Średnia z powrotu ponad 22km/h.
Trasa prawie podobna: Siedlec Duży - Siedlec Mały - DK1 - Romanów - Rudnik Wielki - Własna - Starcza - Klepaczka - Łysiec - Nierada - Sobuczyna - Brzeziny Nowe - Brzeziny Kolonia - Brzeziny - Żyzna - Sabinów - Sabinowska - Szkoła Straży Pożarnej - Jagiellońska. Później na szybko do domu i jeszcze Jagiellońską (jezdnią) do KFC na Raków. Powrót przez Al. Niepodległości, 1 Maja i Monte Cassino, po 23-ciej.
Wyszło 95,18km, prawie setka. Nawet nie świadomy byłem tego kończąc dziś jazdę, z pewnością bym spróbował dobić. I miało być mniej jeżdżenia..
Coś się składa, że w tym tygodniu przebiję granicę 20.000km.


  • DST 76.53km
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Miastowe trasy

Wtorek, 30 września 2014 | Komentarze 0

Dziś nic specjalnego. Nie było chęci by zmotywować się do wyjazdu podmiejskiego. Jazdy było dość sporo, choć momentami nie sprawiała tyle radości, ile bym chciał. Były to też kilometry na koniec jazdy we wrześniu, jednym słowem dzisiejszym dniem zakończyłem też okres wakacyjnego jeżdżenia, którego było naprawdę sporo.

Podsumowując wakacje muszę wspomnieć o dwóch istotnych faktach w moim rowerowym życiu. Na pewno jednym z nich jest jazda na rowerze nad morzem. Chociaż nie przyjechałem na rowerze nad morze to będzie to czas, którego w życiu na długo nie zapomnę. Ze statystyk - nad morzem udało się wykręcić ponad 600 kilometrów nad morzem w ciągu 11 dni kręcenia. Drugim przeżyciem, którego też nie planowałem na ten rok był wyjazd do Brzegów (woj. świętokrzyskie), udało się przejechać ponad 120 kilometrów i wrócić. W przerwie między przyjazdem a powrotem rowerowałem w województwie świętokrzyskim, odwiedziłem Chęciny, Kielce. Jedyne, czego może brakło w okresie lipca - sierpnia - września to wyjazd na rowerze do Krakowa, ale ten udało się odwiedzić wcześniej - pod koniec czerwca.
Ze statystyk w okresie od lipca do września udało się wykręcić ponad 7500 kilometrów. Ogrom jazdy.
Udało się przebić 2500km we wrześniu. Od października nieco lżej, schyłek sezonu co raz bliżej.
Bardzo blisko już 20.000km w sezonie.


  • DST 102.39km
  • Czas 05:11
  • VAVG 19.75km/h
  • Sprzęt Dema Iseo
  • Aktywność Jazda na rowerze

Brama Twardowskiego i okolice Złotego Potoku

Poniedziałek, 29 września 2014 | Komentarze 0

Wrześniową, ładną pogodę, tak samo jak ostatnie wolne dni staram się wykorzystać jak najbardziej. Dziś była w planach tylko pożarówka i okolice Olsztyna. Zebrałem się dopiero po 13-stej, udało się pojechać nieco dalej niż planowałem.
Najpierw przez Bohaterów Monte Cassino, Korczaka, Sobieskiego i Al. Wolności na dworzec PKP.
Z Dworca PKP odjeżdżam w kierunku przeciwpożarówki, postawiłem na spokojną jazdę przez hutę. Na pożarówce, którą przejechałem bez postojów (nie licząc krótkiego przy strumyczku), zaświtał mi do głowy pomysł by uderzyć w kierunku Bramy Twardowskiego. Tam bardzo często jeździłem w sierpniu, tak więc dlaczego nie wybrać się teraz, jak taka świetna pogoda, poza tym lubię te tereny. Powalczyłem z myślami, ale uznałem, że lepiej pojechać konkretnie i gdzieś dalej niż jeszcze później gdzieś pod wieczór. Później już krajową 46 do Zrębic i spokojnie przez Krasawę i Siedlec. Jechałem dość szybko, z bardzo krótkimi kilkoma postojami na łyk wody. Na zjazdach konkretnie, jazdę pod górę też dało się odczuć. Cały czas warunki prawie letnie, bo temperatury dochodziły do 25 stopni C podczas jazdy w Słońcu. Pod Bramą Twardowskiego ponad kwadrans, później do skrzyżowania. Chwilowa myśl, że szkoda, że nie mogę odbić na Ostrężnik i w drogę. Dręczyło mnie też to, że jestem tu i nie przejechałem się szlakiem Ku Źródłom. Pojechałem najpierw obok źródełek w kierunku Złotego Potoku, jednak postanowiłem odbić w ten szlak. Przejechałem się Szlakiem Ku Źródłom i w kierunku drogi powrotnej.
Trasa: PKP - Al. Wolności - Al. Niepodległości - Jagiellońska - Al. Pokoju - Guardian - przeciwpożarówka - Olsztyn, Sokole Góry - Olsztyn - Przymiłowice - Zrębice - Krasawa - Siedlec - Siedlec, źródła - Szlak Ku Źródłom - Złoty Potok - Janów - Piasek - Skowronów - Zrębice - Przymiłowice - Olsztyn - Brzyszów - Srocko - Legionów - Faradaya - Mirowska - Aleje - Częstochowa.
Udało się pozytywnie wykorzystać przedostatni wrześniowy dzień.

















  • DST 110.12km
  • Teren 3.00km
  • Czas 05:42
  • VAVG 19.32km/h
  • VMAX 42.80km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Sprzęt Dema Iseo
  • Aktywność Jazda na rowerze

OLSZTYN (Zamek) przeciwpożarówką. OLSZTYN oświetlony asfaltowo.

Niedziela, 28 września 2014 | Komentarze 0

Popołudniowy wypad do Olsztyna. W obie strony przeciwpożarówką, Bugajską i wzdłuż trasy DK1. W drodze do Olsztyna udało się skorzystać ze słonecznej, wrześniowej pogody, szczególnie przyjemny odcinek to jak zawsze przeciwpożarówka. Skromnie liczę, że jutro też tak będzie. Pod Zamkiem spotkanie z Robertem, który właśnie wykonywał swój zjazd. Wtargałem rower na Zamek, tam ponad pół godzinki czasu i zjazd od strony budowanej ścieżki. Ścieżka też już jest wytyczona do początku Przymiłowic, jednak jeszcze nie wszędzie szuter. Tak jak podejrzewałem z ciągu pieszo-rowerowego zmienia się w samą drogę rowerową, jedyne co już mi się nie podoba to fakt, że wyjazdy będą z kostki... przecież DROGA ROWEROWA to ciągłość!!! Zarzucić też mogę, że nie zjedzie się z trasy dk46 z ronda na ścieżkę... niestety potraktowali to jako ciągłość śmieszki z kostki... (nie ma zjazdu). Pozytyw w tym wszystkim taki, że powstanie jednak coś raczej przyjaznego rowerzystom. Na powrocie ogromne korki na Bugajskiej i na krajowej "1". Powrót już w zapadającym zmroku na odcinku miejskim. Dobrze się jechało, nastrój jedynie popsuł fakt, że myślałem, że zgubiłem tylną lampkę.




Wieczorem znów do Olsztyna, tym razem już po zmroku. Zażyłem sporą dawkę asfaltowej jazdy, także dawkę jazdy w kompletnym zmroku. Chłód też dało się odczuć, najniższa temperatura dziś wieczorem w czasie jazdy to niecałe 6 stopni C.
Trasa do Olsztyna: Jagiellońska - Aleja Pokoju - Trochimowskiego - Kucelińska - Korfantego - Guardian - Walcownia - droga wewnętrzna Huty - asfaltową drogą między lasem - koło oczyszczalni - obok Os. pod W. Górą - DK46 główna - Żwirki i Wigury - Olsztyn, rynek. Pomimo zastanowień w czasie drogi czy aby na pewno chcę jechać "aż" do Olsztyna - pojechałem. Na chwilę na Zamek od strony głównego wejścia, tam parę chwil przy oświetlonym Zamku.
Po 21:40 powrót do Częstochowy.
Trasa: Olsztyn, rynek - Żwirki i Wigury - Skrajnica - Odrzykoń, Narcyzowa - Odrzykoń - rowerostrada - kawałek lasem do asfaltu - droga wewnętrzna Huty - Walcownia - Guardian - Korfantego - Kucelińska - Trochimowskiego - Rejtana - Kanał Kohna - Galeria Jurajska - Plac Daszyńskiego - I NMP - II NMP - Pl. Biegańskiego - Nowowiejskiego - Korczaka - Bohaterów Monte Cassino - Jagiellońska.
Powrót w dobrym tempie, średnia powyżej 23,0km/h i były jeszcze jakieś nieliczne przystanki po drodze na spojrzenie w komórkę, była też jazda przez Centrum. Autobus (PKS z huty), który wyprzedził mnie na Kucelinie udało się dogonić koło Placu Biegańskiego, a "12" od lewoskrętu z jedynki przegoniłem w Alejach. Jechało się dobrze. Udało się wykręcić kolejną setkę we wrześniu.

Przy oświetlonym Zamku w Olsztynie



  • DST 85.24km
  • Czas 04:28
  • VAVG 19.08km/h
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

Poczesna - Poraj - Siedlec Duży

Sobota, 27 września 2014 | Komentarze 0

Dziś padło na wyprawę do Siedlca Dużego. Nie było żadnych koncepcji na jazdę podmiejską, za to pojawiła się chęć by odwiedzić w sobotę Koleżankę. Zaplanowałem sobie przejazd nieco okrężnym, ale lubianym asfaltowym wariantem.
Najpierw jednak trochę jeżdżenia po Częstochowie. Pojechałem przez Jagiellońską, Monte Cassino, Korczaka, Sobieskiego, Wolności na dworzec. Później przez 1 Maja, Pułaskiego, św. Kazimierza, św. Barbary i św. Jadwigi do Parku Lisiniec. Tam udało się spędzić trochę chwil w Słońcu i popatrzeć na mieniącą się od promieni słonecznych niebieskawą wodę. Objechałem zbiorniki w spokojnym tempie i powrót do domu przez DK43, Zaciszańską, Piastowską i Monte Cassino.




Po 15-stej w drogę w kierunku Siedlca Dużego. Pogoda zachęcała do jazdy, przez cała drogę temperatury rzędu 15 stopni C i lekkie Słońce. Pojechałem przez ul. Jagiellońską asfaltem, koło Jagiellończyków, przez Zesłańców Sybiru i Bohaterów Katynia do trasy DK1. Z Boh. Katynia udało się zobaczyć Zamek w Olsztynie, Lipówki, Biakło i Sokole Góry, w świetle słonecznym. Później kawałek DK1 przez Wrzosową, później już ul. Fabryczna i obok Rejonu Wysokich Napięć (tam spotykam Kumpla z którym jechałem do Krakowa - nie gniewaj się za to, że Cię nie skojarzyłem), Słowik (tutaj na chwilę przymusowy przystanek, bo spadł łańcuch), Korwinów - Stacyjna, Korwinów, most nad Wartą, Zawodzie, Kolonia Borek, Osiny i Poraj. W Poraju pojechałem przez ul. 3 Maja i koło Dworca Kolejowego, później już w kierunku zbiornika wodnego. Tam tylko moment przerwy na falochronie by popatrzeć na zalew. Później już falochronem, przez Gęzyn, Koziegłowy i Siedlec Duży.
Powrót po 22-giej w skrajnie niskich temperaturach. W końcu to już końcówka września i chłodne wieczory i noce to będzie już standard. Dziś jednak jeździłem w najzimniejszych temperaturach od dłuższego czasu, spadło nawet do 3,8 stopnia C, a przez całą drogę poza miastem oscylowało między 4 a 6 stopnia C. Trzeba było się przyzwyczaić, nie zmarzłem tak bardzo oprócz tego, że wymarzły mi uszy i trochę miałem nieodpowiednie buty. Tak czy inaczej odczułem chłód i utwierdziłem się w przekonaniu, że organizm jest mniej wytrzymały. Co raz to większe zmęczenie odczuwałem po sporo ponad godzinnej jeździe. Trasa taka sama, nie licząc dojazdu w mieście (prawie identyczna z drobnymi modyfikacjami - w Poraju cały czas DW791, a w Słowiku nie przejeżdżałem przez przejazd), bez pójścia na skróty, nieco okrężna: Siedlec Duży - Koziegłowy - Gęzyn - Poraj - Osiny - Kolonia Borek - Zawodzie - Korwinów - Słowik - Wrzosowa, ul. Fabryczna - Dk1 - Rakowska, Jesienna, Al. 11 Listopada, Al. Niepodległości, Al. Wolności, Centrum. Powrót już przez Korczaka, Monte Cassino i Jagiellońską. Ruch praktycznie znikomy, udało się nawet pojechać kawałek asfaltem jedynką. W końcu co się będę męczył po chodniku jak nikomu nie przeszkadzam. Od Siedlca Dużego do Poraja też specyficznie bo nie zostałem wyminięty przez żaden samochód, dopiero na wojewódzkiej pojawiły się jakieś samochody. Jazda więc spokojna, z odblaskową koszulką by było się bardziej widocznym.
Chłód zmęczył i osłabił, ale jeszcze bardziej dał się we znaki rower... Łańcuch już na wyczerpaniu, kaseta też do wymiany. Jazda na skrajnych przerzutkach (przednich) nie należy do najbardziej komfortowych, o ile na środkowej też dało się pojechać momentami, to strasznie przepuszczał łańcuch. W końcu się wyrobił. Będzie trzeba pomyśleć o zmianie w najbliższej przyszłości. Tak czy inaczej udało się w dwie strony przejechać.


  • DST 65.24km
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

103. Częstochowska Masa Krytyczna i węzeł DK-1

Piątek, 26 września 2014 | Komentarze 2

O 12-stej dosłownie kawałek jazdy ścieżką na Jagiellońskiej by się z kimś spotkać.
Pojeździć pojechałem dopiero po 14-stej. Nie było dziś chęci by jechać gdzieś za miasto, do tego pogoda niepewna i o 18-stej Masa, więc podążyłem w kierunku węzła DK-1 by zobaczyć jak mają się tamtejsze ciągi rowerowe. Dojechałem tam przez M. Cassino, Al. Wolności, Aleje NMP, Stary Rynek, Nadrzeczną i do Al. Jana Pawła II. Tam już asfaltowymi drogami rowerowymi. Przede wszystkim jest asfalt i wygląda to estetycznie, niestety mankamenty też się zdarzają - kawałek z kostki koło stacji paliw czy też brak asfaltu pod mostem nad trasą DK-1 obok rzeki Warty (porozbijane szkła). Przejechałem się nowymi drogami dla rowerów. Nawet wjechałem sobie na kładkę, ciekawe czy będzie to legalne. Później już, także ścieżkami do Ronda Trzech Krzyży. Na Stradom trasą przez Al. Jana Pawła II, Al. Kościuszki, Al. Wolności, Dworzec PKP, Al. Wolności, Al. Niepodległości, C.H. Jagiellończycy, Brzozowa, Al. 11 Listopada, Orkana, Jagiellońska. Przejazd na Demie.

Na nowych ciągach pieszo-rowerowych przy węźle DK-1

Przed 17-stą w kierunku Centrum. Standardowo przez M. Cassino w wariancie jezdni, 1 Maja, Al. Wolności na dworzec PKP na spotkanie ze Znajomym. Później trochę jeżdżenia po Centrum w oczekiwaniu na Masę. Pojechałem sobie III Aleją i pasem rowerowym na ul. Kopernika. Później już na Plac Biegańskiego na 103. Częstochowską Masę Krytyczną. Po 2 miesiącach nieobecności z powodu wyjazdów wakacyjnych udało mi się być w końcu na Masie, dla mnie jubileuszowej, bo dokładnie 2 lata temu pierwszy raz (nie planując) przyjechałem na Masę Krytyczną. Comiesięczne spotkanie z rowerowymi Znajomymi.
Dziś przejechaliśmy trasą: Pl. Biegańskiego - II Aleja - Piłsudskiego - Katedralna - Krakowska - Kanał Kohna - Galeria Jurajska - Nadrzeczna - Pl. Daszyńskiego - I NMP - II NMP - Kilińskiego - Dąbrowskiego - III Aleja - Popiełuszki - Kopernika - Śląska - Pl. Biegańskiego.
Po przejeździe Masy trochę jeszcze na Pl. Biegańskiego, po czym ze Znajomymi jeszcze na chwilę jedziemy do Lidla (II NMP i Al. Wolności). Później jeszcze z Krzyśkiem przez Al. Wolności i sam już odbijam na dworzec PKP.
O 20:20 w drogę powrotną do domu, okrężnie przez: Al. Niepodległości, koło Jagiellończyków, Boh. Katynia, Jesienną, Al. 11 Listopada, Orkana, Jagiellońską. Trochę pokropiło po drodze. Jak zawsze ta lubiana piątkowa atmosfera po Masie Krytycznej dała o sobie znać.
Późnym wieczorem po 22-giej jeszcze na rower, ul. Jagiellońską i kawałek wzdłuż DK1 do KFC. Powrót koło Jagiellończyków, przez skrzyżowanie przy Estakadzie i Jagielońską. Tempem bardzo spokojnym, jakoś pod koniec już opadłem z sił do jazdy.

Ze Znajomymi na 103. Częstochowskiej Masie Krytycznej


  • DST 86.91km
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

OLSZTYN szlakami leśnymi i asfaltem. Wieczorem: okolice i miasto

Czwartek, 25 września 2014 | Komentarze 0


Na szlaku czerwonym rowerowym

Na przeciwpożarówce: Olsztyn - Częstochowa


  • DST 110.03km
  • Teren 10.00km
  • Czas 05:39
  • VAVG 19.47km/h
  • VMAX 49.90km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Sprzęt Toskana
  • Aktywność Jazda na rowerze

PORAJ przez Przeciwpożarówkę i Dębowiec / Poczesną. Wieczorne rowerowanie w mieście

Środa, 24 września 2014 | Komentarze 0

Dziś okoliczności sprzyjały by wykręcić coś więcej niż setkę. Chłodno, ale słonecznie - i to zachęciło do kręcenia, udało się też zebrać wcześniej na rower. Zaplanowałem sobie od razu jakiś wyjazd podmiejski, nie kręcenie się po mieście, a z początku planowałem Olsztyn. Plany te zweryfikowałem na Bugaju, ale po kolei. Dziś wybór roweru padł na Demę. Najpierw przez Sabinowską, Piastowską, Monte Cassino, Korczaka, Sobieskiego, Wolności na Dworzec PKP. Później stamtąd, o 11:20 w drogę.
Trasa: Dworzec PKP - Sobieskiego - Korczaka - Bohaterów Monte Cassino - Jagielońska - C.H. Jagiellończycy - Brzozowa - Zesłańców Sybiru - Bohaterów Katynia - Rakowska - DK1 - Bugajska - Kręciwilk - przeciwpożarówka, drogą nr 5 - asfaltową drogą koło Monaru - droga pożarowa 16 - Dębowiec - Choroń - Poraj, dworzec PKP - Poraj - Poraj, falochron - Poraj, zalew.
Co do przejazdu przez miasto nawet przyjemnie się kręciło ze świadomością, że już za chwilę odbiję w tereny leśne. Jedyne co zdenerwowało to przejazd Jagiellońską ścieżkami rowerowymi po stronie kierunku, w którym się poruszam, albo też brak tych ścieżek. Nie mówię już nawet o wysokich krawężnikach na zjeździe z wiaduktu. Na ul. Jagiellońskiej w okolicy Makro (za wiaduktem) mamy nawet kawałek drogi rowerowej, później trochę ciągu pieszo-rowerowego i ścieżka się urywa. Rowerzysta jest.. zmuszony przejechać na drugą stronę i odczekać dobre 2 minuty na światłach. Zmuszony - bo na jezdni mamy zakaz - dokładnie w miejscu, gdzie ścieżka się kończy. Kompletny idiotyzm. Przejechałem przez przejazd, po to by na kolejnym skrzyżowaniu włączyć się do Ruchu Drogowego, pojechać kawałek jezdnią, a chwilę potem zjechać na ciąg pieszo-rowerowy. Tak to wszystko (chodzi o znaki dot. rowerzystów) jest nieuporządkowane.
Co do drogi, po odcinku miejskim i kawałek tranzytem drogi krajowej 46, pojechałem lubianą pożarówką, właśnie nad wodę - do Poraja, na to właśnie dziś miałem ochotę. Znakomite kilkanaście kilometrów przez las, w słonecznej aurze, z zapachem lasu i wreszcie na rowerze do tego dogodnym - górskim (na Demie). Zafundowałem sobie naprawdę przyjemną jazdę. Nie było też powodu się spieszyć, dlatego w spokojnym tempie pokonywałem trasę. Urozmaiciłem trasę o drogę, jadąc okrężnie przez Dębowiec. Rzadko tamtędy udawało się pojechać. Tam też położyli na sporym odcinku nowy asfalt. Po konkretnej jeździe pod górkę udało się zobaczyć w oddali Zamek w Olsztynie, na zjeździe prędkość 49,9km/h. W Poraju zafundowałem sobie atrakcje w postaci: przejazdu falochronem obok zbiornika wodnego i przejazdu wałem (do słupa wysokiego napięcia i z powrotem), udało się także spędzić trochę chwil nad zbiornikiem wodnym. Pogoda jak na wrzesień bardzo pozytywna, ale bluzy z siebie zdjąć nie było opcji. Jakby nie patrzeć jeszcze tydzień temu jeździłem w krótkich spodenkach, a tu po takim ochłodzeniu człowiek się cieszy ze słonecznego dnia. Tych już co raz mniej, niestety. Trzeba skorzystać na ile się da. Temperatura też skakała różnie - od 13 do nawet okolic 20 stopni C. Zależało to od bardziej lub mniej słonecznych miejsc, chłodno, ale na swój sposób przyjemnie.
W Poraju też spotkałem się z Koleżanką, z którą spędziłem miło ponad godzinkę.
Po 16-stej szykowanie do drogi powrotnej, albowiem było w planach wrócić wcześniej i pojechać jeszcze w słonecznej aurze. Zastanawiałem się nad wyborem trasy, koniec końców nie wybrałem pożarówki, tylko coś innego, asfaltową drogę przez Poczesną.
Dokładnie trasa wyglądała tak: Poraj, zalew - Poraj, falochron - Poraj / k. Jastrzębia - Poraj, dworzec PKP - Osiny - Kolonia Borek - Zawodzie - Poczesna - Nowa Wieś - Korwinów - Słowik - Wrzosowa - Częstochowa, Fabryczna - chodnikami wzdłuż DK1 przez Błeszno, Raków - Al. Niepodległości - Al. Wolności - Dworzec PKP, Centrum.
Po załatwieniu jeszcze sprawy w Centrum powrót do domu przez Sobieskiego, Pułaskiego, Monte Cassino i Jagiellońską.

Po zapadnięciu zmroku wsiadam na rower. Zmiana roweru na Toskanę. Tym razem już w granicach miasta. Najpierw pojechałem przez Jagiellońską, Kościelną, Piastowską, Zaciszańską, św. Barbary, św. Jadwigi do Parku Lisiniec. Objechałem tam w ciemnościach zbiorniki przy temperaturze poniżej 9 stopni C. Przyszły chłodne wieczory. Później na dworzec PKP przez św. Jadwigi, pasem na św. Barbary, św. Augustyna, pasem rowerowym na Kopernika, Al. Wolności i Dworzec PKP. Na Kopernika zmiana oznaczeń - zakaz parkowania i znaki drogowe informujące o pasie dla rowerów. Również pozytywne zaskoczenie za skrzyżowaniem z ul. Nowowiejskiego - tam też pojawi się pas rowerowy, mały fragment, ale cieszy. Po drugiej stronie kontrapasu nie będzie.
Po spotkaniu ze Znajomym o 20:20 z dworca PKP pojechałem w kierunku Północy. Trasa przez Sobieskiego, Śląską, II Aleję, Al. Kościuszki, Al. Armii Krajowej jezdnią i za skrzyżowaniem z Al. Wyzwolenia do KFC na Północy. Po posiłku powrót wieczorny do domu, okrężny: Kisielewskiego, Centrum Handlowe M1 - Obrońców Westerplatte - Szajnowicza-Iwanowa - Dekabrystów - Dąbrowskiego - Al. Jana Pawła II - Al. Kościuszki - Al. Wolności - Sobieskiego - Pułaskiego - św. Kazimierza - św. Barbary - św. Augustyna - Pułaskiego - Monte Cassino - Jagiellońska - C.H. Jagiellończycy - DK1 - Brzozowa - Al. 11 Listopada - Orkana - Jagiellońska i Stradom. Przed powrotem do domu jeszcze jakiś kwadrans rowerowania i kluczenia na Stradomiu. Przejechałem się do Kościelnej, po ścieżkach i jezdni po wojewódzkiej Jagiellońskiej i przez Boh. Monte Cassino, a na powrocie boczną Łokietka. Daje się odczuć chłód - niecałe 9 stopni C na liczniku. Tak czy inaczej udany rowerowo dzień.
Udało się przekroczyć 2000km we wrześniu.

73,3km - na Demie
36,73km - na Toskanie